website-logo

Gorzki smak cukru

Fajnie jest. Przyjemnie słodko. Mózg pracuje tylko na glukozie. Kiedy „widzi”, że jej poziom wzrasta podczas jedzenia zawierającego cukier to czuje się nagradzany, wydziela hormony szczęścia.

Chcemy tego. Chcemy coraz więcej i częściej. A co tam! Gorzka kawa? Dwie łyżeczki cukru i już jest super. Do tego jeszcze mleczko dla podbicia smaku. Codziennie. Przez tygodnie, miesiące, lata.

Biała śmierć

Kiedy pytam dziewczynę, ile waży, zwykle weryfikuję to za chwilę, prosząc, aby stanęła na wagę. W 80% masa ciała jest o dwa kilo większa. W większości też okazuje się, że pięć lat temu ważyła 5-10 kg mniej. Łatwo zrzucać „winę” za ten przyrost masy ciała na różne przyczyny. Często słyszę, że to od tabletek antykoncepcyjnych. Tyle, że dziewczyny, które ich nie biorą też przybierają na wadze.

Problem polega na minimalnych przyrostach codziennych. Zjadamy więcej niż potrzebujemy, a do tego nie zmieniamy nawyków żywieniowych. Choćby w okresie menopauzy. Spada zapotrzebowanie na kalorie, nie ma krwawień miesięcznych. Jednak nadal na śniadanie to samo co przez 30 lat. Dwie białe bułki z masłem, serem, pomidorem czy wędliną. Do tego kawa, herbata i dwie łyżeczki cukru. No to przepraszam bardzo.

Kiedy razem z pacjentką liczymy te „codzienne łyżeczki cukru”, czy to wsypane do herbaty, czy zjedzone w postaci ciasteczek albo czegoś słodkiego, to rysuje się przed naszymi oczami porażający obraz. Nigdy w historii rozwoju człowieka tyle cukru nie trafiało do jego przewodu pokarmowego jak ma to miejsce teraz. Zmienia się skład mikroflory jelitowej. Niestety w tę gorszą stronę. Jeśli pomnoży się codzienną porcję cukru przez 30 dni miesiąca to czasem otrzymujemy wynik dwóch kilogramów. Proszę sobie wyobrazić dwie kilogramowe torebki cukru zjadane w ciągu miesiąca. Nie jesteśmy w stanie tego spalić. Chyba, że ktoś jest drwalem pracującym siekierą albo rolnikiem chodzącym za pługiem.

Efekt jest taki, że musi wzrastać magazynowanie tych toksycznych już dawek cukru. Wzrasta jako tkanka tłuszczowa. Po drodze wypłukując witaminy i minerały potrzebne do sprawnego działania układu odpornościowego. Tkanka tłuszczowa gromadzi ten cukier, zwiększając dobitnie ryzyko nagłego zgonu z powodu udaru czy zawału w okresie ok. 50 roku życia. Szczególnie taka sytuacja ma miejsce, jeśli w rodzinie już kilka osób spotkało to nieszczęście.

Praktycznie wystarczy więc choćby zrezygnować z dodawania cukru do kawy/herbaty, aby zauważyć poprawę samopoczucia i spadek masy ciała. Z doświadczenia widzę, że zdeterminowane dziewczyny bez żadnych dodatkowych wysiłków tracą ok. 6 kg w ciągu pół roku. Tak, dokładnie tyle. Nie mniej i nie więcej. Jedynie zmieniając nawyki żywieniowe.

Kolejną obserwacją jest ciekawe zjawisko. Namawiam na taką próbę szczególnie znajomych i znajomych przyjaciół. Spróbuj przez dwa, trzy tygodnie nie sypać cukru do kawy/ herbaty. Wytrzymaj. Zrób ten test. Wiem, że na początek będzie się to piło trochę gorzko, ale to tylko test. Okazuje się, że jak po tych dwóch tygodniach znowu dodamy tak jak kiedyś cukier, to nie da się tego pić. Ta ilość słodyczy poraża. Osoby mówią, że same są w szoku, jak mogły pić taki syrop.

Cichy zabójca

Cukrzyca to cichy zabójca. Zabiera drożność najmniejszych i najdelikatniejszych naczyń krwionośnych. Potem zatyka większe, usztywnia naczynia, podnosi ciśnienie krwi. Dlatego nierozpoznana i nieleczona prowadzi do udarów i zawałów. 1/3 osób nawet nie wie, że ma cukrzycę. Jednak konsekwencje ponosi ich zdrowie i życie. Biorą leki na różne dolegliwości, ale nie leczą cukrzycy, nie zmieniają diety. Sama zmiana diety poprawia leczenie cukrzycy o 80%.

Ale kogo to obchodzi. Przecież wszyscy jedzą dookoła lody, truskawki, codziennie kilka mandarynek czy pomarańczy. „Przecież owoce są zdrowe”.  To popatrz na masę ciała. Szczególnie w ciąży, bo problem nie dotyczy tylko jednej osoby, a powikłania nieleczonych zaburzeń tolerancji glukozy przechodzi na noworodka, zwiększa się ryzyko wad. Szczególnie serca i układu nerwowego.

Dane z publikacji  medycznych już dawno określiły zwiększone ryzyko wystąpienia cukrzycy po 25-30 latach u kobiety, która urodziła noworodka z masą ciała powyżej 4000g. Zresztą zaburzenia te się zwiększają i najczęściej każdy kolejny noworodek waży coraz więcej. Przykładowo: 3800g, 4200g, 4600g. Sama ciężarna też przybiera wtedy na wadze 20-30 kg.

Dziwi mnie, kiedy pytam o przeszłość położniczą kobiet w okresie okołomenopauzalnym i słyszę właśnie takie informacje, a one same mają objawy cukrzycy. Niestety nie robią odpowiednich badań przez te wszystkie lata i nie wiedzą, że mają problem. Zwykle dopiero zawał albo udar wymuszają pobyt w szpitalu i jeśli przeżyją okazuje się, że „Ma pani cukrzycę”.  Szkoda, że wcześniej nikt nie pomyślał, że coś jest na rzeczy, kiedy pani rodziła coraz większe dzieci i przybierała nadmiernie z każdą ciążą więcej i więcej.

Gorzki jest smak słodkości przyjmowanych codziennie. Działa na szkodę jak kropla drążąca skałę.

Każdy czasem może mieć ochotę na „coś słodkiego”. Tylko kwestia co z tym zrobi. Czy codziennie nie będzie nagradzał się cukrem? Apetyt na słodkie bardzo dobrze łagodzi wypicie soku z kiszonych ogórków. Kiszonki są podstawą naturalnej mikroflory jelitowej. To ona decyduje o naszej odporności, a co za tym idzie o zdrowiu. Bakterie kwasu mlekowego nie przyswajają jednak cukru. Jest on dla nich nieużyteczny, za to stanowi paliwo do wzrostu szkodliwej flory grzybiczej. Wtedy dziewczyny co jakiś czas skarżą się na nawracające infekcje, które ustępuję tylko na chwilę podczas stosowania leków przeciwgrzybiczych. Potem wracają.

Warto więc zmienić sposób patrzenia na to, co codziennie jemy, aby działać w kierunku pozytywnym . Jeść warzywa, a nie owoce. Przynajmniej w większych proporcjach, bo jeśli wszystko jest OK, to możemy „czasem/ troszkę”. Natomiast jeśli mamy takie czynniki ryzyka jak nadciśnienie (wiele osób nie bada sobie nawet ciśnienia!), nadwagę czy otyłość to jest to ostatni dzwonek na zmianę żywienia.

Wszędzie jest dużo pułapek w odżywianiu. Myślimy, że robimy dobrze, a jest odwrotnie. Dlatego dobrym rozwiązaniem jest obserwacja swojego samopoczucia. Jeśli dieta jest zróżnicowana, to łatwiej też o zmniejszenie niekorzystnych działań kolejnych produktów. Dużo osób przychodzi i mówi, że czuje się „na warzywach” znakomicie, że od kiedy zrezygnowały z tych produktów, które im szkodziły i wywoływały wzdęcia, zaparcia czy biegunki, jest o niebo lepiej. Chodzi o sprawdzenie siebie. Zrobienie czegoś dla samego siebie, bo żyjemy w relacjach z innymi. Zdrowie zaczyna się od tego, co dzieje się w jelitach. Przenosi na nasze samopoczucie, emocje, układ hormonalny, metaboliczny, immunologiczny.

Dlatego serdecznie, szczególnie dziś, w Dzień Walki z Cukrzycą, zachęcam gorąco do testu „zero cukru”.

http://www.tadeuszoleszczuk.pl/

fb.com/drtadeusz