website-logo

Pierwszy sezon serialu „Sharp Objects” ostry jak brzytwa

nme.com

Dramat o kobietach, kryminał trzymający w napięciu oraz rewelacyjna obsada. Tak w skrócie można opisać serial „Ostre przedmioty” (2018) produkcji HBO z Amy Adams w roli głównej.

Po sukcesie innej produkcji HBO „Wielkie Kłamstewka” (którego 2 sezon już 9 czerwca!) stacja telewizyjna postanowiła powierzyć Jean-Marcowi Valléemu kolejny kobiecy dramat psychologiczny. 8 odcinków, do których scenariusz powstał na podstawie literackiego debiutu Gillan Flynn o tym samym tytule. Czołówka serialu daje wyraźnie do zrozumienia, że będziemy mieć styczność z serialem jakościowym. Serialem, który ma bardzo specyficzny klimat: wszechogarniający półmrok, skomplikowane psychologiczne postaci, gra prowadzona z widzem, w której z każdym odcinkiem wszystko komplikuje się coraz bardziej.

Powrót do korzeni

Camille Parker (Amy Adams) to dziennikarka, która zostaje wysłana do swojego rodzinnego miasteczka w stanie Missouri, by zająć się sprawą morderstwa dwóch młodych dziewczyn. Powrót do korzeni okaże się nie tylko wyzwaniem zawodowym, ale również skonfrontowaniem z traumami i z ludźmi, którzy do tych traum doprowadzili. Camille niewiele zdradza o sobie samej. Widz wie jedynie na początku, że główna bohaterka za pomocą alkoholu i samookaleczania usiłuje rozwiązać swoje problemy, a raczej o nich zapomnieć.

Gęsta, gorąca, ciasna i wręcz klaustrofobiczna atmosfera miasteczka swoje apogeum znajduje w napięciu pomiędzy Camille a jej matką (Patricia Clarkson). Ta dwójka nie potrafi znaleźć porozumienia ze względu na wydarzenia z przeszłości i ogromny żal do siebie nawzajem. Duet okazuje się być trójkątem, ponieważ młodsza siostra Camille- Amma (Eliza Scanlen) buntuje się przeciwko nadopiekuńczej matce, a tym samym zbliża się do dawno niewidzianej siostry. Morderstwo i próba odnalezienia sprawcy stanowi jedynie szkielet całości, a prawdziwe sedno serialu ukryte jest znacznie głębiej.

Przeszłość, przeszłość, przeszłość

Od pierwszego odcinka atmosfera serialu jest bardzo tajemnicza i poruszająca. Zbrodnia i śledztwo schodzą na drugi plan, a całą akcję napędzają bardzo umiejętnie wprowadzane retrospekcje Camille. To dzięki jej powrotom do wydarzeń z przeszłości, które ściśle związane są z jej rodzinnym miasteczkiem i matką dowiadujemy się prawdy.

Ten serial to mozaika, która wymaga cierpliwości w układaniu. Nic nie jest oczywiste, nic nie jest takim, na jakie wygląda na pierwszy rzut oka. Migawki, które otrzymuje widz tylko utwierdzają nas w przekonaniu, jak trudne jest przebywanie w tym hermetycznym środowisku, w którym każdy zna Camille lepiej niż ona sama.

Muzyka, której słucha główna bohaterka tworzy niezwykłe tło i staje się osobnym narratorem (po serialu ścieżka dźwiękowa zostanie z Wami na dłużej, gwarantuję;). Analiza Camille jest stopniowa, ale z drugiej strony drastyczna i skomplikowana. Aktorskie trio kobiece gra pierwsze skrzypce, a każda z nich jest tak przekonująca, że czasem trudno uwierzyć w nauczony na pamięć scenariusz. Są to postaci totalne – każda bardzo przemyślana, połączona z drugą, kreowane konsekwentne, ale nie oczywiste. Dialogi pomiędzy matką a córkami trzymają w napięciu do ostatnich linijek.

Tylko nie mów mamie

Niektórzy zarzucają serialowi zbyt banalną konstrukcję. Dziennikarka wraca do małego, zapomnianego miasteczka, puka od drzwi do drzwi, na światło dzienne wychodzą tajemnice innych mieszkańców – no niby klasyk. Pomimo tego dzięki rozbudowaniu warstwy psychologicznej, pięknym, klimatycznym, oddającym doskonale aurę tego miejsca zdjęciom, serial tworzy spójną, wciągającą historię. Otrzymujemy niezwykle naturalistyczne obrazy śmierci i cierpienia (chociażby motyw rzeźni, który przewija się przez cały serial, jest niezwykle realistyczny i okrutny).

Serial charakteryzuje również wzmożona ilość detali, które dzięki szybkim cięciom montażowym są na ekranie jedynie przez ułamek sekundy. Potrzeba sporej uwagi, by wyłapywać „smaczki’ poddawane przez twórców. Trudno o tym serialu mówić dokładniej, nie zdradzając jego wydarzeń. Jest to na pewno pozycja godna uwagi, która powinna zatrzymać Was w fotelu, a może nawet pozwoli spojrzeć na siebie inaczej? Jakiekolwiek będą Wasze powody, by zapoznać się z „Ostrymi przedmiotami”, pamiętajcie o jednym- nie zawsze wszystko kończy się po napisach.