tanieubrania

Ubrania, na których możesz zaoszczędzić

Wiele kobiet robi przemyślane zakupy i często poluje na okazje, by nie wydać kroci na ubrania. Są takie produkty, na których nie warto oszczędzać, ale są też takie, na które nie musisz przeznaczać fortuny. Poznaj 4 wskazówki, dzięki którym ułatwisz sobie życie i zaczniesz płacić mniej za zakupy odzieżowe.

Sezonowe ubrania – zwłaszcza kolorowe – kupuj tańsze

Kto lubi podążać za trendami, ten musi być gotowy na częstą wymianę garderoby. A może wcale nie obchodzi Cię moda, a po prostu uwielbiasz zabawę stylizacjami? W każdym przypadku przyda Ci się sporo miejsca w szafie, a i nierzadko duże zasoby finansowe. O ile jednak nie zamierzasz kupić ponadczasowego ubrania w jednolitym kolorze, możesz pozwolić sobie na ekonomiczne wybory.

Zastanów się, jak długo i jak często będziesz nosić bluzkę z szalonym wzorem lub napisem, z którym dziś się identyfikujesz? Nie musisz kupować ubrań z najnowszej kolekcji, w zawyżonej cenie. Zamiast tego wybierz kilka lub nawet kilkanaście koszulek o różnych kolorach, dzięki czemu zadbasz o odpowiednie urozmaicenie (i samopoczucie). Tanie bluzki damskie znajdziesz w sklepie TXM. Na stronie https://txm.pl/ona/odziez-damska/bluzki dostępna jest duża gama produktów o przeróżnych krojach, kolorach i stylach.

Dobrym pomysłem jest natomiast zaopatrzenie się w kilka droższych ubrań dobrej jakości, które posłużą Ci latami. Wśród nich są np. dżinsy o ponadczasowym kroju, biała koszula, mała czarna lub szpilki. Nie będziesz ich wymieniać tak często jak tych wielobarwnych i nietuzinkowych, które szybciej się nudzą i szybciej tracą na stylowości.

Znajdź dobry dyskont odzieżowy i nie płać za metki

Pewnie zdążyłaś się już zorientować, że bardzo często płacimy nie za jakość odzieży, a za markę. Najbardziej znani producenci ubrań muszą zapłacić za to, że są znani – a działania marketingowe nie należą do tanich. Kto za nie płaci? Konsumenci. Oczywiście, nie twierdzimy, że markowa odzież musi być kiepskiej jakości. Jeśli jednak chcemy zaoszczędzić, musimy wypróbować inne rozwiązania.

Istnieją znacznie tańsze miejsca, takie jak wspomniany dyskont odzieżowy TXM. Pomimo bardzo atrakcyjnych cen, jakość sprzedawanej w nich odzieży często nie różni się od tej dostępnej w znanych sieciach. Warto przetestować taką możliwość – nawet jeśli wybór okaże się nietrafiony, stracisz niewiele pieniędzy. Za to możesz zyskać ulubione miejsce na zakupy.

Nie przepłacaj za ubrania dla dzieci

To normalne, że mamy chcą dla swoich dzieci jak najlepiej. Niestety, potrafią oszczędzać na sobie, a maluchom kupować najdroższe rzeczy. W przypadku ubranek zastanów się dwa razy. Nasze pociechy rosną w błyskawicznym tempie, dlatego kupowanie dla nich drogich ubrań „na chwilę” nie ma dużego sensu. Jeśli chcesz zainwestować w dziecko, będziesz miała ku temu wiele okazji. Ubranka nie są jednak priorytetem.

Aby zadbać o bezpieczeństwo malucha, za każdym razem sprawdzaj skład tkaniny – w większości przypadków najlepszym wyborem będzie oddychająca i nieuczulająca bawełna (lub w większości bawełna). 

Filtruj przecenione rzeczy w sklepach internetowych

Zakupy online stały się codziennością, a wraz z nimi – internetowe wyprzedaże. Niektóre sklepy wyraźnie krzyczą do nas o promocyjnych cenach, inne wymagają samodzielnego znalezienia tańszych produktów. Często możesz skorzystać z wyszukiwarki lub opcji filtrowania, aby zaznaczyć przecenione ubrania. Możesz też posortować je od najtańszych do najdroższych. Jeśli dotąd nie próbowałaś, z pewnością ułatwi Ci to życie.

W ten sposób możesz łatwo znaleźć te ubrania, których właśnie szukasz – czy będą to tanie bluzki damskie, T-shirt dla męża czy może ubranka dziecięce. Zabaw się w poszukiwaczkę  skarbów! Zobacz, jak dużo satysfakcji przyniesie Ci zamiana jednej sztuki odzieży na kilka lub możliwość odłożenia pieniędzy na inne wydatki.

sukienki

Modne sukienki damskie – co wypada założyć na wesele?

Wybierasz się na wesele przyjaciółki, ale zupełnie nie masz pomysłu, co na nie założyć? Elegancki kombinezon, długa, wieczorowa suknia balowa, a może zwiewna, dziewczęca, kwiatowa sukienka? Możliwości jest naprawdę wiele. Jednak dokonując wyboru, musisz pamiętać, że to panna młoda powinna najjaśniej błyszczeć i być w centrum uwagi gości.

Dlatego wybierając odpowiedni strój na tego typu uroczystość, należy znaleźć kompromis. Idealny, to taki, w którym kostium nie tylko współgra z sylwetką oraz urodą noszącej go pani, ale także wpasowuje się w żelazne zasady weselnego dress codu. Gotowa, by je poznać?

Zasada numer 1 – wybieramy kolor sukienki na wesele

Wbrew pozorom, nie każdy kolor będzie doskonałym rozwiązaniem na strój weselny dla gościa. Nie od dziś wiadomo, że najbezpieczniejszą opcją są pastele. Nie tylko dobrze wyglądają, ale także oddają szacunek młodej parze. Najbardziej pożądane odcienie stanowią barwy cytryny, błękitnego nieba, delikatnej róży oraz jasnej zieleni i przytłumionej brzoskwini. Jednak nie wszyscy dobrze czują się w tak jasnych barwach. W szczególności, jeśli skóra nie jest opalona, zakładając suknię w tych barwach, można wyglądać na chorą. Dlatego opcją alternatywną są sukienki damskie w wyrazistych i żwawych kolorach (znajdziesz je m. in. w Dstreet). Wśród popularnych modeli na 2021 rok znajdziemy soczyste czerwienie i pomarańcze, jaskrawą lub butelkową zieleń, zdecydowaną fuksję, zakręcony fiolet oraz wyrazisty chaber. 

Niestety uwielbiana przez wszystkich mała czarna nie jest bezpiecznym rozwiązaniem, gdyż zamiast z chwilami radości, kojarzy się z żałobą. W związku z tym para młoda może negatywnie odbierać osobę w kreacji o tym kolorze. Podobnie wygląda sytuacja, w przypadku, barwy białej, kremowej oraz ecru. Odcienie te zarezerwowane są wyłącznie dla panny młodej i mogą kojarzyć się z nietaktem.

Jeśli nie lubisz kolorowych, jednolitych sukienek, wybierz opcję w kwiaty lub wzory geometryczne. Wtedy nie tylko się ożywisz, ale również przykujesz uwagę gości i nie narazisz się na gniew ze strony nowożeńców. 

Podejście 2 – modny, nowoczesny fason czy prosty, klasyczny krój?

W tym przypadku wybór jest już nieco większy. Nietakt stanowi założenie sukienki, która będzie bardzo krótka, dopasowana oraz cała w cekinach. Reszta modeli jest dozwolona. Wszystko zależy jednak od indywidualnego podejścia. Możesz wybrać niezwykle oryginalny fason, który z pewnością zachwyci wszystkich i podkreśli Twój wyszukany gust. Jednak powinnaś wziąć pod uwagę, że tego typu kreacji nie założysz wszędzie. Natomiast, jeśli zależy Ci na ekonomicznym rozwiązaniu, postaw na klasyczną sukienkę, którą będziesz mogła nosić na różne uroczystości oraz do pracy. Prosty model, żeby efektownie się prezentował, powinien być wykonany z lnu, jedwabiu, tafli, atłasu lub szyfonu. Sztuczne materiały typu poliester oraz mało elegancką bawełnę lepiej sobie w tym przypadku odpuścić. Na wesele możesz urozmaicić wybraną przez siebie, prostą sukienkę ciekawymi dodatkami oraz błyszczącą torebką i szpilkami.

Element 3 – mini, midi czy maxi? Kilka słów o długości sukienki weselnej

Wedle przyjętych norm, idealna długość sukienki damskiej, założonej na wesele to midi, czyli model do połowy kolana. Jest nie tylko ładny, ale także praktyczny, gdyż można go nosić dosłownie wszędzie. W przypadku długich sukni warto zadbać o to, aby kończyły się w okolicach kostki. Fasony, które będą ciągnęły się po ziemi, są dobre natomiast na czerwony dywan. Natomiast krótkie modele, odsłaniające w znacznym stopniu uda, lepiej założyć na imprezę w klubie.

Mamy nadzieję, że dzięki nam wiesz już, jak brzmią najważniejsze zasady dotyczące wyboru modnej sukienki na wesele. Stosując się do nich, na pewno zyskasz szacunek pary młodej i ich rodziców oraz będziesz świetnie się bawić i wyglądać w tym ważnym dla nich dniu. A więc gotowa na poszukiwanie odpowiedniej kreacji dla siebie?

Zrzut ekranu 2021-04-21 o 10.32.48

Którą z „Przyjaciółek” jesteś? Fenomen serialu a nasze życie.

Serial „Przyjaciółki” emitowany w każdy czwartek na Polsacie ( a także na platformie Ipla, gdzie można obejrzeć wszystkie sezony) przyciąga przed telewizory nie tylko kobiety. Napisano już wiele na temat fenomenu popularności tej produkcji i myślę, że sukces serialu tkwi w atrakcyjności tytułowych przyjaciółek i łączącej ich relacji. Inga, Anka, Patrycja i Zuza to cztery przyjaciółki, które mogą zawsze na siebie liczyć. Mimo że są już dorosłe, każda ma ułożone życie prywatne, rodzinę, pracę, zawsze znajdą czas dla siebie, a w sytuacjach trudnych zjednują siły i pomagają tej, która najbardziej w danym momencie potrzebuje wsparcia. Kiedy rozmawiam ze znajomymi na temat tego serialu zazwyczaj zadaję pytanie – którą z bohaterek „Przyjaciółek” jesteś? Roztrzepaną, ale niezwykle ciepłą i wrażliwą Ingą? A może bliżej ci do rodzinnej i spokojnej Anki? Czy praca jest dla ciebie najważniejsza tak jak dla Zuzy? Może jednak przypominasz twardo stąpającą po ziemi Patrycję? Myślę, że każda z nas ma swoją ulubienicę, której szczerze kibicuje, choć myślę, że wszystkie bohaterki mają w sobie tyle ciepła, dobroci, humoru, że nie sposób ich nie lubić. Nawet Dorotka, która stała się piątą, trochę „przyszywaną” przyjaciółką budzi naszą sympatię i wywołuje uśmiech na twarzy.

Którą z przyjaciółek jesteś?

Inga Gruszewska – grana przez Małgorzatę Sochę.

Inga ujmuje wrażliwością, spokojem i bijącym od niej ciepłem. Jest niezwykle piękną kobietą, choć nie zdaje sobie z tego sprawy. W pierwszym odcinku serialu poznajemy ją jako osobę zrezygnowaną, przeżywającą odejście męża do innej kobiety, samotną, nieszczęśliwą. Inga zmienia się w czasie trwania kolejnych odcinków i sezonów. Dzięki przyjaciółkom zaczyna wierzyć w siebie, jest też bardziej otwarta na relacje damsko – męskie. Wychowuje córkę Hankę, która ze ślicznej i ułożonej dziewczynki zmienia się w zbuntowaną nastolatkę. Myślę, że każda mama dorastającej pociechy rozumie dylematy i frustrację Ingi. Kocha córkę, jednak nie zawsze znajduje z nią wspólny język. W życiu Ingi pojawiają się różni mężczyźni. Prócz Andrzeja ( pierwszego męża i ojca Hani) ważny jest również Robert – ojciec drugiej córki Ingi – Marysi oraz Maks, któremu kobieta ucieka sprzed ołtarza. Gruszewska nie ma szczęścia do mężczyzn, choć ciągle poszukuje miłości. W najnowszym sezonie spotyka się z dużo młodszym od siebie mężczyzną – Sajmonem, jednak wstydzi się tej relacji ze względu na zbyt dużą różnicę wieku. Jaka jest Inga Gruszewska? Ciepła, pełna empatii, stara się być dobrą matką , jednak bywa zagubiona jak każda z nas. Podoba mi się, że Inga potrafi przyjaźnić się z byłymi partnerami i ojcami swoich córek. Andrzej i Robert stają się przyjaciółmi, a ich relacja wywołuje wiele przezabawnych sytuacji w serialu. Kibicujemy Indze i wierzymy, że znajdzie w końcu mężczyznę swojego życia. Czy to będzie młody i zakochany w niej do szaleństwa Sajmon? Czy Inga porzuci w końcu przesądy i stereotypy?

Anna Strzelecka – grana przez Magdalenę Stużyńską – Brauer.

Anka jest typową matką Polką. Myślę, że niejedna z nas odnajdzie w postaci Strzeleckiej samą siebie. Dla bohaterki najważniejsza jest rodzina. Tak bardzo koncentruje się na potrzebach męża i dzieci, że zapomina o sobie samej. Anka jest wspaniałą gospodynią domową, matką, jednak początkowo nie jest atrakcyjna dla swojego męża. Paweł nie jest jej wierny, jednak Anka wierzy, że nie może dopuścić do rozpadu rodziny. Kocha i cierpi. Na początku irytowała mnie uległość Anki, ale zdawałam sobie sprawę, że to zamierzony chwyt scenarzystów. Kobieta coraz więcej pije, aż po wpływem alkoholu powoduje wypadek samochodowy. I po raz kolejny w serialu pojawił się temat tabu – alkoholizm u kobiet. Strzelecka początkowo nie dopuszcza do siebie myśli, że może być uzależniona. Dopiero kiedy się do tego przyznaje, jej życie zaczyna się zmieniać. W serialu doskonale ukazana została metamorfoza bohaterki. Kiedy dzieci dorastają Anka zaczyna inwestować w siebie. Kończy porzucone studia, idzie do pracy, zaczyna zarabiać, staje się atrakcyjna nie tylko dla samej siebie, ale i dla męża. Paweł w końcu zaczyna ją zauważać i doceniać. Dlaczego lubimy Ankę? Bo się nie poddaje. Nawet z traumatycznych sytuacji ( śmierć jednego z synów w katastrofie lotniczej) wychodzi z podniesioną głową. Walczy o swoją rodzinę i męża. Wspiera przyjaciółki dobrym słowem i zawsze ma czas dla najbliższych. W najnowszym sezonie Anka Strzelecka to pewna siebie i elegancka prawniczka. Nadal jednak zjednuje ludzi uśmiechem i przekonaniem, że każdy z nas jest z natury dobry. No i co najważniejsze? Anka nie stosuje diet, nie przejmuje się dodatkowymi kilogramami, a i tak jest niezwykle piękną i seksowną kobietą. Kobietą świadomą swojej kobiecości.

Zuzanna Markiewicz – grana przez Anitę Sokołowską.

Zuza zdaje się być najbardziej ambitna ze wszystkich przyjaciółek, z determinacją pnie się po kolejnych szczeblach kariery, aż zostaje dyrektorem banku. Praca to jej żywioł. Dopóki nie ma rodziny, poświęca się jej całkowicie. Zawsze dobrze i modnie ubrana, uczesana , elegancka i profesjonalna. Umie zarabiać pieniądze i daje jej to satysfakcję. Zuza nie przebiera w słowach, podejmuje odważne decyzje, jednak jest przy tym dobrym i życzliwym człowiekiem. Wiedzą o tym jej przyjaciółki. W pracy trzyma wszystkich na dystans, z wyjątkiem niezwykle wpatrzonego w „panią dyrektor” Dagmara. Zuzę ukształtowało trudne dzieciństwo i matka, która nadużywała alkoholu i nie zajmowała się córką. Być może dlatego Markiewicz sprawia wrażenie pewnej siebie i oschłej kobiety. To tylko maska. Zuza jest niezwykle atrakcyjna dla mężczyzn, jednak to ona podejmuje decyzje w relacjach damsko – męskich. Kiedy Zuza zachodzi w ciążę jest zdezorientowana, ponieważ tego nie planowała. Nigdy nie chciała być matką, ponieważ w dzieciństwie nie miała odpowiednich wzorców. Kiedy jednak na świat przychodzą jej synowie Grześ i Krzysio czuje się szczęśliwa. I mimo że jest okropną gospodynią domową, nie potrafi gotować, to jednak odnajduje się w tym świecie. Zuzę możemy podziwiać za jej siłę i determinację. Pokonuje raka, radzi sobie z utratą pracy, kłopotami finansowymi, chorobą dziecka. Podobnie jak Inga nie ma szczęścia do mężczyzn. Czy to Jasiek, któremu pozwoliła odejść, jest miłością jej życia? A może mężczyzna, którego poznaje na terapii swojego synka?

Patrycja Kochan – grana przez Joannę Liszowską.

Patrycja to dobry duch tej przyjaźni. To w jej salonie fryzjerskim spotykają się wszystkie przyjaciółki, to ona usprawiedliwia niewłaściwe zachowania, to ona też pierwsza wyciąga rękę do zgody. Jej serialowe życie obfituje w wielu niespodziewanych zwrotów akcji. Lubimy Patrycję za jej normalność, zwyczajność, dobre serce i piękny uśmiech. Kochan od zawsze pragnęła zostać matką. Udało jej się to, choć w trakcie narodzin synka mogła stracić życie. Kobieta choruje na nadciśnienie płucne, a jednak zdecydowała się na ciążę i poród. Przeżyła w swoim życiu wiele trudnych chwil – śmierć swojego męża Michała, odkrycie prawdy o jego podwójnym życiu, przemoc ze strony kolejnego partnera i utratę przyszywanej córki Klary. W najnowszym sezonie Patrycja ulega urokowi przystojnego kucharza ze skłonnością do hazardu. Zanim jednak kobieta zorientuje się, co wieczorami robi jej ukochany, będzie już za późno. Patrycja bywa szalona, spontaniczna i pełna wewnętrznego ciepła. Jest kobietą z krwi i kości. I mimo sporej nadwagi przyciąga męskie spojrzenia. Patrycja bywa nieidealna i na tym polega jej wyjątkowość. Bo Pati jest każdą z nas.

Dorota Grabowska – grana przez Agnieszkę Sienkiewicz.

Postać epizodyczna, która szybko stała się perełką produkcji. Bo Dorotka to kobieta, którą każda z nas chciałaby, choć przez moment, być. Bogata, zmanierowana, wybredna, leniwa, a jednak pełna uroku. Jej cięty język nikogo nie razi, a nonszalancki sposób bycia tylko dodaje jej wyjątkowości. Dorota ma świadomość swojej urody i ciekawej osobowości. Nie wie, czym jest skromność. Z uśmiechem na ustach obserwujemy jej serialowe losy. Widzimy, że nie potrafi być dobrą matką dla córki, ani opiekuńczą partnerką dla Sławka, jednak potrafimy wybaczyć jej wszystko. Bo Dorotka zawsze dostaje to, czego chce. W ostatnich sezonach postanowiła zostać artystką. Jeszcze wcześniej próbowała zaznać życia zwykłego człowieka. Scena, w której Dorotka pierwszy raz w życiu jedzie autobusem, przeszła już do historii najlepszych scen serialu.

Którą zatem przyjaciółką jesteś? Ingą, Anką, Patrycją, Zuzą, a może szaloną Dorotką?

sneakers-2679705_1280

Jak nosić trampki?

Trampki to jedne z naszych ulubionych butów. Z jednej strony są one bardzo wygodne, z drugiej zaś pasują do większości stylizacji. Obecnie chętnie noszą je zarówno mężczyźni, jak i kobiety, a ich zakup nie stanowi żadnego problemu, ponieważ dostępne są zarówno w sklepach stacjonarnych, jak i internetowych. Jak nosić trampki męskie i trampki damskie?

Trampki dla mężczyzny

Trampki męskie sprawdzają się przede wszystkim w mniej oficjalnych stylizacjach. Mężczyźni chętnie zakładają je do pracy (jeśli nie muszą ubierać się w garnitur lub inny, bardzo elegancki strój), na wyjście na miasto, a nawet na randkę. W rzeczywistości trampki męskie można połączyć z dżinsami, sztruksami oraz z szortami. Idealnie komponują się zarówno z koszulą, jak i ze zwykłymi t-shirtami. Również z okryciem wierzchni nie ma większego problemu, ponieważ trampki męskie połączą się luźną marynarką, a także z mniej eleganckim swetrem czy bluzą. Niestety, trampki męski kompletnie nie sprawdzają się w przypadku eleganckiego stroju. Nie połączymy ich więc z garniturem ani z eleganckimi spodniami i koszulą. Choć niektórzy próbują tego typu połączeń, wciąż nie znajdują one dużego uznania nie tylko w naszym społeczeństwie, ale również w kanonach mody. Modne trampki męskie dostępne na bigstar.pl.

Jak nosić trampki damskie?

Trampki damskie są nieco mniej wymagające. Oczywiście nie sprawdzą się przy bardzo eleganckich stylizacjach, jednak można je ubrać do żakietu, koszuli i spodni, a całość będzie stanowiła idealne połączenie chociażby do pracy. Trampki damskie możemy nosić zarówno do spodni, jak i do sukienek czy do spódnic – szczególnie w okresie wiosenno-letnim. Bardzo istotny jest fakt, iż możemy je łączyć z różnego typu dodatkami, koszulkami czy odzieżą wierzchnią. Damskie trampki są bardzo elastycznym elementem garderoby, dlatego każda kobieta powinna się w nie wyposażyć. Co ciekawe, ostatnimi czasy trampki damskie zaczęły być nawet akceptowane w przypadku naprawdę eleganckich stylizacji. Choć nie weszły one jeszcze do kanonu na stałe w takim połączeniu, coraz więcej kobiet wybiera je nawet jako obuwie ślubne. Powodem jest oczywiście wygoda, jaką dają nam trampki. Są one o wiele wygodniejsze niż szpilki czy baleriny, dlatego moda na ich noszenie bardzo podoba się kobietom i chętnie korzystają one z możliwości zakładania ich nawet do eleganckich strojów. Często funkcjonują one również jako buty „na zmianę”, gdy kobieta nie będzie w stanie już dłużej wytrzymać w wysokiej szpilce. Trampki damskie mają więc bardzo szerokie zastosowanie. Ofertę trampków damskich sprawdzisz na bigstar.pl.

kokos(1)

Olej kokosowy na twarz

Olej kokosowy to już właściwie evergreen, jeśli chodzi o emolienty stosowane w szeroko pojętej pielęgnacji. Jest często używany w zabiegach odżywczych i ujędrniających na ciało czy jako olej bazowy w rytuale olejowania włosów. Ostatnio coraz częściej proponuje się go także do aplikacji na twarz, a konkretnie – do olejowania twarzy.

W tym celu zdecydowanie warto wybierać jego wersję nierafinowaną – zachowuje ona bowiem pełnię substancji odżywczych, które zawdzięcza m.in. kwasowi laurynowemu i wielu witaminom. Ten wariant kosmetyku jest bogatym źródłem składników mineralnych (m.in. żelaza, magnezu, potasu, wapnia, kwasu foliowego, cynku i fosforu) oraz witamin C, E i tych z grupy B.

Olej kokosowy na twarz jest wysoko ceniony za swoje właściwości antybakteryjne, przeciwgrzybicze i antywirusowe. Dobrze sobie radzi ze stanami zapalnymi skóry i łagodzi jej podrażnienia. Dobrze jednak zachować ostrożność w jego aplikowaniu na twarz, ponieważ sam w sobie jest dość ciężki i komedogenny. Oznacza to po tyle, że zatyka ujścia gruczołów łojowych, więc jeśli masz cerę ze skłonnością do tak zwanego zapychania, lepiej wybrać emolient innego rodzaju. Dzięki zawartości witaminy E, czyli tzw. witaminy. Olej dobrze odżywia cerę i pozostawia po sobie delikatny film ochronny – warto więc stosować go na noc i w sytuacji, gdy twarz narażona jest na działanie niekorzystnych warunków atmosferycznych, jak np. silny mróz czy wiatr. Regularne używanie kosmetyku sprawia, że skóra staje się miękka, odżywiona i pełna blasku.

Olej kokosowy doskonale sprawdza się także jako środek do demakijażu, który nie wywołuje podrażnień ani ucznia pieczenia. Radzi sobie nawet z trudnymi przestrzeniami wokół oczu, nawet przy delikatnej skórze. Jest to kosmetyk bardzo wydajny – wystarczy nawet niewielka ilość, by skutecznie zmyć makijaż. Dodatkowym plusem, o którym warto wspomnieć, są właściwości nawilżające. Po aplikacji olej kokosowy odżywia rzęsy i dba o skórę wokół oczu. W takiej sytuacji może się pojawić wrażenie delikatnej mgiełki na oczach. Wystarczy wtedy położyć na powieki waciki nasączone ciepłą wodą. Po kilku minutach uczucie powinno minąć.

Olej kokosowy jest także doskonałym surowcem do produkcji domowych kosmetyków. Przysłuży się do produkcji m.in. peelingu, nawilżającego balsamu do ust czy nawet pasty do zębów. Bohater dzisiejszego tekstu jest kosmetykiem wielozadaniowym, który sprawdzi się w wielu sytuacjach.

Beauty Woman with perfect Makeup and Manicure. Glamour Girl with Jewelry. Pink Lips and Nails. Precious Stones and Silver. Beauty girls Face isolated on light Background. Fashion photo

Jakie są najlepsze lakiery do paznokci — tradycyjne czy hybrydowe?

Każda miłośniczka manicure stanęła kiedyś przed tym wyborem — jakie lakiery do paznokci wybrać? Tradycjonalistki, które stoją murem za zwykłymi lakierami, nie chcą nawet słyszeć o hybrydzie. Z kolei te kobiety, które raz jej spróbowały, mówią, że nigdy nie wrócą do lakierów tradycyjnych.Kopiuj HTML Kopiuj tekst

Tak naprawdę i jedne, i drugie mają swoje zalety i wady. Wybierz manicure na podstawie tego, czego oczekujesz i jakie są Twoje potrzeby. Zobacz, co oferują poszczególne produkty.

Tradycyjne lakiery do paznokci, które długo się trzymają

Zwykłe lakiery do paznokci towarzyszą nam już od dawna i zna je każda z nas. Na pewno zdarzyło Ci się kiedyś podkradać je mamie i malować sobie niezdarnie paznokcie. Mają one jedną zasadniczą wadę — często są mało trwałe. Zdarza im się ścierać z paznokci i odpryskiwać. To nieestetyczne i wymaga natychmiastowej poprawki albo zmywania wszystkich paznokci.

Dlatego, jeśli już decydujesz się na tradycyjne lakiery do paznokci, wybieraj takie, które oferują najlepszą trwałość. Stawiaj na marki, które są znane z oferowania najwyższej jakości produktów. A jeżeli chcesz mieć pewność, że Twój manicure będzie się trzymał nawet kilka tygodni, wybierz hybrydę.

Lakiery hybrydowe, z którymi zrobisz manicure samodzielnie

Hybrydowe lakiery do paznokci to wygodny i prosty sposób na trwały manicure. Trzymają się na paznokciach nawet 4 tygodnie. Ściągasz je tak naprawdę dopiero wtedy, kiedy pojawi się widoczny odrost albo zechcesz zmienić zdobienie. Musisz wiedzieć, że nie ma konieczności, abyś za każdym razem robiła hybrydy w salonie.

Manicure hybrydowy możesz wykonać samodzielnie w swoim zaciszu domowym. Wystarczy, że kupisz specjalny zestaw startowy, który zawiera lakiery do paznokci, lampę UV/LED i potrzebne do stylizacji akcesoria. To nieduża inwestycja, która zwróci Ci się już po kilku użyciach. W ten sposób będziesz mogła robić hybrydy taniej i świetnie się przy tym bawić!

Jakie najlepsze lakiery do paznokci wybrać?

Zarówno tradycyjne lakiery do paznokci, jak i hybryda, mają swoje zalety. Zwykłe lakiery możesz zmyć szybko i łatwo dosłownie w każdej chwili. Dzięki temu też możesz znacznie częściej zmieniać swoje stylizacje. Jeśli nie byłabyś w stanie mieć paznokci w jednym kolorze przez kilka tygodni, wybór tradycyjnych lakierów jest dla Ciebie lepszy.

Z drugiej strony hybrydowe lakiery do paznokci są trwałe, co ucieszy każdego, kto chce mieć nienagannym manicure jak najdłużej. Za pomocą hybrydy możesz też przedłużyć swoje paznokcie albo wykonać wiele zdobień o wiele wygodniej i łatwiej niż zwykłym lakierem.

Jak widzisz, nie ma jednej dobrej odpowiedzi na pytanie, jakie są najlepsze lakiery do paznokci. Nic nie stoi na przeszkodzie, abyś robiła sobie stylizacje zamiennie — raz tradycyjną, a raz hybrydową. Najważniejsze jest to, że obie możesz wykonać sama. Wybierając produkty do domowego użytku, nie stawiaj na najtańsze rozwiązania. Wybierz te trwałe i wysokiej jakości, co zapewni Ci jednocześnie piękne i zdrowe paznokcie.

Projekt bez tytułu (5)

Toczki filcowe – jaki wybrać?

Damskie nakrycia głowy to temat-rzeka. Mnogość fasonów, modeli, których wybór dyktuje nam okoliczność, pora roku czy własne upodobania, może onieśmielać. W dzisiejszych czasach trudno jednak o konkretne reguły, które dyktowałyby konieczność noszenia tych, a nie innych nakryć głowy, dlatego warto słuchać własnego głosu rozsądku i stylu i wybierać takie nakrycia, które najbardziej nam się podobają i które będą komfortowe. We współczesnym świecie nakryć głowy panuje całkowity liberalizm. To Ty decydujesz, jaki model nosisz na co dzień, a jaki na wielkie wyjścia. Warto być nieco przekornym w tym temacie i nie powielać ustalonych niegdyś zasad – eksperymenty modowe są jak najbardziej na czasie i świadczą o wyczuciu modowego stylu.

Jakie modele są najbardziej popularne?

Zarówno latem jak i zimą coraz więcej osób decyduje się na oryginalne, kolorowe lub po prostu praktyczne nakrycia głowy. Latem są to najczęściej bejsbolówki, noszone także do zwiewnych sukienek czy letnich garniturów, olbrzymie kapelusze dające cień nie tylko twarzy ale i ramionom, i dekoltowi. Jesień i zima to czas, w którym do głosu dochodzą dzianinowe czapki, ale także toczki czy kapelusze. Od kilku sezonów królują czapki z pomponami – zwłaszcza te robione ręcznie przyciągają wzrok i sprawiają, że stylizacja nabiera oryginalności. W tym sezonie modne są kolory ziemi: czerń, beże, zielenie, brązy doskonale uzupełnią zimowe stroje.

Na naszych ulicach modne stają się także kapelusze i toczki! Co warte zauważenia i odnotowania – fasony te wybierane są przez coraz młodsze kobiety. Należy skończyć z myśleniem i stereotypowym kojarzeniem tego rodzaju nakryć głowy ze starszymi, eleganckimi paniami. Kapelusze wełniane noszone do puchowych płaszczyków, skórzanych ramonesek i zwiewnych sukienek zawładnęły ulicą! To prawdziwy krzyk mody.

Toczki to nie tylko nakrycie głowy, które kojarzymy z dresscodem  stewardess czy nobliwych starszych pań w drodze do teatru.  Toczki filcowe w Hatfactory pokazują, że nawet młode osoby mogą sięgnąć po ten rodzaj nakrycia głowy i czuć się modnie i nadal młodo! Choć toczki bez wątpienia kojarzą nam się z modą lat 30. XX wieku, to niemal 100 lat później nadal sprawdzą się na wielkie wyjścia czy do codziennych stylizacji. Toczki filcowe są niezwykle kobiece i gustowne. Choć połączenie ich z futrem może grozić, że zwłaszcza osoba młoda będzie wyglądać jak „przebrana”, nie ubrana, to łącząc toczek, przewrotnie, z trenczem lub parką uzyskasz całkowicie modowy look. Toczek to doskonały wybór także na wielki wyjścia, zakładając go do eleganckiego płaszcza i butów na wysokim obcasie możesz być pewna, że niejedna osoba zwróci na Ciebie uwagę. Wybór tego rodzaju nakrycia głowy sprawdzi się podczas rodzinnych imprez – chrzty, śluby czy jubileusze wymagają nieco odświętnej stylizacji- toczek sam w sobie świadczy o dużej elegancji. Jeśli nie boisz się modowych szaleństw, wybierz toczek z dopinaną woalką/fascynatorem – zasłonięcie fragmentu twarzy uczyni Cię jeszcze bardziej tajemniczą i interesującą.

Toczek to także doskonały pomysł na prezent dla Twojej mamy, babci czy siostry. Synonim elegancji i modowego szyku z pewnością zachwyci wszystkie osoby dbające o swój wygląd. Duży wybór tego rodzaju nakryć głowy znajdziesz na hatfactory.pl.

Zrzut ekranu 2020-11-10 o 13.49.06

Jak kulturalnie rozmawiać przez telefon?

Mam nieodparte wrażenie, że więcej teraz rozmawiamy przez telefon niż bezpośrednio. Nie tylko ze względu na warunki pandemiczne i ograniczone możliwości odwiedzania się. Wydaje mi się, że niektórzy traktują takie rozmowy kompulsywnie. Jeśli nie mają akurat nic do zrobienia, to sięgają po telefon i – albo przeglądają stronki, robiąc internetowe zakupy, albo wybierają czyjś numer i dzwonią. Tak po nic. I nie mogą skończyć.

Problematyczna jest jakość prowadzonych rozmów telefonicznych. W czasie ich trwania popełniane są wszelkie faux pas, jakie można sobie wyobrazić. Chociaż momentami telefoniczna niegrzeczność przekracza ludzką wyobraźnię.

Wczoraj do męża dzwonił agent ubezpieczeniowy z ofertą. Mówił niewyraźnie i jak katarynka, po czym zapytał, jak mój mąż ocenia zaprezentowaną ofertę. Mąż nie mógł się do niej odnieść, ponieważ prezentacja była dla niego kompletnie niezrozumiała, o czym poinformował agenta. Poprosił, żeby mówił wolniej i przede wszystkim wyraźniej. Agent wyrecytował albo przeczytał dokładnie tak samo i również tak samo zapytał pod koniec o ocenę oferty. Kiedy mąż ponowił swoją prośbę, agent – już lekko poirytowany – przedstawił swoją propozycję jeszcze szybciej i jeszcze bardziej bełkotliwie. Oczywiście pod koniec zadał to samo pytanie. W odpowiedzi usłyszał tę samą prośbę męża, ale katarynka się urwała. Agent zezłościł się i przerwał rozmowę. Liczył może na to, że klient wyrazi zgodę w ciemno? Nie mam pojęcia.

Błędy, które są jednak częściej spotykane niż bełkot, to różne towarzyszące hałasy. Telefoniczni rozmówcy są niewidzialni dla siebie nawzajem, dlatego pozwalają sobie na przeróżne czynności: klikanie po klawiaturze, sprzątanie, gotowanie, jedzenie, picie i tym podobne. Odbiorca takiej rozmowy słyszy dźwięki mlaskania, siorbania, sapania, a czasem nawet załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych w toalecie. Szczyt szczytów, o którym słyszałam, to rozmowa telefoniczna podczas jedzenia i załatwiania się. Tak, to nie żart.

Również nieprzyjemne faux pas, chociaż innej kategorii, to w trakcie rozmowy powiedzieć: „Przepraszam, ale muszę już kończyć, bo ktoś ważny do mnie dzwoni na drugiej linii.”

O czym warto pamiętać:

  1. Inicjując telefon, należy się upewnić, czy rozmówca ma czas.
  2. Odbierając telefon w niekomfortowej sytuacji, należy poinformować rozmówcę, że oddzwonimy. Można dodać, kiedy to nastąpi.
  3. Rozmowę kończy osoba, która inicjowała ją.
  4. Jeśli to rozmowa służbowa, a nie zwykła pogawędka, warto zrobić pod koniec podsumowanie.
  5. Przez telefon słychać emocje; dobrze by było zadbać o dobry nastrój. On się udziela.

IKR 

shutterstock_1718780680

Nie kochamy same siebie tak bardzo, jak resztę swojej rodziny.

Ostatnio pisałam na temat dress code”u na ulicy. Po wysłaniu artykułu do Lamode.info pomyślałam sobie, czemu by nie „pociągnąć” tego tematu. W końcu niemal każdego dnia musimy wyjść z domu, zrobić jakieś zakupy albo – jeśli ktoś ma psa – wyprowadzić go na spacer. Oczywiście z psem raczej nie chodzimy po ulicach, ale wybieramy się do parku czy na jakiś pobliski skwerek. Tak czy inaczej zakupy i wyjście z psem nie należą do jakichś specjalnych okazji. To zwykła rutyna życia codziennego. Mówiąc czy pisząc o modzie ulicznej, mam na myśli właśnie tę codzienność, która nie wymaga od nas jakiegoś specjalnego wysiłku odnośnie do wizerunku. Nie znaczy to jednak, że wtedy nie zależy nam na dobrym wyglądzie. Nawet jeśli są takie osoby, to są w mniejszości, co potwierdzają moje własne doświadczenia i rozmowy z ludźmi podczas zajęć.

Najbardziej problematyczny czas w ciągu dnia, to zwykle poranek, kiedy trzeba dzieci wyprawić do przedszkola lub szkoły, kiedy musimy wyskoczyć „na róg” po masło, bo się skończyło, czy ulubiony serek Henia, bo ten w lodówce się zepsuł. Te nadprogramowe zadania zabierają cenny czas i robi się nerwowo. Chwytamy wtedy jakąkolwiek koszulkę i sweterek, mimo  że pierwszą młodość czy świeżość mają dawno za sobą. I tak jest co dnia. Przynajmniej poza weekendem.

Czy my, kobiety, jesteśmy mniej ważne od dzieci, które to najczęściej dzięki nam wyglądają bez zarzutu? Sądzę, że nie. Ale to tylko o najbliższych stale myślimy. I nawet jak „padamy” już ze zmęczenia po całym dniu, to jeszcze mamy siłę przygotować dzieciom wszystko, co mają założyć nazajutrz. Ale dla siebie już tej siły nie wystarcza. Moim zdaniem tylko mentalnie. Nie kochamy same siebie tak bardzo, jak resztę swojej rodziny. A przecież my do tej rodziny należymy. Jeśli mamy dzieci, to my przez dziewięć miesięcy nosimy je we własnym łonie, karmimy własnym mlekiem, nie przesypiamy nocy, kiedy coś się dzieje. Czyżby to nie wystarczało, żeby poczuć własną wartość i zrobić coś dla siebie? Czy naprawdę nie możemy przygotować sobie wieczorem koncepcji na poranne wyjście? Pewnie, że są wyjątkowe sytuacje, ale o tym nie piszę. Piszę o zwykłej codzienności, z której zresztą składa się prawie całe nasze życie. Czemu by nie poświęcić sobie trochę czasu na otwarcie szafy, wybranie elementów garderoby, które do siebie pasują i przygotowanie stylizacji na co dzień na różną pogodę. A jak mówiły uczestniczki ostatniej edycji Projektu Lady, pogoda bywa różna: „mamy deszcz, śnieg, ciepło, zimno” i na takie mnóstwo ewentualności według nich nie sposób się przygotować. Tylko że panie miały za zadanie spakować się do plecaka, a my możemy swoje zestawy ubiorów powiesić w szafie lub garderobie. Warto też myśleć podczas zakupów o tym, żeby sweterek, który nas kusi w sklepie pasował do posiadanych już rzeczy, bo z całą pewnością od razu zechcemy go założyć.  Kiedy zawartość całej szafy zawiedzie, niełatwo coś w sklepie dobrać do nowego zakupu. W tej chwili dużo się mówi i pisze o garderobie kompaktowej; o tworzeniu swojej szafy tak, żeby wszystko ze wszystkim można było zestawiać i świetnie wyglądać. Ja się z tym do końca nie zgadzam, ale nie mam wątpliwości co do tego, żeby kupować to co pasuje przynajmniej do niektórych posiadanych już rzeczy. Nie mam też wątpliwości, że dobry wygląd, to dobre samopoczucie i lepsza atmosfera w domu.

IKR

Projekt bez tytułu (2)

Irena Kamińska-Radomska o…pieniądzach

„Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze.” Takie zdanie można usłyszeć w okolicznościach niemiłych emocji. Czy jednak pieniądze są warte, aby psuć sobie nerwy? Wczoraj oglądałam film z moim ulubionym aktorem Liamem Neesonem, który znalazł się w tarapatach finansowych. Od jednego z bohaterów filmu usłyszałam ciekawe zdanie warte zapamiętania: „Jeśli chcesz wiedzieć, co Bóg sądzi na temat pieniędzy, to zobacz, komu je daje.” Obie przytoczone myśli – moim zdaniem – mają sens. Z tej drugiej wnioskuję, że nie ma co zazdrościć nikomu wyższego statusu materialnego. Według badań odczuwania szczęścia okazuje się, że ludzie majętni wcale nie są bardziej szczęśliwi. Często mają kłopoty innej natury niż te, z którymi borykają się osoby mniej zamożne.
A jednak kwestie pieniędzy są powodem nieporozumień, zazdrości, wzajemnej niechęci. Rodziny kłócą się z powodu spadków, pomocy materialnej i źle rozumianej sprawiedliwości. Po co? Jest też mnóstwo dyskusji i nieprzyjemności, kiedy łączą się dwie rodziny, z których jedna ciągle pomaga swoim dorosłym dzieciom, a druga korzysta z życia i niczym się nie przejmuje. Ludzie kochani! Jeśli ktoś ma mieć zgryzoty, obdarowując najbliższych, to niech lepiej tego nie robi. Oczywiście nie jest to miłe, kiedy okazuje się, że druga rodzina postanawia wykorzystać naiwnych. Ale to ich sprawa. I koniec. Dawanie i oglądanie się na innych tylko psuje humor. Nie ma obowiązku dawania. Co prawda R. Cialdini uważa, że reguła wzajemności to podstawa cywilizacji, ale cywilizacji, kultury nie da się wymusić.
Sporo też dyskusji jest na temat prezentów ślubnych, ile dać do koperty. Pisałam o tym niejednokrotnie, ponieważ ciągle słyszę, że goście mają z tym problem. Najchętniej dawaliby jak najmniej (oczywiście nie wszyscy), pod warunkiem że koperta będzie anonimowa. No bo to tak głupio, gdyby para młoda dowiedziała się, kto wrzucił tylko sto złotych albo jeszcze mniej.
Jest to niesmaczne, jeśli ktoś skąpi na prezent dla nowożeńców. Jeśli komuś szkoda pieniędzy, to niech lepiej odmówi przybycia na wesele i po problemie. Skąpstwo to paskudna cecha! Skoro już zaczęłam pisać od przytaczania różnych zdań, to dodam, że sknera zawsze dwa razy traci.
Przecież to miło sprawić komuś przyjemność swoim prezentem. Nigdy nie zapomnę, jak zarówno ja, jak i mój mąż dostaliśmy największe prezenty (pieniężne) od matek chrzestnych. Gdyby nie one – nie wiem, co by się stało, bo za otrzymane pieniądze mój mąż w przeddzień ślubu dopiero kupował garnitur. Było nam ciężko, ale jesteśmy już dwadzieścia sześć lat razem. Znam jeszcze jedno zdanie na temat pieniędzy: „Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach. Dżentelmeni je mają.” Z tą jednak myślą nie do końca się zgadzam. IKR

Projekt bez tytułu (48)

Savoir-vivre czy survival? Przemyślenia Ireny Kamińskiej-Radomskiej prosto z planu Projekt Lady

Pytanie w tytule jest pozbawione sensu. Nie może być stawiane jako alternatywa, ponieważ nie ma mowy o savoir-vivrze bez survivalu.

Skoro program Word podkreśla mi te pojęcia, to wydaje mi się sensowne wyjaśnienie, co oznaczają, a potem wyjaśnię, jak mają się względem siebie.

Nie może też obyć się bez przykładów, które łączą savoir-vivre z survivalem i najbardziej zapadają w pamięć.

Savoir-vivre, jak niejednokrotnie pisałam, w wolnym tłumaczeniu oznacza grzeczność, kulturę osobistą, a bardziej wiernie – to wiedzieć jak żyć. Oczywiście w zgodzie z zasadami. Survival zaś mówi i uczy, jak przeżyć w trudnych, czasem wręcz ekstremalnych warunkach.

Z całą pewnością można powiedzieć, że nie może być savoir-vivre’u bez survivalu, ponieważ trzeba żyć, żeby wiedzieć, jak żyć. Mówiąc krótko – nie można stosować pewnych przyjętych form grzeczności, jeśli ich zastosowanie będzie nawet w najmniejszym stopniu zagrażało naszemu zdrowiu i życiu.

Przypatrzmy się zatem pewnym konkretnym zachowaniom. Niejednokrotnie spotykam się z pytaniem, co zrobić z ośćmi, jeśli znajdą się już w ustach. Niektórzy twierdzą, ze należy zastosować taką samą zasadę, jak przy pozbywaniu się pestek, czyli na łyżeczkę, którą wprowadzaliśmy do ust owoc, wypluwamy pestkę i odkładamy na brzeg talerza. Otóż nie. W przypadku pestek, oczywiście tak jest, natomiast odnośnie do ości, nie radziłabym manewrować widelcem, bo może się to skończyć tragicznie. Ość wyjmujemy z ust bezpośrednio ręką. Żeby zaś widok manewrowania w ustach nie psuł innym apetytu, wystarczy zakryć je drugą dłonią, a jeszcze lepiej zrobimy, jak zakryjemy usta serwetką (przy czym nie wypluwamy ości do serwetki).

Inny przykład – również z zakresu etykiety przy stole – dotyczy zachłyśnięcia się. Jeśli się to zdarzy, nie ma co zwlekać z opuszczeniem sali i przepraszaniem rozmówców. Trzeba natychmiast zrobić wszystko, by się ratować. Jeśli gospodarz albo któryś z gości zauważy, co się dzieje, należałoby pośpieszyć z pomocą.

Takich sytuacji może być wiele, kiedy nie ma co myśleć o formalnościach. Zresztą te zachowania wcale nie przeczą grzeczności, ponieważ wczuwanie się w sytuację jest podstawą kultury. Niektóre natomiast zasady savoir-vivre’u ratują wręcz nam życie. Jest na przykład reguła, która mówi, że pijąc cokolwiek z naczynia, należy spoglądać do środka. Kiedyś ten nawyk uratował mi zdrowie, a może nawet i życie. Podczas przyjęcia ogrodowego piłam koktajl. Przed kolejnym zanurzeniem ust w kieliszku spojrzałam do środka, a tam pływała sobie osa. Uśmiechnęłam się do siebie z refleksją, jak to dobrze znać zasady.

IKR

shutterstock_115539511

Dzień Savoir-Vivre’u – Irena Kamińska-Radomska o zasadach

Dzisiaj z rana zadzwonił do mnie dziennikarz radiowy z prośbą o krótkie nagranie i uświadomił mi tym samym, że to ważny dla mnie dzień. Pytał oczywiście o grzeczność, a przede wszystkim, po co nam zasady. 

Jak w każdej innej sferze zasady są pewnym kodem, tak jak język którym porozumiewamy się. Zanim wejdziemy w głębszą relację z drugim człowiekiem, podświadomie dokonujemy jego oceny. W pierwszym momencie oceniamy wizerunek, a w drugiej kolejności maniery sprzężone z językiem, jakim się posługuje. 

Savoir-vivre jest niezbędny dla naszego poczucia bezpieczeństwa, stawia nas na gruncie przewidywalności. Wyobraźmy sobie taką sytuację: 

Podchodzi do nas gość na bankiecie (nazwijmy go Radek) i zaje nam pytanie: jak podoba się państwu muzyka w tle? 

Jeden z uczestników spotkania (Krzysztof) odpowiada: to drzewo za oknem to chyba klon. A może jesion.

Radek: Chce pan przez to powiedzieć, że trudno ocenić styl tej muzyki?

Krzysztof: Czytał pan powieść Paula Coelho „Zahir”?

Radek: Widzę, że lubi pan metafory. 

Krzysztof: Nie. Idę sobie nalać.

Z całego dialogu wynika, że Krzysztof mówił „od rzeczy”, był nieprzewidywalny. Z ulgą przyjmujemy jego odejście od naszego towarzystwa, ale nie robimy porozumiewawczych min, które oznaczają, że Krzysztof jest co najmniej dziwny. Kulturalna osoba nie ocenia w ten sposób i nie krytykuje towarzystwa nawet niewerbalnie. 

Krzysztof zachował się nieprzewidywalnie. To nas niepokoi. W takim samym położeniu stawia nas każde pogwałcenie zasad, w jakich nas wychowano.

Również dzisiaj rozmawiałam z klientem. To znajomy jeszcze z czasów szkolnych. Zapytałam o jego dzieci, wiedząc, że ma ich troje. W odpowiedzi usłyszałam, że jego „najstarsza córka to stara d…”. Zaniemówiłam. Zabrakło mi tchu. Wydusiłam tylko z siebie: „Jak można…” i nie chciałam już dalej rozmawiać. Do tej pory mam niesmak. Jak można o własnym dziecku wyrazić się w takich słowach? Zresztą nie tylko o własnym. Czyżby wszystkie kobiety traktował w takich kategoriach? 

I pomyśleć, że ktoś się z nim związał. Wychowuje wraz z nim dzieci i znosi upokorzenia albo walczy. Oby prawdziwe było to drugie rozwiązanie. Życzę jego żonie (partnerce?), żeby nie zaprzestawała w walce o człowieczeństwo w swojej rodzinie, życzę jej dużo wytrwałości i cierpliwości w swoich wysiłkach nie tylko w dniu poświęconym grzeczności. Jeśli nawet nie uda jej się zmienić swego męża, udoskonali siebie poprzez swe wysiłki i przykład dawany dzieciom. A jak pisał wspomniany Coelho, zmiana jednego człowieka powoduje zmianę całego społeczeństwa. 

IKR

O nas

Kobieta z klasą to miejsce dla nieidealnych kobiet, które chcą prawdziwie i szczęśliwie żyć, ciesząc się najdrobniejszymi rzeczami. Pokazujemy Wam inspirujące książki, filmy, publikacje i inne „babskie zajęcia', które być może skłonią was do wyjścia, z często pozornej, strefy komfortu i rozpoczęcia życia na własnych warunkach. Bo w życiu nie zawsze chodzi o to by było stabilnie. Ważne żeby żyć prawdziwie i w zgodzie z własnym ja.

Kontakt

Kontakt:
Joanna Wenecka-Golik
kontakt@kobietazklasa.pl
+48 600 326 398

Copyright 2019 WebSystems ©  All Rights Reserved