website-logo
dieta w ciąży

Dieta w ciąży – dlaczego efekty są nieodwracalne?

Zmieniające się zapotrzebowanie na mikroelementy w kolejnych trymestrach ciąży jest oczywiste. Szczególnie dobrze zostało to określone dla poziomu żelaza. Prawidłowa morfologia krwi i odpowiedni poziom hemoglobiny pozwala pozostawiać komórkom w dobrym komforcie tlenowym.

Podczas porodu rodząca ma wtedy wystarczające zabezpieczenie energetyczne, aby wytrzymać kilkugodzinne skurcze. Ważny też jest sprawny układ krzepnięcia krwi i praca życiowo ważnych narządów, takich jak serce, nerki, mózg, wątroba.

Pilnowaniem norm wyników badań laboratoryjnych zajmuje się specjalista ginekolog-położnik. Jednak to sama ciężarna ma największy wpływ na to, jak będzie przebiegała ciąża i poród. Właściwe przygotowanie do ciąży obejmuje uzupełnienie i ewentualne zabezpieczenie przed niedoborami najistotniejszych witamin i mikroelementów. Firmy farmaceutyczne oferują szeroki wachlarz takich specjalnie przygotowanych preparatów, które zawierają kwas foliowy, magnez, żelazo, DHA, jod i inne elementy w zależności od składu, wysokości dawek i ceny.  Wybór jest wielki, bo niestety obecny sposób życia i odżywiania nie jest już takim, jaki mogliśmy obserwować kilkadziesiąt lat temu. Wiele produktów spożywczych nie jest już tymi, jakie pamiętamy z dzieciństwa, nie wspominając nawet o tych, które pamiętają nasze babcie. Ingerencja w produkcję rolną i hodowlaną jest tak silna, że wszyscy ponosimy tego konsekwencje.

Wydaje się, że obecnie nie da się uniknąć wpływu przemysłu chemicznego na żywność. Mamy z nimi do czynienia od kilkakrotnych oprysków pestycydami upraw rolnych, poprzez dodatki do przetworzonej żywności. Wszystko to sprawia, że zawartość witamin i minerałów w poszczególnych warzywach i owocach nie jest już taka, jakiej moglibyśmy się spodziewać. Aby temu zaradzić zaleca się profilaktyczne stosowanie określonych składników. Tyle tylko, że bardzo trudno określić ile i jakich nam brakuje. A z kolei ich nadmierne stosowanie może przynosić odwrotne efekty, bo „co za dużo, to niezdrowo”.

Najbardziej optymalna będzie więc dieta urozmaicona, bogata w różne warzywa. Każdy kolor zawiera inne flawonoidy. Doskonale byłoby, gdyby kobiety w ciąży mogły korzystać z upraw ekologicznych. Szczególnie wartościowe są warzywa świeże, czyli w danym okresie dojrzewania. To one zawierają najbardziej potrzebne zdrowej mikroflorze jelit składniki. Od nich zależy nasza odporność i zdrowy przebieg ciąży.

Chcąc w tani i szybki sposób dowiedzieć się, jak pracuje nasz przewód pokarmowy, wystarczy obserwować regularność wypróżniania się. Powinno się to odbywać raz, dwa dziennie. Bez wymuszania jakimiś domowymi czy farmaceutycznymi sposobami. Czasem bowiem obserwuję ciężarne z zagrażającymi skurczami w połowie ciąży, które mogą powodować ryzyko poronienia czy przedwczesnego porodu. Okazuje się, że mają zaparcia. „Rekordzistka” wypróżniała się raz na tydzień… w ciąży! No to, drogie Panie…! Tak absolutnie nie może być. Proszę sobie wyobrazić stan jej zdrowia i samopoczucie, a do tego warunki, jakie to stwarza dla rozwoju ciąży. Tym bardziej, że zaparcia zwiększają ryzyko i nasilają objawy hemoroidów.

Wystarczy zmienić dietę na taką, która zwiększy obecność prawidłowej mikroflory jelitowej. Pytaniem podstawowym, ważniejszym od pytania o to, co jeść, jest zatem: czego na pewno nie jeść?

Przede wszystkim nie jeść cukru, słodkich owoców, nabiału i pieczywa z dodatkiem cukru. Mięso ze względu na stosownie antybiotyków, hormonów wzrostu i innych dodatków podczas produkcji nie powinno być zjadane codziennie. Od wielu lat notuje się wzrost częstości zachorowania na nowotwory jelita grubego i ma to udowodniony związek z mięsem. Podobnie jak palenie papierosów z nowotworami płuc.

Nieprawidłowe odżywianie zwiększa też ryzyko nudności i wymiotów w ciąży. Wpływa na pracę tarczycy, a ta na działania metaboliczne i hormonalne na cały metabolizm. Zaburzenia jej pracy są wielokierunkowe i mają najróżniejszy obraz. Wpływa też na termin porodu, który w zależności od zaburzeń odbywa się około dwa tygodnie przed wyznaczonym terminem, lub dwa tygodnie po terminie. Warto wtedy się zastanowić czy w obrazie USG tarczycy nie znajdziemy nieprawidłowości. Szczególnie jeśli nasza mama, siostra, czy babcia chorują na zapalenie tarczycy.

kostki cukru

Gorzki smak cukru

Fajnie jest. Przyjemnie słodko. Mózg pracuje tylko na glukozie. Kiedy „widzi”, że jej poziom wzrasta podczas jedzenia zawierającego cukier to czuje się nagradzany, wydziela hormony szczęścia.

Chcemy tego. Chcemy coraz więcej i częściej. A co tam! Gorzka kawa? Dwie łyżeczki cukru i już jest super. Do tego jeszcze mleczko dla podbicia smaku. Codziennie. Przez tygodnie, miesiące, lata.

Biała śmierć

Kiedy pytam dziewczynę, ile waży, zwykle weryfikuję to za chwilę, prosząc, aby stanęła na wagę. W 80% masa ciała jest o dwa kilo większa. W większości też okazuje się, że pięć lat temu ważyła 5-10 kg mniej. Łatwo zrzucać „winę” za ten przyrost masy ciała na różne przyczyny. Często słyszę, że to od tabletek antykoncepcyjnych. Tyle, że dziewczyny, które ich nie biorą też przybierają na wadze.

Problem polega na minimalnych przyrostach codziennych. Zjadamy więcej niż potrzebujemy, a do tego nie zmieniamy nawyków żywieniowych. Choćby w okresie menopauzy. Spada zapotrzebowanie na kalorie, nie ma krwawień miesięcznych. Jednak nadal na śniadanie to samo co przez 30 lat. Dwie białe bułki z masłem, serem, pomidorem czy wędliną. Do tego kawa, herbata i dwie łyżeczki cukru. No to przepraszam bardzo.

Kiedy razem z pacjentką liczymy te „codzienne łyżeczki cukru”, czy to wsypane do herbaty, czy zjedzone w postaci ciasteczek albo czegoś słodkiego, to rysuje się przed naszymi oczami porażający obraz. Nigdy w historii rozwoju człowieka tyle cukru nie trafiało do jego przewodu pokarmowego jak ma to miejsce teraz. Zmienia się skład mikroflory jelitowej. Niestety w tę gorszą stronę. Jeśli pomnoży się codzienną porcję cukru przez 30 dni miesiąca to czasem otrzymujemy wynik dwóch kilogramów. Proszę sobie wyobrazić dwie kilogramowe torebki cukru zjadane w ciągu miesiąca. Nie jesteśmy w stanie tego spalić. Chyba, że ktoś jest drwalem pracującym siekierą albo rolnikiem chodzącym za pługiem.

Efekt jest taki, że musi wzrastać magazynowanie tych toksycznych już dawek cukru. Wzrasta jako tkanka tłuszczowa. Po drodze wypłukując witaminy i minerały potrzebne do sprawnego działania układu odpornościowego. Tkanka tłuszczowa gromadzi ten cukier, zwiększając dobitnie ryzyko nagłego zgonu z powodu udaru czy zawału w okresie ok. 50 roku życia. Szczególnie taka sytuacja ma miejsce, jeśli w rodzinie już kilka osób spotkało to nieszczęście.

Praktycznie wystarczy więc choćby zrezygnować z dodawania cukru do kawy/herbaty, aby zauważyć poprawę samopoczucia i spadek masy ciała. Z doświadczenia widzę, że zdeterminowane dziewczyny bez żadnych dodatkowych wysiłków tracą ok. 6 kg w ciągu pół roku. Tak, dokładnie tyle. Nie mniej i nie więcej. Jedynie zmieniając nawyki żywieniowe.

Kolejną obserwacją jest ciekawe zjawisko. Namawiam na taką próbę szczególnie znajomych i znajomych przyjaciół. Spróbuj przez dwa, trzy tygodnie nie sypać cukru do kawy/ herbaty. Wytrzymaj. Zrób ten test. Wiem, że na początek będzie się to piło trochę gorzko, ale to tylko test. Okazuje się, że jak po tych dwóch tygodniach znowu dodamy tak jak kiedyś cukier, to nie da się tego pić. Ta ilość słodyczy poraża. Osoby mówią, że same są w szoku, jak mogły pić taki syrop.

Cichy zabójca

Cukrzyca to cichy zabójca. Zabiera drożność najmniejszych i najdelikatniejszych naczyń krwionośnych. Potem zatyka większe, usztywnia naczynia, podnosi ciśnienie krwi. Dlatego nierozpoznana i nieleczona prowadzi do udarów i zawałów. 1/3 osób nawet nie wie, że ma cukrzycę. Jednak konsekwencje ponosi ich zdrowie i życie. Biorą leki na różne dolegliwości, ale nie leczą cukrzycy, nie zmieniają diety. Sama zmiana diety poprawia leczenie cukrzycy o 80%.

Ale kogo to obchodzi. Przecież wszyscy jedzą dookoła lody, truskawki, codziennie kilka mandarynek czy pomarańczy. „Przecież owoce są zdrowe”.  To popatrz na masę ciała. Szczególnie w ciąży, bo problem nie dotyczy tylko jednej osoby, a powikłania nieleczonych zaburzeń tolerancji glukozy przechodzi na noworodka, zwiększa się ryzyko wad. Szczególnie serca i układu nerwowego.

Dane z publikacji  medycznych już dawno określiły zwiększone ryzyko wystąpienia cukrzycy po 25-30 latach u kobiety, która urodziła noworodka z masą ciała powyżej 4000g. Zresztą zaburzenia te się zwiększają i najczęściej każdy kolejny noworodek waży coraz więcej. Przykładowo: 3800g, 4200g, 4600g. Sama ciężarna też przybiera wtedy na wadze 20-30 kg.

Dziwi mnie, kiedy pytam o przeszłość położniczą kobiet w okresie okołomenopauzalnym i słyszę właśnie takie informacje, a one same mają objawy cukrzycy. Niestety nie robią odpowiednich badań przez te wszystkie lata i nie wiedzą, że mają problem. Zwykle dopiero zawał albo udar wymuszają pobyt w szpitalu i jeśli przeżyją okazuje się, że „Ma pani cukrzycę”.  Szkoda, że wcześniej nikt nie pomyślał, że coś jest na rzeczy, kiedy pani rodziła coraz większe dzieci i przybierała nadmiernie z każdą ciążą więcej i więcej.

Gorzki jest smak słodkości przyjmowanych codziennie. Działa na szkodę jak kropla drążąca skałę.

Każdy czasem może mieć ochotę na „coś słodkiego”. Tylko kwestia co z tym zrobi. Czy codziennie nie będzie nagradzał się cukrem? Apetyt na słodkie bardzo dobrze łagodzi wypicie soku z kiszonych ogórków. Kiszonki są podstawą naturalnej mikroflory jelitowej. To ona decyduje o naszej odporności, a co za tym idzie o zdrowiu. Bakterie kwasu mlekowego nie przyswajają jednak cukru. Jest on dla nich nieużyteczny, za to stanowi paliwo do wzrostu szkodliwej flory grzybiczej. Wtedy dziewczyny co jakiś czas skarżą się na nawracające infekcje, które ustępuję tylko na chwilę podczas stosowania leków przeciwgrzybiczych. Potem wracają.

Warto więc zmienić sposób patrzenia na to, co codziennie jemy, aby działać w kierunku pozytywnym . Jeść warzywa, a nie owoce. Przynajmniej w większych proporcjach, bo jeśli wszystko jest OK, to możemy „czasem/ troszkę”. Natomiast jeśli mamy takie czynniki ryzyka jak nadciśnienie (wiele osób nie bada sobie nawet ciśnienia!), nadwagę czy otyłość to jest to ostatni dzwonek na zmianę żywienia.

Wszędzie jest dużo pułapek w odżywianiu. Myślimy, że robimy dobrze, a jest odwrotnie. Dlatego dobrym rozwiązaniem jest obserwacja swojego samopoczucia. Jeśli dieta jest zróżnicowana, to łatwiej też o zmniejszenie niekorzystnych działań kolejnych produktów. Dużo osób przychodzi i mówi, że czuje się „na warzywach” znakomicie, że od kiedy zrezygnowały z tych produktów, które im szkodziły i wywoływały wzdęcia, zaparcia czy biegunki, jest o niebo lepiej. Chodzi o sprawdzenie siebie. Zrobienie czegoś dla samego siebie, bo żyjemy w relacjach z innymi. Zdrowie zaczyna się od tego, co dzieje się w jelitach. Przenosi na nasze samopoczucie, emocje, układ hormonalny, metaboliczny, immunologiczny.

Dlatego serdecznie, szczególnie dziś, w Dzień Walki z Cukrzycą, zachęcam gorąco do testu „zero cukru”.

http://www.tadeuszoleszczuk.pl/

fb.com/drtadeusz

cera naczynkowa

Cera naczynkowa to szczególnie wymagający przeciwnik

Kilka lat temu, kiedy miałam około 25 lat, z moją skórą zaczęło dziać się coś niepokojącego. Chociaż zawsze odkąd pamiętam miałam skłonność do rumienia, a każda stresująca sytuacja skutkowała mocno czerwonymi policzkami, to nie zdawałam sobie sprawy, że jako dorosła już kobieta będę walczyła z trądzikiem.

Nie piszę jednak o tym pospolitym, ale różowatym. Droga do prawidłowego zdiagnozowania tego, co działo się z moja twarzą, była długa. Mylne diagnozy nawet najlepszych dermatologów prowadziły do zaostrzenia stanu zapalnego. Wreszcie trafiłam do wspaniałej pani dermatolog z Krakowa. Po krótkim wywiadzie i dokładnym oglądnięciu mojej skóry jednoznacznie określiła mój problem jako trądzik różowaty właśnie.

Dowiedziałam się, że jest to choroba, która występuje u około 10% populacji w wieku 30-55 lat. To zapalenie skóry twarzy, które nasila się w konkretnych sytuacjach, np. pod wpływem stresu, spożywania pikantnych potraw czy alkoholu. W moim przypadku zaczęło się od rumienia, który z czasem się utrwalił. Następnie powstały grudki, które swędziały i piekły. Nic przyjemnego. Chociaż u mnie problem dotyczy tylko twarzy to wiem, że może objąć również nos i oczy. Tak właśnie oczy! Choroba przyjmuje postać oczną, która charakteryzuje się przewlekłymi stanami zapalnymi brzegów powiek, spojówki i rogówki.

Nadeszło lato, i to lato niezwykle upalne, a więc wyjątkowo trudny czas dla tych, których dotyczy problem cery naczynkowej. Zmiany temperatury i upały powodują rozszerzenie naczynek, co jest jedną z przyczyn powstania trądziku różowatego. Ten problem co roku dotyka również mnie, dlatego postanowiłam już teraz znaleźć sposób na wzmocnienie naczynek przed wakacjami. Przeszukując internet, wysłałam mnóstwo próśb o próbki (nawiasem mówiąc, nie obawiajcie się o nie prosić! Jeśli macie wydać kilkaset złotych na kosmetyki, to warto je wcześniej wypróbować) i trafiłam na markę Image Sincare, a konkretnie serię Vital C.

Skusiły mnie wspaniałe opinie o tych kosmetykach i skład, który zawiera m.in. aż 4 postacie witaminy C, działające na każdą warstwę naskórka. Skontaktowałam się z dystrybutorem tych produktów, żeby otrzymać próbki i już za kilka dni otrzymałam przesyłkę z całą gamą produktów Vital C oraz dodatkowo krem z filtrem 30 SPF – nie bez powodu! Nie zapominajmy o konieczności zabezpieczania naszej cery po nałożeniu preparatu z witaminą C filtrem ochronnym – witamina C łatwo ulega utlenieniu pod wpływem światła w rezultacie tracąc swoje dobroczynne właściwości. Dlatego właśnie należy pamiętać, że to NIE witamina C powoduje przebarwienia posłoneczne (nie działa ona fotouczulająco!), tylko niestosowanie filtrów ochronnych! Filtr ochronny w przypadku cery naczynkowej jest produktem must have.

Kilkakrotnie spotkałam się ze stwierdzeniem, że witamina C uczula, o co postanowiłam dopytać przedstawiciela firmy. Dowiedziałam się, że Image Skincare dzięki zastosowaniu nowoczesnej technologii opracował produkty o obniżonym pH , które rozpuszcza mikroflorę znajdującą się na naszej skórze, powodując szybkie wchłanianie preparatu w głąb skóry – nie zalega na naskórku i nie podrażnia ! A więc może być stosowany przez osoby, które obawiają się uczulenia spowodowanego witaminą C.

Wrażeniami postanowiłam podzielić się z Wami, ponieważ sama wiem, jak trudno wybrać dobry produkt. Czym więc kierować się w wyborze odpowiedniego dla nas preparatu? Oczywiście stężenie witaminy C jest ważne, ale nie jest to jedyne kryterium mówiące o tym, że produkt nam pomoże! Więc nie dajmy się zwieść chwytom marketingowym promującym nadzwyczajnie duże stężenia. Ważny  jest oczywiście skład, jak również odpowiednie pH, wielkość cząsteczek, zastosowany odpowiedni system transportu składników aktywnych, to wszystko co według Image Skincare gwarantuje nam skuteczność- o czym już niebawem będę mogła się przekonać i się z Wami podzielić.  Dowiedziałam się jeszcze, że produkty z serii Vital C zawierają przede wszystkim stabilną postać witaminy C. Składnik ten 25 razy głębiej penetruje skórę, zwiększa o 50% syntezę kolagenu, skuteczniej o 25% rozjaśnia, o 30% skuteczniej chroni przed wolnymi rodnikami. Brzmi zachęcająco, ale spodziewam się, że na efekty będę musiała jeszcze chwilę poczekać.

W dzisiejszym świecie, w którym producenci wręcz bombardują nas reklamami trudno jest samemu wybrać odpowiedni produkt. Sama kupiłam już w swoim życiu mnóstwo kremów, które ostatecznie lądowały w koszu lub u znajomych, bo z moją problematyczną skórą sobie kompletnie nie poradziły. Choć oczywiście producent wyraźnie zaznaczał przeznaczenie do skóry naczynkowej. Wrażeniami z mojego eksperymentu Image Skincare seria Vital C podzielę się z Wami po kilkunastu dniach stosowania.

Ja już nie mogę doczekać się efektów, a Wy czekajcie na recenzję. W końcu opinie są bardzo zachęcające. 

Joanna Wenecka-Golik

Redaktor Naczelna

beef-bread-burger-2119758

Jak nie bawić się w hashimoto, czyli poważne powikłanie złej diety

Dziedziczymy nie tylko geny. Jeśli ktoś w naszej rodzinie chorował na zaburzenia pracy tarczycy to niestety podobnie może zacząć się dziać również u nas.

Czasem dziwię się, że młoda dziewczyna z zaburzeniami hormonalnymi, metabolicznymi czy przetłuszczającą się cerą nie pomyśli nawet, że może to mieć coś wspólnego z dziedziczeniem. Nie tylko dziedziczymy geny, ale też „dostajemy” podczas porodu mikroflorę od matki, która zwykle powinna być wzmacniana poprzez karmienie piersią. Jeśli poród jest drogą cięcia cesarskiego to dużo trudniej jest rozwinąć w ciągu pierwszych dwóch, trzech lat życia odpowiednio mocną immunologicznie odporność i nie cierpieć przykładowo na alergie czy nietolerancje pokarmowe.

Obecnie około 40% populacji cierpi z powodu nietolerancji pokarmowych. Powoduje to zaburzenia pracy przewodu pokarmowego, rozwój nieprawidłowej i szkodliwej mikroflory jelitowej. Jej toksyczne metabolity przedostawać się mogą do krwi i wywoływać najróżniejsze problemy ze zdrowiem, których nawet nie kojarzymy z odżywianiem. Ostatecznie wystarczy się rozejrzeć, aby stwierdzić, ile osób ma problemy z zaparciami czy ze zbyt często oddawanym stolcem. Dolegliwości te mogą się nasilać szczególnie po określonych pokarmach, ale też zwiększają się wraz z wiekiem. Wiele lat zaniedbań może doprowadzać w końcu nawet do nowotworu jelita grubego. Ostatecznie w ostatnim stuleciu jego częstotliwość występowania wyniosła go na jedno z pierwszych miejsc listy nowotworów, na które chorujemy. Zmienia się profil codziennej diety, więc zmieniają się choroby.

Hashimoto jest takim rodzajem zapalenia tarczycy, które może objawiać się w różnorodny sposób. Najważniejsze jest jednak to, że stwierdza się przy nim podwyższone miano przeciwciał. Teraz pojawia się pytanie: gdzie powstają te przeciwciała i dlaczego? Genetycznie możemy być „usposobieni” do odpowiednich reakcji, ale wydaje się, że kluczową rolę w ujawnieniu predyspozycji do tej choroby ma codzienna dieta. Przeciwciała przeciwko własnej tarczycy powstają w śluzówce jelita. Ich rodzaj i ilość zależą od obecności odpowiednich bakterii, czyli mikroflory jelitowej.  Ta natomiast jest warunkowana tym, co się w jelitach znajdzie, a to już zależy od nas. Od naszej preferencji kulinarnej i codziennej diety.

Diety, która generalnie powinna warzywna, ale i jak najbardziej zróżnicowana. Unikniemy lub zminimalizujemy wtedy wpływ pestycydów stosowanych w nowoczesnym rolnictwie, ale też jest większa szansa na zapewnienie sobie zapotrzebowania na różnorodne witaminy, minerały i flawonoidy. Każdy kolor warzywa czy owocu zawiera inne flawonoidy. Dlatego dodatkowo niezwykle cenne jest stosowanie ziół. Tam bowiem kryje się chyba największa moc różnorodności i szansa na uzupełnienie niedoborów najbardziej cennych związków.

Cynk i selen są wykorzystywane w tworzeniu hormonów tarczycy. Tarczyca odpowiada za wszystkie procesy człowieka. Wpływa na pracę innych hormonów, na metabolizm, na emocje, wygląd skóry, ciśnienie krwi itd. Doszło do tego, że badając poziom selenu, można określić z dużym prawdopodobieństwem ryzyko zachorowania na nowotwór. Podobnie jak niedobór witaminy D3 stwarza ryzyko niskiej odporności. Jeśli w surowicy poziom jest zbyt niski warto go uzupełnić.

Warto jednak pamiętać, że równowaga w przyrodzie to podstawa. Równie toksycznie może działać nadmiar witamin, czy minerałów jak i ich niedobór.

Co więc w diecie decyduje o ryzyku wystąpienia wzrostu poziomu przeciwciał uszkadzających tarczycę, powodujących jej stan zapalny?

Odpowiedź jest prosta i niezbyt przyjemna. Nadmiar cukru w diecie oraz bardzo często nietolerancje pokarmowe. Obecnie cukier jest dodawany do około 75% tego, co kupujemy w przetworzonych produktach spożywczych czy daniach typu fast food. Chemiczne dodatki do żywności stanowią około dwóch kilogramów zjadanych rocznie przez statystycznego człowieka cywilizacji zachodniej. Cukier i jego zamienniki pozwalają rozwijać się florze grzybiczej, ale nie są pożywieniem pożytecznych bakterii kwasu mlekowego. Te bowiem przez tysiąclecia nauczyły się trawić błonnik.

Dlatego najcenniejsza jest dieta warzywna, ale z zaznaczeniem, by pochodziła z ekologicznych upraw. Bowiem jedząc kilkakrotnie pryskane pestycydami warzywa, zjadamy i te pestycydy. Przedostają się one do gleby i wody. Ich stężenie wzrasta, jeśli karmione pryskanymi uprawami zwierzęta są dodatkowo traktowane antybiotykami i hormonami wzrostu. To wszystko w efekcie może lądować w naszych jelitach i niesamowicie namieszać w delikatnej równowadze mikroflory jelitowej. Antybiotyki niszczą poszczególne szczepy, cukier daje paliwo patologicznej mikroflorze, a ta poprzez swoje toksyny wpływa na nasze zdrowie i samopoczucie. Dodatkowo jedząc mięso, jemy też wszelkie hormony wzrostu, jakie hodowlane zwierzęta otrzymały w paszy.

To co mam jeść, panie doktorze?

Kasze. Warzywa z ekologicznych upraw. Jednak najważniejsze pytanie powinno być inne: CZEGO NIE JEŚĆ?!

Na pewno nie jeść cukru, bo nie dość, że daje puste kalorie, które kończą się dodatkowymi kilogramami, to jeszcze utrudnia wchłanianie wapna i magnezu. Nie zawiera najcenniejszych z witamin chroniących ściany naczyń krwionośnych, czyli witaminy C i E.

Nabiał? Może warto odstawić w jakiejkolwiek postaci na dwa tygodnie, aby przekonać się, jak to na nas działa. Nie dodawać nawet mleczka do kawy, choć wiem, wiem, że to takie trudne. Ale nagle pacjentka wraca po dwóch tygodniach i sama jest w szoku, jak dobrze się czuje po odstawieniu nabiału, wliczając w to nawet jajka. Czasem wykonuje badanie krwi na nietolerancję pokarmową i okazuje się, że jajka również tam są. Niestety często w takich badaniach wychodzi nietolerancja tego, czego jemy najwięcej. Może dlatego warto przestawić się na warzywa ekologiczne, kaszę gryczaną, nasiona, wodę, i to z kranu. W Warszawie zimna woda jest przebadana tak dobrze, że nawet ja sam ją piję. Ciepła nie jest badana i nie polecam jej wlewać do czajnika. Szczególnie plastikowego, bo pijemy wtedy przegotowaną niebadaną wodę z pewnym dodatkiem plastiku.

Zauważyłem, że nasze jelita bardzo „cieszą się z tego, co im nie szkodzi”, a my sami czujemy się lepiej, kiedy jemy… buraczki. Jest tam prawdziwa kopalnia mikroelementów, szczególnie kiedy pokusimy się na zakwas buraczany. Warzywa dodatkowo dbają o równowagę w zachowaniu zdrowego pH środowiska jelit i krwi. Odżywiając się prawidłowo, niwelujemy więc destrukcyjny wpływ słodyczy, alkoholu, fast foodów.

dr n. med. Tadeusz Oleszczuk

rozstępy

Indiba – zabieg, który naprawdę zwalcza cellulit i rozstępy

Szał na punkcie zabiegów upiększających naszą kobiecą urodę trwa od zarania dziejów. Już na przełomie er stosowano metody, które w nieco ulepszony sposób funkcjonują po dziś dzień.

W dziele „De medicina” Aulus Cornelius Celsus spisał sposoby na zmniejszenie piersi oraz rekonstrukcję uszu i nosa, a sam Hipokrates opisał technikę przemieszczania płatów skórnych stosowaną w celu usuwania blizn. Żaden z nich nie przewidział jednak, że będziemy mogły dziś korygować swoją urodę i upiększać się w sposób natychmiastowy i bezbolesny!

Czym jest i jak działa indiba?

Indiba to zabieg wykorzystujący najnowocześniejszą i unikalną technologię polegającą na doprowadzeniu do tkanek termicznego i nietermicznego prądu za pomocą elektrod. Wiązki elektryczne pobudzają komórki do natychmiastowej regeneracji.

Fale radiowe przyśpieszają metabolizm i zwiększają zapotrzebowanie na tlen, dzięki czemu:

  • szybko i na długi czas ujędrnisz skórę,
  • zredukujesz kurze łapki i zmarszczki,
  • poprawisz owal twarzy
  • pozbędziesz się cellulitu
  • Twoje blizny i rozstępy ulegną znaczącemu zredukowaniu
  • podniesiesz pośladki
  • wygoisz stan zapalny skóry i szybciej pozbędziesz się trądziku

Dla niektórych może to brzmieć jak mała tortura w myśl zasady „Dla piękności trzeba pocierpieć?” Nic bardziej mylnego! Indiba to zabieg nieinwazyjny i bezbolesny! A przy tym całkowicie zgodny z funkcjonowaniem naszego organizmu. Podczas masowania skóry głowicą sprzętu radiofrekwencja wywołuje delikatne, rosnące uczucie ciepła, które jest zabiegiem na tyle przyjemnym i odprężającym, że w trakcie zabiegu można nawet zasnąć.

Karolina Dudek-Palka, właścicielka kliniki urody FelisalMed&Art w Krakowie, potwierdza:


„To całkowicie bezbolesny zabieg. Jedna z Pań powiedziała mi kiedyś, że nawet gdyby Indiba nie działała, to i tak by przychodziła na zabiegi, bo tak ją to relaksuje. Myślę, że to też bardzo ważne z uwagi na to, że w dzisiejszym świecie przeżywamy na każdym kroku dużo stresu, a skuteczne zabiegi zazwyczaj nie należą do przyjemnych.”
Zabieg polega na wykorzystaniu prądu wysokiej częstotliwości 448 kHz, który wraz z mechanicznym masażem daje natychmiastowe efekty.
źródło: FelisalMed&Art
Klinika ta była w gronie kilku pierwszych polskich gabinetów biorących udział w szkoleniu z medycyny estetycznej opartej na INDIBIE w Barcelonie,

Technologia ta wykorzystywana jest już od lat na całym świecie, stosowana ze wzmożoną częstotliwością od 30 lat w Europie Zachodniej i Japonii. Przez ten czas zdążono naukowo potwierdzić jej skuteczność oraz udowodniono, że nie powoduje żadnych podrażnień, pieczenia ani reakcji alergicznych!

Dla kogo jest indiba?

Indiba jest niemal dla każdego. Niemal, dlatego że występują dwa przeciwwskazania dla tego zabiegu: ciąża i rozrusznik serca. Bez żadnych problemów z idiby korzystać mogą osoby z nowotworami czy nawet chorobami autoimmunologicznymi, zarówo dorośli, jak i dzieci.

Indiba jest nie tylko zabiegiem stosowanym w medycynie estetycznej. To także metoda leczenia wszelkich dolegliwości urazów mięśni szkieletowych. Zabieg ten wyjątkowo skutecznie eliminuje ból przez oddziaływanie na stan zapalny, przyspiesza gojenie, aktywując naturalne procesy naprawcze tkanek. Jest niezawodny przy leczeniu takich schorzeń jak:

  • bóle kręgosłupa,
  • stłuczenia i złamania,
  • zapalenia torebki stawowej, więzadeł i stawu biodrowego
  • przykurcz mięśni
  • zwiększone napięcie mięśniowe

Idiba nie jest wymysłem przemysłu estetycznego. Jest naukowo potwierdzoną metodą na poprawę przede wszystkim zdrowia i urody. To idealny sposób na zadbanie o ciało i dobre samopoczucie.

warzywa

„Cudze chwalicie, swego nie znacie”, czyli zbilansowana dieta w oparciu o rodzime produkty

Przechadzasz się sklepowymi półkami… Do koszyka wrzucasz nasiona chia, bo przeczytałaś, by dosypywać je do koktajlu. W alejce z suszonymi owocami sięgasz po jagody acai, które ozdobią Twoją owsiankę, by wybierając orzechy pekan lub makadamia, złapać się za głowę – taka mała paczuszka kosztuje tyle, co cały obiad?!

Nie zaprzeczamy, że wszystkie wymienione produkty są nie tylko smaczne, ale i zdrowe. W końcu nie bez powodu zyskały sobie miano superfoods, czyli produktów o niezwykłych właściwościach odżywczych, bogatych w antyoksydanty. Równie dobroczynnymi cechami mogą poszczycić się także nasze rodzime produkty. Dostarczą Ci wszystkiego, czego szukasz w modnych składnikach wielu diet. Przedstawiamy naszych polskich bohaterów!

Siemię lniane

Zamiast ziarenek chia sięgnij po siemię lniane. Jest równie cennym źródłem kwasów omega-3, które odpowiedzialne są za przeciwdziałanie starzeniu się komórek. Dodatkowo siemię bije na głowę inne produkty, jeśli chodzi o lignany, które to wpływają na pracę jelit oraz serca. Te niepozorne ziarenka pomogą także przy naturalnym oczyszczaniu organizmu, ponieważ usprawnią wydalanie nadmiaru estrogenów z organizmu.
Młodo wyglądająca cera, zdrowe serce i skuteczny detoks. Wszystko to już za sprawą dwóch łyżek dziennie dosypywanych do Twojego ulubionego koktajlu.

Orzechy… niby włoskie;)

Cennym źródłem zdrowych tłuszczów są również orzechy. Wcale nie musisz jednak sięgać po te najdroższe: pekan, makadamia czy brazylijskie. Pewnie gdy słyszysz zdanie „według badań amerykańskich naukowców”, cierpnie Ci skóra, ale w badaniu University of Scranton nie ma ani grama przesady. Wyniki przeważają za zwycięstwem… orzechów włoskich! Okazało się, że dostarczają one aż 9-krotnie więcej antyoksydantów niż inne.
Ta dodająca energii zdrowa przekąska wspomoże pracę mózgu, a także ureguluje poziom cholesterolu we krwi.

Porzeczki

Zgadzamy się – jagody acai cudnie prezentują się jako posypka na smoothie bowl na Instagramie. Jednak błysk fleszy należy się równie dobrze naszym polskim porzeczkom. Oprócz ogromnego ładunku witaminy C, która naturalnie wspomaga odporność, te czerwone owoce mają szereg właściwości pielęgnacyjnych. Posiadają działanie antybakteryjne i tonizujące, dlatego szczególnie poleca się je osobom z cerą tłustą i trądzikową. Jakby tego było mało, łagodzą bóle menstruacyjne czy objawy zaburzeń żołądkowych.

Olej rzepakowy

Na pewno dużo dobrego słyszysz o oliwie z oliwek, jako o produkcie odpowiednim do smażenia. To prawda, radzi sobie dobrze. Jednak niektóre właściwości ulatniają się z niej podczas tego procesu. Dlatego polecamy smażenie na oleju rzepakowym. Ma on wiele tłuszczów omega-6 i omega-3. Nada się z powodzeniem również do sałatek, a także ciast. W odpowiednich ilościach, przyniesie wiele korzyści Twojej diecie. A gdy już o słodkościach mowa…

Miód

Po przygotowaniu zdrowego omleta niejednokrotnie masz ochotę nieco go osłodzić? Zanim sięgniesz po płynne złoto rodem z Kanady, czyli syrop klonowy, spójrz łaskawym okiem na pyszny polski miód. Jeśli będzie pochodzić ze sprawdzonej pasieki, możesz cieszyć się szeregiem jego zalet. Usprawnia metabolizm, poprawia cerę, przyspiesza gojenie się ran, działa jak antybiotyk, łagodzi kaszel. No cud, miód i orzeszki – najlepiej te włoskie! ;)

Kiszonki

Były już propozycje na śniadanie, przekąski czy słodkości do kawy, pora zatem na porządny obiad! A takim z pewnością może mienić się posiłek na polskim stole. Spokojnie, nie mówimy o tradycyjnym schabowym z kapustą. Choć ta ostatnia będzie faktycznie grać tu główną rolę. Kiszonki warzywne są jeszcze zdrowsze niż surowe warzywa. Zapewnią bogatą florę bakteryjną układu pokarmowego i lepiej się trawią. Co więcej, działają odkwaszająco, wspomagają układ krążenia i odporność. Nie musisz decydować się na azjatycką kimchi, czyli kiszoną wersję kapusty pekińskiej. Polecamy oczywiście polską białą kapustę.

Ziemniak

A na kolację? Zdrowe frytki, bo z piekarnika! Tutaj z powodzeniem sprawdzi się król polskich warzyw, jego wysokość ziemniak. Co więcej, nie należy się go bać nawet na diecie. Zawiera w sobie szereg witamin z grupy B oraz masę cennego błonnika, tak ważnego w diecie każdego człowieka. Odpowiednio przygotowane ziemniaki, na przykład w towarzystwie ziół i Twoich ulubionych przypraw, będą równie smaczne co droższe bataty.

Wszyscy wiemy, że na zdrowiu nie można oszczędzać. Jednak jeśli te same wartości odżywcze, a czasem jeszcze więcej dobroczynnych właściwości, mają nasze rodzime produkty, to dlaczego nie wybrać właśnie ich jako składników naszej diety?

aktywnosc-fizyczna-grafika-5

Nietypowe aktywności fizyczne, z którymi warto się zaprzyjaźnić

Wydaje nam się, że o aktywności fizycznej wiemy wiele. Wszyscy jesteśmy świadomi jej zbawiennego wpływu na zdrowie i deklarujemy konieczność wprowadzenia wysiłku fizycznego do naszego życia. Na tym jednak wiedza często się kończy. Kupujemy karnet na siłownię, pełne motywacji rozpoczynamy mordercze treningi i zupełnie niespodziewanie odkrywamy, że to nie dla nas. Szybko rezygnujemy więc z ćwiczeń, stwierdzając, że ciężary czy bieżnie to nie nasz świat, a zdrowy tryb życia odkładamy na później.

Rozpoczynając wszelką aktywność fizyczną warto zastanowić się, czy wybrana przez nas forma sprawdzi się na dłuższą metę. Jeśli wybierzemy trening, do którego będziemy podchodzić z niechęcią i poczuciem przymusu, szybko zabraknie nam motywacji, bez której osiągnięcie sukcesu nie będzie możliwe. Choć od paru lat to siłownia cieszy się największą popularnością wśród wszelkich form aktywności fizycznej, nie oznacza to, że trening siłowy jest dla każdego. Istnieje bowiem wiele alternatyw, które pozwolą Ci osiągnąć dobrą kondycję i pozytywnie wpłyną na twoją sylwetkę, jednocześnie sprawiając przyjemność, bo o radości z treningu nie możesz zapominać, jeśli poważnie myślisz o sukcesie!

Booty balet

Ten zyskujący na popularności program ćwiczeń, łączy ze sobą cechy baletu i fitnessu. Dzięki tej niezwykłej kombinacji, booty balet wpływa pozytywnie nie tylko na wygląd naszego ciała, ale też postawę, mięśnie i kręgosłup. Ta forma aktywności fizycznej jest więc doskonałą opcją dla kobiet lubiących taniec, rozciąganie i odrobinę zmęczenia! 

Sporty walki

Bez cienia wątpliwości ogromną zaletą sportów walki i umiejętności, które dzięki nim nabywamy, jest większe poczucie bezpieczeństwa. Taka forma aktywności fizycznej to jednak nie tylko nauka samoobrony, ale też mnóstwo adrenaliny, wysiłku i zdrowej rywalizacji. Sporty walki oferują nam niezwykle szeroki wybór: aikido, jujitsu, krav maga czy kickboxing, a to tylko niektóre z nich. Przekonanie, że są to formy zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn dawno odeszło już w niepamięć, a coraz więcej pań docenia zalety tych nietypowych treningów.

Hula-hoop

Myślisz czasami o powrocie do dziecięcych lat? Hula-hoop oferuje nie tylko podróż w czasie, ale też wiele spalonych kalorii i solidny trening mięśni brzucha! Regularne ćwiczenie z tym niepozornym przyrządem pozytywnie wpływa na talię i postawę ? kręcenie hula-hoop angażuje bowiem mięśnie i wzmacnia kręgosłup.

Taniec

Do tego, jak dużego wysiłku fizycznego może wymagać taniec, nie trzeba nikogo przekonywać. Przeświadczenie, że jest to niezwykle skomplikowana forma aktywności fizycznej, wymagająca zaawansowanych umiejętności sprawia jednak, że wiele osób nie podejmuje próby zaprzyjaźnienia się z tańcem. Tymczasem odpowiednia jego forma, wybrana zgodnie z naszymi predyspozycjami, może wzmocnić i uelastycznić niemalże wszystkie partie naszego ciała oraz zapewnić mnóstwo przyjemności. Ta forma aktywności fizycznej sprawdzi się więc u osób lubiących muzykę i dobrą zabawę!

Aerial joga

Co kryje się pod tą egzotycznie brzmiącą nazwą? Połączenie kilku technik: jogi, tańca, fitnessu i stretchingu. Ćwiczenia wykonuje się za pomocą nylonowego hamaku, zawieszonego kilkadziesiąt centymetrów nad ziemią. Wybór tej formy aktywności fizycznej gwarantuje pogłębienie zakresu ruchu, poprawę kondycji naszych mięśni i zwiększenie elastyczności. Aerial joga to doskonały wybór – uda ci się nie tylko spalić kalorie, ale też odprężyć i wyciszyć.

Aqua aerobik

Aqua aerobik to doskonałe rozwiązanie zarówno dla osób aktywnych fizycznie, jak i tych, które z ćwiczeniami nie miały do tej pory styczności. Wyszczupla, pozytywnie wpływa na kręgosłup, pomaga pozbyć się cellulitu i likwiduje napięcie kumulujące się w mięśniach.. Ćwiczenia w wodzie angażują liczne grupy mięśni i zmniejszają ryzyko wystąpienia urazów, które znacznie częściej przytrafiają się na sali gimnastycznej. Warto więc docenić liczne zalety tej odmiany aerobiku.

Bez względu na to, jaką formę aktywności fizycznej wybierzemy, warto skupić się na efektach długoterminowych i nie koncentrować jedynie na dążeniu do smukłej sylwetki. Jeśli za swój główny cel obierzesz utrzymanie dobrej formy, zadbanie o świetną kondycję stawów czy kręgosłupa i dobre samopoczucie, piękna sylwetka będzie jedynie przyjemnym efektem ubocznym treningów!

brak-efektów-treningu-grafika-GlowNA-i-11

Dlaczego trening nie przynosi efektów?

Lepsza sprawność, utrata wagi, poprawa wyglądu naszej sylwetki – podczas każdej aktywności fizycznej to właśnie widoczne efekty są najbardziej motywującym czynnikiem. Ich brak może skutecznie zniechęcić do wylewania siódmych potów na siłowni. Jeśli jednak Twoje oczekiwania są w pełni racjonalne, a mimo trzymania się wytyczonego planu nie obserwujesz żadnych zmian, winny może być jeden z wymienionych błędów, które skutecznie niweczą Twoje starania.

Brak posiłku po treningu

Rozpoczynając treningi, żyjemy często w błędnym przekonaniu, że dobre wyjście na siłownie to takie, podczas którego spaliliśmy jak najwięcej kalorii. A skoro je spaliliśmy, zjedzenie dużego posiłku zniweczy cały nasz wysiłek. Takie myślenie jest tymczasem jednym z najczęściej popełnianych błędów, który skutecznie uniemożliwia osiągnięcie wymarzonych efektów. Po intensywnym treningu organizm potrzebuje bowiem budulca do regeneracji oraz spala dużo intensywniej, a zatem czas po nim to najlepsza pora na porządny posiłek!

Sięganie po produkty typu „light”

Napis „light” na opakowaniu przyciąga jak magnes osoby, które starają się o wymarzoną sylwetkę. Oprócz obniżonej wartości kalorycznej, doszukujemy się w nich również zdrowszego zamiennika tych samych produktów w normalnej wersji. Choć wybierając tego typu posiłek, rzeczywiście dostarczymy sobie nieco mniej kalorii, ich obniżenie następuje często kosztem zwiększonej zawartości cukru, tłuszczu czy innego składnika w produkcie – wszystko po to, aby nadal był on smaczny. Warto zatem solidnie przyglądać się etykietom i nie wierzyć ślepo w hasło „light”, które nie zawsze oznacza najlepszy wybór.

Zbyt intensywne treningi

Odpoczynek po treningu jest niezbędny, aby uzyskać wymarzone rezultaty. To właśnie podczas niego a nie ćwiczeń, nasze mięśnie regenerują się i „rosną”. Często jednak, oczekując szybszych efektów i utraty kilogramów, początkujący trenują bez wytchnienia, dzień po dniu. Nie uwzględniając odpoczynku w naszym cyklu treningowym, narażamy się na przetrenowanie, kontuzje i skutecznie niweczymy wysiłek włożony w ćwiczenia.

Stawianie wyłącznie na trening kardio

Ten błąd jest niezwykle często popełniany przez panie. W obawie przed nadmiernym rozrostem tkanki mięśniowej i kulturystyczną sylwetką, wiele kobiet unika ciężarów, wykonując jedynie trening kardio. Pierwszym mitem, który należy obalić już w tym miejscu, jest przekonanie o możliwości uzyskania niezwykle rozbudowanych mięśni poprzez trening siłowy – w przypadku pań jest to naprawdę trudne ze względu na poziom testosteronu, który jest u nich znacznie niższy niż u mężczyzn. Choć trening kardio przynosi wiele korzystnych efektów (poprawia kondycję, wpływa pozytywnie na serce, ciśnienie), w drodze do uzyskania wymarzonej sylwetki musimy dorzucić do niego trening siłowy.

Stosowanie jednego programu treningowego zbyt długo

Trzymanie się wyznaczonego planu treningowego jest świetnym pomysłem – Twoje ćwiczenia będą przemyślane, zorganizowane i nie zmarnujesz ani sekundy spędzonej na siłowni. Jeśli jednak stosujesz go zbyt długo i nie podnosisz sobie poprzeczki, monotonia będzie zabójcza dla Twojego wysiłku. Warto pamiętać o urozmaicaniu treningu na wszelkie sposoby – zwiększając liczbę serii, obciążenie  czy wykonując zupełnie inne ćwiczenia. Zapewni nam to stały rozwój i widoczne efekty.

Weronika Kurowska

grafika-glowna-3

Rysa na skórze

Dobry wygląd zewnętrzny nie tylko poprawia samopoczucie, ale też wpływa na to, jak postrzegani jesteśmy przez otoczenie. Większość z nas, by o niego zadbać czy go poprawić, skupia się jednak tylko na ogólnodostępnych zabiegach kosmetycznych poprawiających kondycję skóry, uzyskując tym samym pożądany efekt wizualny.

Niestety przy tym wszystkim zapominamy o tym, co dzieje się wewnątrz naszego organizmu. Oto kilka podstawowych kwestii, na które warto zwrócić uwagę, by odpowiednio pielęgnować i zadbać o kondycję naszej skóry.

Nawilżenie

Odwodnienie jest jednym z najważniejszych problemów, który bezlitośnie ujawnia się na skórze w miarę upływu czasu. Rodzimy się, mając procentowo największą zawartość wody w organizmie. Skóra noworodka poza tym, że jest sprężysta i napięta, zawiera najwięcej  wody w całym życiu człowieka. W miarę upływu kolejnych lat życia ilość wody obecnej w komórce i płynach zewnątrzkomórkowych ulega zmniejszeniu. Wpływ na to mają oczywiście warunki środowiskowe, ale zasadniczo największy to bilans wodny. Ilość wody, którą codziennie tracimy, oddychając, parując przez skórę i w inny sposób, musi być zbilansowana przyjętą ilością. Pułapką okazuje się być wypijanie kilku kaw czy herbat . Działają one moczopędnie i niestety zwiększają utratę płynów, mogą prowadzić do obniżenia ciśnienia tętniczego i złego samopoczucia. Wtedy łatwo też sięgamy po szybkie kalorie – słodycze, owoce.

Witaminy i minerały

Trzeba sobie uświadomić, iż najważniejszym czynnikiem budującym komórki skóry są odpowiednie proporcje witamin i minerałów zawarte w naturalnym pożywieniu. Błony komórkowe są chronione przez witaminy, które powinny być zawarte w codziennym menu, składającym się w głównej mierze ze świeżych warzyw. Natomiast takie produkty, które zawierają cukier, potrafią niszczyć wiązania włókien kolagenowych skóry i prowadzić do szybszego jej starzenia. W Polsce około 4 miliony osób ma zaburzoną tolerancję węglowodanów. Kobiety mogą przekonać się o tym głównie po urodzeniu dziecka, czyli zauważyć, ile ważyły noworodki w stosunku do tego, ile przytyły w ciąży. Można też spojrzeć na choroby pojawiające się rodzinie, aby wcześnie zastosować odpowiednią profilaktykę żywieniową. Dobrze jest przynajmniej spróbować, ale pułapek jest naprawdę dużo. Producenci żywności starają się bowiem ukryć bardziej lub mniej świadomie, co tak naprawdę znajduje się na przykład w płatkach śniadaniowych czy popularnych produktach mlecznych, choćby jogurtach.

Czerwone i białe krwinki

To wszystko jednak jest dopiero czubkiem góry lodowej czynników, które mają wpływ na wygląd skóry, samopoczucie, energię do codziennego życia. Komórki skóry są na samym końcu naczyń krwionośnych. Dla prawidłowego funkcjonowania organizmu dostarczanie krwi potrzebne jest przede wszystkim do tych narządów, bez których życie staje się niemożliwe. Są to nerki, płuca, serce, mózg, wątroba. Jeśli w stresie organizm musi dostarczyć gdzieś w organizmie więcej tlenu, to właśnie tam jest kierowany główny nurt. Niestety takie przesunięcia odbywają się kosztem ukrwienia skóry. Tam – w skórze- można zaoszczędzić i szczególnie widać to u osób przebywających w długotrwałym stresie, które nie potrafią sobie poradzić z rozładowaniem napięcia. Najlepszym sposobem na pobudzenie krążenia w skórze i poprawę samopoczucia jest oczywiście aktywność fizyczna na czystym powietrzu, poza miastem. Bieganie w śródmieściu zatłoczonych miast zwiększać bowiem może ilość wdychanych toksycznych związków.

Odczyn skóry

Utrzymanie prawidłowego pH skóry jest kolejnym czynnikiem wpływającym na zdrowie i zachowanie zdrowego wygląd. Jeszcze chyba nigdy wcześniej przemysł kosmetyczny nie oferował takiej ilości dodatków i konserwantów poprawiających konsystencję, zapach, wygląd kremów itd. Ostatecznie zostają one przynajmniej częściowo wchłonięte w warstwy skóry i dostają do krążenia. Generalnie o to chodzi, ale co jeśli pojawi się nietolerancja na jakiś składnik. Zaczynamy stosować kolejne preparaty, likwidując jedne objawy, a przy okazji wpadamy w błędne koło, bo i tak trudno jest dogonić pożądany efekt. Skuteczne są zwykle preparaty oparte na wyłącznie naturalnych składnikach zwykle z krótkim terminem ważności. Przyczyn występowania określonych zaburzeń skórnych może być wiele. Tylko znalezienie tej istotnej i postępowanie przyczynowe przyniesie efekt. Większość przyczyn jednak zależy od tego, co dzieje się w środku ciała, w przewodzie pokarmowych, odporności, aktywności fizycznej, przy stresie i odpoczynku.

Często starając się uzyskać najpiękniejszy wygląd, zapominamy o tym, co ma największe znaczenie. Dbajmy więc o zdrowy sen (potrzebujemy nieprzerwanego 7/8 godzinnego snu, aby gospodarka metaboliczna hormonów mogła się zresetować!), o dietę bogatą w witaminki i minerały w postaci świeżych warzyw, prawidłowe nawodnienie organizmu, czyste powietrze, zdrowy ruch i uśmiech na twarzy. Czasem się zastanawiam, co takiego robiły nasze babcie, że w prosty sposób przez wiele lat potrafiły zachować czystą cerę i jędrną skórę. Być może świat nie była tak złożony i nie proponował tylu możliwości, pokus i sposobów poprawy wyglądu.

cocoa-728207_1280

Czy kakao może zastąpić poranną kawę? Oto kilka powodów, dla których warto polubić ten napój!

Kakao nie bez powodu nazywane jest „napojem bogów”. O jego cudownych właściwościach wiedzieli już Majowie i Aztekowie, ale na przestrzeni wieków pamięć o nim ustąpiła miejsca słodkim produktom nazywanym przez producentów „napojami kakaowymi”. W rzeczywistości ta olbrzymia dawka cukru niewiele ma wspólnego z prawdziwym kakao. Dlaczego więc warto sięgać po ten rewelacyjny produkt i jak odnaleźć się wśród sklepowych półek, które oferują tak wiele jego odmian?

Przekonanie o licznych właściwościach zdrowotnych kakao nie jest absolutnie przesadzone. Liczne badania i obserwacje, w tym analiza diety oraz stanu zdrowia tradycyjnych plemion, dla których kakao stanowiło podstawę diety, potwierdziły jego zbawienny wpływ na nasze samopoczucie. Czy zatem powinnyśmy wzbogacić naszą poranną kawę o odrobinę kakao? A może całkowicie zastąpić filiżankę espresso tym niesamowitym napojem? Oto kilka powodów, dla których warto to zrobić!

Zapobiega chorobom

Jako produkt bogaty w tak liczne składniki, kakao wykorzystywane jest w leczeniu i zapobieganiu wielu chorobom. Spożywanie go działa korzystnie w przypadku chorób sercowo-naczyniowych. Poprawia funkcjonowanie płytek krwi, redukując jednocześnie ryzyko pojawienia się zmian miażdżycowych. Przeprowadzone przez naukowców badania wykazały również, że może ono zapobiegać otyłości oraz chroni przed demencją. Na tym jednak nie koniec! Możliwości wykorzystania kakao w leczeniu różnych chorób są bowiem wciąż odkrywane, a ostatnie doniesienia sugerują, że może ono odgrywać istotną rolę w zapobieganiu nowotworom.

Poprawia nastrój

Regularne picie kakao pozytywnie wpływa na nasze samopoczucie i sen. Dodane do kawy niweluje negatywne działanie kofeiny, takie jak drażliwość czy lęk. Udowodniono również, że podnosi poziom serotoniny, tym samym wprawiając nas w dobry nastrój, odprężając i działając antydepresyjnie. Dlatego też zaleca się picie kakao przed snem – pomimo zawartości kofeiny, pomoże nam zasnąć!

Pozytywnie wpływa na pamięć i koncentrację

Naukowcy z Columbia University Medical Center przeprowadzili badania, mające na celu udowodnienie pozytywnego wpływu kakao na kondycję naszej pamięci. Wyniki swojej analizy opublikowali na łamach pisma „Nature Neuroscience”. Badania potwierdziły ich przypuszczenia. Zawarte w kakao flawonole wpływają pozytywnie na nasz mózg, poprawiając stan pamięci i zapobiegają demencji u osób starszych. Ponadto picie tego napoju ma działanie pobudzające i świetnie wpływa na koncentrację!

Doskonałe nie tylko na jesień

Kakao obfite jest w wiele witamin i składników mineralnych. Wśród nich wymienić można: wapń, żelazo, magnez, selen, cynk, potas, kwasy tłuszczowe omega-6, witaminy z grupy B, PP, A, E i D. Wapń w odpowiedniej ilości gwarantuje nam mocne kości i zdrowe zęby, a magnez istotny jest w większości procesów, które zachodzą w organizmie. Obecne w kakao antyoksydanty działają regenerująco na nasze komórki i chronią je przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Pijąc ten pyszny napój zapobiegacie zatem przedwczesnemu starzeniu i dbacie o kondycję Waszej skóry!

Jakie kakao wybrać?

Skład oraz właściwości „napojów kakaowych”, od których uginają się sklepowe półki, znacznie różnią się od prawdziwego, ciemnego kakao. W ich składzie dominują emulgatory oraz olbrzymie ilości cukru, które trudno nazwać korzystnymi dla naszego zdrowia. Warto zatem postawić na ciemne kakao oraz zwrócić uwagę na jego skład. Istotne jest również samo przygotowanie – najbardziej zalecane jest spożywanie napoju przygotowanego w tradycyjny sposób, czyli ugotowanego na mleku lub wodzie. Właściwości kakao, choć znane i doceniane od wieków, wciąż odkrywają przed nami nowe możliwości i zastosowania tego niesamowitego napoju. Oprócz pozytywnego wpływu na nasze zdrowie i samopoczucie, sprawdza się ono również w kuchni i kosmetologii. Bez wątpienia warto zatem wpisać kakao w swoją codzienną dietę!

dieta2

Droga do wymarzonego wyglądu – o zdrowym związku diety z ruchem

Każda z nas chciałaby wyglądać atrakcyjnie, podobać się sobie (i nie tylko). Stanąć przed lustrem i powiedzieć „Wyglądam super!”. Bardzo często jest tak, że spektakularny efekt chcemy osiągnąć już, teraz, zaraz! Pamiętaj jednak, że zmiany wymagają czasu. Co powinnaś zrobić? Uzbroić się w cierpliwość i uwierzyć, że zdrowa dieta i systematyczna aktywność fizyczna to przepis na happy end z prawdziwego zdarzenia. Te dwie składowe naprawdę tworzą idealną parę.

Na pewno natknęłaś się na stwierdzenie, że dieta jest najważniejsza, że to 70% sukcesu w walce o wymarzoną sylwetkę, zaś 30% to ruch. Nie bagatelizujemy jednak tej mniejszej części. Fakt, by zgubić zbędne kilogramy potrzebny jest deficyt kaloryczny, czyli stan kiedy to spalamy więcej kalorii niż dostarczamy organizmowi z pożywienia.


Dobrze kalkulujesz, to dzięki treningowi możesz pozbyć się tych dodatkowych kalorii. Ważne jednak, by ruch sprawiał Ci przyjemność. Tylko wtedy będziesz w stanie wytrwać w postanowieniu o regularnym ruszaniu się.

Kochasz tańczyć? Super! Zatem zapisz się na kurs tańca i na parkiecie wylewaj siódme poty. Kto wie? Może potknie się o nie jakiś przystojny brunet i tym samym już razem będziecie walczyć o siebie?

Motywują Cię zajęcia grupowe? Twój najbliższy klub fitness na pewno oferuje mnóstwo zajęć typu spinning, czyli szybką jazdę na rowerku czy ukochaną przez wiele kobiet zumbę, która dostarcza uczestniczkom masę radości, a przy okazji rozprawia się z niechcianym tłuszczykiem.

Lubisz dźwigać ciężary? Może rozpierać Cię duma. To właśnie trening z obciążeniem wspaniale modeluje sylwetkę. Sztangi, hantle i kettle mogą stać się najlepszymi przyjaciółmi w dążeniu do celu.

Pamiętaj jednak, by w ferworze ustalania grafiku pobytu na siłowni nie popaść w paranoję, że musisz być tam codziennie, bo tylko taka aktywność się sprawdzi.

Czynności pozasportowe, takie jak: zabawa z dziećmi, spacer z psem czy zakupy również sprawiają, że kalorie ulatują w siną dal.

No dobrze, odnalazłaś się w którejś z powyższych grup. Zdecydowanie nie jesteś typem kanapowca, który tylko ogląda seriale z paczką chipsów przy swoim boku. A jednak! Mimo wizyt na siłowni, wybierania schodów zamiast windy i chodzenia, gdzie się tylko da na piechotę, nie masz takich efektów, jakich oczekujesz?

Dobrze wiesz, że do tanga trzeba dwojga, zatem ruch musi koniecznie iść (a w tym przypadku tańczyć) w parze z dietą.

Pora spojrzeć na to, co masz na talerzu, ale także w kubku czy torebce. Zapomnij o zdradliwych przekąskach poukrywanych w zakamarkach kuchni, szufladach biurka czy torebce właśnie. Polecamy nauczyć się pić kawę bez cukru i mleka. Wtedy ma ona prawdziwy smak… kawy właśnie, a nie słodkiego napoju. Dodatkowo, nie skrywa w sobie zabójczych dla sylwetki kalorii.

Ustal sobie stałe godziny posiłków. Ich liczbę dostosuj do swojego trybu życia. Pamiętaj jednak, by w sumie dostarczały Ci takiej liczby kalorii, by w rozliczeniu osiągać deficyt kaloryczny. Oprócz tego muszą zawierać w sobie wszystkie potrzebne organizmowi makroskładniki: węglowodany, białko i tłuszcze. Jeśli potrzebujesz diety szytej na miarę, polecamy kontakt z dietetykiem. On rozpisze jadłospis z uwzględnieniem wszystkich Twoich potrzeb.

Zapytasz, jak w natłoku obowiązków znaleźć czas na jedno i drugie: treningi i przygotowywanie zdrowych posiłków. Tak samo jak związek wymaga poświęceń i kompromisów, tak w dbaniu o siebie i ruchu można osiągnąć porozumienie.

By mieć czas na siłownię, dieta nie musi być wcale czasochłonna i skomplikowana. Smaczne, a zarazem zdrowe dania często nie zajmą Ci więcej niż 10 minut.

Nie wierzysz?
To proste! Przygotowanie zdrowego koktajlu to przecież dosłownie chwila.
Wystarczy, że do blendera wrzucisz swoje ulubione składniki i posiłek gotowy. Trochę więcej czasu poświęć jednak na ich skomponowanie, po to, by koktajl spełniał swój cel: sycił i dostarczał wszystkich niezbędnych makroskładników. Jeśli wolisz chrupać i nie lubisz płynnych posiłków, wybierz sałatki jako danie, które odpowiednio przyrządzone również dostarczy Ci energii.

O nas

Nasz portal to miejsce, w którym klasa jest tym, co łączy kobiety z różnych pokoleń, o różnych przekonaniach i stylach. To miejsce z duszą i klasą stworzone właśnie dla Ciebie.

Ambasadorka Portalu

irena-kaminska-radomska

 

Ambasadorką portalu
jest Pani
Dr Irena Kamińska-Radomska

Kontakt

Redaktor naczelna:
Joanna Wenecka-Golik
naczelna@kobietazklasa.pl
+48 600 326 398

Zastępca redaktor naczelnej:
Aleksandra Kałafut
akalafut@kobietazklasa.pl
+48 539 176 512

Biuro:
kontakt@kobietazklasa.pl

Copyright 2019 WebSystems ©  All Rights Reserved