website-logo

Polski James Bond w spódnicy- dlaczego koniecznie powinniśmy kojarzyć nazwisko Ireny Iłłakowiczowej

Za jej życiorys natychmiast powinien zabrać się świetny scenarzysta, a za kręcenie filmu dobry reżyser. Alpinistka, agentka polskiego wywiadu, motocyklistka, najpierw żona księcia Kurdystanu, potem polskiego żołnierza o szlacheckim pochodzeniu. Poliglotka władająca biegle 6-cioma językami. Przepiękna kobieta. Torturowana przez Gestapo. Jak zginęła jedna z najwybitniejszych Polek XX wieku?

„Rasowa kobieta”

Irena Iłłakowiczowa (1906-1943), córka Bolesława Morzyckiego i Władysławy z Zakrzewskich, urodziła się w Berlinie. Dorastała tam aż do rewolucji październikowej, stąd biegła znajomość języka niemieckiego. Po 1917 roku wraz z rodzicami przeniosła się do Finlandii. Spędziła tam wystarczającą ilość czasu, by opanować również język fiński. Po powrocie do Polski Irenę oddano do szkoły Sacré Coeur w Zbylitowskiej Górze, prestiżowego liceum, do którego uczęszczały arystokratyczne spadkobierczynie – panny Czartoryskie, Czetwertyńskie, Stadnickie. Póżniej studiowała nauki humanistyczne w Grenoble. Oprócz francuskiego opanowała również angielski i rosyjski.

W międzywojniu Irenę okrzyknięto mianem jednej z najpiękniejszych Polek. „Rasowa” kobieta, jak się wtedy mawiało. Nie tylko świetnie wykształcona i naturalnie piękna, ale i wysportowana i bezbłędnie wychowana.

Alpinistyczne wyczyny

Jako nastolatka Irena zaczęła uprawiać alpinizm. Wyjazd na studia do Grenoble tylko umożliwił jej jeszcze intensywniejsze realizowanie pasji. Była szczupła, niezwykle wysportowana, odporna na ból i odważna. Dlatego, gdy podczas jednej z wypraw w wysokie Alpy, jeden ze wspinających się spadł do szczeliny, nie zawahała się ani chwili, by go ratować. Gdy do niego dotarła okazało się, że mężczyzna nie żyje. Irena zdecydowała się jednak na wydobycie ciała zmarłego, choć ryzykowała własnym życiem – mało brakło, by lina zerwała się pod podwójnym ciężarem. Za wyczyn ten została uhonorowana przez władze szwajcarskie złotą odznaką alpinistyczna.

Miłość z baśni tysiąca i jednej nocy

Podczas jednego z krótszych pobytów wspinaczkowych w Szwajcarii Irena poznała księcia Persji, Azisa Zangenaha. Podobno obydwoje zakochali się w sobie bez pamięci. Także podobno książę robił bez mrugnięcia okiem, co Irka sobie zażyczyła. W kontrakcie małżeńskim przepiękna Polka uzyskała nawet dwa wyjątkowe w świecie islamu przywileje. Po pierwsze, mogła zasiadać do posiłku razem z mężczyznami, a po drugie, jej mąż został zwolniony z obowiązku posiadania haremu.

Sama też poszła jednak na jedno ustępstwo – ślub w obrządku mahometańskim. Ceremonia odbyła się w Paryżu, a rodzice poznali zięcia dopiero, kiedy młodożeńcy udawali się już do Kurdystanu, ponieważ po ślubie Irena zamieszkała z mężem w pałacu w Persji (Iranie). Wytrzymała w luksusach dwa lata. Za zgodą męża, choć bez zgody państwa perskiego, uciekła z pałacu… na motocyklu. Gdy trafiła do polskiego poselstwa w Teheranie, uzyskała już pomoc dyplomatów w nielegalnym opuszczeniu perskiego państwa. Po pierwszym małżeństwie pozostała jej w spadku biegła znajomość perskiego i ciepły kontakt z byłym mężem, który nie rościł sobie nigdy prawa do przymuszania Ireny do czegokolwiek.

Ku chwale Ojczyzny

Po pobycie w rodzinnej Polsce, wyjechała do Paryża. Tam poznała swojego drugiego męża, Jerzego Iłłakowicza – bankowca, brydżystę, kuzyna poetki Kazimiery Iłłakowiczówny. Wkrótce, w 1934 roku, wzięli ślub i niedługo potem Irena zaszła z Jerzym jedyny w swoim życiu raz w ciążę. Urodziła córeczkę, Ligię.

Był to także czas, kiedy wraz z mężem zaangażowała się w działanie narodowej konspiracji. Piękni, młodzi, wysportowani, zakochani, wykształceni i doświadczeni zdecydowali się działać w tajnym prawicowym ugrupowaniu, które weszło potem w skład Narodowych Sił Zbrojnych. Działający tam ludzie, wyznawali wartości chrześcijańskie i za swój najwyższy cel uważali dobro narodu i polskiej racji stanu. Podczas wojny Jerzy znalazł się na samym szczycie tej organizacji, w tak zwanym Dyrektoriacie.

A Irena ze względu na swą aparycję i znajomość aż tylu języków obcych pełniła służbę jako agentka wywiadu. Działała w podcentrali „Zachód”, zajmującej się rozpoznaniem wojskowym, gospodarczym i komunikacyjnym Niemiec. Na przełomie 1941 i 1942 roku polska siatka wywiadowcza została jednak rozbita. Aresztowanie Ireny było tylko kwestią czasu. Doszło do niego 7 października.

Pula szczęścia

Podczas rewizji i zatrzymania Irena pozwoliła sobie na jeszcze jeden przejaw brawury – niepostrzeżenie wsunęła rękę do kieszeni jednego z gestapowców, który wcześniej zabrał jej biżuterię. Wyciągnęła swój zaręczynowy pierścionek, złoty ze szmaragdem, po czym go połknęła. Udało jej się go przesłać potem z Pawiaka matce z prośbą o przekazanie córce, która starannie ukrywana była przez rodzinę. Zarówno pierścionek, jak ik Ligia przetrwali wojnę.

Irenę uwięziono na Pawiaku i rozpoczęto przesłuchania, na których nikogo nie wydała. Działacze organizacji, w której służyła, doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że Irena dużo wie. I że jest piękną kobietą, z którą Niemcy z przyjemnością zrobią wszystko, na co będą mieli ochotę. Udało im się więc przesłać Irenie cyjanek, z którego jednak nie skorzystała.

Wiedziano, że Irena przewożona będzie na Majdanek, bowiem udało się przekupić niemieckiego strażnika, który miał ją umieścić w grupie więźniów niepolitycznych, skierowanych na transport. W obozie dzięki odpowiednim ludziom i kontaktom szybko dostała szczepionkę na tyfus i leki. Zachorowała jednak na czerwonkę. Szybko zorganizowano akcję jej uwolnienia. W marcu 1943 roku oddział żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych z Pomorza dokonał udanego odbicia Ireny z obozu. Jak tego dokonano? Polscy żołnierze przebrani w mundury gestapo, przyjechali pod bramę obozu i przedstawili dokument nakazujący przekazanie Ireny na śledztwo w Warszawie. 

Niedługo po krótkim odpoczynku, najpierw pod opieką babci męża, potem teściowej, Irena podjęła się kolejnego etapu służby. Córka podczas wspólnie spędzanej rekonwalescencji nie odstępowała matki na krok, siedziała przy jej łóżku dzień i noc. Matka Ireny też nie mogła tego znieść, namawiała Irenę, by zajęła się Ligią. Irena jednak odpowiedziała: „Jest wielu dobrych ludzi, którzy zajmą się Ligią, natomiast tylko ja mogę wykonywać to, co robię”.

Przetrwała wszystko, z jednym na czerwono zabarwionym wyjątkiem…

Tym razem skierowana była przeciwko sowieckiej agenturze w okupowanej Polsce – komunistycznej PPR i Gwardii Ludowej. Na początku października Irena spotkała się z mężem. Długo rozmawiali, dlatego że Jerzy miał wyjechać na misję do Londynu. Wspominał potem, że żona opowiadała mu o pracy „nad zniszczeniem komunistycznej radiostacji, która znajduje się w pobliżu Warszawy i że liczy na pomoc pewnego Niemca, oficera Abwehry (wywiadu wojskowego) o mocno antyhitlerowskich poglądach .Wyglądało mi to na pułapkę. […] Przekonywałem, że Londyn ważniejszy, ale nie pomogło”.

Wieczorem, w dniu 4 października 1943, poprzez rozmowę telefoniczną została wezwana w ważnej sprawie. Podejrzewała prowokację, ale sprawę uznała za zbyt ważną i jednak udała się w określone przez rozmówcę miejsce. Mocno przeczuwała zasadzkę, gdyż poprosiła dr Miłodroską, u której aktualnie przebywała, aby powiadomiła określony punkt kontaktowy, jeżeli nie wróci do godziny 22.00.

Jerzy rozpoczął poszukiwania Ireny. Odnalazł jej ciało w kostnicy przy szpitalu przy ul. Oczki. Podobno zostało znalezione na Polu Mokotowskim. Pochowano ją na Cmentarzu Powązkowskim pod wojennym pseudonimem „Barbara Zawisza”. Przekazanie informacjo o śmierci matce Ligii było chyba najtrudniejszym zadaniem dla Jerzego – męża, ojca, agenta i żołnierza. Ponieważ gestapo często wysyłało swoich funkcjonariuszy na uroczystości rodzinne w ramach inwigilacji i ustalania członków siatek szpiegowskich, Jerzy dla bezpieczeństwa uczestniczył w pogrzebie w przebraniu grabarza, a matka Ireny – osoby z obsługi cmentarnej. 

Irena Iłłakowiczowa zginęła więc w nieznanych okolicznościach. Wiadomo jedynie, że odebrano jej życie strzałem w głowę. Prof. Żaryn, który zajmował się postacią pięknej agentki, ujawnił jakiś czas temu, że przeglądając akta w IPN dotyczące inwigilacji rodziny Iłłakowiczów, znalazł notatkę dotyczącą Ireny, w której informowano, że została zastrzelona z wyroku Gwardii Ludowej jako rzekomy współpracownik hitlerowskich Niemiec…