website-logo

Czy wiecie że…

Gra w bilard jest środkiem upiększającym? – Jeśli nie wierzycie, przeczytajcie dzieło pani King, „międzynarodowej championki bilardu”, oczywiście Amerykanki z pochodzenia. Pani King nie tylko otrzymała pierwszą nagrodę na konkursie międzynarodowym gry w bilard w Nowym Jorku, lecz przedsięwzięła obecnie podróż agitacyjną po całej Ameryce, wygłaszając w każdem mieście i miasteczku przemówienia z apelem do wszystkich kobiet amerykańskich. Z przemówień tych wynika jasno, jak na dłoni, że bilard jest nie tylko najszlachetniejszym ze sportów, czy gier (pani King nazywa go sportem), lecz posiada on nieocenione zalety w kierunku wyrabiania cennych cech psychicznych, a nawet fizycznych. W opublikowanej przez siebie książce p . t. „Zasady sportu bilardowego”, pani King stara się udowodnić, że żadna gimnastyka plastyczna nie sprzyja tak harmonijnemu rozwojowi linji ciała kobiecego i wyrobieniu zręczności ruchów, jak właśnie bilard, z tego też powodu sport ten należy gorąco polecać tym wszystkim paniom, które chcą posiadać piękną figurę i zręczne ruchy!

W Chicago flirt jest policyjnie wzbroniony. –Władze policyjne Chicago wydały rozporządzenie, mocą którego wzbroniony został w tem mieście flirt od godziny 10 wieczór do szóstej rano! Jeśli w wyżej określonych godzinach ukazała się na ulicy jakaś młoda para, rozmawiająca z nieco wiekszem ożywieniem, policja aresztowała ją natychmiast i prowadziła do sędziego, który naznaczał karę pieniężną. Dzięki tym zarządzeniom, tak rozpowszechniony u nas sport flirtu stał się już podobno w Chicago przeżytkiem.

Najsilniejszą kobietą we Francji jest panna Jeanne de Vély, która stanęła do konkursu z największymi siłaczami swego kraju. Panna Vély podnosi bez zbytniego wysiłku ciężar 165 kilogramów. Młoda ta siłaczka ma zaledwie lat dwadzieścia, jest wysoka, bardzo przystojna i posiada niezwykle harmonijną budowę ciała.

Redaktor pisma amerykańskiego musi być wszystkowiedzącym. – W Ameryce żąda czytająca publiczność od redaktora każdego pisma, aby był swego rodzaju encyklopedią, umiejącą w każdej chwili dać odpowiedź na każde pytanie. Szczególniej często zwraca się z zapytaniami do redakcji płeć piękna, mająca, jak wiadomo, zawsze moc kłopotów na głowie.

Do redakcji pewnego prowincjonalnego pisemka wpada jakaś pani mocno wzburzona, z gorączkowemi wypiekami na twarzy, i, nie witając się z nikim, woła już od samego progu:

– Panie redaktorze, na miłość Boską, czy może mi pan powiedzieć, jak się należy obchodzić z choremi pszczołami?

– Ależ naturalnie, szanowna pani – brzmiała uprzejma odpowiedź. – Niech je pani traktuje z całą serdecznością i współczuciem.

 

„Kobieta współczesna” 3 kwietnia 1927, nr 1, str. 19.