website-logo

„Faworyta” w niełasce Amerykańskiej Akademii Filmowej

Ten barokowy projekt, jakim jest najnowszy film uznanego, choć hermetycznie tworzącego Lanthimosa, powstawał przez 9 lat! Niemal dekada filmowych starań o każdy scenograficzny detal, zdecydowanie zasłużenie dała „Faworycie” aż 10 nominacji do Oscara. Obok „Romy”, „Czarnej pantery”, „Vice” i „Narodzin gwiazdy” to największy oscarowy faworyt. Na ile statuetek zasłuży według Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej, dowiemy się już w nocy z 24 na 25 lutego.

Po dość spektakularnym ostatnim wypadku przy pracy – „Zabiciu świętego jelenia”, szokującym horrorze odzianym w płaszczyk klasycznego dramatu zemsty – Lanthimos zabrał się za historyczną opowieść o wczesnej XVIII-wiecznej Anglii targanej wojennym konfliktem z Francją. I wyszło fenomenalnie! „Faworyta” to opowieść o mechanizmach władzy, trudnej miłości, konwenansach i ich fałszywości, zasadach i ich łamaniu. Lanthimos, twórca „Kła” i „Lobstera” nie byłby sobą, gdyby z obrazu panowania schorowanej królowej Anny Stuart nie wyciągnął na pierwszy plan odpruwających się z głównego ściegu historii pojedynczych nici i szwów.

Miłościwie nam nie-panująca

Nie bez powodu na warsztat zostaje wzięta postać królowej Anny. Na podstawie losów jej postaci Lanthimos znakomicie pokazuje, że władza to nie tylko przywileje, ale i wyrzeczenia. To nie tylko podręcznikowe fakty, ale przede wszystkim jednostkowe emocje, ambicje, słabości i pragnienia. To igranie z wrogami i maskowanie się przed przyjaciółmi.

źródło: charlie.pl

Anna, pomimo że dzierży berło Anglii i tytułowana jest z bożej łaski Wielkiej Brytanii, Francji i Irlandii królową tak naprawdę nie panuje nad niczym, nawet nad swoimi licznymi królikami, które zastępują jej stracone w przeszłości dzieci. Jest zagubioną i cierpiącą z powodu podagry kobietą, o której względy bezwzględnie zaczynają rywalizować dwie pociągające, ambitne i  cynicznie bezwzględne kobiety. Okazuje się, że władzę nad królestwem sprawuje de facto księżna Marborough, żona Johna Churchilla, jednego z najwybitniejszych dowódców wojskowych w historii świata jak uznają później historycy. Jednak do czasu. Na pierwszy plan walki o emocjonalne uzależnienie królowej wysuwa się kolejna postać. Uboga kuzynka księżnej, Abigail Hill, przypadkowo odkrywa łączący dwie najważniejsze kobiety w państwie sekret, który pomoże jej w zdobyciu (!) królowej, a tym samym w odzyskaniu szlacheckiego tytułu, pieniędzy i pozycji na dworze.

W oparach orzeźwiającej satyry

Fałszywe uśmiechy i łzy, wzajemne kopanie pod sobą dołków, samookaleczanie, nie-rzucanie się z okna, otrucie – Lanthimos fenomenalnie za pomocą teatralnej ironii i groteski rozgrywa relacje między bohaterami, pokazując jak bardzo władza potrafi być czymś iluzorycznym i krótkotrwałym. Świat „Faworyty” to istne theatrum mundi. W sensie głębszym, ale i dosłownym, ten film to bowiem mistrzostwo jeżeli chodzi o scenografię i kostiumy. Na pierwszy plan wysuwają się tu teatralne zainteresowania Lanthimosa, którymi zajmował się jeszcze przed „Kłem”. Niesamowite wnętrza i bogate stroje na poważnie wiernie obrazują epokę, lecz jednocześnie panujący ówcześnie klimat perukowej przesady zostaje przez Greka ironicznie obśmiany. Sceny gonitwy gęsi, obrzucania pomidorami czy tańca na balu to cudne ironiczne perełki. Za pomocą tak charakterystycznych filmowych narzędzi swojego stylu jak surowość, wręcz surrealistyczność obrazu, wyolbrzymienie jak w soczewce fragmentów rzeczywistości, kontrastowanie oraz fenomenalne granie światłem i muzyką, Lanthimos na swój nowatorski sposób pokazuje XVIII-wieczny angielski świat rozsypujących się konwenansów i triumfujących ułomności.

źródło: filmweb.pl

And the Oscar goes to…

Kobiece trio Olivia Colman (królowa Anna) – Rachel Weisz (lady Sarah) – Emma Stone (Abigail) to aktorski popis, obok którego nie da się przejść obojętnie. Ich celowa sztuczność, teatralność, manieryczność przerywane wybuchami prawdziwych emocji tłumionymi przez etykietę i ukrywaniem swoich prawdziwych motywacji czarują tak samo jak świat, w którym ich gra musi się opłacić. Panowie w tym filmie zakładają peruki, panie – co chwila nową maskę. Każda z trzech głównych bohaterek z jednej strony gra zupełnie inaczej i zupełnie kogo innego, z drugiej strony okazuje się, że są kobietami ulepionymi z jednej gliny. Poniżają i są poniżane, wykorzystują i są wykorzystywane, w jednym momencie grają rolę ofiary, by zaraz później przeistoczyć się w kata. U Lanthimosa nie ma postaci czarno-białych, nie ma też wygranych, wszyscy przegrywają.

„Faworyta” to pierwszy film greckiego reżysera, do którego nie napisał samodzielnie scenariusza. To też jego pierwsza kreacja hollywoodzka. Pierwszy film oparty na historycznym podłożu. Pierwszy tak współcześnie opowiadający o dawnych kobietach, które nie były wolne od kwestii głośno dziś omawianych dotyczących orientacji seksualnej, niespełnionego macierzyństwa, wpływu poronień na psychikę kobiety czy polityki. Jednym słowem – barokowe szaleństwo godne nie jednego Oscara!