carnival-3075912_1920

„Jasiu, tanga nikt nie zatańczy tak jak my”- Irena Kamińska-Radomska o karnawale dawniej i dziś

Dawniej nawet nie wypadało, żeby podczas balu mąż tańczył ze swoją żoną. Dzisiaj miałby niemały problem, gdyby przynajmniej nie zainicjował tańców, zapraszając żonę na parkiet. Kiedyś było również nie do pomyślenia, żeby po tańcu kobieta odprowadzała mężczyznę do stolika. Ale uwaga: dzisiaj pod tym względem nic się nie zmieniło. Gdyby było odwrotnie, takie zachowanie wprawiłoby niejednego dżentelmena w osłupienie. Chyba że przyjąłby to jako dobry żart. Odnośnie do istnienia dżentelmenów – nie ma co się obruszać i napuszać. Dżentelmeni istnieją, mają się dobrze i są nie mniej liczni na tym świecie niż damy.

Jednak w tych czasach nie mają zastosowania niektóre konwenanse, które miały sens przed nastaniem równouprawnia mężczyzn i kobiet. Przynajmniej w Polsce. Dzisiaj już dziwnie i archaicznie wygląda zachowanie mężczyzny, który prosząc do tańca kobietę, zwraca się nie do niej, tylko do mężczyzny. Można by to odebrać jako pozbawienie kobiet głosu i decyzyjności. Oczywiście ma to nadal sens, kiedy kobieta zaangażowana jest akurat w żywą dyskusję, a poproszenie do tańca mogłoby być wtargnięciem w sam środek jakiegoś wywodu.

Chociaż i ten argument słabo się broni, ponieważ przyjęcia i bale w czasie karnawału (i nie tylko) to nie czas na poważne dyskusje. Wynika z tego, że mężczyzna śmiało może podejść do kobiety, z którą chce zatańczyć i to bezpośrednio ją zaprosić na parkiet. Ewentualnie może kurtuazyjnie rzucić: „pozwoli pan…”, co bardziej odbieramy jako: „pozwoli pan, że przeszkodzę lub przerwę”.

Pewne zasady wynikające z różnicy płci pozostały jednak niezmienione. To mężczyzna/młodzieniec prosi do tańca. Ta inicjatywa pozostaje domeną męską. Oczywiście są wyjątki. Przede wszystkim w momencie, kiedy zapowiedziany jest biały walc, to tylko panie proszą panów do tańca. W tych czasach również poza tym wypadkiem kobieta może bez wahania poprosić bardzo dobrego znajomego na parkiet, kiedy w tym geście nie będzie żadnego nawet cienia narzucania się. Jeśli na przykład powie: „Jasiu, tanga nikt nie zatańczy tak jak my”, Jasiek natychmiast powinien zerwać się na równe nogi i zaprosić koleżankę na parkiet.

Czy można odmówić? Każdy wolny człowiek ma prawo odmówić – zarówno kobieta, jak i mężczyzna. Prawdziwa dama wie, kiedy i jak to zrobić. Z całą pewnością i stanowczością, choć grzecznie, odmawia mężczyźnie, u którego widoczne są oznaki nietrzeźwości. Tacy „tancerze” zaczynają się „przyklejać”, mamrotać głupstwa i tym samym kompromitować siebie i partnerkę. Żeby odmowa nie była zbyt bolesna, dobrze jest podać powód – zmęczenie albo jakąś inną niedyspozycję. Ten taniec niestety trzeba już pominąć, nawet gdyby za chwilę pojawił się wyśniony królewicz z bajki. Prawdziwa dama za żadną cenę nie straci godności, a królewicz, jeśli mu zależy, pojawi się jeszcze raz. 

IKR

MAURITIUS23_420

Stroje kąpielowe 2020 - tak to już czas!

      

            Coraz bliżej wiosna, więc z wytęsknieniem czekamy na cieplejsze dni. Tymczasem w sklepach, zwłaszcza internetowych, pojawiają się nowe modele z kolekcji strojów kąpielowych 2020.

Z zaciekawieniem przyglądamy się propozycjom projektantów i marzymy o słonecznym wypoczynku. Przewidujące panie, chcąc być przygotowanymi na sezon 2020, już teraz decydują się na nowinki na nadchodzące lato. Przecież można wykorzystać je na basenie lub podczas wyjazdów w cieplejsze kraje. Wiadomo bowiem, że im bliżej wakacji, tym mniejszy jest wybór kostiumów kąpielowych. Ze względu na to, już teraz warto jest przyjrzeć się najnowszym, wyjątkowym projektom.

  • STROJE KĄPIELOWE 2020 - NAJPOPULARNIEJSZE FASONY

            Na plażach od lat królują kostiumy kąpielowe push-up, z wyjmowanymi wkładkami lub z miseczkami z uformowanym termicznie push-up. Takie rozwiązanie pozwala kobietom nie tylko optycznie powiększyć piersi ale także je unieść, uzyskując w ten sposób kuszący dekolt.

            Miseczki biustonosza, często na fiszbinach, oczywiście są usztywnione cieniutką gąbką. Pamiętajmy, że stroje kąpielowe push-up nie sprawdzą się u Pań o dużym biuście. Przy większych piersiach konieczny będzie strój kąpielowy z miseczkami usztywnionymi o specjalnej konstrukcji i z szerszymi ramiączkami.

            Kwestia wiązania / zapięcia w stroju kąpielowym także jest istotna. Wiązanie na plecach pozwala lepiej dopasować strój kąpielowy 2020 do obwodu pod biustem szczególnie przy większym biuście i wąskim obwodzie pod biustem. Z kolei zapięcie jest wygodniejsze i chętniej widziane w modelach kostiumów kąpielowych o typowo biustonoszowej rozmiarówce typu 75B, a nie 38.

            Stroje kąpielowe 2020 o miseczkach miękkich, nie usztywnianych także są obecne w najnowszych kolekcjach projektantów mody plażowej. Nie każda jednak kobieta będzie dobrze wyglądała w takim fasonie.

  • STROJE KĄPIELOWE 2020 – JEDNOCZĘŚCIOWE

            Modele jednoczęściowe wśród strojów kąpielowych 2020 także zajmują ważne miejsce i nie są to tylko klasyczne kostiumy sportowe. Nareszcie wielbicielki strojów kąpielowych jednoczęściowych mają w czym wybierać. Zachwycają oryginalne wzory, odważne kroje i sprytne rozwiązania konstrukcyjne, dzięki którym piersi nie są spłaszczone, wręcz przeciwnie – są wyeksponowane, podkreślone a talia wizualnie wyszczuplona. To wszystko dzięki zastosowaniu wbudowanych fiszbin, usztywnień, wkładek push-up oraz odpowiednich wzorów i wycięć. Stroje kąpielowe zostały wzbogacone o tiulowe, przezroczyste wstawki dodające seksapilu oraz wyszczuplające wcięcia w talii.

  • STROJE KĄPIELOWE 2020 – KOLORY I WZORY

            Najmodniejsze kolory na sezon 2020 to oczywiście ponadczasowa czerń, głęboka matowa czerwień a także odcienie brązu, złota, fioletu i koloru granatowego. Popularne będą nie tylko stroje kąpielowe jednokolorowe ale także modele o ciekawym wzorze: marynarskie paseczki, słodkie groszki a także motywy zwierzęce oraz najróżniejsze wzory geometryczne.

            Tak jak w poprzednich sezonach cenione są stylowe dodatki i zdobienia: falbanki, kwiatuszki i broszki, przyciągające wzrok do dekoltu i optycznie powiększające biust.

  • AKCESORIA PLAŻOWE 2020

            Kolekcja stroje kąpielowe 2020 obfituje także w najróżniejsze dodatki plażowe. Najbardziej przydatne będą oczywiście narzutki, sukienki, kapelusze i torby plażowe. Szczególną uwagę w tym sezonie zwracają piękne narzutki w postaci luźnych koszul o długości za kolano lub do kostek. Szyte są z luksusowych, zwiewnych, delikatnych tkanin w kolorze białym, czarnym i w odcieniach złota oraz kakao. Dostępne są także modele wykonane z miękkich, ażurowych koronek. Akcesoria plażowe z pewnością są niezbędnym dodatkiem do każdego wyjątkowego stroju kąpielowego.

            Jedno jest pewne: w obliczu szerokiego wyboru wzorów, kolorów i fasonów nie będzie łatwo wybrać stroju kąpielowego idealnego dla siebie. Polecamy zatem nie poprzestać na jednym modelu, ale skusić się przynajmniej na 3 lub 4, najlepiej w różnych rozmiarach i o różnych krojach. Po przymiarce będzie łatwiej zdecydować, który strój kąpielowy 2020 skradnie w tym roku nasze serce.

shutterstock_1049157986

Jaka jest najdroższa kawa na świecie - czyli kilka faktów, które każdy "kawosz" powinien znać.

Niemalże każdy dorosły człowiek na świecie zna smak i zapach kawy. Bez tego napoju, który najbardziej smakuje z samego rana nie mogą obejść się miliony ludzi na świecie. Smakuje wspaniale rano zaraz po wstaniu z łóżka, jak i potem w ciągu dnia. Budzi nas, gdy jesteśmy jeszcze zaspani i dodaje energii, gdy nie chce nam się ruszać z domu do pracy. A podczas dnia w dodaje siły i ożywia. Natomiast wieczorem kubek gorącej kawy odpręża i uszczęśliwia.
Kawa jest napojem sporządzanym z palonych i następnie mielonych ziaren kawowca. Najczęściej spożywana jest na gorąco, bo wtedy najlepiej smakuje i jest najbardziej aromatyczna. Lecz stosunkowo od niedawna my Polacy możemy się nią raczyć przy każdej okazji i bez okazji.

Kawa w Europie ma krótką historię, gdyż pojawiła się dopiero w szesnastym wieku. A w Polsce ponad sto lat później, choć w Etiopii, z której pochodzi była znana już od wieków.
Kawa zajmuje pierwsze miejsce biorąc pod uwagę napoje ciepłe. Pijemy ją najchętniej, gdyż jest stymulująca, pobudza organizm dzięki zawartej w niej kofeinie. Usuwa zmęczenie, poprawia koncentrację i pamięć, dodaje energii i pomaga osiągnąć większą sprawność umysłową. Tym, którzy nie mogą pić kawy z kofeiną producenci polecają kawę bezkofeinową lub kawę z niską zawartością kofeiny. Ziarenka kawy pozbawiane są kofeiny na etapie segregacji ziaren kawowca przy pomocy metod chemicznych, albo przez wypłukiwanie wodą. Kawa bezkofeinowa może być rozpuszczalna, jak i nierozpuszczalna. Natomiast w smaku kawa bezkofeinowa nie różni się od tej z kofeiną.

Dziś kawa stanowi jeden z powszechnie uważanych artykułów spożywczych. Należy do jednych z najważniejszych towarów handlowych na świecie. Do największych producentów kawy na świecie należy Brazylia, Wietnam, Kolumbia i Indonezja. Wśród ludności uprawiającej krzewy kawowca są duzi i mali producenci. Ogólnie na świecie jest około 25 milionów drobnych producentów kawy, którzy zajmują się jej wytwarzaniem. Rocznie na świecie zbiera się 9 milionów ton kawy. Uprawa kawy jest pracochłonna. Przy uprawie kawy na przykład w Brazylii zajmującej pierwsze miejsce na świecie w produkcji kawy, bo produkuje ona 1/3 światowej produkcji pracuje aż 5 milionów osób. Osoby te pracują przy uprawie 3 miliardów krzewów. Uprawa kawy jest też długa, bo zanim kawowiec zacznie owocować mija 3 lub 4 lata.

Uwielbiamy pić kawę bez żadnych dodatków Po prostu czarną i gorzką. Lecz pijemy ją także z dodatkami. Najczęściej dodajemy do niej cukier, mleko, śmietanę, miód, cykorię, a niektórzy nawet sól. Znana jest nam kawa sypana bezpośrednio do kubka, kawa rozpuszczalna, kawa zbożowa, kawa z ekspresu, kawa cappuccino i wiele jeszcze innych rodzajów kawy.

Na świecie istnieje wiele gatunków kawy. Wiele z nich degustowaliśmy, a inne nie są jeszcze powszechnie znane i doceniane. Jak na przykład najdroższa kawa na świecie zwana kopi luwak. Wytwarza się ją głównie w Indonezji, oraz w Filipinach i w Wietnamie. Kilogram kawy kopi luwak kosztuje około 1000 euro. A więc około 4 tysięcy polskich złotych. Kawa ta najbardziej smakuje mieszkańcom Stanów Zjednoczonych, Australii i Japonii. Gdybyśmy chcieli wypić małą filiżankę tej kawy w kawiarni, to przyszłoby nam zapłacić około 20 zł.
Dlaczego kawa kopi luwak jest tak droga?
Jej cena jest bardzo wysoka ze względu na skomplikowany proces jej produkcji. Jest to kawa pochodząca z odchodów zwierząt zwanych łaskuna. Łaskuny zjadają miąższ z owoców kawowca, a nasiona są przez nie wydalane. Wydalone nasiona dzięki lekkiej fermentacji pozbawione są gorzkiego smaku i posiadają większy aromat. Kawa kopi luwak jest bardzo droga, gdyż jej produkcja wynosi tylko od 300 do 400 kilogramów na rok. Są chętni na kawę tego rodzaju, gdyż im smakuje i stać ich na zakup takiej kawy. Lecz wiele osób mimo zasobności portfela i możliwości zakupu tej drogiej kawy ma uprzedzenia związane z jej produkcją i nie napije się takiej kawy nawet za darmo.

_MG_9950

„Ja kocham salceson!” - 5 złotych zasad pozytywnej komunikacji od Ireny Kamińskiej-Radomskiej

  1. Dama w rozmowie utrzymuje równowagę

Równowaga psychiczna również się przydaje i o tym będzie mowa, ale w tym wypadku chodzi o coś innego: o równowagę czasu w rozmowie, kiedy dama mówi i kiedy słucha. W trakcie pogawędki, gdy ktoś zadaje pytanie, po odpowiedzi – niejako w rewanżu – należy również zadać pytanie, np.:

Dżentelmen: „Jesteś pierwszy raz w Paryżu?”

Dama: „Nie, ja tutaj mieszkam od urodzenie. A ty?”

2. Nie udaje, że słucha

Kiedy dżentelmen odpowie, że urodził się w Krakowie, ale teraz los rzucił go do Paryża, dama z pewnością zainteresuje się, dlaczego tu przyjechał i kiedy to się stało. Niewątpliwie zapyta też, jak się czuje wśród Francuzów. W zależności od odpowiedzi może podzielić się swoim podobnym doświadczeniem. Dla pozytywnej komunikacji to podobieństwo jest ważne. Nie wypada komentować czyichś słów w taki sposób, żeby rozmówca czuł się nieswojo, np.: „Co ty opowiadasz? Przecież Francuzi to taki przyjacielski naród”.

3. Szanuje rozmówcę i jego zdanie

Dama nie powie: „Nie masz racji”, jeśli rozmówca reprezentuje krańcowo różne poglądy. Raczej użyje formy: „Rozumiem” albo: „To ciekawe spojrzenie na sprawę”, po czym przedstawi swoją perspektywę, oczywiście pod warunkiem, że rozmowa nie dotyczy tematów drażliwych. Jeśli tak, dama zręcznie zmieni tok rozmowy, np.: „Ach te kontrowersje międzykulturowe; kultura to niezwykłe zjawisko… A skoro o tym mowa, to widziałeś Green Booka? Zasłużył na Oscara za najlepszy film, prawda?” I tu zaczyna się rozmowa na temat filmów.

4. Nie popisuje się wiedzą

Rozmowę powinna prowadzić w taki sposób, żeby rozmówca nie czuł się w każdej dziedzinie dyletantem, lecz wręcz przeciwnie. Dlatego powinna szukać takiego tematu, w którym rozmówca będzie brylował. Jeśli nasz dżentelmen nie widział „Green Booka”, to po co rozwodzić się nad grą aktorską Alego Mahershali czy Viggo Mortensena. Lepiej zapytać, czy kolega z Krakowa lubi sport.

5. Jest cierpliwa i powściągliwa

Dama nie przerywa, panuje nad sobą. Potrafi cierpliwie zaczekać, aż rozmówca skończy swój wywód, zanim sama coś doda. A jeśli w trakcie słuchania zapomni, co chciała powiedzieć, to przecież nic się nie stanie.

Panuje też nad swymi emocjami. Skupianie na sobie uwagi zbyt głośnym śmiechem czy rozmową jest po prostu wulgarne. Dama nie daje się ponieść emocjom ani negatywnym, ani pozytywnym. Komentarze typu: „Ja kocham kaszmir!”, „Ja kocham MiuMiu” do dobrego tonu nie należą. Jeśli ktoś używa słowa „kocham” dla marek i przedmiotów, to mam wtedy ochotę podzielić się też swoją opinią: „Ja kocham salceson!”

Irena Kamińska-Radomska

Moda lat 20stych - czyli skąd się wzięły współczesne biustonosze i bielizna wyszczuplająca

Nastały lata 20-te i chociaż moda dzisiaj różni się znacznie od tej sprzed stu lat, to jest czasem zadziwiająco podobna.

Kto nie wie jak wyglądają „flapper girls“ albo nie widział wydarzeń w stylu „wielkiego Gatsbiego“?

Wszyscy znamy opaski z piórkami, ale czy tak naprawdę tylko frędzle i piórka królowały w latach 20-tych minionego wieku?

Moda z początku XX wieku, to nie tylko odzwierciedlenie trendów w sztuce, jakie wtedy panowały, ale także zmian społecznych i obyczajowych.

Czy każda kobieta w latach 20tych była „flapper girl“ i nosiła cekiny i frędzle?

Karolina Żebrowska na swoim kanale i fan page’u- Domowa Kostiumologia często walczy ze stereotypami dotyczącymi mody tego okresu, więc odsyłam Was tam już teraz, jeśli chcecie dowiedzieć się więcej.

Poniżej przykład wycinanki, która rozdawana była w Krakowie vs wersja Karoliny.

Dzisiaj postaram się Wam trochę przybliżyć temat przez mniej spektakularną aczkolwiek nadal piękną modę codzienną.

Zacznijmy od bielizny i najbardziej kontrowersyjnego tematu, czyli gorsetu. Często mówi się, że w latach 20tych, rewolucja unicestwiła gorsety. Nie jest to prawdą. Duża rzesza kobiet ciągle nosiła te same gorsety, które modne były w poprzednich latach. Producenci szli z duchem czasu i wprowadzali do swojej oferty nowe modele, które chętnie wybierane były przede wszystkim przez młodsze kobiety.

Gorset nie zniknął a przeszedł transformację. Kształt, jaki miał nadawać sylwetce, nie miał na celu podkreślania krągłości, a spłaszczanie jej.

Dla bardziej wymagających klientek istniały modele, które składały się z podwójnego gorsetu: pierwsza warstwa miała na celu podniesienie brzucha, a druga warstwa wygładzenie całej sylwetki.

Takie modele zdecydowanie utrudniały poruszanie się.

Pod koniec dekady popularne były mniej drastyczne rozwiązania i zaczęto nosić pasy wyszczuplające, które służyły także za pas do pończoch oraz staniki, które dały początek biustonoszom, jakie znamy dzisiaj.

Kiedy już osiągnęłyśmy wymarzone kształty, mogłyśmy sięgnąć po odzież, która często oddawała piękno art deco.

Odzież kobieca miała obniżoną talię i była prosta w kroju (rozumiemy już teraz, dlaczego gorsety spłaszczały krągłości).

Poniżej znajdziecie przykłady stylizacji na każdą porę roku. Czy uda Was się znaleźć podobieństwa do współczesnego asortymentu, jaki widzimy na sklepowych wieszakach?

Co na większe wyjścia? Nie tylko cekiny, ale także aksamit, koronki, hafty i szyfon.

A co z dodatkami?

Oczywiście nakrycia głowy ciągle królowały tak na co dzień jak i na wielkie wyjścia, ale nie ograniczały się tylko do kapeluszy lub opasek z piórkiem.

Po raz kolejny widzimy w ich projektach wpływ art deco.

Torebki także były małymi dziełami sztuki.

Misternie naszywane koraliki i cekiny, piękne wzory, metalowe, siateczkowe cuda i malutkie torebeczki koktajlowe z biglami święciły triumfy.

Jak Wam się podoba ten styl? Czy myślicie, że ta dekada zainspiruje się jeszcze mocniej tym, co było sto lat temu, czy może futurystyczne projekty z lat 60tych lub 80tych w końcu wezmą górę nad praktyczną modą?

Jedno jest pewne: warto eksperymentować i szukać swojego własnego, unikalnego stylu i tego Wam życzę na ten nowy rok!

shutterstock_1147331690

Depresja - nie lekceważ objawów i daj sobie pomóc.

W ostatnich latach tak bardzo zwiększyła się liczba osób chorujących na depresję, że możemy już mówić o epidemii tej choroby. Szybkie tempo życia, ciągły stres, problemy w pracy i życiu osobistym mogą przyczynić się do rozwoju depresji. To poważna choroba, która potrafi zmienić aktywną i towarzyską osobę w nieporadną i niezdolną do samodzielnego życia. Sprawdź jakie symptomy powinny Cię zaniepokoić i skłonić do szukania pomocy.


Skąd się bierze depresja?
Depresja różni się od zwykłego smutku czy chwilowego przygnębienia między innymi tym, że trwa o wiele dłużej- objawy utrzymują się ponad dwa tygodnie. Jej objawy pogłębiają się z dnia na dzień, paraliżują nas i uniemożliwiają wykonywanie codziennych czynności, niszczą nasz poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości, zmieniają zachowanie, bardzo często pojawiają się również problemy ze zdrowiem fizycznym. Depresja często łączy się z trudnymi życiowymi przeżyciami, zwłaszcza jeśli wtedy, gdy jesteśmy w nich pozostawienie sami sobie i nie możemy liczyć na niczyje wsparcie.
Choroba często pojawia się na skutek jakiegoś traumatycznego wydarzenia na przykład rozwodu, utraty pracy, ciężkiej choroby w rodzinie. Szczególnie narażone są też kobiety po porodzie. Spadkom nastroju w tym okresie życia sprzyjają zmiany hormonalne zachodzące w organizmie, kiepskie samopoczucie fizyczne, ciągłe zmęczenie i niepewność w nowej roli. Często choroba ta dotyka również osoby ciężko i przewlekle chore, cierpiące na ciągłe dolegliwości bólowe lub niepełnosprawne.
Niestety żyjemy w czasach, w których wiele przypadków depresji rodzi się z sytuacji zawodowej. Problemem nie pojawia się tylko, gdy tracimy zatrudnienie, ale może nim być też trudna sytuacja w miejscu pracy- od mobbingu, poprzez bardzo trudne i obciążające psychicznie i fizycznie obowiązki, po niskie wynagrodzenie i brak perspektyw na poprawę sytuacji.
Bez względu na sytuację problem pojawia się wtedy, kiedy tracimy poczucie kontroli i przestajemy wierzyć w to, że sobie poradzimy. Brak nam wiary w to, ze wszystko w życiu można zmienić i nie ma sytuacji bez wyjścia. Jeśli nie możemy liczyć na pomoc bliskich w rozwiązaniu swoich codziennych problemów, nie bójmy się prosić o pomoc specjalistów- w zależności od sytuacji- lekarzy, prawników, pracowników socjalnych. Działajmy, zanim wpadniemy w otchłań depresji.


Jakie są objawy depresji?
Charakterystycznym objawem choroby jest ciągłe zmęczenie i permanentny stan przygnębienia. Pacjent wstaje rano i od razu czuj, że nie ma na nic siły. W ciągu dnia odczuwa stałe zmęczenie bez względu na ilość i rodzaj wykonywanej pracy. Uczucie zmęczenia potęgują dodatkowo problemy ze snem. Pojawia się głęboki smutek, uczucie bezużyteczności i beznadziejności. Chory czuje się zupełnie bezradny, przerastają go nawet proste codzienne czynności jak zrobienie zakupów czy prania. Coraz mniej rzeczy sprawia przyjemność, to co kiedyś cieszyło teraz stało się obojętne.
Choć depresja to choroba duszy, bardzo często towarzyszy jej szereg fizycznych dolegliwości. Należą do nich bóle głowy, dolegliwości trawienne, bóle brzucha, kołatanie serca, bóle i ucisk w klatce piersiowej, swędzenie skóry, a nawet wysypka.


Jak sobie pomóc?
Jeśli zauważysz u siebie lub kogoś ze swoich bliskich niepokojące objawy, nie zwlekaj z szukanie fachowej pomocy. Oczywiście wsparcie bliskich podczas leczenia jest bardzo ważne, jednak powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że to zdecydowanie nie wystarczy. Skonsultuj się z psychologiem oraz z lekarzem psychiatrą. Bezpłatne porady tych specjalistów możesz uzyskać w przychodni publicznej w ramach kontraktu z NFZ. Leczenie depresji obejmuje jednoczesne stosowanie środków farmakologicznych oraz psychoterapii. Istnieją nowoczesne bardzo skuteczne leki na depresję. Wiele osób boi się leczenie farmakologicznego. Niepotrzebnie, ponieważ obecnie stosowane leki są w pełni bezpieczne, nie uzależniają i mają niewiele skutków ubocznych.
Obok leczenie warto zacząć dbać o siebie na co dzień. Wzmocnisz się fizycznie i psychicznie stosując zdrową zrównoważoną dietę i ćwicząc. Jeśli nie wiesz jak wprowadzić zdrowe zmiany w swoje życie, pomoże Ci dietetyk i fizjoterapeuta lub trener personalny.
Unikaj używek- alkohol, papierosy czy narkotyki, z pewnością nie pomogą Ci wyjść z choroby, a jeszcze ją pogłębią, dlatego unikaj ich jak ognia.
W czasie choroby bądź dla siebie dobra, nie osądzaj się, nie krytykuj. Dawaj sobie małe przyjemności- słuchaj ulubionej muzyki, wyjdź do kina lub obejrzyj w domu ulubiony film, pozwól sobie na zakup nowej sukienki, wybierz się do fryzjera lub kosmetyczki. Walcz o siebie i nie poddawaj się- depresja to choroba, z której można wyjść. Choć czasem trudno dojrzeć światełko w tunelu, możesz być pewna, że odzyskasz utraconą radość życia- to tylko kwestia czasu.

shutterstock_223663249

Nie wysypiasz się? Problemem może być piżama

Wszyscy wiemy, że wysypiać się trzeba. Dlatego kiedy źle śpimy, natychmiast szukamy rozwiązania tego problemu. Mało kto zastanawia się jednak, jaki wpływ na jakość snu ma to, w czym śpimy. Piżama – czy naprawdę może sprawiać, że się nie wysypiamy?

Bezsenność a piżama

Problemy ze snem mogą mieć wiele źródeł. Zazwyczaj śpimy gorzej, kiedy coś nas trapi. Niestety, w czasach stresu nie jest już dziwne, że przed zaśnięciem zamartwiamy się problemami dnia jutrzejszego. Niekiedy gorszy sen lub wręcz jego brak to objaw choroby, np. nerwicy lub depresji. Bywa też, że śpimy gorzej, bo odczuwamy różnego rodzaju dyskomfort. Tutaj szczególną rolę odgrywa właśnie piżama.

Na co zwrócić uwagę, wybierając piżamę?

Wybór piżamy nie powinien być przypadkowy. Jeśli chcemy się wysypiać, musimy kierować się nie tylko wyglądem bielizny nocnej, ale też m.in. wygodą. Oznacza to, że wybór piżamy, która gwarantuje zdrowy sen, jest trudniejszy, niż się wydaje. Należy zwrócić uwagę na:

  • materiał – powinien być naturalny i przewiewny
  • dodatkowe elementy – najlepiej, aby piżama była gładka
  • grubość – piżamę należy dobrać do pory roku
  • rozmiar – dyskomfort może wywoływać i za ciasna piżama, i za luźna
  • fason – niektóre nietypowe fasony wyglądają ładnie, ale nie są wygodne do noszenia.


Piżamy, które polecamy

1. Koszula z bawełny organicznej
To propozycja dla kobiet, które lubią stylowe koszule, ale chcą mieć pewność, że będą zdrowe dla ich skóry. Wykonana w 100% z bawełny organicznej jest nieszkodliwa nawet dla alergików.

656edce44d071065f16115417be877dd.jpg


2. Prosto i wygodnie
Czasami najprostsze pomysły są najlepsze. Piżama bez zbędnych zdobień, z dobrej jakości bawełny i ze ściągaczami na nogawkach sprawi, że na pewno się wyśpisz.

f4f3959881772b78e5566a34eed0c0fe (1).jpg


3. Oryginalnie
Piżamy gwarantujące zdrowy sen mogą być też oryginalne! Ta z wyjątkowym nadrukiem kolorowej lamy jest tego doskonałym przykładem. Dzięki ściągaczom nie będzie się podwijać w trakcie snu. Pozwoli też skórze oddychać, bo wykonana jest z bawełny.

e081cc11095a6a13bbc452b8b9a156f8.jpg

Wszystkie polecane przez nas piżamy pochodzą ze sklepu internetowego https://missisleepy.pl/. Polecamy ten sklep wszystkim osobom szukającym wygodnych piżam polskich producentów. 


Jakie piżamy są niezdrowe?

Dobrego snu nie gwarantują piżamy ze sztucznych materiałów i te z odstającymi zdobieniami (kokardki, falbanki, koraliki). Nie oznacza to jednak, że trzeba z nich całkowicie zrezygnować. Są to modele, które można nosić od czasu do czasu. Jeśli będziesz pamiętać, aby na co dzień spać w dobrej dla ciała bieliźnie nocnej, piżama z pewnością nie przerwie twojego odpoczynku.

Close up portrait of attractive beautiful gorgeous gentle cute h

Wybierz laser dopasowany do swoich potrzeb!

Alma Harmony to niezwykły laser, który pomaga uporać się z wieloma problemami. Zabiegi pozwalają zlikwidować cellulit, rozstępy, usunąć blizny czy przebarwienia. Można je wykorzystywać jako kurację liftingującą, odmładzającą i poprawiającą kondycję. Alma Harmony posiada kilka różnych głowic, dobieranych w zależności od problemu, jaki nam dokucza. Zabiegi mogą być przeprowadzone u osób w różnym wieku i z różnymi problemami estetycznymi oraz na wszystkie partie ciała i dla każdego rodzaju skóry. Dzięki temu jest wielofunkcyjnym i skutecznym urządzeniem.Kopiuj HTML Kopiuj tekst

Wybierz laser dopasowany do swoich potrzeb! 

Spośród stosowanych na rynku laserów Alma Harmony możemy wyróżnić:

  • Alma Harmony iPixel - laser frakcyjny ablacyjny, jego działanie prowadzi do powstania na skórze uszkodzeń wielkości pixeli. W ten sposób rozpoczyna się proces regeneracji. Wszelkie niedoskonałości skóry zostają spłycone, skóra odzyskuje jędrność, a w głębszych warstwach zaczynają zachodzić procesy naprawcze. Z tego typu lasera powinny skorzystać osoby borykające się z rozstępami, bliznami potrądzikowymi, drobnymi zmarszczkami, przebarwieniami i rozszerzonymi porami.
  • Alma Harmony Clear Lift - laser frakcyjny nieablacyjny, jego działanie nie narusza ciągłości naskórka, dzięki czemu zewnętrzna warstwa nie zostaje uszkodzona. Powstałe mikrouszkodzenia zachodzą w głębszych warstwach skóry, wskutek czego zaczyna zachodzić produkcja nowego kolagenu i elastyny. Na skórze nie są widoczne żadne uszkodzenie. Jego sekret polega na połączeniu dwóch rodzajów lasera: Nd:Yag i Pixel Q Switch, których działanie wywołuje w tkance efekt fotoakustyczny, przez co w mechaniczny sposób stymulują komórki do regeneracji. Przeznaczony jest dla osób, które chciałyby odmłodzić okolice oczu, czoła, szyi, policzków i dekoltu. Pomaga wyleczyć blizny i rozstępy oraz przyczynia się do poprawy kolorytu, napięcia i gęstości skóry. Jego dodatkowym atutem jest możliwość usunięcia niechcianego tatuażu lub nieudanego makijażu permanentnego.
  • Alma Harmony Dye-VL - laser wykorzystuje siłę trzech filtrów, utrzymując światło w jednym zakresie (500-600 nm), a następnie kieruje je bezpośrednio do chromoforów. Wiązka lasera dociera do głębszych warstw skóry, a przy tym nie narusza naskórka. Oddziaływuje w ten sposób na melaninę i hemoglobinę, co pozytywnie wpływa na wyrównanie kolorytu skóry. Zabiegi z wykorzystaniem lasera pomagają leczyć zmiany naczyniowe i trądzikowe oraz rumień. Pomagają  zlikwidować przebarwienia, rozjaśniają i wygładzają skórę oraz redukują drobne zmarszczki. 

Same zalety! 

Wielofunkcyjność i skuteczność to nie wszystko, czym mogą pochwalić się zabiegi wykonywane laserem Alma Harmony XL PRO. Eksperci z kliniki Arte Derm wyróżniają kilka wyjątkowych zalet zabiegu: 

  • duża skuteczność usuwania niedoskonałości,
  • niskie ryzyko wystąpienia powikłań,
  • krótki okres rekonwalescencji,
  • zastosowanie systemu chłodzącego w trakcie zabiegu,
  • pierwsze efekty widoczne już kilka dni po wykonaniu zabiegu. 

Jeśli jesteś zainteresowana zabiegiem z wykorzystaniem lasera Alma Harmony XL PRO, zajrzyj na stronę kliniki Atre Derm w Warszawie! Znajdziesz tam najpotrzebniejsze informacje! 

shutterstock_1428376460

Mężczyźni - bycia facetem uczyli się od kobiet

Jak to się dzieje, że Mężczyzna, chce nauczyć się męskości od kobiety, a nie drugiego faceta?

Należy spojrzeć wstecz, na historię ludzkości. Wojny z jakimi ludzie musieli się zmierzyć, spowodowały w ogromnej części wyginięcie mężczyzn. Dbaniem o rodzinę zajmowały się wyłącznie kobiety. Zatem, w większości młodzi chłopcy, którzy rodzili się w czasie wojen, nie mieli szansy na poznanie własnego ojca, nie mieli skąd czerpać wzorców męskich, bo mężczyźni albo byli na wojnie, albo tam zginęli.

Czyli bycia facetem uczyli się od kobiet!

Z całym szacunkiem, ale kobieta nie ma pojęcia jak to jest być facetem. Może przekazać i nauczyć jak zaspokajać oczekiwania kobiet, ale nie może nauczyć męskości.

Wydarzenia historyczne odbiły się tak silnym piętnem na społeczeństwie, że do tej pory spora część panów nie uczy się od swoich ojców, tylko od matek! A dlaczego? Bo ich ojcowie też nie mieli męskiego wzorca.

Kobiety potrafią budować społeczności, wspierać się, wyjaśniać na czym polega kobiecość. itp. Mężczyźni są jedynie obserwatorami i reagują jeśli należy zaspokoić potrzebę kobiety. Nie mówi się o męskich społecznościach. Te o których słyszałam skupiają się jedynie na piciu alkoholu i opowiadaniu o podbojach seksualnych. Nic budującego męską moc!

Mając na uwadze powyższe, rozumiem, że niektórzy mężczyźni nie potrafią odnaleźć się w świecie budowania związków. Skoro do tej pory o wszystkim decydowała matka, to ona była również wzorem postępowania z kobietą, więc mężczyzna nie ma porównania, nie ma odniesienia jak taka relacja powinna wyglądać. Jeśli do tej pory mama zapewniała mężczyźnie wikt i opierunek, to dlaczego nie miałby wymagać tego samego od swojej partnerki. Jeśli matka załatwiała za syna wszystko, to dlaczego miałby w związku robić inaczej. Nie umie taki mężczyzna, poradzić sobie z odmową umówienia się na randkę. Obraża się na partnerkę. Używa przemocy, bo nie było ojca, który pokazałby do czego służy siła fizyczna. Oczekuje podziwu i ciągłego doceniania, tak jak robiła to matka. Zapomina, że partnerka też potrzebuje być doceniona. Mężczyznom nikt nie przekazał, że sami powinni znaleźć sens swojego życia. Powinni uczyć się od innych mężczyzn, a nie pytać kobiety jak mają żyć.

Jest jeszcze druga strona medalu. Od mężczyzn wymaga się niemożliwego. Bycia czułym, a jednocześnie silnym, bycia romantycznym, a jednocześnie zaradnym, rąbiącym drewno i uwielbiającym taniec w baletkach… 

Normalnie ludzie nie mają tyle funkcji.

Mężczyźni są „prości w obsłudze”, „zerojedynkowi”, skupiają się na jednym, dwóch zadaniach w życiu i robią to dobrze.

Panowie, bierzcie od swoich ojców, wujków i pozostałych mężczyzn to, co męskie to, co stanowi o szlachetności duszy i uczynków. Spotykajcie się w swoim męskim gronie, żeby „podłubać w garażu”. Śmiem również twierdzić, że kobiety nie powinny mieć dostępu do całego waszego świata. Pytajcie innych mężczyzn jak żyć po męsku, jak okazywać uczucia i dlaczego facet powinien płakać?

Kurczę, obudźcie w sobie tę MOC, którą macie. Są na świecie Kobiety, które na was czekają.

shutterstock_1521682595

Był opiekuńczy, szarmancki - a później zaczęło się piekło

Historia jakich wiele, ale ta jest moja i niestety ciągle jeszcze w niej tkwię. Reszta równie ,,przyjemnych to już historia ,,

Dziś, po 12 tygodniach terapii na oddziale leczenia nerwic, po tych wszystkich dniach wiem że takich facetów wybierałam, że to mechanizm i że wszystko ze mną w porządku .

Kiedy odchodzisz z toksycznego związku nawet kiedy już myślisz ze jesteś wolna to myśli zostają. Może gdybym się bardziej postarała albo gdybym wtedy zamknęła buzie. No właśnie , zostaje to uporczywe „gdybym". Dzisiaj rozumiem, jak bardzo ważne jest dowiedzieć się, że nie mamy na to wpływu i że nie mamy takiej mocy by to się udało .

Marcina poznałam 5 lat temu w mojej rodzinnym Wrocławiu. Ja miałam szkolenie, on przyjechał na jakieś sympozjum. Wpadliśmy na siebie na śniadaniu w hotelowej restauracji . Nie zwróciłam na niego uwagi totalnie! Nie mój typ. Zajadałam swoją kaszankę kiedy spytał czy może się przysiąść . Zamieniliśmy kilka zdań , nic specjalnego . Na przerwie znów się na niego natknęłam. Kiedy wychodziłam z hotelu do domu, zagadnął mnie i zapytał czy zjem z nim kolacje. Odmówiłam.  Bardzo nalegał wiec dałam mu swój numer telefonu. Był bardzo wytrwały i w końcu się z nim umówiłam, później drugi raz i  nie wiem kiedy kompletnie straciłam głowę . Teraz widzę jaki był sprytny, jak dobrze wiedział czego w tamtym momencie potrzebowałam .

A po 10 latach bycia samą potrzebowałam uwierzyć że miłość istnieje .

Był opiekuńczy, szarmancki. Kiedy rozładował mi się telefon podczas kolacji wysłał taksówkarza do sklepu po ładowarkę dla mnie . Innym razem dostałam 500 róż pocztą kwiatową. Kiedy potłukłam telefon dostałam kurierem nowy. Wtedy nie miałam pojęcia, że tak to się właśnie dzieje, że to jest wyrachowana gra . W styczniu się poznaliśmy, w lutym się oświadczył, a w czerwcu braliśmy ślub . Zabrałam moich synów (Aleksander 14, Franek 4) i przeprowadziliśmy się do Krakowa.

Niby wszystko było jak z bajki to dziś dopiero rozumiem ze sen, w  który zapadłam na 3 doby po ślubie, przez który musieliśmy odwołać podróż poślubną to były sygnały które mój organizm mi dawał . Przez kolejne 5 lat było różnie. Były momenty noszenia na rękach i spełniania wszystkich moich zachcianek, a były też momenty zimnej obojętności .

Nigdy nie było przemocy fizycznej, nigdy na mnie nie krzyczał, wszystko działo się po cichu we mnie. Nie mogłam mieć koleżanek, a raczej nie miałam czasu bo on ciągle był przy mnie. Dzieci miały mieć nianie, a ja miałam być do dyspozycji . Wydawał fortunę na wyjazdy do 5 gwiazdkowych hoteli , na prezenty, biżuterię bieliznę. Dziś wiem, że wszystko co robił było dla niego, a nie dla mnie. W ten sposób się karmił .

Marcin miał dwa oblicza:  jedno to ciepły spolegliwy miś który robił wszystko co chciałam, drugie  to zimny i bezwzględny kat. Były okresy kiedy pił i wtedy się zmieniał , potrafił być okrutny  , starał się za wszelka cenę pokazać ze jestem dla niego nikim. Kiedy pił znikał w burdelach. Zawsze to był taki zestaw wódka =burdel. Potem przepraszał, opowiadał ze to nic, że tam nic nie robi, że to po prostu taki mechanizm jak pije itd. A ja to wytrzymywałam. Po którymś ciągu spakowałem się u wróciłam do Wrocławia. Wtedy się przestraszył. Pojechał do kliniki i po powrocie nie pił prawie dwa lata. To wtedy zaszłam w ciąże i urodziłam naszą córeczkę .

Jeszcze zanim to nastąpiło podjęłam prace w jego firmie. Po długim nalegania w końcu zgodził się bym pracowała. Nie było mowy żebym czegoś szukała przecież niczego mi nie brakuje . Po kilku miesiącach pracy wylądowałam na zwolnieniu psychiatrycznym. Ja, manager z 10 letnim stażem nagle nie radziłam sobie z prostymi sprawami . Dziś wiem ze cała firma pracowała na to bym się załamała . Leczył mnie jego psychiatra. W pewnym momencie dostawałam 3 antydepresanty i Xanax. Miałam fobię społeczną, panicznie bałam się ludzi z jego firmy, czułam się głupia i nic nie warta. Kiedy zaszłam w ciąże odstawiłam wszystkie leki i czułam się świetnie. Dziś wiem, że byłam celowo wprowadzana w stan depresji .

Kiedy nasza córka skończyła rok znów zaczął popijać i znów zdarzył się jakiś wypad na noc. Potem znów przeprosiny i znów sielanka . Któregoś dnia natknęłam się na dokumenty finansowe z których wynikało ze ma ogromny dług we własnej firmie . Wpadłam w szał, zagroziłam rozwodem, wyparł się.  Kiedy zaczęłam drążyć, a cała księgowość siedziała ze mną i przeglądała papiery to czułam, że robili wszystko bym nic nie zrozumiała i po kilku dniach się poddałam.

Wtedy coś jednak we mnie pękło. 

On znów zaczął pić i znikać. Któregoś dnia jak wrócił mnie i dzieci już nie było. Wynajęłam mieszkanie i się wyprowadziłam. Wersja mojego męża jest taka, że porzuciłam go.  Myślałam ze będzie walczył o nas, że nas kocha i coś zrozumie.  Miesiąc po tym jak się wyprowadziłam już spotykał się z kimś innym 

Właśnie mija półtora roku od mojego odejścia. Niestety ten czas pokazał jak naiwna byłam sądząc, że wystarczy się wyprowadzić by skończyć ten koszmar. Wyprowadziłam się w czerwcu 2018 roku tuż przed naszą 4 rocznica ślubu. Jak już pisałam on natychmiast znalazł moją, jak ją nazywam zmienniczkę , wyjechali na urlop ja w tym czasie z dziećmi również. Brakowało mi go tak cholernie , mój chory, zatruty przez niego mózg domagał się go jak narkotyku. On też po pewnym czasie zaczął odczuwać brak ulubionej zabawki bo nagle zaczął pisać, nagle zatęsknił za dziećmi. Dziś wiem że spotkania z dziećmi były tylko pretekstem by znów zbliżyć się do mnie. Za którymś razem odwożąc dzieci rozpłakał się wyznając jak bardzo mnie kocha i jak nie może żyć bez nas, a ja …uwierzyłam. Odwołałam pełnomocnictwo i zrezygnowałam ze złożenia pozwu o rozwód .

Wprowadził się do nas, do wynajętego mieszkania. Znów przez chwile było jak w bajce.  Nie pamiętam już co się wydarzyło, że go wyrzuciłam. W ciągu tego roku kilka razy wracał do mnie i odchodził. Zawsze do tamtej kobiety. Po powrocie mówił mi jak to szukał ukojenia u niej, ale tylko ja się liczę . Któregoś dnia upił się i wtedy kazałam mu się wynosić. Był na moim terenie, w moim mieszkaniu i tutaj miałam odwagę postawić granice . Przez 8 miesięcy się nie odzywał, nie dzwonił, nie pisał, nie interesowały go dzieci. W styczniu złożyłam pozew o rozwód z orzekaniem o winie i wniosek o zabezpieczenie alimentów dla mnie j dla córki. 

W lutym znów się pojawił, znów płakał i wyznawał miłość. W efekcie wrócił, który to już raz… . Jak się później okazało tylko po to by mataczyć w sprawie i doprowadzić mnie do kolejnego załamania nerwowego, licząc na to ze skłoni mnie do ugody. W którymś momencie się ocknęłam zaczęłam słuchać swojej intuicji, włożyłam mu podsłuch do samochodu i w końcu miałam dowód.  Przez cały ten czas był z tamtą kobietą! Chciał zamknąć mnie w psychiatryku i odebrać córkę. Nie udało mu się. Po tych nagraniach zmieniłam zamki w drzwiach j i to był koniec. Nie reaguję na żadne maile ani inne próby kontaktu. Leczę się. Wiem ze czeka mnie długa droga. Wiem ze nie będzie łatwo. 

Komentarz naszych specjalistów:

Anna Klaus - Zielińska - Psycholog / Coach/Doradca Rozwoju Osobistego

Każda z nas ma siłę żeby wygrać siebie.

Dokładnie taka myśl jako pierwsza przyszła mi do głowy po przeczytaniu historii opisanej przez czytelniczkę. Druga myśl to refleksja o wielkim braku. Braku jakiegokolwiek wsparcia zewnętrznego, które przy wychodzeniu z „przemocowego” związku jest kluczowe. Mamy tu wszystkie charakterystyczne elementy takiej relacji; odcięcie kobiety od jej środowiska, ograniczenie niezależności, okresy miodowe w trakcie których gromadzi się napięcie któremu agresor w końcu musi dać ujście. Chwile sielanki (hotele, kwiaty, biżuteria) są coraz krótsze, wybuchy agresji coraz częstsze i silniejsze. Ofiara jest coraz słabsza. Na tyle słaba, że nie ma nawet siły bronić dzieci które w całej tej historii schodzą siłą rzeczy na plan dalszy. Z takiego związku jest ogromnie trudno się wydostać. Nasze w nim bytowanie często same przed sobą usprawiedliwiamy za pomocą Wielkiego Uczucia. Wizja Wielkiej Miłości którą od małego karmią nas przekazy medialne, której tak bardzo szukamy i za którą tak niesamowicie tęsknimy zamyka nam na początku relacji oczy na realność, a potem powoduje, że trwamy w toksycznym związku latami, w jej imię właśnie. Tworzeniu narracji o Wielkiej Miłości sprzyjają takie przekazy kulturowe jak np. prawdziwa miłość wszystko pokona, warto cierpieć dla miłości, cierpienie uszlachetnia itp. Paradoksalnie więc, im partner jest człowiekiem trudniejszym w relacji tym większą mamy często skłonność wierzyć w to, że jest to właśnie wielka miłość. A jeżeli mężczyzna ma np. nałogi, czy skłonności psychopatyczne to ta nasza wielka miłość go wyleczy. Z całym szacunkiem - nie wyleczy! Mit wielkiej miłości fatalnie robi kobietom właściwie na wszystko; na tworzenie bliskich relacji, na odczuwaną satysfakcję z aktualnego wystarczająco dobrego związku, i na umiejętność ochrony własnych granic w toksycznym związku zwłaszcza. Kobiety uwikłane w związki z obniżonym poczuciem wartości, z piętnem niemocy własnej, które partner przez lata w nich intensywnie buduje, mogą się wydostać w zasadzie wyłącznie dzięki zasobom zewnętrznym. Dopiero takie zasoby (rodzina, przyjaciele, środowisko pracy, praca jako taka) mają szansę uruchomić zasoby wewnętrzne i dać siłę do podjęcia decyzji. Wracając do początku wątku – w liście bohaterka o tych zewnętrznych zasobach nie wspomniała, a zatem albo ich nie było albo nie były dla niej dostępne.  Wyszła więc z tej niezwykle, trudnej sytuacji sama, korzystając z własnych zasobów, a to, powtórzę, oznacza że każda, naprawdę każda z nas ma siłę żeby wygrać siebie. I jeszcze jedno. Proszę pamiętać że ofiara NIGDY nie jest winna przemocy. ZAWSZE winien jest TYLKO sprawca. Co prawda jak pokazują badania około 75% sprawców przemocy domowej doświadczało przemocy w domu, a więc sami są ofiarami, ale to osobna historia. To nie wy Drogie Panie powinnyście im pomagać stanąć na nogi i uporać się z własnymi traumami, tylko psychoterapeuci i psychologowie. Nie odbierajcie nam pracy 🙂

Dr Anna Rustecka - Krawczyk - psycholog dla dzieci i młodzieży, pedagog.

Stanisław Lem napisał kiedyś: "Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś".

Cytat ten skojarzył mi się z opisaną historią. Bohaterce udało się po wielu, niewyobrażalnie trudnych momentach odciąć od męża o socjopatycznych cechach, pracuje nad sobą, uczestniczy w terapii, dostrzega mechanizmy działania. Nadszedł moment, w którym już mogła, była w stanie wziąć życie w swoje ręce. Historia głównej Bohaterki to także historia jej dzieci. Domyślam się, że to one mogły stanowić motywację do poszukiwania zmian. Równocześnie w takich sytuacjach dzieci często są wykorzystywane do uwikłania kobiety w toksycznej relacji. To bardzo ważny moment, aby wspomóc się konsultacją u specjalisty, podjąć decyzję o terapii. Dostrzegać swoje możliwości, ale obwarować się zewnętrznym wsparciem. Jeśli możemy liczyć na bliskich, prośmy, przyjmujmy ich pomoc, konsultujmy, rozmawiajmy. To może dać tak ważne, w tej i podobnych sytuacjach, poczucie dystansu. Odejście z tak toksycznego związku daje dzieciom szansę na prawidłowy rozwój i nabranie odporności. Mimo iż zmiany są trudne i wymagają ponownej adaptacji. Bez względu na to, jak dobre zamiary w relacjach mamy, nie mamy wpływu na zachowania innych ludzi, nie mówiąc już o wpływaniu na ich charakter. Warto o tym pamiętać i nie przypisywać sobie odpowiedzialności za zachowania innych.


Anna Klaus - Zielińska

Psycholog społeczny (Uniwersytet Warszawski), coach i trener warsztatów psychoedukacyjnych (Uniwersytet Warszawski) Absolwentka podyplomowych studiów "Psychologia zachowań" (UW), oraz „Pomoc psychologiczna i interwencje systemowe w rodzinie“ (SWPS).
Ukończyła liczne szkolenia m.in z dialogu motywującego, uważności i współczucia, pomocy psychologicznej osób zgłaszających niepowodzenie w związkach. A także wywiadu, pracy z genogramem, i diagnozy w systemowej terapii rodzin. Od kilkunastu lat pracuje, słuchając i zadając pytania, które pozwalają klientom odkryć, że mają w sobie wszystko, co jest im potrzebne do osiągnięcia poczucia satysfakcjonującego życia.
Ma szerokie doświadczenie w pracy coachingowej również ze starszymi nastolatkami (wybory ścieżki życiowej).
Szkoleniowiec i trener warsztatów z kompetencji miękkich (m.in; komunikacji werbalnej i niewerbalnej, asertywności, odporności na stres), autoprezentacji (firmy prywatne, Fundacja Polsko – Amerykańska, Szkoła Liderów) i warsztatów dla rodziców. Prowadzi też różnego rodzaju grupy rozwojowe. Pracowała jako wykładowca w Akademii Leona Koźmińskiego. Podróżnik, żeglarz, szczęśliwa żona i mama. Założycielka Wise Mind - gabinetu kompleksowej pomocy dla osób z problemami w związkach.

Dr Anna Rustecka - Krawczyk

Psycholog dla dzieci i młodzieży, pedagog. Na Uniwersytecie SWPS prowadzi zajęcia dotyczące znaczenia bliskich związków. Prowadzi konsultacje wychowawcze dla rodziców, wspiera psychologicznie dzieci i młodzież w Centrum Pomocy Rodzinie i prywatnym gabinecie Wise Mind.

IMGP2028

Przemogłem się - osobiste przemyślenia Ireny Kamińskiej - Radomskiej na temat postanowień noworocznych

Idąc przez park, usłyszałam słowa spacerowicza, który rozmawiał przez telefon. Powiedział: „przemogłem się i przyjechałem”. Niby nic takiego, ale te słowa miały duży ładunek emocjonalny nie tylko ze względu na towarzyszącą im intonację. Znaczenie samych słów jest też mocne. Wyrażają, że ich autor musiał pokonać jakiś wewnętrzny opór i zrobił coś wbrew sobie. W tym wypadku – przyjechał. Wyobraziłam sobie, że odwiedził kogoś bliskiego, z kim nie łączą go dobre stosunki. Być może dał sobie i tej drugiej osobie szansę na jakąś zmianę. To tylko moje domysły, bo szliśmy w przeciwne strony. Ale gdyby nawet było na odwrót, gdybyśmy szli w tym samym kierunku, starałabym się nie słuchać, bo to niegrzeczne.

Zaczęłam w dalszej drodze myśleć o postanowieniach noworocznych i ich kruchości. Bo żeby wytrwać, trzeba się właśnie przemóc. Zwalczyć stare przyzwyczajenia, żeby zastąpić je czymś…

Teraz proszę pomyśleć, co Ty Czytelniku chciałbyś zmienić. Przecież nie ma życia, które byłoby idealne, więc na pewno i Twoje do takich nie należy. Poza tym idealne dla każdego co innego znaczy. Ale cokolwiek by to nie było, można do tego dążyć. Sławna amerykańska dziennikarka Oprah Winfrey pięknie wypowiedziała się właśnie na ten temat: dla jednej osoby będzie to codzienne wypiekanie pysznych bułek, dla innej – prowadzenie programu telewizyjnego. Jednak nie to było z tej wypowiedzi najciekawsze. Dziennikarce wmawia się, że musiała mieć niesamowite szczęście, skoro odniosła tak ogromny sukces i ma ciekawe życie. Winfrey odpowiedziała, że być może. Jednak takie samo szczęście ma każdy z nas. Różnica natomiast jest w tym, że nie każdy jest na nie przygotowany.  

Przygotowanie się na przydarzające nam się okazje to ciągła praca nad sobą, doskonalenie swoich umiejętności i poszerzanie wiedzy. Nie jest to łatwe, bo trzeba się przemóc. Zamiast przeglądania sieci, oglądania po raz trzeci tego samego filmu, błąkania się po „galeriach” handlowych, trzeba przeczytać ciężką do strawienia książkę, pójść na kurs tańca, wyjść z domu i pobiegać, odrobić ćwiczenia z angielskiego itd.

Trzeba się przemóc, żeby zrezygnować z przyjemności, wygody i lenistwa, żeby zrobić coś sensownego. Trzeba się przemóc, żeby kliknąć „off” na pilocie telewizora, laptopa czy smartphone’a, które stoją na straży przed drogą do lepszego życia.

IKR

shutterstock_1504807880

Cierpienie, a nadzieja w długiej walce z chorobą. Jak czerpać siłę do walki.

Choroba przytrafia się nam w jakimś celu. Coś potrzebujemy zrozumieć, nauczyć się, czasem przystopować.


Cierpienie fizyczne jest jedną stroną choroby. Cierpienie emocjonalne i bezsilność ma większą moc nad życiem w chorobie.
O ile z cierpieniem fizycznym jesteśmy sobie w stanie poradzić, bo mamy leki przeciwbólowe, to z bezsilnością i brakiem nadziei już jest trudniej.
Dlaczego tak się dzieje?
Choroba jest stanem kryzysowym, gdy spotyka człowieka, to musi on przejść przez nią według kilku etapów.

Pierwszy to zaprzeczenie sytuacji i wyparcie jej. To nie możliwe, że ja jestem chora. To zdarza się innym ale nie mnie.
W przypadku zaprzeczania nieprzyjemne fakty są ignorowane, realistyczna interpretacja tego co się dzieje zostaje zastąpiona łagodniejszą, choć nietrafną. Mechanizm ten pozwala na stopniowe oswajanie się z trudną sytuacją. Jednak po pewnym czasie potrzebne jest uznanie obecności bolesnych uczuć, aby uniknąć pojawienia się dalszych problemów natury psychologicznej czy emocjonalnej.
Wyparcie może przyjmować postać od chwilowych luk w pamięci po całkowitą amnezję (niepamięć) w przypadku bardzo bolesnych doświadczeń.

Druga faza to gniew. Osoba chora jest pełna buntu, drażliwości, pretensji do rodziny. Bez powodu może wybuchać gniewem, jest pełna pretensji co do leczenia. Wini niesprawiedliwy los, który go spotkał, a w niczym sobie na niego nie zasłużył. To etap pytania: „Dlaczego właśnie ja?”

Trzecia faza to targowanie się. Osoba chora zastanawia się nad chorobą i swoim otoczeniem. „Postaram się być miła i zdyscyplinowana, ale w zamian przyrzeknijcie mi, że będę zdrowa”. To czas na pertraktacje z lekarzem i Panem Bogiem, składa obietnice, że jeśli wyzdrowieje to poświęci resztę życia Bogu. Obiecuje, że o nic więcej już nie będzie prosił. Składanie tego typu obietnic może być powiązane z poczuciem winy.

Czwarta faza to depresja. Nastrój depresyjny może pojawić się już w pierwszym etapie. Chorzy płaczą, mówią o samobójstwie, są zrozpaczeni, smutni, czują się bezużyteczni. W tej fazie może towarzyszyć poczucie ogromnej straty, np. z powodu deformacji ciała. Chorego może dręczyć poczucie winy, odczytuje on chorobę jako karę za popełnione błędy.

Piąta faza i ostania to pogodzenie się. Osoba jest pogodzona z losem i ze spokojem akceptuje go. Na tym etapie następuje pogodzenie się z chorobą.

Najważniejszym jest zrozumieć mechanizm przechodzenia przez chorobę.
Akceptacja sytuacji jest najważniejszym elementem w poradzeniu sobie z nią. Unikałabym określenia „walki z chorobą”. Walka ma ciężki ładunek emocjonalny. Raczej „radzenie sobie z chorobą”.
Dlaczego to takie ważne? Chodzi o nasze nastawienie. A to jak wiadomo 90 procent sukcesu. Akceptacja to również odpuszczenie tego co tak bardzo trzymamy. Czyli złości, bezsilności, oskarżania siebie i innych. Wszystkie te emocje blokują nas przed miłością.
No dobrze, powiesz, jak tu myśleć o miłości, gdy choroba dziesiątkuje ciało?
Pewnie, że nie jest łatwo. Jak jesteś w chorobie i wszystko stanęło na głowie.
Jednak, w tym zaprzeczaniu i buntowaniu się znajdź chwilę i pomyśl o sobie dobrze. Właśnie z miłością. Możesz zrobić medytację. Porozmawiać ze swoim wewnętrznym dzieckiem. Choroba jeśli się pojawiła, to przyjmij ją jako informację dla siebie. Pewnie popukasz się w głowę. Co ta kobieta mówi? Jaka informacja? Jaka lekcja?
Chora jestem, cierpię i mam gdzieś to gadanie o miłości. Boli mnie wszystko i nie mam ochoty na nic!
I to jest normalne, że tak masz. Choroba to nie wczasy.
Pamiętaj, nic nie musisz. Ewentualnie możesz.
Nawet w tak trudnej sytuacji, możesz zdecydować jak będziesz się czuć. Na ile ból fizyczny może wpłynąć na Twoje samopoczucie. Ile mu pozwolisz rządzić sobą. Są choroby, gdzie tego bólu fizycznego jest ogrom. Jednak bywają momenty względnie spokojne. Warto zapamiętać sobie swój stan z tych momentów i przywoływać, gdy boli jak cholera.
Jak napisałam na początku, choroba w życiu pojawia się po coś. Ma nas
uświadomić, czasem ostrzec. Jednak należy tutaj wystrzegać się myślenia, że choruję za karę. A niby, kto miałby dać tę karę? Bóg? Ty sama? Rodzice?
Mała zmiana tematu. Zdarza mi się jechać za szybko samochodem. Śpieszę się zazwyczaj i pędzę tam gdzie trzeba wolniej. I wtedy z bocznej ulicy wytacza się małe „pierdzikóko”, a za kierownicą Pan w czapce. Wyjeżdża przed moje auto i wlecze się
niemiłosiernie.
Kiedyś wściekałam się na takie sytuacje, bo przecież ja muszę gdzieś, na godzinę…
Teraz biorę głęboki oddech i myślę sobie, że właśnie tak miało być. To ma mnie ochronić. Być może przed wypadkiem?

Zakończę cytatem: „Wszystko, co w życiu otrzymujemy, wcześniej powstało w naszej duszy.”

O nas

Kobieta z klasą to miejsce dla nieidealnych kobiet, które chcą prawdziwie i szczęśliwie żyć, ciesząc się najdrobniejszymi rzeczami. Pokazujemy Wam inspirujące książki, filmy, publikacje i inne „babskie zajęcia', które być może skłonią was do wyjścia, z często pozornej, strefy komfortu i rozpoczęcia życia na własnych warunkach. Bo w życiu nie zawsze chodzi o to by było stabilnie. Ważne żeby żyć prawdziwie i w zgodzie z własnym ja.

Kontakt

Kontakt:
Joanna Wenecka-Golik
kontakt@kobietazklasa.pl
+48 600 326 398

Copyright 2019 WebSystems ©  All Rights Reserved