Wielkanoc u ludu polskiego

20 kwietnia 2019

Wielkanoc jest świętem ustanowionem przez Kościół ku czci Zmartwychwstania Chrystusa. Święta te przypadają na wiosnę, t. j. w czasie letniego przesilenia dnia z nocą. Zasłaniają one pierwotniejsze, wiosenne obrzędy pogańskie.

Stare obrzędy pod wpływem wierzeń chrześcijańskich przekształcały się powoli, nie zatracając jednak zupełnie swego dawnego charakteru. To też dzisiejsze ludowe obrzędy Wielkanocne posiadają pierwiastki prastarych - pogańskich i nowszych - chrześcijańskich praktyk i wierzeń.

W pojęciach ludu w święta Zmartwychwstania Chrystusa, a szczególnie w dnie, gdy Chrystus spoczywa w grobie - budzą się w przyrodzie moce tajemne. Lud wierzy, że woda nabiera cudownych właściwości, a obmywający się w niej chory - wyzdrowieje. Zwierzęta wpadają w stan zadumy, nie spostrzegają zasadzki strzelca, a ryby prawie że nieruchomo stoją w wodzie. Szczególnie szczupak, którego chrząstki w głowie wyobrażają narzędzia męki Pańskiej.

Całą przyrodę ogarnia jakby odrętwienie. Wszystko spoczywa w jakimś stanie bezładu, bezsiły. Czarownice więc zaczynają działać. Idą na rozdroża, wieszają się na drzewach za nogi, prowadzą tajemne rozmowy z czartami. Rano po miedzach i łąkach zbierają rosę, odbierając tym sposobem mleko cudzym krowom. Ludzie o tem wiedzą i by przeciwdziałać złej sile, wstają o północy: gospodarze przewracają chomąta, chłopcy zatykają krzyżyki ze święconej palmy w zielone żyto, a dziewczęta robiąc masło, mówią:

dysc leje, słońce świeci,

carownica masło kleci,

nie skleciuła, nie skleciuła

za granicę wyrzuciła.

Jeśli praktyk nie wypełnią, mleka cały rok nie będzie.

Święta Wielkanocne rozpoczynają się od Palmowej Niedzieli, a trwają do Przewodniej. Niedzielę Palmową lud nazywa także Kwietnią, Wierzbną.W całej Polsce święcą palmę. Gałązki przeznaczone na palmę hodują na ten uroczysty dzień w garnczku na piecu. Na palmę biorą wierzbinę, łozinę, osikę, cisinę, jałowiec, drzewo krzyżowe, kłokoczkę i bagno zwyczajne.

Na Sądeczyźnie palmy wznoszą się do wysokości kilku metrów, uplecione wiązkami kwiatów, papierków kolorowych i wstążek. Po przyjściu z kościoła palmą uderzają się wzajemnie, mówiąc: nie ja biję, palma bije! Palmą uderzają również bydło, gdy pierwszy raz wychodzi na paszę, aby im się darzyło.

Według prastarych wierzeń palma, młoda gałąź zieleni, dotykając człowieka lub zwierzęcia, przenosi na niego moc nowego życia, które w sobie kryje. Kotki z palmy dają krowie. Wierzą, że poświęcona, a więc obdarzona mocą Bożą palma odpędza czary, nie pozwala czarownicy zabierać mleka. Następnie palmę umieszczają w oborze za żłobem lub w izbie za obrazem. Podczas burzy wystawiają ją w oknie.

W Wielki Tydzień bielą chaty, sprzątają w domu i w obejściu, kobiety wypiekają ciasto. Porządki wypełniane koło chaty i zagrody mają charakter obrzędowy.

W Wielkim Tygodniu lud urządza zabawy. A więc chłopcy po ciemnej jutrzni spuszczają  z chóru, parkanu kościelnego lub drzewa kota w garnku napełnionym popiołem. Garnek się tłucze, kot ucieka, dzieci za nim gonią, robiąc hałas drewnianymi kołatkami. Starsi chłopcy “wybijają żur”, t. j. tłuką o drzwi  i okna chat garnki, w których wyrabiano żur, lub też napełnione popiołem, sadzami i błotem.

Na Kujawach wieszają podobny garnek na sznurze przeciągniętym w poprzek drogi i zawieszonym u kominów przeciwległych chat. Garnek z popiołem rozbijają kijami i kamieniami w chwili, gdy ktoś przechodzi pod sznurem, obsypując go sadzami, błotem i popiołem.

Na Mazowszu i w kieleckiem urządzają pogrzeb żuru. Na przodzie pochodu kroczy parobczak z garnkiem żuru na głowie, za nim czeladź. Jeden z nich niesie rydel, którym znienacka uderza w garnek z żurem. Garnek rozbija się, żur oblewa niosącego ku uciesze wszystkich.

Gdzieindziej, jak na Sądeczyźnie, garnek z żurem wieszają na gałęziach drzew. W ciekawy sposób na Mazowszu urządzają pogrzeb śledzia. Śledź ciągną na nici przywiązanej do powroza i wieszają ją na suchej wierzbie lub innem drzewie nad drogą. Zabawy te są pożegnaniem postu.

W Wielkim Tygodniu urządzano także zabawę zwaną Judaszem. Z wieży kościelnej spuszczano bałwana z gałganów, wypchanego słomą - zwanego Judaszem. Za zanadrze kładą mu szkło potłuczone, jako srebrniki - następnie wloką po ulicach, bijąc kijami i wołając: Judasz! Judasz! Zabawa trwa, póki bałwan nie rozsypie się - czasem topią go sami.

Zabawa ta ma być pamiątką wygnania Judasza z wieczernika. Przypomina prastary zwyczaj topienia zimy - śmierci wyobrażanej w postaci bałwana, tylko, że ten prastary zwyczaj został zmieniony pod wpływem wierzeń chrzescijańskich.

W Wielką Sobotę rano, obok kościoła na cmentarzu, świętą wodę i ogień. Wodą święconą skrapiają siebie i zabudowania, by tym sposobem przenieść błogosławieństwo wody na siebie i swoją zagrodę. Z ogniem obchodzą dom i sady, odganiając złe moce, gdyż ogień, prócz błogosławieństwa, jakie otrzymuje przez poświęcenie, ma moc oczyszczania: spala zło, jakie może mieć dostęp do domu i dobytku w ciągu roku.

W Wielką Sobotę przygotowują święcone. Najważniejszemi potrawami obrzędowymi są jajko, sól i chleb. Prócz nich święcą mięsiwo, kiełbasy, placki. Święcone przybierają zielenią, najczęściej barwinkiem.

Gospodynie kładą te obrzędowe potrawy do koszyków i zanoszą do kościoła. Tam stają rzędami na cmentarzu, oczekując na błogosławieństwo księdza - poświęcenie jajka, chleba, soli.

W Niedzielę Wielkanocną, czyli pierwsze święto, wszyscy dążą rano na rezurekcję. Wracając z kościoła, ścigają się, “bo kto pierwszy przybędzie do domu, ten pierwszy skończy żniwa.”

Potem następowało uroczyste spożywanie święconego, które dawniej na znak uszanowania jedzono stojąco. Spożywanie święconego rozpoczyna się od dzielenia jajkiem i składania życzeń.

Jajko w obrzędach Świąt Wielkanocnych odgrywa dużą rolę. Posiada ono w sobie zarodek życia, jest więc wyrazem idei Świąt Wielkanocnych - Zmartwychwstania. To też dzielenie się nim jest zapowiedzią pomyślności i szczęścia. Jajka malują dziewczęta w różnobarwne wzory. Ubarwione jajka nazywają pisankami, kaszankami, a na Kurpiach i Podlasiu piskami. Do malowania jajek używano dawniej barwników z roślin lub liści i kory drzew. Jajko znane już było w Europie i Azji w czasach przedchrześcijańskich w obrządkach pogrzebowych, przy leczeniu chorób i wróżeniu. Tradycja chrześcijańska miała więc gotowe wzory w obrzędach pradawnych, które przyswajała i zachowywała.

Pierwszy dzień świąt przechodzi w poważnym nastroju. Lud spędza go w kościele lub w domu w kółku rodzinnem. Tylko na Kujawach chłopcy urządzają wieczorem zapowiedź dyngusu. A więc jeden z nich wchodzi na dach karczmy, uderza w brzęczący przedmiot i wywołuje imiona tych dziewcząt, które następnego dnia mają być oblane. Nie szczędzi przy tem przycinków. O jednej mówi, że nieumyta, druga, że nie uczesana, trzecia, że niechlujna i zachęca swych towarzyszy: Zaprzęgajcie konie, woły, bo wywieziewa fafoły - Maryśki! - a brać na nią cztery fury piasku, pięć fur pyrzu, dwadzieścia kubłów wody i mydliska do wypłókania z gnoiska! Dziewczęta boją się złośliwości chłopców, to też często wykupują się kwarta wódki, by jej imię z chlubą było wspomniane na dachu.

W Poniedziałek Wielkanocny chłopcy oblewają dziewczęta, we Wtorek dziewczęta chłopców. W dyngusie biorą też udział dzieci i starsi. Dzień oblewania się wodą, dyngus, nazywają również lejuchą, dniem św. Lejka, oblejem, szmigusem. Dyngus jest szczątkiem dawnych obrzędów, wykonywanych dla sprowadzenia deszczu, tak potrzebnego w kulturze rolniczej. Dzisiaj jeszcze w niektórych miejscowościach zachowała się wiara w szczególną moc oblewania wodą.

W Poniedziałek Wielkanocny chłopcy chodzą z kogutkiem. Kogutka robią z drzewa, gliny, ciasta, z czasem nawet pustej dyni, przystrojonej naturalnemi piórami koguciemi i grzebieniem z czerwonego sukna.

Kogutka umieszczają na wózku jedno- lub dwukołowym, pomalowanym na żółto lub czerwono. Niekiedy otaczają go figurki, poruszające się przy obrocie wózka. Jest ich cztery pary: żołnierz z towarzyszką, kowal z żoną, młynarz z młynarką i żyd z żydówką. Chłopcy chodzą od domu do domu, śpiewają pieśni, oblewają, jak im się uda, jakąś dziewuchę, które rade są tej zabawie. Dostają za to poczęstunek i podarki.

W ten sam dzień po dyngusie lub wykupie chodzą dziewczęta z gaikiem. Gaik w innych okolicach nazywają maikiem lub nowem latkiem. Gaik robią z wierzchołka sosny lub świerka, czy też pęku zieloności i gałęzi, przystrajają wstążkami barwnemi, kolorowemi papierkami i świecidełkami. Z wystrojonem drzewkiem chodzą od domu do domu, śpiewając:

Przed wasz tu dom wstępujemy,

szczęścia, zdrowia winszujemy,

nasz gaiczek z lasu idzie,

dziwują się wszyscy ludzie.

Nasz gaik zielony,

pięknie ustrojony

w zielone wstążeczki

stroiły dzieweczki.


Gospodynie dają im datki czy to pieniężne, czy jajka, mięso, pierogi, za które wyprawiają zabawę wieczorem. Chodzenie z gaikiem, jak również święcenie palmy jest szczątkiem dawnego kultu drzewa - zielonej gałęzi rozwijającej się na wiosnę.

Takie jest tło wierzeniowe ludowych obrzędów Wielkanocnych u ludu Polskiego.

Janina Krajewska

“Kobieta współczesna” kwiecień 1927, nr 3, str. 5-6.

Popularne

Ogrody i parki
11 maja 2019

Ogrody i parki

Więcej...
Księżycowa Pani
04 maja 2019

Księżycowa Pani

Więcej...
Z Górnego Śląska
27 kwietnia 2019

Z Górnego Śląska

Więcej...
Wielkanoc u ludu polskiego
20 kwietnia 2019

Wielkanoc u ludu polskiego

Więcej...
Designed by Design Studio WWW with and