Sezon na teatr! Sprawdź co jest grane na najważniejszych scenach w Polsce.

0

Jest jeden powód dla którego nie rzucam piorunami, nie wpadam w histerię i chandrę, nie obrażam się na cały świat, że lato minęło za szybko, a przed nami pół roku zimnem i śniegiem koszące. Przed chandrą Kowalskiej ratuje świat początek sezonu teatralnego 2018/19, a ten zapowiada się ciekawie. Po pierwsze w polityce dzieje się tak wiele, że nic tylko robić spektakle żeby lud miał odskocznię. Poza tym polityka dostarcza wielu tematów. Myślę, że jest to powód pośredni, ale cieszy ogromnie fakt, że w nowym sezonie w teatrze zobaczymy dzieła: Grzegorza Jarzyny (kocham platonicznie), Iwana Wyrypajewa (przepraszam Karolinę Gruszkę, ale też kocham) i Adama Sajnuka (będę nudna – kocham i wielbię talent aktorski i reżyserski). Wachlarz sztuk proponowanych widzom przez teatry w całej Polsce jest tak szeroki, że gdyby wszyscy artyści chwycili rzeczony wachlarz i tak nie rozłożyliby go do końca- że tak obrazowo to ujmę. Dlatego o wszystkich sztukach nie napiszę, jedynie co nieco napomknę.

START CZY FALSTART?

Podróż po teatralnych scenach w nowym sezonie zaczynamy od Warszawy i dwóch tytułów, które już na początku sezonu zawojowały moje serce. Iwan Wyrypajew pokazał swoje najnowsze teatralne dziecko „Irańską konferencję”. Rzecz dzieje się w teatrze, ale jeszcze przed zajęciem miejsc widzowie są wprowadzani w specyficzny klimat konferencji, która odbywa się w Kopenhadze. Dostajemy słuchawki z tłumaczeniem na żywo (spektakl grany jest w języku angielskim), krótką instrukcję obsługi i zaczyna się. Temat ma dotyczyć Iranu, sytuacji międzynarodowej, ale każdy z zaproszonych gości intelektualistów, naukowców, działaczy, duchownych w swoim wystąpieniu zdradza własne postawy życiowe, poglądy, bolączki. Przez całą konferencję przewija się temat Boga, duchowości, siły wyższej. Widziałam niejeden spektakl Wyrypajewa, zawsze jest w nich dużo treści, tej oczywistej i tej w warstwie ukryte, widz nie miał szans na nudę, nawet na zaaranżowanej konferencji. Przyznam jednak, że nieco się tego obawiałam… no wiecie jak to jest: konferencje zwykle się dłużą, czasem można przysnąć, a dla uczestników najciekawiej jest we foyer. Niepotrzebnie się martwiłam, bo konferencja a’la Wyrypajew – wciąga, nie masz czasu na ziewanie i nudę, a 2,5 godziny spektaklu mijają jak z bicza strzelił. Ciekawostka: podczas irańskiej konferencji wypowiada się jedna jedyna Iranka pisarka, laureatka Nagrody Nobla. Czy rzeczywiście konferencja jest poświęcona Iranowi? Odpowiedzi szukajcie w Teatrze Dramatycznym scena na Woli.

„Irańska konferencja” reż. Iwan Wyrypajew. Scena na Woli Teatru Dramatycznego m.st. Warszawy

 

Drugi biegun teatralnej sceny, komediowy, zabawny, błyskotliwy znajdziecie w warszawskim Klubie Komediowym. Rozpoczęli sezon teatralny z przytupem! „Saturn i Mel, czyli człowiek, który chciał być rzeczą” to doskonała zabawa językiem polskim, a aktorzy są bardzo sprawni w tych „sufinowych łamańcach językowych”. Zwróćcie uwagę na Michała Meyera ( drugi od lewej) jest fantastyczny na scenie teatralnej, nie można było oderwać oczu ! I jak zawsze przezabawna Matylda Damięcka. Michał Sufin jest autorem tekstów – co mu w głowie siedzi i skąd on bierze te teksty to ja nie wiem, ale pisze świetne scenariusze dla Klubu Komediowego i naprawdę ten spektakl polecam.

Klub Komediowy w Warszawie „Saturn i Mel, czyli człowiek, który chciał być rzeczą” reż.Michał Sufin

Trochę bardziej straszno, niż śmieszno nowy sezon rozpoczął Teatr Buffo z komedią „Nina” w reż. Macieja Kowalewskiego. W główną rolę wciela się zjawiskowa, piękna, o nienagannej figurze ponad 50 letnia Małgorzata Foremniak. Niech wtrącę odrobinę zachwytu: szok i niedowierzanie, ale w przypadku Małgosi Foremniak można spokojnie powiedzieć, że czas się dla niej zatrzymał, a nawet cofa wskazówki zegara – wygląda obłędnie pięknie. Spokojnie to jest zdrowy zachwyt, warto czasem docenić piękno, nawet jeśli kobieta mówi o kobiecie. Na scenie aktorce partnerują: lekko nieporadny i rozhisteryzowany mąż Paweł Królikowski oraz młody, przebojowy, nowoczesny Krzysztof Wieszczek i dociekliwy Maciej Kowalewski. Gatunek lekki, bo to komedia charakterów, opowiada o nas, naszych związkach. Reżyser sięgnął po tekst 61 lat po polskiej prapremierze tytułu, więc język bohaterów uwspółcześnił. I wszystko byłoby cudowne, gdyby nie fakt, że w przedstawieniu brakowało rytmu, o które aż się prosi ten gatunek teatralny. Dużo tu sztuczności, ale do tego się nie przyczepię, bo tak podobno miało być. Gerard paryski lowelas kocha siebie i kobiety z wzajemnością. Najbardziej te zamężne. Chce jednak rzucić boską Ninę po wizycie jej męża, który to postanawia zabić kochanka żony. Koniec końców wychodzi na to, że to Nina poukłada swoim mężczyznom życie od początku. Widownia na końcu klaskała, z krzeseł nawet powstawali – chyba się podobało. I o to chodzi w prywatnym teatrze.

„Nina” reż. Maciej Kowalewski – teatr Buffo

 

Musicale …tak, ja wiem, musicale nie są dla wszystkich, ale … to zależy kto i jak wyreżyseruje musical. „Rodzina Adamsów” w Teatrze Syrena będzie najlepszym wyborem dla szukających dobrego połączenia teatru i muzyki. Zabawne, lekkie i dociera nie tylko do dziecięcych oraz dorosłych widzów, ale także do widzów sceptycznie nastawionych do tego gatunku teatralnego. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się że chodzi o odnalezienie w sobie dziecka. Im człowiek jest starszy tym bardziej dziecka w sobie szuka. Znajdziecie je na pewno oglądając „Rodzinę Adamsów”.

Wstydu nie ma Krystyna Janda! Na pierwszą premierę nowego sezonu wybrała spektakl o seksie! O seksie! No jak to tak mówić ze sceny o rzeczach tak intymnych, prywatnych, ba! zakazanych, jak seks?! Na dodatek „Ten pierwszy raz” Kena Davenporta powstał na podstawie wpisów autentycznych ludzi na popularnym portalu randkowym myfirsttime.com. Tekst ma nas poruszyć, czasem zawstydzić, nawet zdenerwować … Na stronie ludzie z całego świata opisują swoje historie związane z inicjacją seksualną, odczucia, emocje, czasem traumy. Znajdziecie tu przekrój najróżniejszych seksualnych dziwactw, tęsknot, ciekawostek, które o zgrozo, albo wydarzyły się naprawdę, albo ktoś je wymyślił, żeby wyróżniały się na tym przedziwnym portalu. Po co taki spektakl zapytałam Krystynę Jandę po próbie medialnej. – Przejrzałam podręczniki szkolne i pomyślałam sobie, że jest czas na ten tekst. My w ogóle nie mówimy o seksie, a jeśli się zdarzy to w trybie zakazu, nakazu, straszenia. Tekst przetłumaczony przez Małgorzatę Semil mówi o bardzo trudnych historiach, o seksie ludzi niepełnosprawnych, starych, ludzi chorych, homoseksualnych. Widownia dostanie swój strzał w serce, ale to wszystko mówi o radości z życia, przyjemności płynącej z seksu i miłości. Ten spektakl był zwyczajnie potrzebny. Testy młodych ludzi opisujące ich inicjacje seksualne są bulwersujące, ale piękne i nikogo nie obrażają, nie stygmatyzują. Pozwalają spojrzeć na problem z szerszej perspektywy- mówi Krystyna Janda. Agnieszka Krukówna, którą zobaczymy na scenie przyznała, że nie jest łatwo mówić na forum o tak intymnych tematach. – Nie było to dla nas łatwe. Jak się okazało, jesteśmy niekonwencjonalni i pruderyjni. Trzeba było włożyć sporo wysiłku włożyć, żeby ta opowieść stała się naturalna- mówiła aktorka. Antoni Pawlicki potraktował spektakl publicystycznie. – Mamy luźną formę, swobodną i wesołą, ponieważ nie chcemy tego tematu traktować jak problemu. Zjawisko pierwszego razu może się kojarzyć z jakąś traumą, a być może przywołanie go, pokazanie, porozmawianie o nim, opisanie inicjacji innych ludzi pomoże uporać się z naszymi traumami. Słowem, przełamujemy tabu, bez napięcia.

Tyle w teorii, a jak było w praktyce? Widziałam „Mój pierwszy raz” na premierze spektaklu. Z jednej strony jest piękny wizualnie: gra świateł tworzy intymny klimat, historie z portalu wyświetlane są na wielkim płótnie za aktorami (trochę rozpraszają), a wszystko wiąże muzyka o miłości i bajkowy układ choreograficzny: tancerze nie odrywając od siebie ust przemieszczają się po scenie. Natalia Berardinelli, Agnieszka Krukówna, Mirosław Haniszewski, Antoni Pawlicki grają doskonale, ale… Brakuje tu jednego głównego bohatera, z którym widz mógłby się utożsamić, który mógłby pociągnąć nas w tę historię. Obraz poskładany z dynamicznych, krótkich historii homo i heteroseksualnych daje wrażenie obecności na planie teledysku, w którym wszystko dzieje się szybko- zbyt szybko jak na pierwszy raz. I chyba to jest największym minusem „Mojego pierwszego razu”, skądinąd doskonale wyreżyserowanego przez Krystynę Jandę. „Ale to już było” jak śpiewa klasyk, spuśćmy zasłonę milczenia i zajrzyjmy w przyszłość, bo Krystyna Janda to nie tylko znakomita aktorka, reżyserka, przedsiębiorcza szefowa Fundacji Na Rzecz Kultury skupiającej dwa teatry, ale także kobieta ściągająca do siebie, niczym magnes, świetnych polskich reżyserów teatralnych.

„Mój pierwszy raz” reż. Krystyna Janda – Teatr Polonia
„Mój pierwszy raz” reż. Krystyna Janda – Teatr Polonia

DAJ NA ZAPOWIEDZI

W nowym sezonie, w dwóch teatrach Krystyny Jandy zobaczymy światowej klasy dzieło Eugene Ionesco „Krzesła” w reżyserii Piotra Cieplaka, to tragifarsa o ludzkich namiętnościach, niespełnionych marzeniach i pragnieniach. W dwójkę starców u kresu życia wcielą się Ewa Szykulska i Leon Charewicz.

Kolejny mistrz formy teatralnej Iwan Wyrypajew pokaże w Och -Teatrze „Osy” na postawie sztuki Letnie osy kąsają nas nawet w listopadzie” własnego autorstwa, ale po raz pierwszy we własnej reżyserii. W obsadzie: Magdalena Boczarska, Dariusz Chojnacki i Marcin Dorociński ( kiedy ten wybitny aktor znajduje czas na teatr?)

W przyszłym roku na obu scenach zobaczymy spektakle nieco bardziej filmowe. Piotr Ratajczak reżyseruje „Stowarzyszenie Umarłych Poetów”, „Almodovarię” czyli piosenki z filmów Pedra Almodovara wyśpiewa Anna Sroka ( wraca z urlopu macierzyńskiego nareszcie !!! To bardzo dobra wiadomość dla wielbicieli jej talentu). Sezon w Ochu zakończy spektaklem „8 kobiet”doskonały reżyser i aktor Adam Sajnuk (słabość mam do niego ogromną- kto nie widział Kompleksu Portnoya w Teatrze Warsawy- powinien nadrobić zaległości i przekonać się o co z tą słabością chodzi) z pewnością spektakl przygotowany przez Sajnuka zostanie z nami na dłużej

PREMIERA DEBIUTANTA

W Teatrze Narodowym na pierwsze po przerwie spotkanie z publicznością wszedł na scenę dramat współczesny Macmillana wyreżyserowany przez Grzegorza Małeckiego, który debiutuje w tej roli ( i tu łezka spada, bo p. Grzegorza zawsze dobrze widzieć na scenie). Rzecz- jak mówią widzowie, którzy spektakl już widzieli- o młodych ludziach, ich rozterkach oraz decyzjach i … dla młodych widzów. Nic więcej nie dodam, bo do Narodowego jeszcze nie dotarłam, a nie zwykłam czegoś oceniać bez wcześniejszego oglądania. Mogę za to spokojnie dodać, że z niecierpliwością czekam na Burzę arcydzieło Shakespeare’a w reżyserii Pawła Miśkiewicza z Jerzym Radziwiłowiczem w roli Prospera. W repertuarze Narodowego wzrok przykuwa operetka „Zemsta nietoperza” Johanna Straussa- reżyserią zajmie się Michał Zadara, więc jestem spokojna i czekam z niecierpliwością, ale operetki w Narodowym jak słowo daję, nie pamiętam. Będzie też coś o miłości „Jak być kochaną” Kazimierza Brandysa, bo jak tu nie mówić o tym uczuciu, skoro podobno żyjemy w czasach zanikania miłości.

DO MYŚLENIA

W TR Warszawa sztuka będzie krążyć wokół problemu komunikacji międzyludzkiej , przełamywania barier i spróbowania zrozumienia innych. „Inni ludzie”  najnowszy hip-hopowy poemat Doroty Masłowskiej w adaptacji i reżyserii (WERBLE) Grzegorza Jarzyny, dyrektora artystycznego TR Warszawa. Jak mówi sam reżyser: „ … jest to napisana wirtuozerskim językiem opowieść o współczesnej Warszawie, zanurzonej w smogu, podzielonej społecznie i ekonomicznie metropolii, pędzącej donikąd, opisuje podstawowe sprzeczności późnego kapitalizmu: alienację jednostki w wielkiej, ludzkiej zbiorowości, przesyt konsumpcji zderzony z nigdy niezaspokojonym głodem wrażeń i emocji, samotność dopadającą cyfrowych nomadów. Niecierpliwym i spragnionym spektakli Jarzyny polecam hibernację, bo „Innych ludzi” zobaczymy dopiero 8 marca przyszłego roku. Na przyzstawkę w grudniu w TR Warszawa „Cząstki kobiety”. Tym spektaklem do TR Warszawa powraca Kornél Mundruczó, wybitny węgierski reżyser filmowy i teatralny, twórca nagradzanego spektaklu Nietoperz. Wytrawni widzowie teatralni czekają na powrót Mundruczo już od kilku lat. Szykujcie się na grudzień.

TR Warszawa pod koniec września premiera wersji performatywnej opery Wojciecha Blecharza w reżyserii Katarzyny Kalwat „RECHNITZ. OPERA – ANIOŁ ZAGŁADY“. Gdy tylko przeczytałam nagłówek informacji prasowej, skojarzyło mi się z Elfriede Jelinek i rzeczywiście scenariusz opery jest oparty na dramacie austriackiej pisarki, laureatki nagrody Nobla. Tekst odwołuje się do dramatycznych wydarzeń, które miały miejsce na zamku baronowej Margit von Batthyány w austriackiej miejscowości Rechnitz w marcu 1945 roku. Według zeznań świadków, podczas wydanego przez baronową przyjęcia, goście– oficerowie lokalnego SS i Gestapo – wzięli udział w masakrze dwustu żydowskich przymusowych robotników, przywiezionych z Węgier. Zbiorowej mogiły zamordowanych robotników nigdy nie odnaleziono, a opieszale prowadzone śledztwo umożliwiło ucieczkę głównym oprawcom. – czytamy w komunikacie. Spektakl nie będzie rekonstrukcją tego, co stało się 70 lat temu w Rechnitz, ma być próbą zrozumienia mechanizmów działania zbiorowej pamięci. Muzykę do spektaklu spomponował Wojtek Blecharz. W obsadzie opery wyreżyserowanej przez Katarzynę Kalwat są: Cezary Kosiński, Magdalena Kuta, Lech Łotocki, Tomasz Tyndyk, Justyna Wasilewska oraz muzycy zespołu Cellonet: Andrzej Bauer, Magdalena Bojanowicz, Bartosz Koziak, Marcin Zdunik. 20 września premiera w TR Warszawa.

SCENY KRAKOWSKIE

Teatr Juliusza Słowackiego w Krakowie w tym roku świętuje 125 lecie istnienia, dołóżmy do tego setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości i wyjdzie nam repertuar krakowskiej sceny na nowy sezon. Patronem sezonu jest Stanisław Wyspiański,  zapowiadana jest kontynuacja projektu WYSPIAŃSKI WYZWALA i będzie to mieszanka teatru, muzyki, ruchu, baśni, koncertu, performance.  Na scenie w tym sezonie zobaczymy też m. in.: „Wyspiański. Koncert” w reżyserii Ewy Kaim, „Hamlet” na podstawie „Hamleta” Szekspira i „Studium o Hamlecie” w reżyserii Bartosza Szydłowskiego oraz dramat „Kwiat paproci” napisany przez Marię Wojtyszko i wyreżyserowany przez Jakuba Kroftę. Koncert z Wyspiańskim w tle, 19 października w Teatrze Juliusza Słowackiego w Krakowie.

„Powiało normalnością” mówią krytycy teatralni o nowym sezonie w Starym Teatrze w Krakowie. W listopadzie zobaczymy najnowszą produkcję duetu Monika Strzępka i Paweł Demirski „Rok z życia codziennego w Europie Środkowo-Wschodniej” , w której zobaczymy doskonałych polskich aktorów  Annę Dymną, Dorotę Segdę, Annę Radwan, Dorotę Pomykałę, Radosława Krzyżowskiego, Michała Majnicza i Juliusza Chrząstowskiego. To będzie obraz polskiej obyczajowości, ale punktem odniesienia i inspiracją jest dla twórców „Opis obyczajów za panowania Augusta El” Jędrzeja Kitowicza, tom poświęcony kulturze i ludzkim zachowaniom w I Rzeczpospolitej czasów saskich.

A na Wybrzeżu odgrażają się, że będzie różnorodnie. Sezon otworzyły „Trojanki” na podstawie ostatniej, jedynej zachowanej części trylogii tragicznej Eurypidesa poświęconej wojnie trojańskiej w reżyserii jednego z najwybitniejszych polskich reżyserów, Jana Klaty. 11 listopada zobaczymy premierę „Ruskich” Radosława Paczochy w reżyserii Adama Orzechowskiego, sztuki o Polakach, potomkach repatriowanych przez Stalina do Kazachstanu mieszkańców obecnej Ukrainy. Premiera otworzy przegląd DO POLSKI i prezentację spektakli związanych ze stuleciem odzyskania niepodległości: „Przedwiośnie”, „Broniewski”, „Willkommen w Zoppotach”, Święto Winkelrida”, „Śmierć białej pończochy”. W listopadzie na deskach odremontowanej Starej Apteki premiera „My little pony” Paco Bezerry w reżyserii Rudolfa Zioły, sztuki o problemie szkolnej przemocy oraz jej konsekwencjach. W przyszłym roku Teatr Wybrzeże pokaże m. in.: najpopularniejszą komedię Williama Shakespeare’a” Jak wam się podoba” w reżyserii Krystyny Jandy.

Do Bydgoszczy będę jeździł… do teatru cytując filmowego klasyka, polecam tę scenę, zwłaszcza, że w nowym sezonie terminy premier są już zarezerwowane i jest gęsto. Skoro w samym wrześniu premierowo można zobaczyć dwa nowe tytuły to oznacza, że jest dobrze… a nawet bardzo dobrze. „Motyle” w reżyserii Emilii Piech to opowieść o tym, jak ważne w życiu dziecka jest rozbudzanie w nim pasji. Spełnianie marzeń, które kiełkują w ciekawych świata głowach, mogą okazać się najwłaściwszą drogą do osiągnięcia szczęścia. Spektakl opowiada również o sile determinacji, dzięki której można uzyskać to, czego tylko się zapragnie i zwalczyć wszystko, co staje się przeszkodą w spełnianiu marzeń.

„Koniec miłości” Pascala Ramberta, przygotowała Dorota Androsz kiedyś aktorka, dziś reżyserka. W spektaklu zobaczymy Katarzynę Herman i Juliusza Chrząstowskiego, a struktura tekstu jest niebanalna: rozpisana na dwa monologi, uniemożliwia byłym zakochanym wejście w konstruktywny dialog. W choreografii rozczarowań plączą się pomiędzy niespełnionymi oczekiwaniami, a śladami dogorywających w nich emocji. Czy będzie z tego chleb? Sami sprawdźcie.

Mapa teatralnych premier jest utkana gęstą siecią tekstów, które prowokują widza do myślenia. Dziesiątki spektakli czekają na widzów … a benzyna drożeje i drożeje, chyba na złość polskiej kulturze.

Zespół artystyczny w sezonie 2017/2018:

Magdalena Cielecka, Ewa Dałkowska, Małgotzata Hajewska-Krzystofik, Maja Ostaszewska, Magdalena Popławska, Andrzej Chyra, Bartosz Gelner, Wojciech Kalarus, Marek Kalita, Redbad Klijnstra, Zygmunt Malanowicz, Piotr Polak, Jacek Poniedziałek, Maciej Stuhr;

kierownik muzyczny i dramaturg: Piotr Gruszczyński; kierownik muzyczny: Paweł Mykietyn; specjalista ds. scenografii i aranżacji wnętrz: Małgorzata Szczęśniak

Radiowiec, dj-ka, prezenterka telewizyjna, konferansjerka, event host

Zostaw komentarz


CAPTCHA Image
Reload Image