Ognia!

0

Motyw wojny, żołnierza i wojska jest bardzo chętnie ekranizowany. „Szeregowiec Ryan”, „Łowca jeleni”, „Bękarty wojny”, „Full Metal Jacket” – przykłady można by mnożyć w nieskończoność, dodatkowo zaznaczając, że każdy z reżyserów przedstawia temat w nieco odmienny sposób. Tym razem swoją wersję stworzył Donovan Marsh w „Oceanie ognia”.

Film ten opowiada o załodze marynarki, która wyrusza w podróż po rosyjskich wodach. Szybko okazuje się, iż czyha na nich ogromne niebezpieczeństwo, bowiem minister obrony narodowej Rosji Durow przeprowadza zamach stanu i porywa rosyjskiego prezydenta. Kiedy nad światem zawisa widmo kolejnej wojny, Amerykanie muszą zrobić wszystko, by temu zapobiec. Oznacza to odbicie zakładnika, unieszkodliwienie szaleńca i … ujście z życiem.

źródło: www.filmweb.pl

 „Ocean ognia” to opowieść o odwadze, męstwie, lojalności i wierności. Istnieje jasny podział na dobrych i złych, wszystko jest czarno-białe. To nie jest film dla „koneserów”, jest rozrywkową produkcją skonstruowaną pod typowych „zjadaczy chleba”. Każdy znajdzie tu coś dla siebie – strzelaniny, braterstwo, wojsko, nieco humoru. Z jednej strony brakuje tylko romantycznej historii miłosnej, ale tak naprawdę tylko by przeszkadzała. To film typowo wojenny, skupiający się na konkretnych celach, wyższych niż życie prywatne bohaterów. Tu nie ma rozterek, dramatów, jest chłodna kalkulacja i misja do wykonania. Krótko, rzeczowo, po wojskowemu.

Dużo tu patosu, rozwlekanych w czasie akcji, które sprawiają, iż jest to film bardziej przeciętny niż mógłby być. Nadrabia za to dużą dawką emocji i niezłymi efektami specjalnymi. Jednak – mogło być lepiej. Jeżeli lubisz wojenne klimaty, gry a la „strzelanki” albo – ogólnie – filmy akcji, to jest coś w sam raz dla ciebie! A nawet, jeśli wolisz inne gatunki, ale cenisz całkiem udane produkcje, to warto wybrać się na „Ocean ognia”!

Zostaw komentarz


CAPTCHA Image
Reload Image