website-logo
shardayyy-photography-113795-unsplash

Czego nie wypada założyć na wesele? Dress code w praktyce

 

Uroczystość zaślubin to szczególny czas dla panny młodej, która tego dnia chce czuć się naprawdę wyjątkowo. My, jako goście weselni, powinniśmy strojem zaakcentować rangę uroczystości oraz przestrzegać zasad dress-code’u i savoir-vivre’u. Stosowny ubiór świadczy nie tylko o dobrym wychowaniu i posiadaniu klasy, ale także jest wyrazem szacunku do pary młodej. Czego zatem nie wypada założyć na wesele? Przekonaj się!

PAMIĘTAJ O ZAKAZANYCH KOLORACH

O tym, że biel zarezerwowana jest dla panny młodej wie już chyba każdy, jednak nadal słyszy się o tego typu wpadkach. Założenie białej sukni na wesele, nawet skromnej, krótszej, jest dużym nietaktem! Warto dodać też, że nie tylko czysta biel jest zakazana, nie należy ubierać się także w złamaną biel, jasny beż, ecru, czy szampan. To popularne odcienie w których szyte są suknie ślubne dopasowane do typu urody panny młodej. Drugim kolorem, którego należy unikać jest czerń. Wesele to czas radości, zabawy, świętowania, więc kolor, który w naszej kulturze jest ściśle związany z żałobą nie nadaje się na tego typu uroczystość. Do wyboru mamy przecież całą paletę barw, na pewno uda Ci się znaleźć suknię w stosownym kolorze.

DOPASUJ STRÓJ DO MIEJSCA UROCZYSTOŚCI

Przed zakupem kreacji sprawdź, gdzie będzie odbywać się wesele. Zorientuj się, czy jest to wytworny pałac, czy może mniej formalna sala weselna? A może uroczystość będzie odbywać się w plenerze: na plaży bądź w ogrodzie? Te informacje są niezbędne w wyborze stroju, pomogą Ci nie popełnić modowego faux-pas. Jeśli otrzymasz zaproszenie na wesele odbywające się w eleganckim pałacu, powinnaś postawić na długą, elegancką suknię i klasyczne dodatki. Na uroczystość w sali weselnej możesz założyć sukienkę koktajlową, kombinezon oraz modne szpilki. Zupełnie inaczej sytuacji się przedstawia w przypadku wesel plenerowych. Postaw na stabilne obuwie (nie wypada chodzić w szpilkach po trawniku, wygląda to co najmniej komicznie) oraz zwiewną sukienkę pasującą stylem do miejsca.

UBIERZ SIĘ Z KLASĄ

Pamiętaj, że wesele należy do eleganckich uroczystości, nie jest to wieczorna potańcówka w klubie, impreza sylwestrowa czy wieczór panieński. Czego należy się wystrzegać?

 

 

Po pierwsze sukienka nie powinna być zbyt krótka, nawet jeśli nogi są Twoim największym atutem. Taka długość nie jest ani elegancka, ani gustowna. Jeśli chcesz wyglądać jak kobieta z klasą, wybierz jedną z długości: ladymini (przed kolano), mezzo (w kolano), midi (do połowy łydki), cubo (okolice kostki) czy maxi (do ziemi).

Po drugie pamiętaj, aby sukienka czy kombinezon nie miały zbyt głębokiego dekoltu, szczególnie jeśli Twój biust nie należy do najmniejszych. Przesadne epatowanie piersiami nie jest w dobrym guście, a Ty na pewno nie zostaniesz pozytywnie odebrana przez gości weselnych. Poza tym dekolt do pępka może być dla Ciebie mało komfortowy podczas weselnych hulanek, musiałabyś co chwilę sprawdzać, czy wszystko jest na miejscu, a chyba nie o to chodzi. Wybierz więc dekolt podkreślający biust (jeśli jest to atut Twojej figury), ale pamiętaj o jego stosownej i bezpiecznej głębokości.

Po trzecie, dopasowany nie jest synonimem słowa obcisły. Zwróć uwagę, aby suknia czy kombinezon nie opinał zbytnio Twojej figury. Ściśnięty biust, opięte pośladki to naprawdę mało pożądany widok na uroczystości weselnej. Poza tym, nie będzie Ci w takiej kreacji wygodnie tańczyć.

Po czwarte zwróć uwagę na materiał z jakiego wykonana jest Twoja kreacja. Nie powinna być to dzianina, która kojarzona jest z sytuacjami codziennymi. Postaw na eleganckie materiały, ale unikaj również zbyt błyszczących historii pasujących raczej na imprezę sylwestrową. Ważnym aspektem jest również obuwie – elegancka szpilka jest bardzo wskazana. Nie muszą być to niebotycznej wysokości obcasy, ale pamiętaj, że damskie płaskie buty są dużo bardziej casualowe. Zbyt mało elegancki strój może być odebrany przez parę młodą jako przejaw braku szacunku, a chyba nie chcesz sprawić nikomu przykrości.

Mam nadzieję, że dzięki moim wskazówkom unikniesz modowej wpadki oraz będziesz prezentować się niezwykle elegancko i gustownie na uroczystości weselnej.

Karolina Kaca

stylistka, kolorystka, ekspert ds. wizerunku panny młodej

zdjęcie 1

Zobacz, co ulubiona kawa mówi o Twoim charakterze

Kawa budzi do życia, doskonale smakuje, jej picie to rytuał uwielbiany na całym świecie. Okazuje się, że ten czarny napój, jak mało który, może sporo powiedzieć o Twoim charakterze. Preferujesz szybkie i mocne espresso? Wolisz delektować się zmysłowym i lekkim cappuccino, a może Twoim faworytem jest jednak americano? Zobacz, co Twoja ulubiona kawa mówi o Tobie!

Jaka kawa pasuje do Twojego charakteru?

Zebraliśmy wyjątkowo ciekawe informacje i opisaliśmy najpopularniejsze rodzaje kaw – sprawdź, czy rzeczywiście napój, który pijesz codziennie rano, opisuje to, jaka jesteś!

Espresso – pobudzenie dla lidera

Ten rodzaj kawy ma przede wszystkim pobudzić. Espresso jest podawane w małych porcjach – standardowa filiżanka ma pojemność zaledwie 70 ml, a i tak jest przecież wypełniana zaledwie do połowy. Espresso jest wybierane przede wszystkim przez osoby dynamiczne, bystre oraz ambitne. Potrzebują one solidnej dawki kofeiny,  a nie mają czasu na powolne sączenie dużej kawy. Często tę szalenie popularną we Włoszech kawę wybierają też urodzeni liderzy – szybko podejmujący decyzję, wypowiadający się konkretnie i nie bojący się wzbudzania kontrowersji. Espresso to napój dla tych, którzy żyją szybko, wymagają sporo od innych, ale przede wszystkim – wymagają też od siebie. Jednym słowem – to kawa dla ludzi, którzy potrafią pociągnąć za sobą innych. Zresztą wskazuje na to sama nazwa, która wbrew pozorom zupełnie nie sugeruje tego, że kawę szybko się przygotowuje czy też pije. Włoski przymiotnik espressivo oznacza „wyrazisty”, właśnie taki, jak smak tej małej niepozornej kawy.

Kto zatem pije podwójne czy potrójne espresso?

Sporą popularnością cieszy się też espresso doppio, czyli podwójne espresso. To dokładnie taka sama kawa, tylko podawana w podwójnej ilości i w nieco większej szklance. ?Jeśli pije taką kawę, to mój charakter jest dwa razy bardziej wyrazisty od tego, kto preferuje standardowe espresso!? – można by  pomyśleć. Czy jest tak jednak w rzeczywistości? Jest w tym część prawdy – espresso doppio wybierają osoby, które potrzebują podwójnej dawki kofeiny, są więc są jeszcze bardziej żywiołowe, ambitne i ?wyraziste?. A są też tacy, którym nawet doppio nie wystarczy i sięgają po potrójne espresso. W tym przypadku nie zawsze musi to być kwestia charakteru. Pojedyncze espresso to po prostu bardzo mała porcja, a niektórzy kawosze chcą się zwyczajnie dłużej delektować wyśmienitym smakiem tej kawy rodem z Włoch. Nie zawsze wybieranie podwójnego espresso mówi więc o charakterze – czasem po prostu to oznaka miłości do kawy i jej smaku.

Cappuccino – uwielbiany spóźnialski

Przez wiele lat to właśnie cappuccino było ulubioną kawą Polek i Polaków, choć ostatnio ten napój pozostaje nieco w cieniu latte. Co oznacza miłość do tej kawy? Najczęściej jest ona kojarzona z pozytywnymi, serdecznymi i optymistycznymi charakterami. Cappuccino często wybierają dusze towarzystwa, bez których nie sposób zorganizować dobrej imprezy czy spotkania towarzyskiego. Jest jednak spora szansa, że osoba preferująca kawę cappuccino na takie spotkanie się?spóźni. Miłośnicy tej odmiany są bowiem znacznie bardziej towarzyscy od tych, którzy lubią chociażby espresso, ale równocześnie są też znacznie mniej zorganizowani. Dlatego jeśli uwielbiasz właśnie ten rodzaj kawy, to punktualność nie jest raczej Twoją najmocniejszą stroną.

Latte – zdecydowany wybór dla niezdecydowanych

Kawa latte podbiła klientów na całym świecie dzięki popularnym sieciom kawiarni. Dziś ten typ kawy można zamówić dosłownie wszędzie. Latte to kawa w nieco złagodzonej wersji, w której dominującym składnikiem jest mleko. Amatorzy tego napoju zdecydowanie różnią się od miłośników espresso. Bywają niezdecydowani, by nie powiedzieć bujający w obłokach. To kawa dla romantyków, którzy nade wszystko przedkładają walory smakowe. W końcu kawa latte nie daje takiej energii, natomiast z pewnością świetnie smakuje i można się nią bardzo długo rozkoszować. Czasem ten typ napoju kojarzony jest również z rozwagą i z ostrożnością przy podejmowaniu decyzji.

Kawa czarna – coś dla tradycjonalisty. Albo minimalisty

Dla niektórych kawoszy wszystkie skomplikowane odmiany, są po prostu udziwnieniami. Dla nich kawa powinna być kawą. Oni sięgają właśnie po tradycyjną znaną od wieków kawę czarną. A co można powiedzieć o charakterze ludzi, którzy najchętniej ją wybierają? Często są to tradycjonaliści, którzy preferują stare i dobre rozwiązania. Ta kawa jest również wybierana przez minimalistów, którzy nie lubią otaczać się zbyt wieloma przedmiotami i ponad wszystko cenią konkret. Miłośnicy czarnej kawy miewają humorki, ale zwykle nawet w najtrudniejszych sytuacjach potrafią zachować spokój i zimną krew. Są nieco nieufni i raczej starannie nawiązują nowe znajomości. Za to jak się już do kogoś przekonają, to jest duża szansa, że będzie to prawdziwa przyjaźń na całe życie. Osoby pijące tę kawę są raczej ciche i nie zwracają na siebie uwagi. Mówią mało, co jednak bynajmniej nie oznacza, że nie mają dużo do powiedzenia. Taki charakter cechuje się bowiem bardzo często ponadprzeciętną wiedzą i inteligencją.

Frappuccino – dla kochających nowinki

Kawa przez wieki była znana jako gorący napój, jednak z czasem producenci napoju zaczęli eksperymentować również z napojami lodowymi. Niezwykle popularna odmiana frappuccino powstała dopiero w połowie lat 90. XX wieku. Nazwa tego typu to złożenie słów frappe oraz cappuccino. To pierwsze słowo oznacza po prostu, że napój jest mrożony. Czego można się zatem spodziewać po koneserach takich kaw? Takie osoby starają się żyć w zgodzie z najnowszymi trendami. Uwielbiają się dobrze ubrać, lubią też chwalić się swoimi zakupami na serwisach społecznościowych. Miłośniczki tej kawy to osoby pełne energii, którą zarażają wszystkich dookoła. Jednak w przeciwieństwie do amatorów innych odmian, zwolennicy frappucino nie są takimi entuzjastami kofeiny i raczej nie będą godzinami dyskutować nad tym, z których krajów pochodzą najlepsze ziarenka. Fanki frappucino chcą po prostu najzwyczajniej się czymś orzeźwić w ciepłe dni. Kawa i kofeina to miłe dodatki, ale nie są one dla nich aż tak istotne.

Americano – dla sumiennych i opanowanych

Ta kawa powstaje z połączenia espresso z dużą ilością wrzątku. Smakuje podobnie jak zwykła kawa czarna, choć są również odmiany z mlekiem. Zazwyczaj upodobanie do americano łączy się ze spokojem, dojrzałością i opanowaniem. Nie jest to napój dla zbuntowanych nastolatek czy miłośniczek rock’n’rollowego stylu życia. To raczej kawa dla statecznych matek czy osób, które zajmują wysokie stanowiska. Z drugiej strony uważa się, że miłośnicy americano potrafią cieszyć się z małych oraz prostych rzeczy ? z nowej książki, płyty czy spaceru po parku. Koneserzy tej odmiany należą zatem do najszczęśliwszych kawoszy.

Kawa bez kofeiny – dla urodzonych dyplomatów

Jaka kawa jest najczęściej wybierana przez osoby uparte, ale jednocześnie bardzo koncyliacyjne? Odpowiedź brzmi: kawa bez kofeiny. To ulubiony napój dyplomatów. Osoby preferujące takie napoje kawowe dążą mocno i stanowczo do celu i poddają się jako ostatnie. Jednocześnie szybko zjednują sobie ludzi i nie używają dosadnego słownictwa. Picie bezkofeinowej kawy jest jednak czasem również kojarzone z perfekcjonizmem a nawet z potrzebą kontrolowania innych.

Mokka – dla kreatywnych i niespokojnych duchów

Mokka to odmiana kawy latte zawierająca czekoladę (są odmiany zarówno z czekoladą czarną, jak i białą) i pozbawiona dużej ilości piany. Jeśli jesteś artystką, pisarką, kompozytorką czy też pracujesz w agencji reklamowej, to jest duża szansa, że Twoją ulubioną kawą jest właśnie mokka. Smak tego napoju bardzo się różni od espresso, czasem więc mokkę uważa się za kawę dla tych, którzy tak naprawdę za kawą nie przepadają. Pewne jest natomiast, że miłośnicy tej odmiany mają tysiąc pomysłów na sekundę i mają w sobie mnóstwo optymizmu oraz energii. Mokka jest też popularna wśród tych, którzy kochają całonocne imprezy i którzy prowadzą wyjątkowo bujne życie towarzyskie.

Macchiato – kawa dla zdystansowanych

Bazą macchiato jest espresso, dlatego też często kawę tę nazywa się espresso macchiato. Od podstawowej wersji różni się jednak dodatkowym spienionym mlekiem. Amatorzy tego napoju są zdecydowani, choć nie tak bardzo jak ci, którzy piją espresso bez mleka. Są też nieco zdystansowani wobec świata i raczej z rezerwą podchodzą do wszelkich zmian. Są tradycjonalistami, a obietnica jest dla nich świętością, więc zawsze można im zaufać.

Amatorzy nietypowych kaw

Moda na kawę trwa nieprzerwanie od kilku stuleci, ale trzeba przyznać, że obecnie miłośnicy napoju mają do wyboru tyle rodzajów i gatunków, że nieraz naprawdę trudno się w tym wszystkim połapać. Są jednak kawosze, którzy wybierają swoją ulubioną odmianę i pozostają jej wierni. Lecz zdarzają się przecież i tacy, którzy ciągle chcą czegoś nowego. A mają w czym wybierać! Kawy na sojowym mleku, z dodatkiem wanilii, karmelu, cukrem trzcinowym, cynamonem czy syropem miętowym… Kawiarniane sieci prześcigają się w coraz to nowych pomysłach. Są zatem nawet i dyniowe latte, specjalnie przygotowywane z myślą o święcie Halloween. Kto sięga po takie nowinki? Oczywiście przede wszystkim te osoby, które nie boją się eksperymentów, nie znoszą nudy i uznają, że to zmiana jest jedyną stałą częścią życia.

Jednak jeśli do swojej kawy dobierasz wyjątkowo dużo dodatków, a więc przede wszystkim cukier, śmietankę czy też mleko, to psychologowie mogą mieć na to inne wytłumaczenie. Ich zdaniem w ten sposób swoje kawy wzbogacają ludzie nieszczęśliwi lub przeżywający chwilowe kłopoty. Dodatki pomagają im nieco osłodzić życie i uporać się z przeciwnościami losu. Są to więc często osoby z problemami, ale jednocześnie bardzo pomocne i szlachetne. Nikogo nie zostawią w potrzebie i zawsze wyciągną pomocną dłoń. Z kolei wybieranie sojowego mleka sugeruje najczęściej troskę o innych i o środowisko naturalne.

profilowe

Dawkowanie, przygotowanie, stosowanie – dlaczego kuracje ziołowe czasem nie dają efektów?

Zioła w ciągu ostatnich kilku lat wracają do łask. Internet zalany jest informacjami o „cudownych ziołach na…”? I bardzo dobrze, bo zioła są cudowne, zazwyczaj są bezpieczniejsze od leków syntetycznych, ale zapominamy, że wciąż pozostają lekami. I tak jak czytamy ulotkę, zanim weźmiemy do ust pastylkę, tak samo nim wypijemy kubeczek ziół, powinniśmy sprawdzić jak, kiedy i w jakiej formie go spożywać.

„Koleżanka powiedziała mi, że na włosy najlepsza jest pokrzywa, muszę spróbować!”

Świetnie! Tylko co dalej? Kupujemy zioło, tylko że najpierw musimy wiedzieć jaką część rośliny potrzebujemy. Pokrzywa  ma wiele różnych zastosowań, ale też dostarcza wiele cennych surowców – ziele, korzeń, sok…

Gdy już odkryjemy, która część rośliny jest nam potrzebna, a do kuracji wzmacniającej włosy będziemy używać ziela pokrzywy, czas wybrać się na zakupy. I tu też pojawia się mały problem. Jakie zioła wybrać? Najlepiej będzie kupić te, które są jak najświeższe, ponieważ cenne składniki wielu ziół wytracają się w trakcie przechowywania – najlepszym przykładem są mielone nasiona (len, ostropest), które są bogate w tłuszcz, a w bardzo szybkim tempie są nieprzydatne do spożycia, lub mało wartościowe. Gdy już takie znajdziemy, warto zerknąć, jaka jest ich struktura. Z doświadczenia wiem, że te zioła, które są mało zmielone, są najlepsze. Warto znaleźć takie, które mają duże części roślinne i samodzielnie rozdrobnić je tuż przed zaparzeniem. Wtedy będą efektywnie oddawać swe cenne substancje lecznicze do naszego naparu, a nie w powietrze podczas suszenia, czy do wnętrza pudełeczka, w którym są przechowywane. Istotne jest też zwrócenie uwagi, czy surowiec ma odpowiedni kolor, tzn. czy nie odbiega mocno od koloru świeżej rośliny (bardzo ważne jest to w przypadku kwiatów), no i oczywiście zapach. Dobrze ususzone i przechowywane zioła można bez trudu rozpoznać po zapachu, gdy ciężko się doszukać woni naszych naturalnych lekarstw można mieć wątpliwości czy doszukamy się tam silnego działania na organizm.

Wystrzegamy się ziół z marketów. Zazwyczaj są pakowane w saszetki, które podczas naparzania mogą zatrzymywać niektóre składniki w jej wnętrzu, a przecież szkoda! Dodatkowo często saszetka składa się ze zmielonych na wiór resztek wartościowych ziół.

Jeśli już udało się nam przebrnąć przez pierwszy etap, warto poczytać o przeciwwskazaniach. Nie wszystkie zioła są bezpieczne dla każdego. Mamy przecież różne organizmy, różne gospodarki hormonalne czy niedobory niektórych substancji, a źle dobrane zioła mogą je czasem pogłębić.

Gdy już trzymamy w ręku naszą pokrzywę pora zabrać się za jej przygotowanie. Kupiłyśmy ją, bo koleżanka poleciła na włosy, więc jak się za nią zabrać? Najlepiej wygotować, czyli sporządzić odwar. Pokrzywa, którą wygotujemy w garnuszku przez 10 minut na wolnym ogniu (koniecznie pod przykryciem!), odda nam te składniki, których akurat potrzebują nasze włosy, m.in. krzemionkę, która niestety nie rozpuszcza się, gdy tylko zalejemy ją wrzątkiem. Niestety, nieświadomość jak przygotować zioła prowadzi często do zmarnowania ich właściwości leczniczych czy niewykorzystania potencjału jako suplement.

Dobrze jest więc dowiedzieć się, jak wydobyć z roślin bogactwo, jakie mają nam do zaoferowania. I tak pokrzywa, najlepiej sprawdzi się w połączeniu ze skrzypem, ponieważ między tymi dwiema roślinami zachodzi synergizm, czyli wzmocnienie działania leczniczego poprzez ich zsumowanie. Skrzyp również jest ziołem wymagającym gotowania, więc Panie, które zaprzestały jego stosowania, ponieważ nie widziały efektów w postaci mocniejszych włosów, mogły popełniać podstawowy błąd, czyli nieodpowiednio przygotować zioła. 

Ostatni, ale równie ważny aspekt to dawkowanie. Ważne jest, by trzymać się ściśle określonych dawek w przypadku leczenia ziołami, analogicznie jak ma to miejsce przy łykaniu tabletek. Na szczęści pokrzywa i skrzyp należą do ziół, których przedawkowanie na ogół nie jest groźne, jednak jak wspominałam, każdy organizm jest inny i ogólna zasada stosowania ziół brzmi następująco: nie zaleca się przyjmowania dłużej niż 3-4 tygodnie. Należy po tym czasie zrobić przerwę i oczywiście wystrzegać się przerw w przyjmowaniu odwaru podczas kuracji, bo tylko regularne wysycanie organizmu odpowiednimi substancjami pozwoli na zauważenie efektów.

Pokrzywę i skrzyp dobrze zmieszać w równych proporcjach i przygotować sobie rano porcję na cały dzień. Zalać 2 łyżki ziół 2 szklankami wrzątku i gotować na małym ogniu 7-10 minut. Tak przygotowany odwar można pić porcjami po pół szklanki. Po 3 tygodniach można zmienić zioła np. na ziele przytulii właściwej i korzeń łopianu większego, przygotowanego w taki sam sposób jak odwar z pokrzywy i skrzypu. Zawsze stosowanie kilku mieszanek na zmianę jest bardziej bezpieczne i daje lepsze efekty, ponieważ każde zioło posiada inny skład chemiczny.

Możliwości jest bez liku, jednak zawsze należy dokładnie sprawdzić zioła, jakie zamierzamy stosować, zapytać o odpowiednią dawkę, sposób przygotowania, czas przygotowania i przeciwwskazania, by osiągnąć efekt, bez skutków ubocznych. Zapytajmy więc zielarza, lekarza czy zerknijmy do dobrej książki zielarskiej, nim wykorzystamy w praktyce ?radę koleżanki?.

Życzę wszystkim zainteresowanym owocnego korzystania z darów natury!:)

Sara Orzeczowska

c1

Słodkie życie? bez cukru! Jak ograniczyć jego spożycie w codziennej diecie?

Cukier? wszystkim dbającym o zdrowe odżywianie aż cierpnie skóra od samej nazwy tej substancji. Określa się go nawet ?białą śmiercią?. Czy powinniśmy bać się cukru?

 Tak, jeśli występuje on w naszej diecie w nadmiarze. Światowa Organizacja Zdrowia rekomenduje, by cukier dostarczał nie więcej niż 10% całkowitej podaży energii.

 Jeśli więc na co dzień potrzebujesz 1800 kcal, kalorie z cukru nie powinny wynieść więcej niż 180. Jeśli chodzi o ilość łyżeczek, to ich liczba oscyluje w granicach 10, ponieważ jedna łyżeczka (5g) to ok. 20 kcal. Tyle z teorii. Jednak, jak się go wystrzegać?

Węglowodany stanowią główne źródło energii w diecie, bo od 45 do 65%. Musimy jednak pamiętać, by czerpać je z produktów niskoprzetworzonych, czyli pełnoziarnistych zbóż, roślin strączkowych, warzyw i owoców. Dostarczają one wiele cennych mikroskładników i błonnika. Problem pojawia się, gdy w naszym jadłospisie przeważa wybór węglowodanów wysokoprzetworzonych. Znajdują się one w słodyczach, wyrobach z cukierni czy napojach słodzonych. Nie bez powodu nazywa się je ?pustymi kaloriami?.

Zastanów się, czemu sięgasz po takie słodkie przekąski? Jeśli szczerze odpowiesz sobie na to pytanie, będziesz na dobrej drodze, by wyeliminować je ze swojego jadłospisu. Czy jest to nuda, stres w pracy, a może się nagradzasz? W naszej kulturze przyjęło się, że wręczamy komuś coś słodkiego, bo tak wypada, gdy przychodzimy w gości. Na stole pojawiają się różne rodzaje ciast i ciasteczek. Często ciastko idzie u nas w parze z kawą. Zatem gdy wybieramy się na plotki z przyjaciółką, nie chcemy odmówić sobie tej ?małej, słodkiej przyjemności?. Dodamy jeszcze słynny cytat: ?Czekolada nie pyta, czekolada rozumie?, który stosujemy jako wytłumaczenie zajadania smutków i stresu.

Warto jednak zastanowić się, jak w dłuższej perspektywie czasu negatywnie wpłynie to na nasze zdrowie. Siedzący tryb życia i takie ?pozwalanie sobie? jest najlepszą drogą do otyłości. Nie twierdzimy, że od teraz powinnaś zrezygnować z ciasta u babci czy wypadów z koleżanką. Wybieraj jednak świadomie! Niech takie wyskoki nie staną się Twoją rutyną.

Piecz sama!

Warto też przygotowywać swoje własne wypieki.

Jesteśmy wtedy w stanie kontrolować, co ląduje w naszej formie do ciasta. Zamiast cukru, możemy wybrać ksylitol, który ma mniejsza ilość kalorii. Słodki smak wypiekom nadadzą też banany czy daktyle.

Cukier nie tylko w słodyczach?

Pewnie zdziwiłabyś się, w jakich produktach można znaleźć cukier, choć nawet byś się tego nie spodziewała.

Często dodawany jest on do wędlin, by poprawić ich kruchość, do pieczywa, by ulepszyć smak, czy sosów, których obficie używamy do obiadu. Dlatego też powinnaś czytać etykiety!

Zwracaj na nich uwagę na skład produktu, jak i rozkład makroskładników. Im wyżej postawiony cukier w składzie, tym możesz się spodziewać jego dużej obecności w produkcie. Ukrywa się od także pod takimi nazwami jak wszelkie syropy (fruktozowy czy glukozowy) i słody. Nie daj się zwieść. Jeśli producent użył na opakowaniu określenia ?bez cukru?, oznacza to, że musiał go zastąpić innym, często równie wysokokalorycznym kompozytem. Nieświadomość konsumentów i nieumiejętność czytania etykiet to częsty błąd przy robieniu zakupów. Warto się tego nauczyć, by wystrzec się przed wrzucaniem do koszyka produktów, które niekoniecznie będą korzystnie wpływać na nasze zdrowie, samopoczucie i sylwetkę.

Jak ograniczyć cukier?
Oto kilka praktycznych wskazówek:

  1. Nie rzucaj się od razu na głęboką wodę i nie odstawiaj go z dnia na dzień. Pamiętaj, najlepiej dążyć do osiągnięcia zamierzonego celu małymi krokami. Możesz tworzyć sobie wyzwania typu ?30 dni bez ciastka do kawy?, itp.
  2. Nie kupuj słodyczy na zapas. Zapewniamy – nie doczekają one nadejścia gości i znikną z Twoich szafek w przypływie słabości. Nie ma co nadwyrężać swojej silnej woli!
  3. Naucz się pić kawę i herbatę bez cukru! To naprawdę jest możliwe do osiągnięcia, a pozwoli Ci na cieszenie się w pełni smakiem tych napojów.
  4. Gdy już o napojach mowa? nie pij kalorii! Wystrzegaj się wszelkich słodzonych soków i nektarów czy energetyków.Nie bój się owoców! Są one świetną alternatywą dla słodkości. Mitem jest twierdzenie, że tuczą. Wręcz przeciwnie – są sycące i dostarczają ogromu witamin i antyoksydantów.

O ich cennych właściwościach napiszemy więcej w osobnym artykule.

Już teraz trzymamy kciuki za Twoje powodzenie!

główne (3)

Magia kolorów. Dlaczego warto poznać swój typ kolorystyczny?

Zastanawiałaś się czasem, dlaczego jedną bluzkę możesz nosić niemalże codziennie, a inna leży w szafie z metką? A może koleżanka kiedyś zapytała Cię, czy dobrze się czujesz, bo wyglądasz na chorą, mimo, że byłaś zdrowa? Domyślasz się z czego to wynika? Ze źle dobranego koloru – po prostu. Jeśli jesteś ciekawa, dlaczego poznanie swojego typu kolorystycznego jest tak ważne, to zapraszam do lektury tego artykułu.

PO PIERWSZE: USŁUGA

Wiele kobiet pyta mnie jak dokładnie wygląda usługa analizy kolorystycznej, jak się do niej przygotować i na co zwrócić uwagę. Przede wszystkim polecam Ci sprawdzić kompetencje stylisty-kolorysty, ukończone szkoły/kursy, zdobyte doświadczenie, poczytaj też komentarze, zajrzyj na profile w mediach społecznościowych. Upewnij się, że osoba, która ma wykonać dla Ciebie tę usługę pracuje na analizie dwunastu typów kolorystycznych, a nie tylko czterech, czyli: wiosna, lato, jesień zima. Jest to bardzo ważne! Uwierz mi, informacja, że jesteś zimą nic Ci w praktyce nie da, ponieważ możesz być zimą chłodną, głęboką albo czystą ? a paleta każdej z nich różni się znacząco. No dobrze, skoro już wybrałaś kolorystkę, to przejdźmy dalej. Analizę kolorystyczną należy wykonać przy użyciu specjalnego, miękkiego oświetlenia, ponieważ rozświetla równomiernie twarz i pokazuje każdy detal. Stylista może zaprosić Cię na analizę do zaprzyjaźnionego studia, gdzie są lustra z odpowiednimi lampami, lub wykonać tę usługę w domu, jeśli posiada specjalne przenośne stanowisko z oświetleniem.

Pamiętaj, że do analizy należy się odpowiednio przygotować. Przed wszystkim musisz być zdrowa i wypoczęta, nie używaj silnie działających kosmetyków w przeddzień spotkania ze stylistą, ani samoopalaczy, zrezygnuj też z solarium. Zmyj makijaż, zwiąż włosy (stylista może dać Ci czepek), wyjmij soczewki ? jeśli ich kolor odbiega od naturalnego. Kolorystka zada Ci też kilka pytań, zapyta m.in., czy włosy były farbowane, czy robiona była henna brwi, itd. Następnie zaprosi Cię przed lustro, oceni koloryt skóry, włosów i oczu. Drugim krokiem będzie przyłożenie złotej i srebrnej folii, aby sprawdzić jak Twoja skóra na nie reaguje. Kolorystka zacznie przykładać Ci do twarzy kolejne chusty kolorystyczne. Usługa kończy się wybraniem najlepszych kolorów, dzięki którym Twoja skóra wygląda promiennie (nawet bez makijażu), określeniem typu kolorystycznego i przekazaniem stylizacyjnych rad. Ja dodatkowo wysyłam też moim klientkom lookbook?a dla danego typu kolorystycznego.

PO DRUGIE: TYP KOLORYSTYCZNY

Dzięki analizie kolorystycznej dowiesz się, jakie kolory Ci służą, a których powinnaś unikać ? zarówno w ubiorze, jak i makijażu. Kolorysta kwalifikując Cię do jednego z dwunastu typów kolorystycznych, przypisuje jednocześnie trzy atrybuty koloru: odcień (ciepłe lub chłodne), chromatyczność (zgaszone lub kontrastowe/czyste) oraz walor (jasne lub ciemne).  Dzięki tym podziałom profesjonalna analiza kolorystyczna wyróżnia 12 typów urody: wiosna (jasna, czysta, ciepła), lato (jasne, zgaszone, chłodne),  jesień (ciemna, zgaszona, ciepła), zima (ciemna, czysta, chłodna).

Teraz chciałabym na przykładzie, wspomnianej na początku, zimy pokazać Ci, jak duże znaczenie ma analiza uwzględniająca 12 typów, a nie tylko 4. Chłodnej zimie będzie do twarzy w nasyconych lub lekko przygaszonych barwach, ale nigdy jaskrawych. Powinna wybierać tylko chłodne odcienie, niekorzystnie będzie wyglądać we wszystkich ciepłych kolorach. Czysta zima natomiast powinna skłaniać się ku żywym kolorom, energetycznym, a nawet jaskrawym. Najlepiej będzie wyglądać w kontrastowych stylizacjach, powinna unikać bezpiecznych, harmonijnych zestawień kolorystycznych. Ostatnim typem jest zima głęboka, której uroda rozkwita w ciemniejszych kolorach, nasyconych, ale nigdy w delikatnych pastelach, jasnych i neutralnych kolorach. W palecie głębokiej zimy znajdują się zarówno ciepłe, jak i chłodne odcienie, co oznacza, że może nosić złotą i srebrną biżuterię. Jak już zdążyłaś zauważyć, różnica między tymi trzema typami kolorystycznymi jest ogromna i jest tak samo z każdą inną grupą: wiosen, lat, czy jesieni.

Jeśli nie znasz swojego typu kolorystycznego, to polecam Ci skorzystanie z takiej usługi. Dzięki analizie kolorystycznej już nigdy nie kupisz bluzki w nieodpowiednim kolorze.

główne

Ach, ta pewność siebie!

Pewność siebie czy poczucie własnej wartości? Jak myślisz, co jest ważniejsze dziś dla Ciebie?  A może zastanów się, czego bardziej potrzebujesz na co dzień? Gdzie jej szukać i jak odnaleźć sposoby, żeby ją dla siebie zdobyć i zapewnić ją sobie na dłużej?

Największa plaga i bardzo powszechna choroba naszych czasów, to jej BRAK. Występuje w różnym natężeniu: za wysoka, za niska, za mała, za duża; i to praktycznie we wszystkich regionach Polski. Czasami nie pojawia się wcale; a czasem, zbyt duża, zraża innych i bywa negatywnie odbierana. Rzadko zdarza się taka autentyczna, udana, wypracowana pewność siebie, dostępna na zawołanie,, taka w sam raz.

Trendy muszą być

Pewność siebie. Powszechny przedmiot pożądania. Marzy o niej wielu, a ja mam wrażenie, że ona sprytnie ukrywa się przed nami. No właśnie, gdzie ona się podziewa ? I czy się spodziewa, jak częstym  tematem jest na warsztatach, w artykułach, na coachingach. Gdzie ona jest, dlaczego jej tak często nie ma, zwłaszcza wtedy, gdy jest tak bardzo potrzebna. W milionach sytuacji w życiu i w pracy; podczas prelekcji; po to, by powiedzieć swoje zdanie; po to by zareagować, gdy ktoś nas niesłusznie skrytykuje. Ale czy na pewno chodzi tylko o pewność siebie? W tych wszystkich sytuacjach? Pewność siebie czy poczucie własnej wartości?

Porządek w definicjach

Mam na myśli pewność siebie, od której wszystko się zaczyna. Czasem to ona jest pierwszym krokiem do cudownie pozytywnej asertywności, która z kolei nieodmiennie prowadzi do poczucia własnej wartości. Warto zatem zapoznać się z kilkoma podstawowymi pojęciami rozwoju osobistego, i po prostu poznać właściwe definicje: pewności siebie, poczucia własnej wartości, czy samooceny.

Pewność siebie– rodzaj zachowania lub postawy w danej sytuacji, jest swego rodzaju subiektywną oceną tegoż zachowania czy postawy;  podlega ocenom, jest sytuacyjna i zmienna- może ulec zmianie w zależności od wielu zewnętrznych zmiennych; np. otoczenia, nastroju, innych, bywa cele wielu dążeń i aspiracji a czasem okazuje się, że osiągnięcie jej to dopiero początek drogi. Także: Ciesz się, gdy ją masz, nie rozpaczaj , gdy jej nie masz, i tak w każdym przypadku ona jest tylko zewnętrznym przejawem Twojego JA

Poczucie własnej wartości– najgłębszy i najsilniejszy, bo wewnętrzny przejaw Twojego JA, kompletny, choć rozwijający się podczas całego życia aspekt naszej osobowości, nazywam go jądrem sukcesu  i mam głębokie przekonanie , że od niego wiele zależy i wiele się zaczyna. Źródło twojej Mocy, Twoich myśli i przekonań, które z kolei napędzają Twoje działania.

Samoocena indywidualny sposób oceniania siebie; swoich cech i zachowa, zbiór całkiem subiektywnych przekonań na własny temat, pamiętając o tym, że mogą być one wspierające lub ograniczające.

 

Różnica miedzy pewnością siebie a poczuciem własnej wartości

Pozornie niewidoczna, istotna tylko na poziomie semantyki, faktycznie ukrywa  wielką różnicę która jest przepaścią: pewność siebie to ZACHOWANIE Można być pewnym siebie w określonych sytuacjach, co ważne nie jest to stan stały, ciągły, permanentny, niestety nie dotyczy wszystkich sytuacjach życiowych. Pewny siebie  zawiera w sobie odwagę, energię, swego rodzaju mobilizację, pewny siebie człowiek jest nim, w określonych sytuacjach: na zebraniu, na poczcie, na imprezie. Pewność siebie nie jest tożsama z poczuciem własnej wartości. Nie ma tu znaku równości. To co podobnie brzmi i kojarzy się z tym samym, tak naprawdę oznacza zupełnie coś innego.

A poczucie własnej wartości jest lub może być: totalną akceptacją siebie, świadomością siebie na różnych poziomach np. emocjonalnym, duchowym, fizycznym, świadomością swoich zalet wad, radością z sukcesów, i wnioskami z porażek, szacunkiem dla samego siebie i swoich wyborów decyzji, pozytywnym dialogiem z samym sobą, zaufaniem do siebie i wiarą w siebie. Czujesz różnicę?

Poczucie własnej wartości jako strój na co dzień

Jest jak super sukienka od najlepszego projektanta. a zaraz uniwersalnie modna, taka ponadczasowa, o której wszyscy marzą, i niezależnie od figury, jest pewność, że wszystkim będzie pasować. Paradoksalnie, nie dotyczy wszystkich pokoleń, najbardziej doskwiera X -om , czyli ludziom dobrze po 30 i 40. Ta cholerna pewność siebie,  a raczej jej permanentny brak. Brak akceptacji siebie, brak wiary we własną moc, brak świadomości własnych talentów, znajomość swoich mocnych i słabszych stron; a przecież każdy je ma. Pomyśl, o tym, że pewność siebie jest Twoją niewidzialną sukienką, którą masz przecież w swojej szafie i wkładasz codziennie, gdy wychodzisz w świat. Zapewniam Cię, ona jest w Twojej szafie i jest uszyta przez całe Twoje dotychczasowe doświadczenie, niezależnie od tego Ile masz lat. Każde pokonywanie trudności, każda porażka i każde, nawet małe zwycięstwo się na nią składa. Ta Twoja sukienka, jest wyjątkowa i bezcenna, zgadzasz się?

 

Monika Chodyra – 

kobieta z pasją do życia i rozwoju. Współautorka książki „Energia Kobiet”. Doświadczony coach, trener i menedżer. Specjalizacja: coaching menedżerski.  

www.coachdlabiznesu.pl

profi

Wydobądź swój prawdziwy blask dzięki…

Produkty rozświetlające to doskonałe kosmetyki modelujące owal twarzy.

Sięgamy po mnie aby ożywić skórę, która jest pozbawiona blasku lub, gdy chcemy uwydatnić wypukłości. Kosmetyki te pięknie wyrównują koloryt skóry, czyniąc ją nieskazitelnie gładką.

Produkty rozświetlające nakładamy tam, gdzie na twarz pada najwięcej światła. Nabłyszczaczy możemy używać również do rozświetlenia ciała ? zwłaszcza kości obojczykowych, ramion, dekoltu czy nóg.

A oto moi ulubieńcy, których używam sama oraz nienagannie sprawdzają się w pracy makijażystki:

Świeża i promienna cera to marzenie większości kobiet, aby dodać skórze blasku wystarczą odpowiednie kosmetyki do pielęgnacji, np.

Krem rozświetlający przeciw oznakom zmęczenia L?INTEMPOREL BLOSSOM Givenchy  ? zawiera mikropigmenty odbijające światło. Intensywnie nawilża i dodaje blasku, wygładza cerę i eliminuje oznaki zmęczenia.

Balsam do twarzy ILLUMINATING MOISTURE BALM Bobbi Brown ? rozświetla i nawilża, dodaje skórze blasku dzięki kompozycji perłowych drobinek. Odpowiednio dobrane składniki poprawiają stan skóry i dają długotrwale działający zastrzyk nawilżenia.

Pudry rozświetlające stanowią wykończenie codziennego makijażu, pod warunkiem, że stosujemy je w odpowiedni sposób. Nakładamy je na szczyty kości policzkowych i na skronie, szczyt nosa, łuk kupidyna. Możemy zaaplikować je również na powieki albo tylko w wewnętrzne kąciki oczu.

Na rynku mamy chyba nieograniczoną ilość tychże produktów, praktycznie każda marka kosmetyków kolorowych posiada w swojej ofercie puder rozświetlający. Ja sama mam bzika na tym punkcie i w swoich ?dobytku? posiadam ze 20 różnych pudrów rozświetlających.

Te które używam najczęściej to:

– SHIMMER BRICK Bobbi Brown ? występuje w różnych wersjach kolorystycznych, lśnią i opalizują, nadają delikatny kolor.

– BECCA Shimmering Skin Perfector Pressed ? puder o kremowej formule, bardzo łatwo się aplikuje i pokrywa skórę blaskiem. Występuje w kilku wariantach kolorystycznych.

– NARS Light Sculpting Highlighting Powder ? formuła jest połączeniem mikrokuleczek i pereł, które odbijają światło i doskonale wtapiają się w skórę, aby podkreślić jej naturalny blask.

–  TOO FACED Love Light

– MAC Mineralize Skinfinisch ? puder mineralny o świetlistym wykończeniu.

Jest jeszcze taki produkt, który uwielbiam! Oczywiście używam go w pracy oraz mam go w swoim zestawie kosmetyków. NARS Laguna Liquid ? bronzer w płynie, tworzy iluzje opalenizny, dając efekt wypoczętej twarzy. Produkt można używać samodzielnie, na krem na dzień lub wymieszać z podkładem. Ja najczęściej dodaję ze 2 kropelki do podkładu. Płynna formuła jest wzbogacona olejkiem monoi i tamanu, znanych z właściwości nawilżających oraz ekstraktem z wanilii o właściwościach antyoksydacyjnych.

 

A teraz przyjrzyjmy się bliżej produktom do ciała, które oprócz tego, że rozświetlają to kryją drobne niedoskonałości poprzez wyrównanie kolorytu, dają efekt opalenizny oraz pielęgnują skórę!

Top of the top, nr 1 to BODY BLUR Vita Liberata ? Body Blur Instant HD Skin finish to zmywalny makeup do ciała. Daje efekt gładkiej, rozświetlonej i naturalnie opalonej skóry.

INGLOT AMC ? ma lekką formułę I jedwabiste wykończenie. Zróżnicowana gama kolorów w subtelnych satynowych odcieniach lub w wersji z połyskującymi drobinkami.

MAC Face and Body ? lekki płynny podkład, zapewnia stopniowe średnie krycie i naturalne wykończenie. Występuje w wielu wariantach kolorystycznych.

Pamiętajmy, każda skóra jest inna i lubi co innego. Jednym bardziej odpowiadają konsystencje płynne, innym pudrowe. Rynek oferuje nam bogaty wachlarz produktów rozświetlających ? każdy znajdzie coś, co odpowiada mu najbardziej J

Powodzenia!

Anna Użyńska

główne

Książka kontra film

Coś Cię wierci? Coś Cię kręci? Nie możesz sobie znaleźć miejsca? W nic już nie wierzysz, a najmniej w to, że marzenia się spełniają? Ba!, że marzenia można uszyć na miarę i niespiesznie, wygodnie się w nich przechadzać przez życie? Siadaj wygodnie na sofie, coś Ci opowiem.

Malkontent słowo klucz do wielu ludzkich istnień. Jakby się dokładnie rozejrzeć dokoła pasuje do życia większości z nas (okropnie brzmią takie zamknięte wyrażenia , prawda?). Nic tylko narzekamy:

– że się nie da

– że nie wychodzi

– że życie jest jak papier toaletowy z PRL długie, szare i do d?. !

Narzekamy i jakoś niewiele w nas chęci, by wziąć się z życiem za rogi i powalczyć o marzenia. A dlaczego? Bo tak łatwiej. Posiedzieć sobie na kanapie i ponarzekać na los. Setki książek napisano o tym, że marzenia się spełniają, że uporem i konsekwencją dojdziesz do wszystkiego, że potęga podświadomości jest wytrychem do wszystkich zamków i lekiem na całe zło. I tu na białym koniu wjeżdża tytuł, który wywróci nasz świat do góry nogami.

Wydawnictwo Prószyński przysłało mi książkę, tym razem ?Marzenia na miarę? autorstwa Doktora Nikt . Wzięłam do ręki i myślę ?. no ładnie się ta lektura zaczyna od greckiego biedaka, którego los pokarał tak mało rozwojowym i optymistycznym, a z drugiej strony przypadkowym nazwiskiem. O, jakże się pomyliłam. Okazało się bowiem, że w tej książce, czy raczej szczegółowym pamiętniku, relacji życia nic nie jest przypadkowe, a konsekwencja autora doprowadziła go na szczyt. Nieprzypadkowy jest nawet kolor okładki (niebieski: jeden z kolorów Grecji) nazwisko czy raczej pseudonim też było zaplanowane. Doktor Nikt intryguje. Opisywane zdarzenia są stuprocentowym przypadkiem, zrządzeniem losu, mimo, że na pierwszy rzut oka opisywane zdarzenia wydają się być absolutnie niewiarygodne, wyssane z palca, na milion procent fantazją, wymysłem.

Główny bohater, Dr Nikt był słabym uczniem, pochodził z biednej greckiej rodziny, dorastał w czasie, w którym nie było perspektyw na wspinanie się po szczeblach kariery. Doskonale zobrazuje to fakt, że w domu rodzinnym przyszłego doktora nie było nawet toalety, ale były marzenia i upór, i to one poprowadziły go do sukcesu. Historia Doktora Nikt jest zbiorem losów Nikosa Sikloglou, który w 1974 roku z 300 dolarami w kieszeni, bez wizy, bez znajomości języka angielskiego wyruszył na podbój świata. Miał marzenie, chciał zostać lekarzem mimo, że świadectwo maturalne pozostawiało wiele do życzenia. Dotarł do Nowego Jorku prowadzony, jak pisze, przez mitologicznych bogów (ten wątek pojawia się w książce bardzo często) na każdym etapie zyskał ?niezwykłą? pomoc. Wyobraźcie sobie najbardziej niewiarygodne zdarzenia, które mogą się przytrafić człowiekowi w obcym mieście – te właśnie przydarzyły się głównemu bohaterowi książki. A jednak biedny Grek dopiął swego. Bez grosza przy duszy, a studiował medycynę na uniwersytecie La Sapienza, równolegle uczył się na Cornell University College w Nowym Jorku. Ostatni rok medycyny ukończył w Harvard Medical School, a potem na nowo wyizolował neocyty, co doprowadziło do wyeliminowania groźnej choroby zwanej talasemią. Dziś ten sam biedny Grek, bez gotówki, znajomości języka angielskiego i perspektyw ma gabinet stomatologiczny przy Piazza di Spagna.

Książka uczy, że marzeniom trzeba pomóc. Nie wystarczy tylko marzyć, trzeba wykonać ogromną pracę, żeby pragnienia się spełniły. Główny bohater o marzeniach mówi: – Z precyzją maniaka określimy cel naszej podróży, żeby później nie oskarżać taksówkarza, że zabrał nas nie tam, gdzie chcieliśmy. I w tym tkwi cały sekret, potęga marzeń. Jeśli marzyć to tylko według planu. Sam Dr Nikt jest skromny, uśmiechnięty i ma ogromną słabość do kobiet (poczytacie o tym w książce) oraz  pewne plany względem polskiej służby zdrowia. Jeśli znów sobie coś wymarzył, jeszcze o nim usłyszymy.

Tak się tym razem poukładało, że drugą książkę, którą chcę wam polecić też napisał lekarz brytyjskiej służby zdrowia, a ściślej mówiąc były lekarz. ?Będzie bolało? Adama Keya zdrowia bawi, śmieszy, obrzydza, w końcu boli. To jest niepoukładany świat lekarza stażysty, który po szkole trafia do szpitala i tam dopiero poznaje swój zawód od praktycznej strony. ?Będzie bolało? jest napisana w formie pamiętnika, data, wydarzenie, emocje  Wpisy są chronologiczne, ale niesystematyczne? pisane pomiędzy 97 godzinnymi dyżurami. Adam Key nie przebiera w słowach, nazywa rzeczy po imieniu, pisze o plusach i minusach swojego zawodu ? i robi to w bardzo lekki sposób. Tak samo opowiada o skomplikowanej cesarce, jak o hydrauliku, który lepiej od lekarza wiedział jak jest ułożone dziecko w brzuchu przypadkiem spotkanej kobiety.

Zabawny, sarkastyczny, niepozostawiający miejsca na wyobraźnię sposób pisania autora przeprowadza nas przez szpitalne korytarze, dyżurki, sale operacyjne, dylematy lekarskie. Sześć lat studiów, potem kolejnych sześć lat na wielu oddziałach brytyjskich szpitali od najniższego szczebla albo cię wzmocni lekarzu stażysto, albo będziesz szukał roboty. Po przeczytaniu tej książki runie cały wasz wyimaginowany sposób postrzegania lekarzy, szpitali, opieki zdrowotnej. Rozpadnie się na kawałki idealny świat szpitala w Leśnej Górze z ekspertami od wszystkiego i Doktora House?a, który niczym detektyw wytropi najdziwniejsze choroby. Okaże się, że szpital to takie samo miejsce, jak każde inne. Lekarze nie są super bohaterami, zdarzają im się pomyłki i gorsze dni. Tu nikt nie pyta o to jak się czuje lekarz po stracie pacjenta, nie ma seansów z psychoterapeutą, urlopy i dni wolne są za krótkie, nie wspominając o weekendach, których w ogóle nie ma. 

Ups? miałam was zachęcić do czytania, a na razie wygląda na to, że książka Adama Keya to droga przez mękę brytyjskich lekarzy i zapewne czytelników. Wszem i wobec oświadczam, że w tym pamiętniku znajdziecie sytuacje zabawne, absurdalne, niewiarygodne, zaskakujące. Będziecie się na przemian śmiać i płakać, współczuć i zrywać boki. Proponowałabym jednak podczas lektury nie spożywać posiłku ? może grozić samoistnym cofnięciem treści żołądka. Ponad wszelką wątpliwość jednak stwierdzam po przeczytaniu ?Będzie bolało?, że zawód dziennikarza nie jest stresogenny, w zasadzie nic się u nas nie dzieje, totalne nudy, a blok programowy to nie blok operacyjny ? więc nawet jeśli coś pójdzie nie tak to wszyscy przeżyją. Szacunek Adamie i dziękuję za tę książkę.

FILMOWO

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego na podstawie książek powstają filmy, a książki pisane na podstawie filmów są rzadkością? Tu na prowadzenie wysuwa się logika: po co pisać książkę, kiedy reżyser wszystko pokazał na ekranie? Przed nami dobra wiadomość dla kinomaniaków i wszystkich, u których administracja włącza kaloryfery dopiero w listopadzie czeka nas gorąca filmowa jesień. Począwszy od rodzimego podwórka, aż po wielkie hollywoodzkie produkcje mamy wysyp filmów z napisem MUST SEE.

Raz kozie śmierć, zaczynam od kontrowersyjnego tematu, za który wziął się reżyser od tzw. ?trudnego kina?. Wojciech Smarzowski reżyser nagrodzonego trzema statuetkami 43. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni filmu ?Kler?, pokazuje przerysowane przywary ludzkie, sytuacje z jakimi mamy do czynienia w domach, na ulicach i różnych instytucjach. Reżyser z widzem się nie pieści, wali między oczy. Filmy są naturalistyczne do bólu i granic dobrego smaku. Najnowszy film, na który czekają miliony widzów to ?Kler?, rzecz o losach trzech księży katolickich, których połączyło jedno wydarzenie. W każdą rocznicę katastrofy, duchowni spotykają się, by uczcić swoje ocalenie. Przy okazji poznajemy trzy typy osobowości, trzech różnych księży, żyjących na różne sposoby i w różnych warunkach. Na ekranie Łukasz Braciak, Robert Więckiewicz, Arkadiusz Jakubik oraz Janusz Gajos. Założę się, że o filmie będzie głośno. W kinach od 28 września.

7 uczuć Marka Koterskiego przyciągnie fanów ?Dnia świra?, bo to nic innego jak wejście w dziecięcy świat Adasia Miauczyńskiego. Będzie o emocjach, które trzeba naprawić w przeszłości, żeby poprawić jakość przyszłości. Bohater filmu na nowo uczy się siedmiu podstawowych uczuć. Na ekranie zobaczymy Michała Koterskiego, Marcina Dorocińskiego, Katarzynę Figurę, Gabrielę Muskałę,

Światowe kino kontynuuje dobre tytuły. ?Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda? brzmi znajomo? No jasne! To film na podstawie scenariusza napisanego przez J.K. Rowling. Pojawi się magia, znany nam skądinąd Albus Dumbledore i masa przygód, która gwarantuję, wciągnie nie tylko młodych, ale także dojrzałych widzów. Zwłaszcza, że na ekranie pojawią się: Eddie Redmayne, Johny Deep, Jude Low. Premiera 18 listopada.

O dobre samopoczucie jesienną porą zadbają Tom Hardy i Michelle Williams w filmie ?Venom?, a kawał pięknej, muzycznej historii przypomni milleniasom obraz ?Bohemian Rhapsody?, który opowie jak z mało znanego piosenkarza stać się historią światowej muzyki. Z cyklu przeżyjmy to jeszcze raz, od 2 listopada w kinach zobaczymy opowieść o Freddy?m Mercury

W grudniu wciągnie nas podwodny świat  ?Aquamana? czyli król mórz, legendy. Misją, tego niechętnie sprawującego rządy na Atlantydzie władcy, jest ochrona całego świata. Miota się on jednak między światem ponad powierzchnią wód nieustannie pustoszącym morza, a mieszkańcami Atlantydy dążącymi do wszczęcia buntu.

Pierwsza dekada przyszłego roku zadowoli miłośników fantastyki z hollywoodzką obsadą. Brie Larson jako ?Kapitan Marvel? powinna wystarczyć za wszystkie zapowiedzi i recenzje. Dorzućmy w pakiecie Samulea L. Jacksona i Jude?a Low?a i już wiemy co macie w planach na 8 marca. Kobieta o nadludzkich mocach ląduje na ziemi, pytanie brzmi kim jest i skąd przyleciała i co ją łączy z naszą planetą.

Jesień, zimno, plucha ogólnie nieprzyjemnie ? a dla kina to czas żniw. Gotowi na jesienną porcję dobrego kina. No to smacznego. Tylko? bez popcornu, proszę!

glowne zdj (2)

Modna jesień – przegląd najnowszych trendów!

Zastanawiasz się, czy kupić torebkę ze zwierzęcym printem? A może lepiej skórzaną nerkę? Nie wiesz o jakie dodatki uzupełnić swoją szafę, aby wyglądać trendy w nadchodzącym sezonie? Przeczytaj mój artykuł, a dowiesz się, co będzie modne. Podpowiem Ci również, jak umiejętnie przemycać trendy do swojej szafy.

PO PIERWSZE: KOLORY

Dwa razy w roku, Pantone Color Institute wypuszcza raport, w którym ogłasza najmodniejsze kolory na nadchodzący sezon. Jesienią i zimą będą królować jak zawsze musztardy, rudości, żółcienie oraz zielenie ? te bardziej nasycone, jak i oliwkowe. Na szczęście nie zabraknie też bardziej energetycznych barw, mam tu na myśli: czerwień, bordo oraz nasycony niebieski. Nie możemy też zapomnieć o kolorze sezonu, czyli fiolecie. W opozycji do mocnych barw, będzie oczywiście sporo tych zdecydowanie bardziej stonowanych, czyli beży, kremów, granatów i szarości. Bardzo modne będą również neonowe oraz holograficzne ubrania i dodatki.

PO DRUGIE: WZORY

W nadchodzącym sezonie mamy trend na różnorodność, widać to w sklepach, magazynach modowych i lookbookach marek odzieżowych. Modnych będzie bardzo wiele wzorów, a miksowanie ich wzajemnie okaże się bardzo wskazane. Na pierwszy ogień weźmy zwierzęce motywy: pantera, zebra, skóra węża. Znajdziemy je dosłownie wszędzie: na sukienkach, spódnicach, bluzkach, torebkach, butach, apaszkach, kolczykach a nawet rajstopach. Drugim wiodącym wzorem tej jesieni jest krata i to w każdej postaci: mniejsza, większa, czarno-biała, kolorowa, w stylu rockowym, ale też bardziej stonowana ? krata księcia Walii. Modne nadal będą paski: pionowe i poziome, szerokie i wąskie, we wszystkich kolorach tęczy. Godny uwagi jest też trend na logomanię, w myśl której na ubraniach widnieją duże loga marek odzieżowych, domów mody, projektantów. Nawet klamry pasków przybierają postać loga ? na pewno nie raz widziałaś, słynny w portalach społecznościowych, pasek Gucci. Epatowanie znanymi markami, czyli coś, co kiedy uznawane było za brak klasy, od kilku sezonów jest bardzo modne. W sezonie jesienno-zimowym znajdziecie również wiele ubrań w popartowe wzory, z postaciami z bajek, a także sporo patchworków czy haftów.

PO TRZECIE: MATERIAŁ

Królować będzie tweed, czyli tkanina wełniana wytwarzana z grubej przędzy zgrzebnej, jest bardziej szorstka i włochata od wełny czesankowej. W sieciówkach znajdziecie bardzo wiele ubrań uszytych z materiału imitującego tweed. Zajrzyjmy chociażby do Zary, mamy tu: tweedową sukienkę, tweedową apaszkę, tweedowy płaszcz, tweedowy top, tweedową czapkę w stylu marynarskim, itd. Jednak gdy spojrzymy na skład materiału, to znajdziemy: bawełnę, poliamid, akryl, czy poliester. Drugim bardzo modnym materiałem jest skóra ? pod każdą postacią: licowa, zamszowa, błyszcząca, sztywna, miękka, matowa. Trendy będą nawet skórzane total looki. W okresie jesienno-zimnowym od kilku sezonów są modne futra, tak będzie i teraz. Trendy będą futra przypominające kolorem te naturalne (beżowe, brązowe, rude), ale także stricte modowe i kolorowe. Ostatnim modnym materiałem, dość zauważalnym na sklepowych półkach, jest sztruks, nie tylko pod postacią kurtek czy katan, ale także sukienek czy szortów.

PO CZWARTE: DODATKI

W sezonie jesienno-zimowym niezwykle modne będą wszystkie dodatki skupiające uwagę na naszej głowie, czyli czapki, kapelusze, czapki bosmanki, opaski, czapki z daszkiem, czapki z pomponem i (tak, tak) kominiarki. W trendach są też wielkie szale, poncza, peleryny. Nadchodzący sezon mówi stanowcze nie (!) skromnej i delikatnej biżuterii. Modne będą grube, krótkie łańcuchy i pokaźnych rozmiarów kolczyki. Najmodniejszym obuwiem okrzyknięto botki kowbojki, które pojawiają się w różnych wariantach: z niższymi i wyższymi obcasami, w wielu kolorach a nawet zdobieniach. Nie można też zapomnieć o butach ozdobionych perłami, ćwiekami, kwiatkami, haftami oraz o wątpliwej urody butach sportowych (cholewka w formie skarpety z białą podeszwą). Jesienią i zimą trendy będą duże torby XXL noszone jak poduszka pod pachą, małe kuferki, wiaderka oraz oczywiście nerki zakładane na biodra, talię lub przez ramię.

Skoro już wiesz, co będzie modne w najbliższym sezonie, to chciałabym abyś pamiętała, że trendy są grą.

Nie podążają ślepo za nimi, bo moda w samej swej istocie jest czymś ulotnym i nieuchwytnym. Znajdź swój styl. Zastanów się, jaki jest Twój sposób ubierania się? Co jest w nim charakterystycznego? Co jest Twoim wyróżnikiem? To coś właśnie wyznacza Twój styl, wokół tego buduj swoją szafę, nie wokół trendów. Trendy owszem, są super, ponieważ dodają świeżości, ale powinny być dodatkiem, podkręceniem stylu, a nie jego dominantą. Wybierz dwie, maksymalnie trzy tendencje, które do Ciebie pasują i wkomponuj je do swoich stylizacji. Nie znam nikogo, kto (świadomie) chciałby wyglądać jak sto innych osób, a Ty?

profilowe

Nie odmawiaj sobie spania! – czyli o znaczeniu snu w walce o smukłą sylwetkę

Odpowiednia ilość snu to nie temat, który można zrzucać na dalszy plan. Jeśli zdrowo się odżywiasz i dbasz o zgrabną sylwetkę powinnaś również się wysypiać.

Powszechna długość snu, czyli 8 godzin, nie wzięła się znikąd. Łatwo obliczyć, że to aż ? doby. Aż tyle powinna trwać regeneracja, po to byśmy przez pozostałe ? robili wszystko, co sobie zaplanujemy. Niektórzy, kierujący się zasadą ?work life balance?, 8 godzin pracują, a pozostałe 8 pozostawiają na to, co dla nich najważniejsze: rodzinę, przyjaciół, dbanie o siebie, rozrywkę, odpoczynek.

Brzmi banalnie? No właśnie? tylko w teorii możemy w prosty sposób rozłożyć dobę na trzy takie same części. Często zapominamy o czasie dla siebie. Trzeba zająć się dziećmi, odebrać je z dodatkowych lekcji. Inna z Was weźmie nadgodziny w pracy, bo zbliża się deadline projektu. Kolejna w nocy będzie zakuwać do egzaminu na studiach podyplomowych. Jeszcze inna przeznaczy późne godziny wieczorne na oglądanie serialu. Bez względu na to, jak wygląda Twój dzień, czy jesteś mamą, studentką czy robisz karierę w korporacji, pamiętaj: sen jest niezwykle ważny!

Odpowiednio wyspani jesteśmy bardziej produktywni kolejnego dnia, a także mamy siłę do podejmowania wyzwań. Tylko sypiając wystarczającą ilość godzin, odpowiednio zadbasz o swój organizm, będziesz zdrowy i gotowy do podjęcie aktywności fizycznej. Co za tym idzie – tylko wyspana będziesz w stanie prawidłowo przeprowadzić proces odchudzania.

Nie bez znaczenia sen wymieniany jest na samym początku listy ?efektywnego odchudzania?. Spanie od 7 do 9 godzin na dobę to podstawa.

Dzięki wysypianiu się nie będziemy narażeni na spadki leptyny – hormonu odpowiedzialnego za głód. Tylko sen, nie ogromne ilości kawy czy energetyków, da nam lepszą regenerację. Dodatkowo, też za wieczornym odpoczynkiem idą: lepsze samopoczucie, energia w ciągu dnia i kontrola glikemii.

A najważniejsze? oprócz tego, że daje masę korzyści, sen jest po prostu przyjemny.

Co zatem zrobić, by polepszyć jego jakość i czerpać z jego dobroczynności garściami?

Nie jedz tuż przed położeniem się spać
Wyrzuć do kosza stwierdzenie, by nie jeść po 18. Jasne, jeśli ktoś kładzie się spać tuż po 20, niech ostatni posiłek je około 18, ale dla tych, którzy są nocnymi markami to nie jest odpowiednia pora ostatniego posiłku. Powinno się go zjadać na 2-3 godziny przed snem.

Ostatni posiłek nie powinien też być bardzo duży objętościowo i ciężki. Nie zostawiaj jedzenia na koniec dnia i rozłóż posiłki równomiernie tak, by wieczorem, kładąc się spać, nie czuć się ciężko. Wyrzut insuliny po zjedzeniu węglowodanów na noc może pomóc w zaśnięciu, jednak nie jest to dobry pomysł na radzenie sobie z zasypianiem.
Nie pij także kawy w późnych godzinach popołudniowych, jeśli chcesz bez problemu zasnąć. Kofeina może działać nawet do 8 godzin.

Odpowiednie otoczenie

Pokój, w którym śpisz i przestrzeń wokół Ciebie powinny być odpowiednio zagospodarowane. Osobne miejsce, jakim jest sypialnia to wspaniała sprawa!

Nie musi zawierać wielu elementów. Tak naprawdę im bardziej minimalistyczny wystrój, tym lepiej. Niech będzie tam duże, wygodne łóżko, szafka nocna z lampką i miejscem na książkę. Chwila z lekturą pozwoli Ci się zrelaksować. Najlepiej niech będzie to coś, co pobudza wyobraźnię. Dobrze jest także otaczać się roślinami. Pamiętaj, by przed snem sypialnię odpowiednio wywietrzyć. To znacząco wpłynie na jakość Twojego snu.

Wysypiaj się regularnie
Oczywiste jest to, że każdemu zdarzy się zarwać noc. Jednak pilnuj tego, by nie przytrafiało Ci się to notorycznie. Ilość snu potrzebnego nam, by się wyspać zależy od wielu czynników, m.in. wieku. Niektórzy kierują się tzw. teorią cyklów snu, która polega na spaniu wielokrotności 1,5 godziny, czyli tylu, ile trwa pełny cykl. Zgodnie z tą zasadą należy planować spanie 4,5, 6 lub 7,5 h. Wiele osób twierdzi, że dzięki temu osiągają efekty wypoczęcia nawet przy przespaniu jedynie trzech pełnych cyklów.

Jeśli pracujesz intensywnie od poniedziałku do piątku, wyśpij się w weekend. Choć jeden dzień bez nastawiania budzika wpłynie pozytywnie na Twoją psychikę.

Mamy nadzieję, że jakość snu stanie się teraz dla Ciebie priorytetowa, a to, że wpływa on pozytywnie na sylwetkę jeszcze bardziej zmotywuje Cię do tego, by się wysypiać. Chwila przed oddaniem się w objęcia Morfeusza powinna być odpowiednio zaplanowana i wiązać się z samymi przyjemnościami. Miej już zaplanowane posiłki na kolejny dzień i skup się  godzinę przed snem tylko na sobie. Wieczorne rytuały, takie jak gorąca, relaksująca kąpiel, nawilżająca maseczka i balsamowanie całego ciała na pewno sprawią, że Twoje ciało odwdzięczy Ci się jeszcze piękniejszym wyglądem.
Kolorowych snów!

profilowe(2)

Chcesz optycznie wyszczuplić sylwetkę? Sprawdź triki stylistki!

Są takie fasony, które z zasady poszerzają, są też takie zestawienia, które drastycznie skracają sylwetkę. Mimo tego, wiele kobiet popełnia podobne stylizacyjne błędy, czasem z niewiedzy, a czasem z niedbalstwa. Trzeba po prostu poznać pewne triki, aby móc dobrze ubrać swój rozmiar. Często posługuję się stwierdzeniem, że stylizacja jest jak chirurgia plastyczna, tylko bez skalpela. Odpowiednio dobranym strojem możesz skutecznie odjąć sobie kilka centymetrów w biodrach, powiększyć biust, lub dodać trochę wzrostu. Jak to zrobić? Poznaj moje stylizacyjne triki.

TRIK NR 1 ? NOŚ SWÓJ ROZMIAR

Choć to może wydawać się dość oczywiste, to niestety bardzo częstym błędem jest kupowanie za małego ubrania. Jesteśmy zbytnio przywiązani do cyferek na metce, a kupienie większego (niż zazwyczaj) rozmiaru wprowadza w niepotrzebne kompleksy. Miejmy do tego dystans! Każda marka odzieżowa ma nieco inną rozmiarówkę, poza tym często zdarza się, że jest ona zaniżona. Zdecydowanie lepiej jest kupić dobrze leżącą bluzkę w rozmiarze ?L? niż zbyt obcisłą ?Emkę?. Wbrew pozorom, za małe ubranie poszerza sylwetkę uwidaczniając jej mankamenty. Naprawdę nikt nie będzie Ci zaglądał pod bluzkę. Liczy się to jak wyglądasz, a nie to, co napisał producent na metce.

TRIK NR 2 ? STOSUJ PIONOWE LINIE

Drugim bardzo istotnym sposobem na wyszczuplenie sylwetki jest stosowanie linii pionowych w stylizacjach. Bazą może być na przykład sukienka, na którą założysz żakiet, kurtkę, blezer w innym kolorze. Nie ma znaczenia, który z kolorów będzie ciemniejszy. Bardzo użyteczna będzie też dłuższa kamizelka, która zadziała jak bielizna wyszczuplająca, tworząc dwie linie pionowe. Istotną rolę odgrywają również zapięcia. Jeśli zamierzasz kupić żakiet lub płaszcz, zdecyduj się na ten z jednorzędowym zapięciem lub suwakiem. Zasada pionowych linii dotyczy także biżuterii. Krótki, masywny łańcuszek przy szyi obciąży górną część sylwetki, poszerzy ramiona i powiększy biust. Popularne, w ubiegłych sezonach, długości: collar i choker niemiłosiernie odcinały szyję, skracając tym samym sylwetkę. Wyszczuplająco zadziałają dłuższe wisiorki, najlepiej podłużnie zakończone ? zaakcentują talię.

 

TRIK NR 3 ? POKAZUJ KOSTKI

Na pewno zauważyłyście, że prawie wszyscy styliści: podwijają spodnie, podciągają rękawy, wpuszczają T-shirt’y, koszule, bluzy, swetry w spodnie czy spódnice… I po co to wszystko?! Tu nie chodzi o modę, o dodanie do stylizacji nutki nonszalancji, czy trend na tzw. „pinroll”. Takie zabiegi stosuje się w konkretnym celu, a mianowicie po to, aby pokazać najszczuplejsze części naszego ciała, czyli: nadgarstki, kostki u nóg oraz talię. Wszystko po to, by odciążyć sylwetkę i nadać jej lekkości. Jeśli nie jesteś zwolenniczką podciągniętych rękawów, wybieraj te o długości ? ?  będą działać w analogiczny sposób.

TRIK NR 4 ? UNIKAJ POSZERZANIA

Jak wspominałam wcześniej, aby uzyskać efekt wyszczuplenia sylwetki należy ubierać się monochromatycznie. Nie dziw się więc, że wyglądasz masywniej, kiedy odcinasz się kontrastową stylizacją. Porzuć raz na zawsze pomysł, aby zakładać bluzkę w kolorze butów ? skrócisz sobie nogi i sylwetkę. Znacznie lepiej byłoby, abyś założyła spodnie w kolorze obuwia. Poza zasadami dotyczącymi ułożenia kolorystycznego w stylizacjach, są też pewne reguły dotyczące fasonów. Pudełkowe kroje ubrań, spódnice solejki, sukienki w literę A, spodnie baggy, będą poszerzać sylwetkę. Podobnie górna część garderoby w postaci: szerokich golfów, bufek, żabotów, dekoltów hiszpańskich i tych w łódkę. Wymienione fasony dodają objętości i kilogramów. Wybieraj więc dobrze dopasowane ubrania, proste kroje (spódnice ołówkowe, spodnie rurki, sukienki tuby) i wyszczuplające dekolty w serek.

TRIK NR 5 ? NOŚ DODATKI W SWOIM ROZMIARZE

Mój ostatni trik dotyczy dodatków. Rozbawiła mnie ostatnio wypowiedź Victorii Beckham, która rzekomo po to nosi bardzo duże torby, aby wyglądać szczuplej. Kobieta w rozmiarze XS z wielką shopperką nie wygląda szczupło, lecz karykaturalnie. Analogicznie będzie się sprawa przedstawiać, gdy pani o pełniejszych kształtach założy maleńki kufereczek. Pamiętajmy więc o tym, aby torebka pasowała do naszego rozmiaru. Podobnie wygląda sytuacja z obcasami. Szczupłe kobiety powinny nosić cienkie szpilki, zaś panie z szerszymi łydkami ? słupki, bądź koturny. Nigdy odwrotnie!

Na koniec mam dla Ciebie ćwiczenie. Zapraszam do lustra. Podwiń jedną (umówmy się na prawą) nogawkę spodni na dwa razy, podciągnij prawy rękaw koszuli/bluzki oraz wpuść lekko w spodnie. Spójrz na prawą i lewą stronę, na prawą i lewą nogę, na prawą i lewą rękę, wpuść i wypuść koszulę/bluzkę. Zobacz różnicę i efekt wyszczuplenia.

unnamed

Jakość i oryginalny Design? Sprawdź, czy jesteś świadomą klientką!

Jestem trudnym klientem. A może po prostu świadomym?

Sama będąc projektantką, kostiumografem i mając w swoim portfolio pracę dla domu mody, wiem jak wygląda od kulis świat produkcji w branży mody. Mało tam blichtru, więcej wykalkulowanego biznesu. Szukanie drogi na skróty i taniej siły roboczej kosztem jakości i zanieczyszczenia środowiska to domena fast fashion.

To nie oznacza, że wszystkie sieciówki są złe, problem jest o wiele bardziej złożony i wielowarstwowy. (Chętnych odsyłam do dokumentów The True Cost i Toxic Clothes). Jednakże zaskakująco tanie ubrania mają swoją cenę. I to o wiele większą, niż ta na metce. Kto więc płaci największą cenę za nasze modne ubrania? My wszyscy, nasze środowisko, nasza planeta.

https://www.kickstarter.com/projects/truecost/the-true-cost

Moda jest drugą na świecie branżą najbardziej zanieczyszczającą środowisko naturalne. To często zły wpływ nieuregulowanej produkcji z krajów z tanią siłą roboczą, do których przenoszą się duże brandy z masowymi zamówieniami. Wszyscy jesteśmy konsumentami. Kochamy ubrania, sposób jaki się w nich czujemy, wyrażamy siebie i  komunikujemy ze światem.  Ale czy kupowanie ubrań w dzisiejszych czasach może opierać się tylko na przesłankach estetycznych? Niezmiernie istotne jest świadome dokonywanie zakupów. Każdy z nas może mieć wpływ na środowisko poprzez wybory jakich codziennie dokonuje.

Przyznaję, że zawsze sprawdzam, co oprócz loga kryje się pod metką, w jakim kraju jest produkowane i jaki jest skład materiału. Staram się dowiedzieć więcej o moich ulubionych markach, czy odpowiedzialnie podchodzą do produkcji, jak pozbywają się resztek, czy tworzą w zgodzie z ?sustainable fashion?.

Pewnie wydaje ci się, że Twój wkład jest nieznaczący, że aby żyć w świadomy i przyjazny dla środowiska sposób trzeba się jakoś wyjątkowo namęczyć. Zacznij tu, gdzie jesteś. Niech Odpowiedzialna moda, będzie oczywista dla każdego z Nas.

Coraz więcej marek i projektantów działa zgodnie z zasadami ekologii i zrównoważonego rozwoju . Niedawno dom mody Fendi, słynący z wykorzystywania naturalnych futer w swoich kolekcjach, przeszedł na stronę fur free. I skoro noszenie futer jest już jawnym obciachem, dlaczego nie jest nim brak świadomości co na siebie wkładamy?

Co nam mówi metka Made in Poland?

Przede wszystkim jakość i unikatowość. Gwarancja, że dany produkt się nie powtórzy.  Istotny jest proces powstawania projektu. Jego pierwszy szkic, czas dojrzewania na który wpływa doświadczenie i inspiracje. Ważny jest konstrukcja, dobór najlepszej tkaniny, kolorystyki, jakości nici, doboru zapięć i wykończenie. Dodatki wdrażane w kreację są często zdobione ręczne. Wielogodzinna praca, która przekłada się w połączeniu z całością  na unikatowość produktu.

O nas

Nasz portal to miejsce, w którym klasa jest tym, co łączy kobiety z różnych pokoleń, o różnych przekonaniach i stylach. To miejsce z duszą i klasą stworzone właśnie dla Ciebie.

Ambasadorka Portalu

irena-kaminska-radomska

 

Ambasadorką portalu
jest Pani
Dr Irena Kamińska-Radomska

Kontakt

Redaktor naczelna:
Joanna Wenecka-Golik
naczelna@kobietazklasa.pl
+48 600 326 398

Zastępca redaktor naczelnej:
Aleksandra Kałafut
akalafut@kobietazklasa.pl
+48 539 176 512

Biuro:
kontakt@kobietazklasa.pl

Copyright 2019 WebSystems ©  All Rights Reserved