website-logo
Kopia Projekt bez tytułu (1)

Książki na wakacje i nie tylko – co przeczytać dla samego siebie?

Dla mnie czytanie jest jak oddychanie. Naturalny proces życia, bez nich nie istnieję. Kocham książki: mieć, czytać, wybierać, jedną nawet napisałam, mam nadzieję, że przyjdzie czas, że napiszę ich więcej.

A wy lubicie czytać? Czy Wasze plany wakacyjne obejmują również książki? A może odkładacie sobie niektóre pozycje specjalnie na ten czas? Redakcja poprosiła, żebym podzieliła się z Wami książkami, które warto zabrać ze sobą na wakacje, tak by miały szansę trafić na Waszą gościnną, bardziej otwartą przestrzeń niż codzienna rutyna czy rytm życia zawodowego. Swoją drogą, przyznaję, że sporym wyzwaniem jest stworzenie coachingowego, inspirującego zaproszenia do czytania, takiego zachęcającego na miękko, bez nakazów i dyrektyw w duchu MUST HAVE, MUST READ. Jak to napisać? Może jednym słowem: WARTO. Może tylko: POLECAM, a Wy sami zdecydujecie, na ile te książki są dla Was wartościowe.

Zawsze zastanawia mnie, ciekawi, wręcz fascynuje, jaką książkę czyta, co wybrał każdy nieznajomy, każda napotkana czytająca osoba w przestrzeni publicznej, np. w tramwaju, w pociągu czy na plaży. CO CZYTA? Jaki tytuł, jaki rodzaj, co ją tak pochłania? Nie zawsze mam odwagę pytać, bo po prostu nie chcę przeszkadzać, każda osoba z otwartą książką jest dla mnie objęta pewnego rodzaju magiczną ochroną. Zanurzona w swój wewnętrzny świat, oddzielona od innych niewidzialną zasłoną, pochłonięta albo cudzą historią albo zawiłymi losami bohaterów, lub też zgłębiająca tajniki jakiejś wiedzy. I w takim razie co zaproponować mogę ja jako coach, która na co dzień poleca różne książki swoim klientom, jako element wsparcia, wiedzy czy refleksji, odkrywania istotnych rzeczy dla siebie?

Z jasną intencją, by książki polecane przeze mnie znalazły swe miejsca nie tylko w plecaku, lecz w Waszych sercach i duszach, podzielę się z Wami tytułami, które uważam za wartościowe. I to nie tylko w wakacje!

Coś dla duszy

„Słowa na szczęście i inne nienazwane stany duszy” Grażyny Plebanek to nowość wydawnictwa Agora, która pozytywnie zaskakuje zarówno swą zawartością, jak i piękną grafiką Marty Frej. Dla mnie osobiście wzruszająca jest intencja autorki, by zebrać pojęcia z różnych języków świata, które nazywają jednym słowem różne emocjonalne stany. Znamy je, ich emocjonalna uniwersalność zbliża nas z innymi narodami; sprowadza do tego samego piękna i brzydoty ludzkiego ducha i to uważam za wspaniałe. Nazywanie uczuć, potrzeba ich określenia, wyrażania, mówienia czy pisania o nich według mnie jest bezsprzecznie niezbędną umiejętnością w życiu, a bywa, że mamy z nią z psychologicznego punktu widzenia wielokrotnie problem. Zwłaszcza wypowiedzeniem czy uświadomieniem sobie emocji i uczuć.

Grażyna Plebanek idzie dalej, prowadzi nas poza subiektywne wrażenia i doznania współczesnego człowieka, kieruje naszą uwagę na stany pomiędzy naszymi zwykłymi, codziennymi myślami, szukając stanów absolutnie wyjątkowych, a jednocześnie bliskich nam wszystkim bez względu na status, pozycję czy płeć. Czy to słownik? Nie. Czy to zbiór felietonów? A może mini wariacji na każdy temat, do których kluczem jest stan duszy, który w polskim języku brzmi opisowo? Nie wiem i nie mam potrzeby wprowadzać tu żadnej kategorii. Wiem jedno. Warto! I podarowuję Wam wszystkie słowa z tej książki, a to najbardziej: „IKIGAI – Pozwolenie na kwitnienie”. Ach, jest moc!

Coś dla ciała

Wstań! Skuteczny sposób, by zyskać pewność siebie i stawić czoło wyzwaniom” Amy Cuddy  Wydawnictwa Znak

Wiem, ta książka jest obecnie trudno dostępna, z tego co się orientuję jej nakład jest wyczerpany, ale powiem tylko, że tę pozycję polecam bardzo często moim klientom. Jest genialna, nie zawaham się tego powiedzieć, tak jak genialny jest wykład Amy Cuddy na TED-zie, który obejrzało już 15 mln ludzi. Amy Cuddy jako profesor Harvardu w przyjazny, prosty sposób tłumaczy jak postawa ciała wpływa naszą pewność siebie, jak korzystać z naszego ciała na co dzień, jak rozpoznawać swoje pozy i jak je w prosty sposób zmieniać, by nasze ciało świadomie służyło nam bardziej. Biologia, biochemia ciała przełożona na nasze nastawienie psychiczne, samopoczucie i działania – autorka trudne treści przekłada na proste zasady i wskazówki. Wszystkie bądźmy jak Wonder Woman i ćwiczmy tę postawę codziennie!

Opinie z okładki mówią same za siebie:

„W przeciwieństwie do wielu książek o samodoskonaleniu Wstań! jest zarazem konkretna i inspirująca, prosta i ambitna – a przede wszystkim naprawdę mocna” – „New York Times” 

„Wstań jest dokładnie taką książką, której świat potrzebuje” – Robert Cialdini

Coś na kreatywność

Droga artysty. Jak wyzwolić w sobie twórcę” Julia Cameron wydawnictwo Szafa

„Wszyscy jesteśmy artystami, choć często brakuje nam odwagi, by realizować swoje marzenia. Julia Cameron, była żona reżysera Martina Scorsese, scenarzystka, pisarka, kompozytorka, reżyserka i dziennikarka, od dwudziestu lat uczy ludzi na całym świecie jak pozbyć się twórczych blokad i robić to, co się naprawdę kocha. Jej autorska metoda, 12-tygodniowy kurs odkrywania własnej kreatywności, pomogła przebudzić twórcze ja nie tylko wielu wątpiącym w siebie artystom, ale również tysiącom niezwiązanych ze sztuką osób, które po prostu chcą żyć z pasją.”

I tak, powiem Wam, to chyba dziś najbardziej coachingowa pozycja, zawiera bowiem lekcje i zadania do samodzielnego wdrażania, do własnej pracy, jest niczym przewodnik i towarzysz w indywidualnym, autonomicznym procesie dla każdego z nas, kto podejmie wyzwanie. A stawką jest pasja i jej pochodne, czyli sukces, szczęście, spełnienie, większa kreatywność, odwaga do tworzenia, do twórczego realizowania się. Bo ile razy słyszałaś, że coś robisz dobrze, coś się podoba, ale sama nie masz odwagi zacząć? Każdy z nas jest artystą – bardzo w to wierzę, nie każdy z nas sobie na to pozwala i ta książka jest właśnie praktycznym przewodnikiem po naszej opornej mentalności. Pokazuje jak przekraczać granice swojego własnego postrzegania swoich możliwości. Złoty medal!

Życiowo i zawodowo

„Uchwycić żywioł – o tym jak znalezienie pasji zmienia wszystko” Ken Robinson i Lou Aronica Wydawnictwo Element 2012

Kocham tę książkę i bardzo ją polecam, zwłaszcza wszystkim mamom, szefom i pracownikom HR. To książka o tym jak szukać pasji, realizować swoje talenty, jak pracować zgodnie ze swoimi zasobami i o tym, jak kluczowa w życiu może okazać się pasja. I nie, nie chodzi tylko o artystów, o pracę uważaną za wysoko twórczą, tylko o każdy jej rodzaj. To świetna pozycja o szukaniu swojego flow, o czymś więcej niż sam talent czy nawet unikalne umiejętności. Cytat z okładki: „Przełomowa książka o talencie, pasji i osobistym sukcesie autorstwa jednego z czołowych światowych myślicieli oraz mówców w dziedzinach kreatywności i innowacji. Żywioł to miejsce, w którym naturalny talent spotyka się z osobistą pasją. Kiedy ludzie odkrywają swój Żywioł, czują się najpełniej sobą, są w najwyższym stopniu zainspirowani i dokonują osiągnięć na najwyższym poziomie.”

A ja dodam od siebie, że to nie jest tylko takie powierzchowne zawołanie na zasadzie „BĄDŹ SOBĄ” lub też „RÓB to, co kochasz”. Podejście Kena Robinsona to coś o wiele więcej, choć zawiera w sobie te zawołania tylko na dużo głębszym wielowymiarowym poziomie. ŻYWIOŁ to stan połączenia naszych talentów, cech osobistych, własnej energii, taka pełnia bycia sobą. I powiem Wam, że myślę, że to jest stan, albo który już każda z nas zna, albo taki, za którym każdy z nas tęskni. W każdym razie ja Wam życzę poznania swoich pasji, życia na pełnej własnej mocy. A książka jest wspaniała, świetnie się ją czyta i może otworzyć w Was nowe możliwości, uruchomić wewnętrzne przyzwolenia, pomoże pozbyć się mentalnych ograniczeń. Nie wiem, Andrzej, nie wiem, poczytajcie, ja tylko bardzo polecam;)

Twórczego czytania życzę i pozdrawiam Was z moich wakacji, na których czytam też, oczywiście:)

Monika Chodyra

kobieta z pasją do życia i rozwoju. Współautorka książki „Energia Kobiet”. Doświadczony coach, trener i menedżer.

Specjalizacja: coaching menedżerski. 

www.coachdlabiznesu.pl

shutterstock_606802205

Co zabrać ze sobą na wakacje, czyli praktyczny poradnik dla przepracowanych

Kiedy już nadejdzie ten czas i wiesz, że wyjeżdżasz na 120%, i że chcesz, aby Twój urlop był udanym wypoczynkiem, warto zastanowić się, co ze sobą zabrać, a czego absolutnie nie zabierać. I nie będę pisać tu o klapkach, ręcznikach i płynie przeciw komarom. Raczej o nastawieniu, emocjach i mechanizmach, które mogą pomóc spędzić urlop bardziej satysfakcjonująco dla Ciebie. Jaki emocjonalny bagaż warto przejrzeć przed wyjazdem, co zostawić, co zabrać. Ty oceniasz, Ty decydujesz, Ty wybierasz.

Wiesz, moje listy rzeczy do spakowania są od lat podobne i bardzo przydatne, po prostu mam je przygotowane tematycznie pod każdy z moich wyjazdów. Co innego zabieram nad jezioro, co innego na obóz tai chi, co roku lekko koryguję listę rzeczy niezbędnych, bo zmieniają się moje pasje czy potrzeby komfortu, ale z rzeczy praktycznych każdemu polecam trzy następujące udogodnienia: pompkę do materaca, lampkę do czytania (bo różnie bywa w hotelach czy domkach) oraz pozytywną samą siebie. Koniecznie.

No bo w sumie, co jeszcze włożysz do swojej wakacyjnej walizki? Z takich niewidzialnych, a odczuwalnych rzeczy? Zastanówmy się, co warto ze sobą zabrać: jakie emocje, myśli, przekonania, jakie postanowienia, jakie oczekiwania? A co na pewno zostaje? Właśnie, to być może dobry czas na porządki…

Ach, gdyby można było przed każdym wyjazdem zeskanować całą siebie i swój bagaż, tak jak to się dzieje na każdym lotnisku przed odlotem, a „niedozwolone”, zbędne rzeczy zostawić bez żalu i poczucia straty, pomyśl z jaką lekkością pojechałabyś na urlop?

A może po prostu zróbmy listę rzeczy do spakowania, taką listę obecności potrzebnych nam rzeczy, tych niematerialnych. Kto jedzie, kto nie jedzie? Wiem! Najważniejsze, to nie pozwolić, by codzienny stres i wewnętrzna dyscyplina albo ta podstępna rutyna zabrali się z Tobą.

A może uda Ci się pozbyć pewnych złych rzeczy na zawsze? Mówiąc prawie po japońsku: No-Bo-Po-Co-Ci-To?

1/ poczucie obowiązku: Uuu, ono zwykle dużo waży. Nie zabierać, serio, ciężkie toto i na dodatek bywa, iż codziennie, nieubłaganie przykrywa dostęp do innych „poczuć”. Wiesz, o czym mówię, prawda? Wiele z nas ma je w sobie codziennie, w nadmiarze, często bywa przygniatające, nadmiarowe, niesłusznie przewodzi naszym myślom i bardzo szkodzi lekkości, kreatywności, spontaniczności. W codziennej komunikacji objawia się przez często używane słowo „muszę”. Uwaga, to może być nieuświadomione, bo tak głęboko sobie w nas siedzi i rządzi nami. Wydobyć, nazwać, podziękować i poinformować: „TY NIE JEDZIESZ ze mną na wakacje” i „Nie, nie jest mi przykro”.

 2/ poczucie winy: Następny pasażer na gapę. Również trudny do wyplenienia, raczej przypomina niewidzialną wielonożną ośmiornicę, która rozrasta się niepostrzeżenie na wszystkie Twoje myśli, najważniejsze osobiste motywacje, gnębi chęć do zmiany i stopuje działania. Jeśli masz poczucie winy, że wyjeżdżasz na urlop, a inni zostają w pracy, to nie jest to ani zdrowe, ani fajne. Tym bardziej jedź na wakacje i googluj terapeutów, bo na wewnętrzne poczucie winy samo czytanie tego artykułu i odpoczywanie może być niewystarczające, a temat wart jest przepracowania. Obiecuję, POTEM będzie lżej!

3/ brak wiary w swój zespół – to tak naprawdę bliźniak braku zaufania do innych. Występują w parze i chętnie by się zabrali z Tobą w każdą podróż. Po co? Żeby Ci systematycznie podsycać Twój lęk o pracę, zespół, projekt bez Ciebie. To wybitni eksperci od kręcenia serialu mentalnego w Twojej głowie, czyli wieloodcinkowy hit pt. „Jak oni sobie beze mnie poradzą.” Brrr. To może być horror, a nie wakacje, gdy niechcący zabierzesz ich ze sobą. Przeciwdziałaj konsekwentnie wszelkimi możliwymi sposobami. Wyznacz zaufane osoby, wcale nie jedną, i rzetelnie rozdziel  tematy i kompetencje. Może uspokoi Cię fakt, że nie zastępuje Cię jedna osoba , lecz kilka? Tak, taka jesteś niezastąpiona, jednakowoż jedź na urlop, wrzuć na luz. Dadzą radę, nawet jeżeli Ty jesteś przekonana, że nie.

Co warto zabrać, niezależnie od tego, dokąd się wybierasz? Niech jadą, dodadzą Ci odwagi i radości z wakacji:

1/ pozytywne nastawienie: do wszystkiego, co Cię spotyka. Po prostu bądź na TAK. Pamiętasz książkę pt. „Pollyanna i jej gra w zadowolenie”? Na urlopie może się bardzo przydać: tak, fajnie, że pada, bo masz wolne. Tak, szkoda, że nie ma wifi, ale to może i dobrze, bo nie będą Cię e-maile bombardowały, i tak dalej w tym stylu. Być na TAK. Jak radzą mistrzowie rozwoju osobistego: zrób z cytryn lemoniadę, wyciągaj pozytywne wnioski, jeśli do tego włączysz uważne obserwowanie własnych reakcji i mechanizmów, w które wpadasz automatycznie, a które niekoniecznie Ci służą, to masz szansę na zmianę, rozwój osobisty i sukces, a warunki wakacyjne będą temu procesowi naturalnie sprzyjać. Pozytywną zmianę nastawienia czas zacząć!

2/ otwartą głowę: otwarta głowa rozumiana jako ciekawość świata, ciekawość skierowana na siebie, chęć eksplorowania, nauczenia się nowych rzeczy, poznania nowego kawałka świata. To może być zwykłe zwiedzanie, ale jestem przekonana, że Ty aktywna na tylu polach, potrafisz ze zwykłej wycieczki w nieznane przywieźć nowe inspiracje, koncepcje biznesowe albo przykłady. Kiedy będziesz się tym bawić, cieszyć, zauważać, zapisywać swoje refleksje, poczujesz wartość dodaną wakacji i zaczniesz chcieć więcej. I słusznie. Dużo pracować, to oznacza dużo odpoczywać. Szukajmy proporcji, nie dajmy się zwariować!

3/ poczucie humoru: bezcenny towarzysz na całe życie nie tylko na wakacje. Pozwala łapać dystans, jest ćwiczeniem dla mózgu, pozytywnie doładowuje całe ciało. Wiesz, ile jest dobroczynnych skutków śmiechu? Jest już przecież śmiechoterapia i nie jest to żart. Śmiej się dużo, uśmiechaj się do siebie i do świata. Po prostu „must have”, nie zapomnij go zabrać ze sobą, on bez Ciebie będzie płakał z rozpaczy, a przecież lepiej, żebyś Ty płakała ze śmiechu.

4/ asertywność: o! Ta to dopiero jest niezbędna. Może mieć same pozytywne skutki, pod warunkiem prawidłowego stosowania. Np. pozwoli reagować w zaskakujących sytuacjach i wyraża się prosto: z szacunkiem dla siebie i innych mówisz swoje zdanie, wyrażasz potrzebę lub oczekiwanie. Na coś się nie zgadzasz, czegoś potrzebujesz. Asertywność, ta pozytywna, właściwie stosowana, staje się przyjaciółką na całe życie. Niech wsiada i jeździ z Tobą wszędzie!

5/ teraz idziemy w trendy: poczucie bardzo obecnie sławne, modne i potrzebne, wręcz niezbędne do pełnego odczuwania radości z tego kim jesteś i gdzie jesteś, czyli TU I TERAZ. Niech będzie Twoim towarzyszem, jego obecność objawia się poprzez: stop innym myślom, bierzesz głęboki oddech (albo nawet kilka) i obserwujesz, co się dzieje wokół Ciebie i w Tobie. Oddychasz sobie i cieszysz się, że JESTEŚ TAM, GDZIE JESTEŚ i tym KIM JESTEŚ. Nie zapomnij o nim, NIGDY.

Życzę dobrych wakacji, takich w sam raz dla Ciebie;)

Monika Chodyra

kobieta z pasją do życia i rozwoju. Współautorka książki „Energia Kobiet”. Doświadczony coach, trener i menedżer.

Specjalizacja: coaching menedżerski. 

www.coachdlabiznesu.pl

szczęśliwe wakacje

Jak przeżyć wartościowe wakacje pełne pozytywnych emocji?

Na wstępie zapowiadam, że jedyną wartością, jaką możesz dziś wyciągnąć z tego artykułu, jest tylko i aż INSPIRACJA. Dziś nie piszę jak jest, jak ma być, jakie sposoby odpoczynku są dla Ciebie najlepsze, gdyż zwyczajnie tego NIE WIEM.

Nie znam Cię, nie znam Twojego otoczenia, Twoich preferencji, ba! – nie znam Twoich aktualnych potrzeb. Ten artykuł powstaje z czystą intencją inspirowania, abyś mogła odważnie szukać swoich indywidualnych sposobów, swoich aktywności, byś mogła powiedzieć z absolutną pewnością: TO MI SŁUŻY. I niezależenie od opinii innych, była w stanie wybrać akurat to, co najlepsze dla Ciebie w danym momencie. Zatem z radością dzielę się swoim widzeniem wakacji, swoją perspektywą na odpoczywanie, swoimi sposobami ładowania akumulatorów, moimi wrażeniami z urlopu, a już trochę ich za mną jest.

Tych udanych, tych niezbyt, tych wspaniałych i tych zwyczajnych. Czasem wielka przygoda, czasem odkrywanie świata. Czasem tylko basenowa nuda i tzw. „stopy do góry”, a i tak było wspaniale. Często warsztaty rozwojowe, by odkryć, przepracować coś w sobie, dla siebie. Często medytacje, czasem odosobnienia. Obozy sportowe, obozy tematyczne, które były świetnym sprawdzianem relacji interpersonalnych i działań razem, we wspólnocie, podobnych sobie osób. Ach, te wakacje…

Mój klucz

Czasem Klienci pytają mnie, jak odpoczywam, jak ładuję swoje akumulatory i co tak naprawdę sprawia, że jestem wciąż pełna pozytywnej energii. Od razu zaznaczam, że to nieprawda, jestem raczej jak króliczek z pewnej reklamy baterii, i zapewniam, że zawiadywanie swoją energią bywa i dla mnie wyzwaniem. Jeden projekt mnie nakręca, inny zniechęca. Bywa, że czuję się zmęczona i, kolokwialnie mówiąc, mam dość. I też mam swoje MAXy, rozumiane jako apogeum swoich możliwości. Hm. Tak, to będzie bardzo niecoachingowy artykuł, gdyż podzielę się z Wami swoimi sposobami, miejscami i emocjami, których co roku dostarczam swojej osobie, swojemu ciału i swojej duszy. A Ty możesz się zastanowić, czego Ty potrzebujesz dla siebie.

Ojej, ile Ty robisz! Iloma sprawami się zajmujesz, ile masz projektów! Skąd bierzesz siłę na to wszystko? – pyta mnie uczestniczka mojego kursu, i wtedy wiem, jaki mechanizm zakradł się do jej percepcji: docenianie innych, umniejszanie siebie. Bo przecież teraz każda z nas ma „wiele projektów”, bardziej lub mniej spektakularnych, a tak naprawdę najważniejsze jak postrzegamy Siebie w działaniu, swoje zaangażowanie, swoje efekty, czasem sukcesy, czasem porażki. Odpoczywanie to także wakacje od swojej rutyny, dyscypliny, której wymaga praca czy biznes, budowanie siebie na pozytywnych emocjach, odkrywanie czegoś pozytywnego dla siebie. Wakacje, czas start.

Coś rozwojowego

Wakacje to dobry czas na warsztaty. Raz, że w czasie urlopowym można poświęcić na nie czas. Dwa, zwykle odbywają się w miłych okolicznościach przyrody i można to traktować jako dodatkowy bonus. To opcja dla tych, którzy w ciągu roku i tak są szkoleni i właśnie w wakacje chcą zająć się sobą, a nie zaawansowaną umiejętnością Excela. Wybiera się wtedy warsztaty na temat Siebie, swojego Ja, swoich możliwości. Tematy tylko i wyłącznie rozwojowe, terapeutyczne, uwalniające, odstresowujące.

Ja wybieram w tym roku warsztaty REST, uwalniające stres metodą aktywnego ruchu. Na tych warsztatach będą także warsztaty z emisji głosu, wykłady. Już się taaaak cieszę!

A co dla Ciebie? Może być pewność siebie, może być asertywność, mogą być tematy duchowe. Właśnie. Wiele osób odkryło medytację jako rodzaj narzędzia rozwoju osobistego, a ja mogę tylko przyklasnąć temu trendowi. Zbawienną moc medytacji, wewnętrznych procesów, uwalniania stresu czy traum, taki rodzaj mentalnej pracy z własną energią polecam szefom i pracownikom każdego szczebla. Serio.

Coś kreatywnego

Stres na wszystkich działa blokująco. Zamraża emocje w ciele, zatrzymuje naszą  wewnętrzną moc i kreatywność. Stąd też bardzo wierzę w siłę warsztatów twórczych. To może być Vedic Art, kursy malowania intuicyjnego, to mogą być warsztaty z rękodzieła, lepienia z gliny, warsztaty fotograficzne czy kulinarne. Już od dawna arteterapia ma swoje znaczące miejsce na rynku rozwojowym, a jak tylko dodam od siebie – słusznie. Wybieraj dla siebie takie warsztaty, zwłaszcza kiedy dopadnie Cię wypalenie zawodowe, zniechęcenie, brak wiary w swoje siły i talenty.

Są one właśnie po to, by odnaleźć swoje poczucie sprawstwa, poczucie wpływu na rzeczywistość, które umocni Twoje wewnętrzne poczucie własnej wartości. Praca, włożony wysiłek i oglądanie rezultatu pracy własnych rąk działa naturalnie motywująco. Bo dziś w zaawansowanych projektach, będąc często niejedynym ich twórcą, w pośpiechu spełniania różnych zadań, tracimy indywidualne poczucie sprawnego działania zakończonego rezultatem. Moc tworzenia, wyzwolenia Twojej kreatywności ma szansę nie tylko przywrócić Cię do swoich własnych zasobów czy talentów, ale także otworzyć na nowe możliwości i sfery działania. Maluj, lep, dziergaj, ez oglądania się na oceny. Najważniejsze – rób to dla siebie.

Coś aktywnego

Jako mała dziewczynka nie lubiłam lekcji wychowania fizycznego. Dziś oczywiście wiem dlaczego, ale nie o tym chcę Wam teraz napisać. Długo myślałam o sobie, że po prostu nie mam melodii do sportu. A tu niespodzianka. Bo największą przyjemność z ćwiczenia odkryłam już jako całkiem dorosła osoba dzięki ćwiczeniom Tai-Chi. Gdy okazało się, że potrafię jechać na obóz wakacyjny z Tai-Chi i cały dzień spędzić w ruchu, aktywnie ćwicząc razem z innymi, pokonując swoje słabości, odkrywając swoje mocne strony, po prostu odnalazłam aktywność, która doskonale mnie integrowała. O Tai-Chi mówi się, że to medytacja w ruchu, ale uwierz mi, można się spocić.

Uważność, której wymaga ćwiczenie, czyli oddech, skupienie i koncentracja, okazała się dla mnie zbawieniem przed emocjonalnym postrzeganiem świata, a jednocześnie stała się niezmiernie dobroczynna dla mojego ciała i ogólnej sprawności. Zaczęłam ćwiczyć koncentrację na danej chwili, czyli to słynne „tu i teraz”, które w ćwiczeniach osiąga się, niejako wymuszając na swojej głowie zakaz myślenia o innych rzeczach czy sprawach. Teraz. Oddech i liczy się tylko, co zrobisz teraz. Na postawie tej małej historii ze swojego życia chcę podzielić się z Wami tezą, że zawsze warto szukać czegoś dla siebie: sportu, dyscypliny, aktywności.

Zresztą, powiedz sama – wiesz, jaką lubisz kawę? A czy wiesz, jaka aktywność fizyczna sprawia Ci największą radość? Która służy Twojemu ciału i sprawia Ci radość bez ograniczeń? Rób to. Joga, tai chi, pływanie, bieganie, rolki, rower – Ty wybierasz. Dla siebie.

Miejsce Twojej mocy

Czasami przewodniki podpowiadają regionalne atrakcje i zdarzają się wśród nich tzw. miejsca mocy. Na pewno znasz to określenie. Ja wspomnę tylko: szukaj swoich własnych.

To nie muszą być miejsca, które podobają się innym, to moją być miejsca, w których Ty czujesz się znakomicie, odpoczywasz, cieszy Cię każda spędzona tam chwila, czujesz swoją własną moc, przychodzą Ci najlepsze pomysły, czujesz swoje sprawstwo i wiesz, że właśnie tam regenerujesz się najlepiej. Moje miejsce mocy poznałam przez przypadek, wiele lat temu, decydując się jechać w nieznane, byle tylko nad jezioro. Tak odkryłam jezioro Białe i jezioro Studzienniczne. Dziś wiele osób jest zdziwionych, jak można jeździć w to samo miejsce przez wiele lat. Przecież to nudne!

A ja Wam powiem, że jest na to odpowiedź. Znalazłam swoje własne Miejsce Mocy. Tam maluję obrazy, odpoczywam, medytuję, jem pyszne kartacze, pływam w jeziorze i co roku robię te same zdjęcia. I za każdym razem cieszę się z nich tak samo spokojną, jasną radością. Patrzę na ukochane jeziora i wiem, że tej mojej radości nie zastąpi żadna Majorka. Mam swoje wspomnienia i już. Ty wolisz Majorkę? Cudownie. Niech każdy ma swoje miejsce mocy. Mogę tylko zapewnić, że warto go poszukać.

Życzę Ci wspaniałych wakacji, niezależnie jaką wybierzesz opcję. Najważniejsze, że Ty wybierasz, Ty oceniasz, Ty masz się dobrze czuć.

Monika Chodyra

kobieta z pasją do życia i rozwoju. Współautorka książki „Energia Kobiet”. Doświadczony coach, trener i menedżer.

Specjalizacja: coaching menedżerski. 

www.coachdlabiznesu.pl

relaks w basenie

Czas zarządzić wakacje – dla siebie i dla innych!

Wszystkie moje Klientki na stanowiskach menedżerskich łączy jedno – mimo różnic stylów zarządzania czy wielkości zarządzanych zespołów wszystkie mamy wspólną cechę: bywamy po prostu naprawdę przemęczone. Pracą, presją, obowiązkami, odpowiedzialnością, i wciąż wiele z nas funkcjonuje z wszechobecnym uczuciem wewnętrznego przymusu.

Jaki masz cel na 2019 rok?” – pytanie zadaje nawet kupiony w dobrej wierze kalendarz coachingowy, a my, z jękiem w duszy odpowiadamy: przetrwać. Odpocząć, zapomnieć o obowiązkach, odstresować się, naładować akumulatory. Całkiem od siebie dodaję dla Ciebie: zmienić perspektywę, „pożyć innym życiem”, bo jak wiemy, żartobliwie już traktowana przysłowiowa ucieczka w Bieszczady, rzadko bywa wybieranym życiowo rozwiązaniem.

Przeplanowane, przecelowane

Zebrania, ustalenia, statusy – zarządzanie to wyzwania non stop, praca z liczbami, jakimi są cele, zyski, wzrosty, spadki i przekładanie tego na konkretne działania. Udziela się nam ten rytm stawiania i rozliczania celów, omawiania nowych wdrożeń, wyciągania wniosków. Nasze głowy pracują na najwyższych obrotach, koncepcyjnie, strategicznie i twórczo. Do tego dochodzi codzienne zarządzanie pracą innych, rozwiązywanie konfliktów i to wszystko, co wchodzi w Twój zakres obowiązków. Przetwarzasz mnóstwo informacji, przekładasz wnioski na działania, a Twoja codzienna lista rzeczy do zrobienia przekracza dwadzieścia punktów.

Bywa, że w wakacje, wpadamy w ten sam nawyk i planujemy, oczekujemy, stawiamy sobie wyzwania. I dlatego podzielę się z Tobą swoim spostrzeżeniem – sprawdź, za czym najbardziej tęsknisz, czego najbardziej Ci brakuje? Według moich klientek najbardziej tęskni się za snem, słodkim lenistwem, totalnym nic nierobieniem, brakiem planów, brakiem oczekiwań. A także za aktywnością, której nam bardzo brakuje na co dzień –
spacerami nad brzegiem morza, zdobywaniem prawdziwych szczytów górskich lub po prostu całkowitego wyjęcia z rutyny dnia codziennego.

Zgadzasz się? A co Ty zaplanowałaś na wakacje? Bo może niechcący zdobywając na co dzień Himalaje biznesu, planujesz niepotrzebne, męczące wyzwania na własnym urlopie. Przyznaj się, czy aby na pewno wybierasz się na wakacje, takie których Ty potrzebujesz, które są zgodne z Tobą i Twoimi potrzebami, czy też nieświadomie bardziej spełniasz oczekiwania innych?

Na pomoście o nic mnie nie proście

Tak, namawiam Cię na wakacje wolne od bycia taką zaangażowaną, niezbędną i zaplanowaną, jaką jesteś codziennie. Moim zdaniem potrzebujesz do tego tylko trzech rzeczy, choć i tak obawiam się,
że Twój smartfon pojedzie z Tobą, a razem z nim Twoja uwaga i dostępność. Ach, nie łudźmy się, bo co prawda najbardziej w wakacje kochamy jechać w miejsca gdzie nie ma zasięgu, jakbyśmy potrzebowali technicznie uzasadnionej zewnętrznej wymówki, ale Ty i tak od czasu do czasu będziesz się upewniać, czy wszystko w firmie jest ok. Wyluzuj!

  1. Nie wystarczy zaplanować urlopu, zabukować wczasy, to tylko czynności techniczne, mam zdecydowanie inną prośbę do Ciebie:
    Bardzo Cię proszę, weź głęboki oddech i daj sobie wewnętrzne prawo do wakacji, luzu od pracy, wolnej głowy, odpoczynku, w taki sposób tak jak lubisz. Uruchom wewnętrzne, głębokie POZWALAM
    SOBIE NA ODPOCZYWANIE. Bo to właśnie ono, Twoje wewnętrzne przyzwolenie, bez oceniania siebie i bez wymagania od siebie znowu zbyt wiele może okazać się niezbędnym elementem, które warto zabrać ze sobą na wakacje. Pozwól sobie, w swojej głowie na totalne odpoczywanie.
  2. Twój urlop i Twoja wolna głowa od presji obowiązków, to tak naprawdę niezły sprawdzian Twojej sztuki delegowania, koordynowania i tego, na ile pozwalasz innym zastąpić Siebie. Nadmierny ośrodek kontroli warto zamienić na ośrodek wczasowy…
  3. Asertywności! Bo raz, że dobre wakacje to coś więcej niż najlepszy krem, a przecież JESTEŚ TEGO WARTA; dwa, asertywność to także sztuka dawania sobie prawa do rożnych rzeczy, komunikacja potrzeb i opinii. Komunikuj w zgodzie z sobą, z szacunkiem dla innych – deleguj, wyznaczaj zastępstwa, dziel kompetencje na czas Twojej nieobecności.

Niech MOC będzie z Tobą

Cała Ty w codziennym funkcjonowaniu na wysokich obrotach zużywasz mnóstwo energii. Brak równowagi między pracą a odpoczynkiem, nadmierny stres, to wszystko powoduje że czujesz się wyczerpana. Potrzebujesz naładować baterie, zatem szukaj takich miejsc, takich osób i takich aktywności, które możliwie Ci to zagwarantują. Trochę przekornie podpowiem, że jeśli prowadzisz cały rok ustabilizowany tryb życia, masz
przewidywalną, powtarzalną pracę – wakacje są dobrym momentem, żeby dostarczyć sobie totalnie innych wrażeń. A jeśli codziennie pracujesz na adrenalinie, wakacje i odpoczynek zaplanuj odwrotnie – na spokojnie, totalny chillout. I tak, tylko dla przypomnienia: dbaj o siebie, o swój komfort, o swoje otoczenie, nie ustępuj rodzinie i nie jedź nigdzie, bo tak wypada, tak trzeba, nie planuj wyjazdu z nielubianym szwagrem.

To ważne, z kim jedziesz, dokąd jedziesz i co będziesz robiła, bo może właśnie najchętniej nic.

Switch: tryb wakacyjny

Wiesz, dlaczego piszę o przełączniku? Bo mimo że badania dotyczące długości efektywnego odpoczynku podpowiadają, że najlepszy okres to trzy tygodnie, to wiem, że nie wszyscy mogą doświadczyć tego luksusu odpoczywania w takiej długości. Switch, czyli Twoja umiejętność przełączania się pomiędzy życiowymi rolami, pomiędzy projektami w pracy, masz ją. Skorzystaj z niej na wakacjach: świadomie podążaj za potrzebami ciała i ducha, znajdź dla siebie taką aktywność, rytuał wakacyjny, który pomoże Ci skrócić czas adaptacji do nowych warunków, tak byś w każdym momencie, przypominała sobie: Tu i teraz. Ty w roli: wczasowicza, leniwej pani na plaży, zaspanej pani domu w piżamie, aktywnego globtrotera. Switch. Pamiętaj gdzie jesteś i po co to robisz.
Napełniaj głowę pozytywnymi wrażeniami, daj odpocząć ciału i głowie, twórz nowe emocje, na bieżąco, na podstawie tego, co się dzieje wokół Ciebie. Tu i teraz na Twoich wakacjach, urlopie, wypoczynku.

5 myśli wakacyjnych, nie zapomnij ich zabrać ze sobą:

  1. „Pozwalam sobie na odpoczynek” – daj sobie wewnętrzne prawo do wakacji i dopiero z tą zgodą, udzieloną samej sobie, jedź, gdzie chcesz.
  2. „Kiedy zwalniam głowę od bieżących spraw, uwalniam swoją kreatywność.”
  3. „Cieszę się, że mogę popatrzyć na siebie, swoje życie i zadania z daleka”. „Potrzebuję perspektywy, zmiany otoczenia, by zobaczyć rzeczy, jakimi są; co dla mnie ważne, a co nie”, bo w biegu bieżących spraw zdarza nam się czasem zapędzić w kozi róg. Nowe horyzonty myślenia, to także prawdziwy geograficznie horyzont. Po prostu.
  4. „Jestem stworzona do wakacji” – pracujesz na maksie, odpoczywaj równie mocno i właściwym sobie zaangażowaniem.
  5. „Gdziekolwiek jestem, jestem w kontakcie ze sobą, swoimi zasobami, napełniam się pozytywną energią i cieszę się życiem.” Tak!!

To pięć przykładowych, pozytywnych, wspierających przekonań dla Ciebie, które warto zabrać ze sobą na wakacje, nie zajmują zbyt wiele miejsca, bilet do nich nie kosztuje fortuny, zmieszczą się z Tobą wszędzie, jeśli tylko pozwolisz. A może jednak masz siłę, ochotę tworzenia własnych przekonań, które pozwolą bardziej cieszyć się wypoczynkiem?

Myśl, twórz, zapisuj, bo mentalne motto Twoich wakacji może być początkiem Twojej zmiany nastawienia także później, po powrocie do pracy. Regeneracja mentalna, czas start.

Wspaniałych wakacji!

Monika Chodyra

kobieta z pasją do życia i rozwoju. Współautorka książki „Energia Kobiet”. Doświadczony coach, trener i menedżer.

Specjalizacja: coaching menedżerski. 

www.coachdlabiznesu.pl

rezygnacja z pracy

Zanim powiesz sobie DOŚĆ, czyli jak odejść z pracy z klasą

Ostatnio było o sztuce zwalniania, dziś będzie o sztuce pożegnania, czyli o sytuacji, w której Ty jako szefowa decydujesz się na rezygnację z pracy. O tym, jak i kiedy, w jakich okolicznościach podjąć decyzję, że odchodzisz.

Masz dość i chcesz rozstać się z firmą. Kiedy dochodzi do Ciebie, że Twoja praca na rzecz firmy czy projektu dobiega końca lub też Wasza dalsza, wspólna droga jest według Ciebie już niemożliwa. Bo przecież prawie każdy szef ma swojego szefa, swoje powody, swoje plany i motywacje. Jak to zrobić, kiedy, o czym warto pamiętać, gdy stwierdzasz, że Twoja przygoda z dotychczasową firmą dobiega końca?

Miałam dość

„Odeszłam po 2 latach pracy. Walnęłam papierami, miałam dość! Mobbowania, niedoceniania, utrudniania prac, zrezygnowałam ze względu na moją przełożoną. Poczułam jakbym zrzuciła z siebie ogromny ciężar, nie bałam się, bo wiedziałam, że sobie poradzę. Byłam też smutna, że rozstaję się z ludźmi, których polubiłam. Moja przełożona wiedziała że mam ciężką sytuację osobistą i dlatego sobie pozwalała na więcej, bo myślała, że nie mam wyjścia. Była bardzo zdziwiona jak złożyłam wypowiedzenie. Miałam jedną rozmowę z prezesem; wszyscy wiedzieli w firmie, że moja koleżanka jest dla mnie średnio miła; ale nic się nie zadziało w tej sprawie. Sama podjęłam kroki, miałam dość” – mówi Anna P., marketing manager.

Wiecie, co mnie najbardziej zaskoczyło przy pisaniu tego artykułu? Te opowieści zaczęły się niepokojąco powtarzać, co chwilę ktoś się do mnie odzywał i podawał dokładnie ten sam scenariusz. Nieodpowiednie traktowanie, mobbingujący lub deprymujący styl zarządzania, bezradność, i podjęcie jedynej możliwej decyzji o ratowaniu siebie: wypowiedzenie.

Najczęściej eskalują emocje

Gdybym miała odpowiedzieć na pytanie, co jest największą przeszkodą, wyzwaniem dla kobiet w zarządzaniu, to moja odpowiedź byłaby krótka: emocje.

Mamy ich dużo, kierujemy się nimi w zdecydowanie inny sposób niż mężczyźni. Dobrze kiedy nam służą; gorzej, kiedy stajemy się swoimi własnymi zakładniczkami. Bo właśnie najczęściej z emocjonalnych powodów, niewyjaśnionych konfliktów, nagromadzonych niedomówień, kobieta-szef mówi: DOŚĆ i składa wypowiedzenie. Sama mam za sobą ze dwie takie emocjonalne wędrówki do zarządu i dziś wspominam je z pełnym zrozumienia uśmiechem. Bo łatwiej mi było usiąść do komputera, napisać wypowiedzenie i zanieść je do zarządu niż konkretnie przedstawić swój punkt widzenia, zaproponować możliwe rozwiązania, zażądać zmiany w określonym obszarze, poprosić o wsparcie.

Dziś dzięki narzędziom, jakim może być na przykład coaching, dzięki swojej wiedzy i doświadczeniu potrafię tak pracować z moimi Klientkami, żeby emocjonalne DOŚĆ zmienić w różne inne, pozytywne dla nich samych plany zawodowe. Bo może rzeczywiście masz DOŚĆ, tylko skoro podjęłaś taką decyzję, to jako coach stojący zawsze po Twojej stronie namawiam Cię, abyś przemyślała kilka aspektów. Po prostu spójrz na sprawy z oddali, zobacz kilka innych perspektyw i odejdź na własnych warunkach, tak by to była Twoja prawdziwa, zgodna z Tobą i Twoimi celami wewnętrzna decyzja, której konsekwencje odważnie bierzesz na klatę.

Kiedy chłodna kalkulacja jest już niemożliwa

To jest to, co najbardziej przydałoby się zrobić, zgodzisz się? Kiedy sytuacja, zebranie czy konflikt eskaluje do poziomu, który nazywamy nieakceptowalnym. To jest to, czego jak się domyślasz, w takim momencie emocjonalnych decyzji my kobiety nie robimy. Zamiast liczyć zyski i straty, chłodnym okiem spojrzeć na siebie, na swoją rolę, na swoje obowiązki, na własne dobro czy plany, uznajemy, że już DOŚĆ.

I mało tego, my jesteśmy tego na 120% pewne, idziemy jak burza, żadne mediacje czy negocjacje nie pomagają, kiedy zostanie przekroczona nasza wewnętrzna granica. Wiele kobiet, z którymi o tym rozmawiałam, opowiada o tym w podobny sposób: poczułam że dalej nie dam rady. I mimo lęków o przyszłość, stabilizację, poczucie bezpieczeństwa odważyły się powiedzieć kategorycznie: KONIEC.

Mechanizm jest bardzo podobny – przelewa się

„Tak, walnęłam papierami i zwolniłam się z korpo przez kobietę, która była moim szefem. To było 6 lat temu” – mówi Monika M., dziś przedsiębiorca.

„Jakie towarzyszyły mi wtedy emocje? Najpierw złość, poczucie niesprawiedliwości, poczucie straty. Potem wielka ulga, radość, poczucie wolności. A teraz mam w sobie poczucie wdzięczności dla tej trudnej szefowej, bo dzięki niej mam inne, lepsze życie. Obecnie towarzyszy mi poczucie satysfakcji, niezależności, możliwości decydowania o sobie. Z perspektywy czasu wiem, że zrobiłabym dokładnie tak samo. Po korpo nastąpił mój wielki rozwój osobisty i zawodowy. Ta sytuacja rozbudziła we mnie wielki głód wiedzy, innych doświadczeń, poznawania nowych ludzi.”

I świetnie, że Monika przekuła trudne doświadczenie w swój pozytywny sukces; wiemy to z psychologii, że trudne sytuacje, zwane granicznymi niejako uruchamiają w nas pozytywny proces zmian. Tylko czy tak zawsze musi być? Pamiętając o trzech perspektywach: firmy , pracownika i szefa, nagłe wypowiedzenie to sytuacja z perspektywy osobistej tak naprawdę alarmująca dla szefa, któremu pracownik odchodzi w ten sposób, dla działu HR, dla firmy.

Komunikacja – system wczesnego ostrzegania

W moim odczuciu my kobiety niedostetecznie komunikujemy wprost problemy, niedogodności, niezgodę. Ciągle nam przeszkadza nasze wychowanie, wewnętrzne blokady i brak wspierającego środowiska. Ważne, żeby odważnie się bronić, konfrontować sytuacje trudne, zachowania nieakceptowalne, czasem wręcz łamiące nasza prawa jako pracowników, jako ludzi. Nie mówimy, nie zgłaszamy, nie sygnalizujemy albo robimy to niewystarczająco. Ale to nie jedyny powód.

Środowisko, sposób myślenia, stereotypy, wychowanie, brak kultury szacunku, budowania relacji, przemocowy język komunikacji, nadużycia stanowisk. Często kultura organizacyjna nie jest dostatecznie zbudowana, nie działa skutecznie, chroniąc wszystkich. Rozstanie, zakończenie, wyjście z sytuacji widzimy wtedy jako jedyne rozwiązanie. Dopiero doprowadzone do ostateczności wybieramy ostateczne rozwiązania.

Jedna z rozmówczyń mówi do mnie: „Napisz o tym koniecznie, kobiety na wysokich stanowiskach są okropne dla innych kobiet”. I co ja na to? Syndrom królowej ula, jednej jedynej kobiety, która ma władzę nie sprzyja wartościom takim jak współpraca, rozwój, autonomia, szacunek. I właśnie przez autokratyczne, a nawet mobbingujące traktowanie kobiety rezygnują, czując bezradność w obliczu hierarchii i brak wsparcia od organizacji.

A kiedy czujesz, że to już czas, żegnaj się na własnych warunkach

Zapytana o rozstanie z firmą, Karolina S. przedstawia swoją gotową receptę wypracowaną przez własne doświadczenie. Cytuję tę wypowiedź w całości, uważam ją za wartościową i inspirującą, może komuś rozwieje wątpliwości, ułatwi postępowanie:

„Po pierwsze: wystudzić emocje…. Ale jeśli w swojej głowie podjęłaś już decyzję o odejściu to żadne mediacje, negocjacje czy przekonywanie na siłę tego nie zmienią, mogą ewentualnie przedłużyć Twoją „wegetację w firmie”, bo decyzja w głowie i sercu została podjęta. I tego się trzymaj.

Po drugie: na chłodno przeanalizuj czas i moment: ile masz urlopu, sprawdź, czy łapiesz się na jakąś premię, graj na siebie.

Po trzecie: doprowadź do końca wszystkie ważne sprawy, projekty, procedury. Pozamykaj to, na czym Ci zależy; resztę oddaj innym, deleguj do końca.

Po czwarte i bardzo ważne: zrób porządek w dokumentach i w biurku.

Po piąte: odchodź z podniesiona głową, z  pozytywnym myśleniem o sobie, tak jakbyś miała na czole napisane: Zrobiłam wszystko, co było w mojej mocy.

Po szóste: nie przedłużaj męki i stresu zespołowi; zwłaszcza jeśli ich lubisz. Powiedz rzeczowo, że odchodzisz, utnij plotki.

Po siódme: jeśli możesz przygotuj małą formę podziękowania za wspólny czas, drobiazg dla każdego ze swoich pracowników: długopis z imieniem, krówki z napisem, kartka dla każdego z indywidualnym podziękowaniem.

Po ósme i najważniejsze: jest takie stare, mało używane powiedzenie: „Był las, nie było nas. Będzie las, nie będzie nas”, czyli w przełożeniu na nasze: Firma bez Ciebie będzie nadal istniała.”

Twoja Decyzja to sygnał dla firmy: Huston, mamy problem

„Tak, walnęłam papierami, to było bardzo dawno temu, i dziś wiem, że zrobiłam dobrze, ba, mogę nawet powiedzieć, że dziś zrobiłabym to dużo szybciej. Pracodawca wykorzystywał mnie, moją niepełnosprawność, drwiono ze mnie, padały wyzwiska, kazano wykonywać mi prace poza moimi obowiązkami. Do dziś pamiętam swoją złość, takie maksymalne wkurzenie, bezsilność, a potem ulgę. A to było 15 lat temu! Dzięki tamtej sytuacji nauczyłam się raz na całe życie: na co nie pozwalać, do czego nie dopuszczać, na co się nie zgadzać – mówi Marzena M.

Jej opowieść, przyznaję Wam, zupełnie mnie załamała, bo wykorzystywanie niepełnosprawnych, wyzwiska, zarządzanie przez strach – nie mieści mi się w głowie. Niezależnie od tego, jakie oburzenia będą na mój artykuł, to specjalnie dla Was to powiem, że jest jeszcze wiele do zmiany w polskim stylu zarządzania. Że szefów z klasą, niezależnie od płci, nadal spotyka się stanowczo za rzadko, a zjawisk patologicznych jak mobbing, brak szacunku możemy tylko wtedy uniknąć, kiedy będziemy świadomi, odważni, i uważni na to, co dzieje się w firmie na linii pracownik – szef, szef mniejszy – szef większy, szef – zarząd. Kiedy firmy będą miały wprowadzone procedury, gremia koleżeńskie, będą w stanie zapewnić wsparcie, pomoc, osobie poszkodowanej. A z drugiej strony wiem, że są firmy, w których procedury są wprowadzone, a i tak nie działają. Poza tym, jak wprowadzić procedurę na…szacunek?

Okiem coacha

Z przeprowadzonych przeze mnie rozmów, wysłuchanych wywiadów jawi się doprawdy smutny obraz. Kobiety odchodzą z pracy przez inne kobiety, te na wyższych stanowiskach. Wiem też, że one bywają doskonale wykształcone, szkolone, zdobywają dodatkowe kompetencje. Znam też takie, które mimo swoich dyplomów coachów bywają posądzane o mobbing, co już przyznaję, przekracza moje granice pojmowania.

I to jest najsmutniejszy wniosek z moich rozmów. Kobiety kobietom gotują taki los. Zadaję też sobie pytania: gdzie są wtedy działy HR? Jakie mechanizmy, procedury trzeba stworzyć w firmie, żeby odejście nie było jedynym rozwiązaniem? Jak zapobiegać takim sytuacjom, kiedy doświadczona kobieta szef opuszcza firmę przez brak wsparcia swojej przełożonej? Co można zrobić, np. na poziomie komunikacji, by nie dopuszczać do takich ekstremalnych decyzji o opuszczeniu firmy. Kto powinien zareagować? Jak usprawnić komunikację wewnętrzną? Nie trzeba nikomu tłumaczyć jak wielowymiarowe skutki ma nagłe odejście profesjonalisty: i dla organizacji i dla pracowników i dla samej zainteresowanej. Każde nagłe wypowiedzenie z dnia na dzień to porażka firmy, przełożonych, HR i jasny sygnał, że coś jest nie tak. Bardzo.

A do tego wątku braku wzajemnego wsparcia kobiet na stanowiskach, który pojawił się już przy rozmowach z moimi interlokutorkami, trochę zmieniając planowane przesłanie mojego artykułu, przypomnę niezłomnie:

Madeleine Albright powiedziała kiedyś słynne słowa: „W piekle jest specjalne miejsce dla kobiet, które nie pomagają innym kobietom

A co z tymi, które takie piekło czynią innym kobietom?

Zanim powiesz sobie DOŚĆ zastanów się tylko, czy powiedziałaś STOP lub WYSTARCZY tym osobom, które powinny to usłyszeć.

Powodzenia.

Monika Chodyra

kobieta z pasją do życia i rozwoju. Współautorka książki „Energia Kobiet”. Doświadczony coach, trener i menedżer.

Specjalizacja: coaching menedżerski. 

www.coachdlabiznesu.pl


odchodzenie z pracy

O sztuce zwalniania, czyli jak z klasą rozstać się z pracownikiem

Nadchodzi taki moment w zarządzaniu, kiedy musisz rozstać się z pracownikiem. Powiedzieć mu, że już dłużej nie możecie razem pracować. Mówi się, że zatrudniamy w dobrej atmosferze, z entuzjazmem, przyjaźnie nastawieni, ufni we wspólny sukces. A jak się rozstajemy?

Z prawnikiem przy boku, w nerwowej, napiętej atmosferze, szefom trudno znaleźć odpowiednie słowa. Tym bardziej że obawiają się reakcji zwalnianego. No i ta odpowiedzialność. Jak to powiedzieć? Jak zakomunikować trudne decyzje? O czym warto pamiętać, wręczając wypowiedzenie? Z opowieści menedżerów wiem, że inaczej to wygląda, kiedy wynika to z restrukturyzacji, likwidacji firmy czy stanowiska, inaczej kiedy uznajemy, że kompetencje są niewystarczające lub cechy osobowościowe utrudniają współpracę bądź też uniemożliwiają realizację celów firmy. Niezależnie od przyczyn zwolnienie pracownika to dla obu stron niezmiernie stresujący moment, w których postawa menedżera jest kluczowa.

Moment „PRZED”

To co zwraca moją uwagę jako coacha menedżerskiego, to czas przed zwolnieniem, przed podjęciem ostatecznej decyzji przez przełożonego. Przyjmijmy, że nie radzisz sobie z zarządzaniem pewnym pracownikiem, masz dość, nie potrafisz do niego dotrzeć, żeby dostosowywał się do wymagań. Widzisz, że sytuacja ma negatywne skutki, zarówno dla zespołu, jak i dla Twojego autorytetu. Bo jakiś problem narasta, nierozwiązane konflikty pęcznieją, czujesz jako szefowa, że doszłaś do ściany. I co robisz? No właśnie. Ty masz dość i podejmujesz decyzję o ostatecznym rozwiązaniu. W moim odczuciu wiele zwolnień wywołuje mnóstwo emocji, stresu i konfliktów, w tym także tych zakończonych w sądzie ze względu na brak właściwej komunikacji, brak rozwiązań w danym okresie.

Z tego powodu, pod Twoją rozwagę podaję specjalnie dla Ciebie 5 pytań dla szefa do postawienia samemu sobie PRZED ostateczną decyzją:

  • Czy pracownik dostał pełną, właściwą, dopasowaną do niego informację zwrotną?
  • Czy Ty jako szefowa wykorzystałaś wszystkie dostępne w Waszej organizacji narzędzia wspierające?
  • Czy pracownik dostał inne szanse: plan naprawczy, nowe cele, przeniesienie do innego działu?
  • Jak wygląda z Twojej perspektywy bilans zysków i strat kompetencji w zespole?
  • Jakie działania możesz/chcesz wprowadzić, by uchronić zespół/ firmę przed demotywacją z powodu pożegnania się z jednym z pracowników?

Chodzi o to, żebyś w momencie rozstania z pracownikiem, wiedziała i była pewna jako liderka, że jest to uzasadniona decyzja, która nie wynika z Twoich błędów, zaniechań czy nieumiejętności. Żebyś odważnie, tak jak zapraszałaś kiedyś kogoś na pokład, na ten wspólny rejs zwany pracą, etatem czy projektem, mogła powiedzieć spokojnie: „Nasza wspólna podróż dobiega końca”.

Plan dla Ciebie, Szefie

Tak, namawiam Cię, zrób sobie plan, rysunek, schemat. Zobacz, jakie kompetencje tracisz w związku z podjętą decyzją. Zastanów się, jakie etapy chcesz wprowadzić, tak by uwzględnić swoje cele. Bo przypominam, nawet jeśli decyzja o rozstaniu sprawia Ci ulgę, to nadal zostaje perspektywa pracownika – z czym go wypuszczasz w świat, z jaką informacją opuszcza Twój zespół, Twoją firmę. Jeśli możesz, przygotuj sobie swój schemat rozmowy, który niezależnie od sytuacji, warto by uwzględniał:

  • podziękowanie za wspólny czas,
  • odniesienie do roli pracownika, jego zasług, jego kompetencji,
  • był możliwie jak najbardziej obiektywnym komunikatem.

Napisz sobie zdania, napisz sobie, co chcesz powiedzieć, a co musisz; z jakim komunikatem od firmy pracownik idzie w świat. O sobie, o swoich kompetencjach, o firmie. Dlatego Twoja dysocjacja, oddalenie, dystans, spojrzenie z lotu ptaka na sytuację, na planowane działania, kroki, etapy czy cały scenariusz może się okazać nieodzownym narzędziem.

Emocje i EB

Zwolnili Cię kiedyś z pracy? Jeśli tak, to pamiętasz cały zestaw różnorodnych emocji, uczuć i stresu towarzyszących temu zdarzeniu. Jeśli nie, możesz o tym usłyszeć, poczytać lub też wdrażać przygotowane na ten moment procedury, niezależnie w jak dużej organizacji pracujesz. Wachlarz towarzyszących obu stronom emocji jest szeroki, warto jednak pamiętać, że to pracownik jako jednostka w zmierzeniu z firmą z gruntu jest na słabszej pozycji. Zwolnienie może być dla niego zaskoczeniem, szokiem, stresem, załamaniem nerwowym, złością rozpaczą, strachem przed poradzeniem sobie w nowej rzeczywistości.

I to Twoje zadanie, Szefie, możliwie efektywnie przewidzieć scenariusz, przygotowując wsparcie po wypowiedzeniu dla swojego pracownika. Możesz dać referencje, jeśli na nie zasługuje, pomóc w osobistych rekomendacjach na rynku, dać pakiet pożegnalny w postaci coachingu kariery lub inne dowolne wsparcie. Myśl perspektywicznie, nie pal mostów, zachowaj się, tak jak sam być chciał być pożegnany w takiej sytuacji. Szefowa z klasą rozstaje się z pracownikiem w taki sposób, który mimo że budzi emocje, to nie wzbudza kontrowersji, nie psuje też wizerunku pracodawcy. Bo każdy pracownik jest ambasadorem firmy, w której pracuje bądź tej w której pracował. Miej na uwadze to, co będzie opowiadał o firmie i o Tobie Twój za chwilę już były pracownik.

Zastosuj 5 P

Poinformuj – niezależnie od win czy porażek, każdemu pracownikowi należy się rzetelna informacja o przyczynach zwolnienia. Nie musisz robić prezentacji na 30 slajdów ani też się tłumaczyć. Krótko, rzetelnie, konkretnie przedstaw sytuację. To niezwykle ważne DLACZEGO?

Porozmawiaj – zwolnienie nie musi być Twoim jednostronnym monologiem. To ostatnia rozmowa w tym układzie: szef- pracownik. Wysłuchaj jego stanowiska. I tak nie zmienisz decyzji, ale szacunek jako naczelna wartość zarządzania niech przyświeca każdej Twojej wypowiedzi i zachowaniu.

Podziękuj – niezależnie od przyczyn rozstania, warto przypomnieć wspólną drogę, sukcesy, osiągnięcia czy szczególne zasługi. W ten sposób zamykasz wspólny etap i warto by było zakomunikować też pozytywy. Wyraź wdzięczność i uznanie, w takiej proporcji, która będzie adekwatna i obiektywna.

Pokaż –wskaż możliwości, przypomnij talenty. Zarysuj możliwe drogi na przyszłość. Pokaż, że jest dla Ciebie ważny jako człowiek, nawet jeśli uważasz, że nie sprawdza się na tym stanowisku. Może widzisz go w innej roli zawodowej? Inspiruj i wspieraj jego przyszłość.

Pożegnaj – jeśli powody zwolnienia na to pozwalają, pozwól na pożegnanie. Na ostatni e-mail, na wspólną imprezę z zespołem, na pożegnanie z kontrahentami, napisz referencje. W ten sposób budujesz zarówno swój autorytet i pozycję, a także wspierasz wizerunek Twojej firmy.

Pożegnanie zawsze jest wyzwaniem

Tak, wiem, że nie wyczerpię całego tematu w jednym artykule. Zdaję sobie z tego sprawę, zarówno jako autor treści, jak i profesjonalny coach menedżerski. Zawsze możesz skorzystać ze wsparcia ze strony swojego działu HR, z mentoringu starszych, doświadczonych menedżerów, którzy podzielą się swoim doświadczeniem. Przegadaj swoje decyzje, omów plan działania z profesjonalistą. Potrzebujesz dystansu i innej perspektywy, by móc działać skutecznie, efektywnie, w zgodzie ze sobą, wypracować właściwe Tobie działania, myślenie, przygotować komunikację.

Istotne jest, byś pamiętając o wszystkich perspektywach, tej pracownika i swojej firmy, nie zapomniała o swojej. Osobistej i zawodowej. Ty jako Szef. Bo zatrudnianie i zwalnianie pracowników przypisane jest Twojej menedżerskiej roli. Żebyś mogła skutecznie pełnić tę rolę dalej, nawet jeśli zwalnianie pracowników wiąże się ze stresem, przykrymi uczuciami czy sytuacjami. Nie pozwól, by towarzyszące temu emocje zabrały Ci więcej niż na to możesz pozwolić. Pamiętaj o sobie. Nie musisz ratować świata. Masz inną misję, inne obowiązki. Pokaż siebie jako Liderkę, którą chcesz być, prawdziwą siebie w kryzysowych sytuacjach. Przecież wiesz, że Kapitana poznaje się podczas sztormu. Spokój, opanowanie, wiedza, przygotowanie i zachowania z klasą. Możesz, potrafisz taka być. Twój rejs trwa nadal, a pozostała załoga potrzebuje Cię na stanowisku.

Ahoj, Kapitanie!

Monika Chodyra

kobieta z pasją do życia i rozwoju. Współautorka książki „Energia Kobiet”. Doświadczony coach, trener i menedżer.

Specjalizacja: coaching menedżerski. 

www.coachdlabiznesu.pl


szczęśliwa bizneswoman

Twój start do skutecznego zarządzania – poczucie własnej wartości

Mało biznesowy tytuł? Być może. Za to skutki mogą okazać się bardzo biznesowe. Czym jest poczucie własnej wartości? Z czego może się składać? I jaki może mieć wpływ na Twoje funkcjonowanie w biznesie?

Święty Graal rozwoju osobistego, który nie tylko wieńczy trudy terapii, procesów, rozwoju własnego, lecz daje szansę na szczęśliwe życie w pełni, a dla Ciebie, pani menedżer, skuteczniejszego, lżejszego zarządzania na co dzień. Bo wtedy wiele spraw nabierze innego znaczenia, a Ty odkleiwszy się od swoich braków, traum, zranień, ograniczających przekonań wypuszczasz swoje zdrowe, zrównoważone JA w świat. I patrzysz, obserwujesz, co się z Tobą i dla Ciebie dzieje. I zajmujesz się biznesem, projektem, firmą, a nie wiecznie, nieświadomie, niechcący Sama Sobą.

Nie uwierzyłabyś, jak często na prowadzonych przeze mnie sesjach coachingowych, biznesowych i menedżerskich, jest pojawia się potrzeba przerobienia tematu poczucia własnej wartości, pewności siebie czy odwagi w biznesie. Niezależnie od wieku, płci, wielkości zespołu, firmy, długości doświadczenia, stanowiska. Ceo czy prezes, dyrektor czy kierownik, manager projektu czy właściciel firmy. Temat dotyka prawie każdego, w różnym stopniu, w różnym zakresie, i co istotne dla naszego tematu, ma wpływ na zarządzanie. I zapewniam Cię, że rzadko kto deklaruje go jako temat przewodni. Rzadko ktoś świadomie przychodzi do mnie i zdecydowanie mówi: chcę pracować nad wzmocnieniem poczucia swojej wartości. Deklarowane cele czy problemy, z którymi przychodzą do mnie klienci, są naprawdę różnorodne i inaczej definiowane przez samych zainteresowanych: „Mam problemy z zespołem, nie słuchają mnie”; „Zarząd nie uznaje moich racji” czy „Straciłam nagle, bez uprzedzenia dobrą pracę, zwolnili mnie pomimo moich sukcesów i wysokich kompetencji.”

Poczucie własnej wartości rzutuje na wszystkie sfery życia

Tak rzekła po ważnym dla siebie procesie indywidualnym moja Klientka. Jest to jej osobisty wniosek, który może stać się punktem startowym do najważniejszej drogi: Drogi do Siebie. Takich jak ona jest wiele. Wychowane na grzeczne dziewczynki, przygotowane do ról żon i matek nie dostałyśmy wiedzy i przyzwolenia dla własnego ja, nikt nie uczył nas, jak samą siebie kochać, akceptować, jak bardzo jesteśmy ważne, ile od nas zależy i jak same powinnyśmy siebie traktować.

Zastanów się, ile byś zyskała, co byś wybrała dla siebie, jakie działania byś mogła podejmować, gdyby tylko Twoja własna pewność siebie, wiara w siebie i zaufanie do samej siebie były we właściwych, potrzebnych Ci proporcjach? Ile byś dała, by pozbyć się wewnętrznego krytyka, strachu paraliżującego działania, poczuć radość i miłość do siebie, taką, która uwalnia i dodaje skrzydeł? Nie wiem, czy pamiętacie moją metaforę poczucia własnej wartości: gdyby była ciepłym olejem najchętniej lałabym ją litrami do Waszych serc, głów, poranionych dusz. A Ty, pani menedżer, jak byś radziła sobie z codziennymi obowiązkami szefowej. Pomyśl tylko. Wolna od niepewności, ufająca sobie, wierząca w siebie i swoje umiejętności, pewna swego, potrafiąca bronić siebie i zespołu, potrafiąca na bazie własnych fundamentów szanowania siebie wspierać, rozumieć i inspirować innych ludzi, w tym swoich pracowników.

Jak poczucie własnej wartości wpływa na zarządzanie?

Nie znam badań w tym temacie, nie wiem, czy takie nawet są. Moim zdaniem wpływ jest kolosalny, porażający i nieoceniony. Codziennie stajesz do wyzwań zarządzania firmą czy zespołem, i nieświadomie nawet, nieustannie zmagasz się z wewnętrznym krytykiem lub surowym rodzicem, masz wątpliwości, czy dobrze powiedziałaś, czy słuszną podjęłaś decyzję, zajmujesz się sobą, nie firmą, swoimi często wyimaginowanymi „brakami”, toczysz wewnętrzne boje sama z sobą, zamiast… zaufać sobie, swojej intuicji, swojemu doświadczeniu, swojej wiedzy i działać najlepiej jak potrafisz w danym momencie. Swoją drogą, znasz doskonale skutki zarządzania przez kompleksy – przypomnij sobie swojego najgorszego szefa w życiu. Nadmierna emocjonalność, przerost ego, nieprzyjmowanie krytyki i feedbacku, ciągłe udowadnianie swoich racji, konflikty z podwładnymi, nieumiejętność radzenia sobie w kryzysowych sytuacjach – to tylko niektóre mechanizmy, które zamieniają sztukę zarządzania w katastrofę dla zarządzanych.

Wstań rano i…

Przypomnę bardzo znane powiedzenie profesora Wiktora Osiatyńskiego, które krąży już jako mem po różnych forach rozwoju osobistego. I proszę, namawiam gorąco – przyjmij je dla siebie na swój kobiecy, osobisty sposób:

„Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu, co sprawia przyjemność. Ja zapisuje rano, co mam zrobić. A chwilę potem skreślam połowę.”

Bo pełna poczucia własnej wartości, spokojnie, z pełną energią i zrównoważonym, harmonijnym własnym ja, idziesz do pracy i… ? Jak myślisz, jak Ci wtedy będzie? Gwarantuję, będzie Ci dużo lepiej, skuteczniej stać w swoim życiu, spełniać zadania swojego stanowiska w pracy. Po prostu. Zastanów się, na ile zdrowe, wzmocnione pozytywnie poczucie własnej wartości może być dla Ciebie kluczem do sukcesu?

Poczucie własnej wartości – jak to poczuć? Jak je odnaleźć?

Kiedy podczas ostatniej sesji zapytałam moją Klientkę o elementy, na które jej zdaniem składa się poczucie własne wartości, odpowiedziała natychmiast: samopoznanie. Ile to % całego poczucia własnej wartości? Odpowiedziała: 70%. I nie, nie przywiązuj się do tej liczby, bo to dla każdego jego własne, osobiste proporcje postrzegania głównych składowych poczucia własnej wartości.

Od razu zastrzegam, że to moje autorskie podejście, stanowiące łącznie całe moje „know how”: wyczytane w książkach, zdobyte dzięki sporej praktyce, a jednocześnie będące sumą mojej wiedzy i doświadczenia. Posługuję się podejściem praktycznym, zdobytym dzięki doświadczeniu w pracy z kilkuset osobami w ich procesach indywidualnych.

Ułóż swoje nowe, pozytywne puzzle

Podaję Ci elementy składowe poczucia własnej wartości. Potraktuj je, proszę, jako wstęp, inspirację, gdyż pod każdym z tym pojęć kryją się oczywiście oceany możliwych ćwiczeń, procesów, zmiany przekonań czy innych wewnętrznych transformacji:

  • Samoakceptacja – rozumiana jako własna, pozytywna zgoda na to jaka jesteś;
  • Samoocena – sposób postrzegania siebie, swoich cech;
  • Autokomunikacja – wszystko to, co sama sobie mówisz, myślisz, a także sposób, w jaki mówisz o sobie innym;
  • Szacunek dla Siebie – jedna z zasad asertywności, uszanowanie swoich potrzeb, wyznaczanie granic, uznanie dla samego Siebie;
  • Uznanie swoich osiągnięć – ooo, o tym często zapominamy. Rozpamiętujemy porażki, a nie cieszymy się z własnych sukcesów, dużych i małych zwycięstw. Z przekraczania swoich granic albo ze zmiany nawyków na pozytywne. Za mało też świętujemy i celebrujemy sukcesy;
  • Samopoznanie: w tym znajomość swoich mocnych i słabszych cech; znajomość swoich reakcji i mechanizmów je prowokujących;
  • Wybaczenie Sobie – dla mnie równoważne z przestaniem obwiniania siebie np. za różne porażki, błędy, mylne decyzje. Zdrowe, emocjonalne podejście do swoich trudów czy życiowych wyzwań;
  • Stawanie w życiu po swojej stronie – tego nie znajdziesz w żadnym podręczniku, niektórzy mają to od urodzenia, niektórzy potrzebują się tego naucz;
  • Zaufanie do Siebie – tu mamy również wiarę w siebie, zaufanie do swoich możliwości, umiejętności, talentów.
  • Uważność na Siebie –  troska, słuchanie siebie i swoich potrzeb, wsłuchiwanie w swoje emocje i uczucia, a także czujność na własne myśli, schematy, programy, blisko niej jest samoświadomość;
  • Miłość do Siebie – bezcenne uczucie, mieszczące wszystkie powyższe we właściwych, adekwatnych proporcjach, zdrowy fundament osobowości, codziennie ubolewam, że nigdzie nas tego nie uczą.

Co robić, by budować i wzmacniać poczucie własnej wartości?

Moja droga, moja kochana, która dotarłaś do tego momentu, dziękuję, że czytasz mój artykuł. Pisany z serca dla Ciebie. Niech choć jedno zdanie z tego artykułu rozjaśni Twoje myślenie, postrzeganie Samej Siebie na lepsze, pozytywne, uskrzydlające Ciebie i Twoje życie; a moja misja dzielenia się definicją poczucia własnej wartości zostanie spełniona.

Być albo nie być, przerabiać czy nie przerabiać, wdrażać czy nie – o, nie, nie mam żadnych wątpliwości. Rzecz jest pewna. Warto. Warto podjąć każde z możliwych, dostępnych działań, zrobić wszystko, by poczuć się ze sobą dobrze, wystarczająco, szczęśliwie. By czerpać radość z siebie, swoich talentów, realizować szanse i możliwości, spełniać marzenia, prowadzić satysfakcjonujące życie zawodowe, odnosić sukcesy. I wiesz co? Znowu nie mam dla Ciebie jednej gotowej recepty. Jednym pomaga przeczytana książka, innym coaching, jeszcze innym terapia. Ktoś pojedzie na warsztat rozwojowy i dostanie olśnienia, zacznie wdrażać nowe nastawienie mentalne i emocjonalne do swojego życia, takie jakie akurat jemu służy. Sukces jest indywidualny. Szczęście i parę innych, ważnych rzeczy. Poczucie własnej wartości również, z całą tą plejadą potrzebnych bardziej lub mniej rozsypanych kawałków puzzli. Twoje puzzle, Ty układasz.

Powodzenia!

Monika Chodyra

kobieta z pasją do życia i rozwoju. Współautorka książki „Energia Kobiet”. Doświadczony coach, trener i menedżer.

Specjalizacja: coaching menedżerski. 

www.coachdlabiznesu.pl




biznesowe kompetencje

Jakich nowych kompetencji szefowa taka jak Ty potrzebuje dziś najbardziej?

-Wreszcie mam fajnego szefa – opowiada mi menedżer z 15-letnim doświadczeniem pracy w korporacjach.

-Ooo, ucieszyłam się i zapytałam z zaciekawieniem. – A co takiego robi?

-Nic specjalnego. Po prostu nie jest Polakiem…

To niestety nie jest wesoły żart z branży HR.  Oczywiście, zawsze można powiedzieć, że to pojedyncza sytuacja, ale na potrzeby tego artykułu pozwalam sobie użyć tego przykładu, by trochę zastanowić się nad tym, jak Ty jesteś odbierana, postrzegana jako szefowa. Jakie kompetencje są niezbędne, by być skutecznym szefem? Podzielę się z Tobą moim coachingowym ćwiczeniem dla szefów. Jako praktyk biznesu i coach menedżerski, stawiam na 5 kluczowych cech i wartości, które budują rzeczywiście skuteczny styl zarządzania. Posada szefa to suma wielu zmiennych: charakteru, talentów i osobistego potencjału, a także umiejętności i doświadczenia.

Twoja Piątka Menedżerska

Moja Piątka Menedżerska, czyli taki zbiór cech i obszarów, w których dobry menedżer może się sprawdzić bądź też te, którymi potrzebuje się zająć.  To jest moje subiektywne podejście, dzielę się nim z Tobą, i namawiam, żebyś Ty przygotowała swoją Piątkę.

  1. „Ogarnięte” własne ja, czyli osobowość sama w sobie, ze sobą i dla siebie. Znasz siebie, swoje mocne i słabe strony; wiesz, jak przejawiają się one w biznesie. Po prostu wiesz, czym grasz.
  2. Komunikowanie się z innymi na poziomie „high level”, czyli i asertywność, i delegowanie, i odmawianie, i udzielanie informacji zwrotnych, i wyznaczanie celów- oj, komunikowanie to szeroki obszar. Warto poświęcić mu więcej uwagi w osobnym artykule – Jej Wysokość Komunikacja – o tym, jak skuteczniej rozmawiać w pracy
  3. Lubi i szanuje ludzi,  rozumie ich, zna się na psychologii, ma swoją intuicję, zaufanie do siebie i empatię, która pomaga a nie przeszkadza w zarządzaniu.
  4. Umie patrzeć i decydować z dystansu, lotu ptaka, z pespektywy dużego obrazka – na projekt, firmę, cele.
  5. Skutecznie kreuje plany, wizje, rozwiązania i potrafi przekonać do nich innych.

A Twoja Piątka? Napisz swoje pięć punktów, a może sobie narysuj Twoje pięć obszarów, które Twoim zdaniem należą do Ciebie jako menedżera, szefa czy lidera. Określ procentowo, na ile w Twoim odczuciu jesteś zadowolona ze swojej realizacji. Skala należy do Ciebie. Może być obrazkowa, procentowa, liczbowa. Sama określ, na ile czujesz, że dany obszar daje Ci satysfakcję z własnej mocy, kompetencji, umiejętności.

Dodatkowe zadanie brzmi: czego jeszcze potrzebujesz się nauczyć? W jakim obszarze potrzebujesz wsparcia? Może po ostatnim spotkaniu z zarządem pojawiły się nowe oczekiwania, nowe wizje i nagle uświadamiasz sobie, że Twoim menedżerowie nie są tak odważni czy innowacyjni, by realizować je razem z Tobą. Może do myślenia da Ci ostatnie zebranie, kiedy pracownicy po raz kolejny nie wypełnili swoich obowiązków związanych z nowym produktem i po raz kolejny nie było winnych tej sytuacji.

Przyjrzyj się sytuacjom kryzysowym w swoim zespole, zastanów się z czym do Ciebie przychodzą pracownicy, z jaką skalą problemów się zmierzasz, a wszystko to może być super podpowiedzią dla Ciebie – jaki kierunek rozwoju wybrać dla siebie. Może innowacyjne myślenie w biznesie? A może potrzebujesz nauczyć się modeli biznesowych? Asertywność czy zarządzanie sobą w czasie? W jakich aspektach potrzebujesz wzmocnić swoje kompetencje menedżerskie?

Po co ten rozwój?

Bo wierzę, że tylko Twoja wiedza połączona z świadomym zbieraniem doświadczeń menedżerskich uratuje Cię od pułapek, uchroni przed ostatecznymi porażkami, pozwoli uniknąć bolesnych biznesowych błędów. Ze smutkiem obserwuję powszechny brak w Polsce szacunku dla pracy szefa, menedżera, trochę lekceważenie, trochę niedowierzanie, taki wręcz społeczny brak zaufania.

Z czego to wynika? Wielowymiarowych przyczyn jest wiele i nie będę się nimi dziś zajmować. Dziś pragnę Cię zainspirować, po to byś uważniej przyjrzała się  swoim potrzebom rozwoju. Bo to Ciebie czeka wyzwanie, jakim są nowe pokolenia młodych ludzi, nowe wyzwania zarządzania, ale też te wyzwania rynkowe, biznesowe. Sama wiesz, lekcją może być każde zebranie, każdy wysłuchany podcast i każdy rozwiązany konflikt pomiędzy Twoimi pracownikami. To każde Twoje wystąpienie na konferencji. Obrona projektu na zarządzie. Tak naprawdę codziennie się uczysz. Namawiam Cię do świadomego, służącego Ci i Twoim kompetencjom rozwoju kompetencji menedżerskich.

Ty decydujesz, czy warto.

Monika Chodyra

kobieta z pasją do życia i rozwoju. Współautorka książki „Energia Kobiet”. Doświadczony coach, trener i menedżer.

Specjalizacja: coaching menedżerski. 

www.coachdlabiznesu.pl



poszukiwanie pracownika

8 wskazówek dla menedżera jak skutecznie rekrutować pracownika

Rekrutacja to dziś duże wyzwanie i dla kandydatów, i dla działów HR, i dla szefów. Wymagania z jednej i drugiej strony rosną, świadomość również, rynek pracy ma swoje trendy, każda branża inne bolączki. Na rynku funkcjonuje kilka grup wiekowych kandydatów, a ich różnorodne potrzeby i oczekiwania czynią rekrutację prawdziwym wyzwaniem – logistycznym, komunikacyjnym, wizerunkowym. Jak więc skutecznie zaprosić do wspólnego działania najlepszych kandydatów i jak się w tym odnaleźć jako szef? Jak się przygotować do rekrutacji na swoim, menedżerskim stanowisku? Co należy do Ciebie? Co możesz zrobić, by rekrutacja nie spędzała Ci snu z powiek?

Aktualne bolączki szefowych

„Nie lubię rekrutacji, przyznaję”- mówi menedżerka z firmy medycznej. Muszę się zmierzyć z warunkami firmy, które proponuję, czyli potrzebuję skutecznie przekonać kandydata, że z ramienia firmy oferuję mu atrakcyjną propozycję. Zdecydować, kogo zatrudniam, potem przeszkolić, a potem mieć nadzieję, że da radę i nie bać się, że odejdzie”. Rekrutacja to duża odpowiedzialność i dość angażujący proces dla każdego szefa, pochłania czas i energię na spotkania, a rezultat nie jest gwarantowany. Ryzyko zatrudnienia nieodpowiedniej osoby, obawa czy podoła zadaniom, presja czasu – bo termin, bo projekt- towarzyszy menedżerowi na każdym etapie.

Co Cię może spotkać ze strony kandydatów?

Inne problemy, z którymi muszą zmierzyć się szefowie to:

  • brak kontaktu: kandydaci wysyłają CV , a potem nie odbierają telefonu;
  • CV wysyłane są tak na wszelki wypadek – można odnieść wrażenie, że wiele osób testuje rynek, bez realnej decyzji o zmianie pracy;
  • wszyscy mają wysokie oczekiwania finansowe bez potwierdzenia kwalifikacji;
  • umówieni kandydaci nie przychodzą na spotkania, nie poinformują o odwołaniu lub robią to w ostatniej chwili;
  • kandydaci nie umieją mówić o sobie, o swoich mocnych ani złych stronach.

Cel rekrutacji

Zastanów się, kogo potrzebujesz, jakie zadania staną przed tą osobą, jakich kompetencji potrzebujesz obecnie w zespole. Popatrz również na zespół jako całość, namaluj sobie mapę kompetencji, ponazywaj wartości, które wnosi każdy członek teamu i zastanów się, jakich brakuje? Jakie cechy osobowości oprócz kompetencji są potrzebne? Dobrze to opisz: projekt, zespół, zadania, realnie przedstaw korzyści.

Jak dobrze opisać, kogo się szuka

Przejrzyj ogłoszenia o pracę różnych firm z różnych branż, a zobaczysz, jaka w nich króluje zasadnicza i surowa w odbiorze sztampa.  Wymagamy: i następuje długa lista kwalifikacji. Oczekujemy: i już kandydat zastanawia się, ile będzie pracował, czy da radę, a jeszcze jak przeczyta „wymagana duża odporność na stres”, to uwierz mi , nie musi być po zaawansowanych szkoleniu z neurolingwistyki, żeby skutecznie zrazić się już na etapie tak wstępnym jak czytanie ogłoszenia. Ogłoszenie jest niezwykle ważne, i nawet gdy przygotowuje je dla Ciebie Twój dział HR, warto, żebyś je zaakceptowała i skontrolowała styl tego istotnego w całym procesie komunikatu.

Szef – obecny i aktywny na każdym etapie rekrutacji

Wiesz po co i dlaczego szukasz nowego pracownika. Do jakich zadań,  jakie oferujesz warunki (jasno, konkretnie), jakie masz wymagania i oczekiwania. Masz przygotowany opis stanowiska, zadania, obowiązki, cele, sposób rozliczania zadań. Jesteś przygotowany, więc pamiętaj – Twoje zaangażowanie w proces rekrutacji może być kluczowe dla efektów. Akceptujesz ogłoszenie, osobiście chodzisz na rozmowy kwalifikacyjne, by rozmawiać z potencjalnymi kandydatami albo znasz kandydatów z tzw. short listy i potrafisz wybrać wartościową osobę do swojego zespołu. Brzmi jak ideał, prawda?

Employer branding a strażnik Teksasu

To określenie oznacza całą strategię i działania w zakresie budowania wizerunku pracodawcy, tak aby pracownicy, obecni i przyszli, mieli pozytywny odbiór i wspomnienia związane z marką firmy. O employer brandingu mówi się nie tylko przy rekrutacji, tak naprawdę dotyczy on wszystkich działań związanych z pracownikami, czyli: zatrudniania, zwalniania, a nawet działania CSR. A Ty szefowo, co masz z tym wspólnego? Jaka jest Twoja rola?  Twoja rola jest ważna, bo bierzesz na siebie reprezentację firmy, bo zatrudnienia nowej osoby musi być też zgodne z zadaniem dbania o wizerunek Twojej firmy.

Niewidzialna królowa rekrutacji: intuicja

A teraz napiszę coś, co może nie spodobać się działom HR. Wiesz, kogo możesz posłuchać, gdy będziesz musiała podjąć decyzję, kogo zatrudnić? Swojej własnej intuicji. Bo ją masz – jest nią całe Twoje doświadczenie menedżerskie, Twoja wiedza, Twój osobisty „nos do ludzi”, Twoje wyczucie sytuacji, Twoje zdolności interpersonalne. Jesteś niczym kapitan, który kompletuje załogę przed wypłynięciem w rejs. Wiadomo, zabiera sprawdzoną załogę, ale też odważnie i z zaufaniem do siebie podejmuje ryzyko zabrania na pokład nowych członków zespołu. Sprawdzianem będzie wspólny rejs.

Ściągawka z rekrutacji: 9 praktycznych wskazówek dla Ciebie

  1. Niezależenie, czy w rekrutacji pomaga Ci dział HR czy też samodzielnie przygotowujesz cały proces rekrutacyjny, poważnie podejdź do ogłoszenia i zwartych w nim informacji. Ma przedstawiać ono i firmę, i zakres obowiązków, i przyciągać, a nie odstraszać. Kto szuka (mini opowieść o firmie), do czego (opisać zespół i obowiązki), jakie oferuje warunki, kogo szuka (umiejętności, kwalifikacje, cechy osobowości, doświadczenie).
  2. Ogłoszenia w duchu „Wymagamy, oczekujemy…” nie są obecnie dobrze odbierane przez kandydatów i nie budują atrakcyjnego odzewu. Ba! Niezależnie od intencji budują często pejoratywny przekaz. Zmień perspektywę i zadbaj o pozytywny aspekt komunikacyjny, z szacunkiem dla kandydata.
  3. Oferuj, zachęcaj, spraw, by przekaz był napisany dla takiego kandydata, jakiego naprawdę chcesz zatrudnić, tak aby go przyciągnąć, zachęcić – mów jego językiem.
  4. Mów pozytywnie o firmie, nie zapominając o swoim wizerunku jako szefa i budowaniu swojego autorytetu, swojej pozycji – nie zaprzyjaźniaj się na rekrutacji, nie skracaj nadmiernie dystansu na swoją niekorzyść. Pamiętaj o efekcie pierwszego wrażenia – on działa w obie strony.
  5. Przygotuj  swoją własną, krótką, treściwą opowieść o firmie, projekcie, zespole. To ważne dla kandydata, żeby wprowadzić go w klimat organizacji. Opowiedzieć jak, gdzie, z kim i w jakiej atmosferze pracuje się u Was na co dzień. To ważne, bo Twoja opowieść o firmie już buduje wizerunek Waszej marki w głowie kandydata, a tocząca się rozmowa, pomoże Ci znaleźć wspólne punkty z jego nastawieniem, umiejętnościami i motywacją.
  6. Nastaw się na dialog, na partnerską rozmowę, jednak ukierunkowaną na przyszłą pracę. Przygotuj sobie zestawy pytań do Kandydata i podziel je na różne kategorie. Możesz chcieć zapytać np.: o motywację, o doświadczenia, o umiejętności, o mocne strony, o osiągnięcia. Pozwoli Ci to ocenić przydatność kompetencji kandydata, a jednocześnie uporządkuje Ci informacje, tak, byś mogła podjąć  decyzję, co jest dla Ciebie najważniejsze.
  7. Nie lubisz tak szczegółowo planować rozmowy? Przygotuj sobie ogólny schemat, w tym pytania, jakie potrzebujesz zadać kandydatowi. Po co? Po to, żeby go mieć dla siebie, mieć swój rytm, porządek i strukturę, zmniejszy to Twój stres, a jednocześnie da punkt wyjścia i wyznaczy kierunek rozmowy. Nie zapomnij spytać o hobby, pasję, sposób spędzania wolnego czasu. Po pierwsze te pytania rozluźniają atmosferę rozmowy kwalifikacyjnej, a kandydatowi dają pole do przedstawienia się od takiej prywatnej, osobistej strony. Dla Ciebie to może być bardzo cenna wiedza, jaką osobą jest kandydat, a czego nie ma w jego CV.
  8. Na etapie rozmowy zapomnij o feedbacku, nie czuj się zobowiązany, żeby na każdą odpowiedź kandydata dawać swoją ocenę czy opinię, to jeszcze nie jest Twój pracownik. Warto pamiętać, że rekrutacja to rozmowa, nie egzamin. Potrzebujesz członka zespołu, który ma go budować, wzmacniać, rozwijać i dlatego potrzebujesz sprawdzić jego kompetencje, dopasowanie do organizacji i ocenić realnie szanse i możliwości współpracy. Przypomnij sobie wartości, którymi kierujesz się w zarządzaniu, wartości, które chcesz wdrażać. Opowiedz o nich na rozmowie kandydatom, to może służyć weryfikacji wspólnego podejścia i wspólnych obszarów możliwej współpracy.
  9. Zawsze podziękuj każdemu za udział w rekrutacji, poinformuj zainteresowanych o swoich decyzjach, nie wykorzystuj nadmiernie kandydatów w zadaniach rekrutacyjnych. Strategia firmy czy projektu to nie są zadania dla kandydatów. Korzystaj z pomocy działów HR i ich narzędzi, by efektywnie, ekologicznie dla obu stron sprawdzać kompetencje potrzebne do Twoich projektów. A najlepszym sprawdzianem i tak okazuje się wspólna praca na okresie próbnym.

Monika Chodyra

kobieta z pasją do życia i rozwoju. Współautorka książki „Energia Kobiet”. Doświadczony coach, trener i menedżer.

Specjalizacja: coaching menedżerski. 

www.coachdlabiznesu.pl



multitasking

Blaski i cienie życia menedżera, czyli o wyzwaniach stojących przed szefem

„Wiesz, a ja bym chciała, żebyś napisała o tych trudniejszych aspektach pracy menedżera, bo mam wrażenie, że nie wszyscy zdają sobie sprawę, jak to wygląda naprawdę. Ile stresów, wyzwań, o których się nie mówi jest przypisanych do tej roli. I z czym codziennie zmierza się człowiek, który zarządza innymi.”

Niniejszym spełniam prośbę mojej koleżanki, doświadczonej menedżer, która całe swoje życie zawodowe jest szefem i dedykuję tekst wszystkim, którzy marzą o tym, żeby zajmować się na co dzień zarządzaniem. Którzy potrzebują zobaczyć swoje wyzwania z boku, z tzw. dużego obrazka, dla inspiracji. Mam nadzieję, że przeczytają kilka zdań również pracownicy i zmienią trochę zdanie o swoim szefie. Bo to czego nie widać, to…

Oczy widzą, sercu żal

Stopka, wizytówka z podpisem dyrektor, prestiż, uznanie, wyróżnienia, karta firmowa, wyjazdy na konferencje, obiad z prezesem, władza. Co jeszcze uznajemy za splendor, wyróżnienie, szczególne korzyści z bycia szefem? Czego pracownicy zazdroszczą szefom? Wyniki takiej społecznej ankiety mogłyby nas chyba zaskoczyć. Jak postrzegają korzyści z bycia szefem sami szefowie, a jak ich pracownicy?

Jestem przekonana, że w tym temacie jest wielka różnica w postrzeganiu i ocenianiu, w zależności po której stronie stoisz, jakie masz wartości i stosunek do świata. Czy jesteś zadowolonym pracownikiem? Czy sfrustrowanym? I to samo w odniesieniu do szefów. Cieszysz się ze swojej roli? Spełniasz się? Czy może zmęczony obowiązkami, nie zauważasz jak zbliża się do Ciebie wypalenie zawodowe?

Ech, ta percepcja społeczna, zmienna jak pogoda, nie można na niej polegać. Jesteś szefem, i nie robi na Tobie wrażenia wyjazd na kolejną konferencję oraz spanie w czterogwiazdkowym hotelu. To element Twojej pracy, a jednym z jej obowiązków jest reprezentowania firmy, przecież nie będziesz spał w hostelu. Pracownicy za to mogą uznać, no ten to się rozbija, wiadomo, jak się jest szefem, to mu wszystko wolno, my to musimy spać w dwugwiazdkowym. Takie postrzeganie przez pracowników bywa kompletnie nieuprawnione i na dodatek krzywdzące.

Początek wszystkiego, czyli Twoja rola i zadania

Najlepiej będzie wrócić do początku, czyli do zdefiniowania swojej roli w organizacji, przypisanych zadań i obowiązków. Uświadomienia sobie zakresu działań w odniesieniu do swoich umiejętności, cech charakteru, wyznawanych wartości oraz po prostu realnie do swoich możliwości. Bo szef to bardzo szerokie pojęcie. Menedżer to prowadzenie zespołu, projektu, wyznaczanie zadań, rozliczanie ich, odpowiedzialność za ludzi i zadania. Dyrektor czy CEO to jeszcze dodatkowe obowiązki – wizje, strategie, odpowiedzialność za rozwój, firmę z jej zasobami w całości. Zarządzać czy rządzić? Zarządzać czy przewodzić? Przewodzić czy wyzwalać w ludziach ich talenty, zaangażowanie? To Ty możesz wybrać swoją postawę i styl zarządzania.

Trzy perspektywy + Twoja własna

O tym już pisałam w poprzednich artykułach, ale moim zdaniem warto to pokreślić, bo często o tym zapominamy. Menedżer reprezentuje kilka stron: mamy perspektywę zarządu, perspektywę pracowników i perspektywę biznesu – Klientów, Kontrahentów etc. Bywa, że zapomina o czwartej perspektywie, tej własnej, osobistej, która przecież jest niezbędna, by w dobrej formie wykonywać te wszystkie zadania. Bo menedżer to też człowiek. A wyzwania duże. Jest zatem swojego rodzaju koordynatorem prac i zadań poprzez swój zespół, a realizuje cele i misję firmy. Patrzy szeroko i swoimi działaniami obejmuje te trzy perspektywy. Ma do pogodzenia wiele różnorodnych interesów. Łatwe? No, nie wiem. Może spróbujmy zobrazować to metaforą: pracownik jest jak ogrodnik odpowiedzialny za jedną rabatę, czasem kilka. Szef jest odpowiedzialny za wszystkie rabaty, wszystkich ogrodników, za rezultaty (owoce) ich pracy, czyli za to, co wyhodują ogrodnicy, za narzędzia potrzebne w tej pracy i za efekt końcowy, czyli zysk. I co jeszcze ważne! Trendy HR mówią wyraźnie – ogrodnicy mają być zadowoleni. Takie czasy. I może teraz jaśniej zabrzmi popularne powiedzenie, że dobry ogrodnik niekoniecznie musi być dobrym szefem wszystkich ogrodników. A świetny szef ogrodników, wcale nie musi być świetnym ogrodnikiem. Może, ale nie musi. Na tym polega różnica kompetencji.

Odpowiedzialność

Po wielu godzinach sesji z menedżerami odważę się napisać: dojmująca presja odpowiedzialności. Bo jej odczuwanie zależy od indywidualnych cech charakteru, umiejętności radzenia sobie ze stresem i odporności psychicznej. Jedni biorą zadania na klatę, a odpowiedzialność jest dla nich tylko małą kropką nad i, a inni nawet mimo wysokich umiejętności menedżerskich słabo sobie z nią radzą. Presja wyniku, realizacji celów, odpowiedzialność za ludzi, za termin projektu, za zdrowie, za bezpieczeństwo, za wpływ na życie powoduje stres, bo menedżer tej odpowiedzialności ma całkiem sporo. Wliczona w obowiązki, rozliczana codziennie, kwartalnie i rocznie, bywa, że odkłada się w postaci wieloletniego stresu. Co z nią zrobić, gdy nadmiernie przeszkadza? Obciąża, a nie mobilizuje? Zaczyna Ci szkodzić, nie służy Twojej osobistej perspektywie? Odpowiedź może Ci się nie spodobać. Po wykorzystaniu dostępnych metod wsparcia w postaci terapii, coachingu, szkoleń, jeśli stwierdzasz, że to dla Ciebie za dużo – poszukaj nowych wyzwań zawodowych. Cena w postaci własnego zdrowia to nie jest coś, na co będę kogokolwiek namawiać. Bo to zdecydowanie za dużo.

Identyfikacja z rolą

Przyznaję, akurat ten psychologiczny aspekt jest dla mnie bardzo ciekawy, bo rzeczywiście zdarza się, że ludzie pracujący na wysokich stanowiskach menedżerskich utożsamiają się za mocno ze swoją rolą, czyniąc z niej swoją immanentną część osobowości. „Wiesz, bo ja jestem dyrektorem.” Czasem komunikują to w sposób, który niesie w sobie znamiona mylenia stanowiska w firmie z zawodem czy też ze swoim własnym ja. Pamiętasz, taki żart? Zawód: Dyrektor. Zawodowo, to już nie jest takie zabawne. Dyrektor, szef, menedżer to rola i stanowisko w danej organizacji. Na szczęście takie bardzo hierarchiczne pozycje i stanowiska zwłaszcza w komercyjnych firmach odchodzą już do lamusa, ale przyznaj się, znasz na pewno chociaż jedną taką osobę, która na swojej zawodowej roli buduje swoje ego. Która jest szefem „za bardzo”, „za mocno”, która nadużywa swojej pozycji w sposób szkodliwy, który nie służy ani jej samej, ani zespołowi, ani projektowi, ani firmie. Poczucie bycia nad innymi, władza, wykorzystywanie i manifestowanie jej może prowadzić do wielu patologicznych sytuacji biznesowych, i mam tu na myśli takie zjawiska jak mobbing czy molestowanie seksualne. A także może mieć destrukcyjny wpływ na rozwój osobowości jednostki i prowadzić do poważnych zaburzeń zdrowia psychicznego: wypalenia zawodowego czy depresji. Także, proponuję, zdrowy dystans, bhp, rozgraniczenie ról życiowych i zawodowych. Warto o to zadbać.

Na świeczniku

Modelowanie zachowań, wyznaczanie i komunikowanie kierunków rozwoju firmy, sprecyzowanie celów plus przecież tak naprawdę pozycja szefa to rodzaj ekspozycji społecznej. Bycie prawdziwym liderem, to bycie na przedzie. Pewnego rodzaju zawodowa samotność. To również presja bycia nieustannie ocenianym przez pracowników, klientów, kontrahentów oraz oczywiście zarząd. Liczy się każde Twoje zachowanie, wypowiedź, która czasem nagle przestaje być komunikatem osobistym, a staje się stanowiskiem firmy. Reprezentujesz firmę, projekt, swój zespół. Widzą Cię, komentują, nie wszystko do Ciebie dociera, czasem możesz nie mieć szans na zareagowanie i kryzys czy konflikt gotowy. Ocenie pracowników podlega nie tylko Twój styl zarządzania, ale każde potknięcie, błąd, porażka. Bo codzienna praca z ludźmi, reagowanie na sytuacje zawodowe i międzyludzkie to też bycie w kontakcie, bycie w reakcji, potrzeba tonowania nadmiernych emocji swoich i zespołu, reagowanie na sytuacje trudne i kryzysowe w biznesie. Wszystko na widoku. No, prawie.

Leadership, czyli przywództwo

I dlatego od dawna już mówi się nie tylko o samym zarządzaniu, lecz przywództwie. Że prawdziwy lider to nie tylko menedżer, który zarządza zadaniami i projektami, tylko ktoś więcej, kto swoją energią, charyzmą, umiejętnościami międzyludzkimi w naturalny sposób przewodzi innym, a jednocześnie jest członkiem zespołu. Ktoś, komu zespół ufa, szanuje i podąża za nim. Czy umiesz sprawić, by ludzie chcieli z Tobą, dla Ciebie pracować, działać, współpracować w ramach większego celu? Czy potrafisz skutecznie przekonać ludzi do swojej wizji i razem wspólnie iść z nimi ramię w ramię przez projekty, KPI i wyzwania dzisiejszego biznesu? Jakie wartości łączą Ciebie z innym i czynią Cię wiarygodnym, skutecznym liderem? Jakie kompetencje  własne potrzebujesz wzmocnić, a jakie rozwinąć? A może to jaka jesteś w naturalny sposób przyciąga do Ciebie innych? Te i podobne pytania mogą pomóc w budowaniu Twoich skutecznych umiejętności przywódczych. Powodzenia!

Monika Chodyra

kobieta z pasją do życia i rozwoju. Współautorka książki „Energia Kobiet”. Doświadczony coach, trener i menedżer.

Specjalizacja: coaching menedżerski. 

www.coachdlabiznesu.pl

menedżerskie BHP

Menedżerskie BHP, czyli jak odpoczywać i ładować energię do działania cz.2

Jeżeli zapracowana, z głową wiecznie w swoich obowiązkach i planach, zdołałaś jednak przeczytać pierwszą część artykułu o własnym BHP i pomyślałaś: “O nie, jakie znowu szukanie flow? Luksusy dla nielicznych! A ja nie mam czasu. Mam inne wyzwanie. Jakie spa, nie mam na to czasu? Jakie zarządzanie energią, robota jest do zrobienia!”, to odpowiem Ci tak: “Spokojnie, dostaniesz inspiracje i podpowiedzi, bo całym sercem chcę podzielić się swoimi doświadczeniami. Tak byś mogła zastanowić się, co możesz zrobić dla siebie w najbliższym czasie. Rozpoczyna się majówka, znajdziesz czas na chwilę autorefleksji, obiecaj to sama sobie. A może coś Cię zainspiruje? Korzystaj z mojego doświadczenia i praktyki oraz opinii innych kobiet!

Czas na instrukcję

Dbamy o tak wiele naszych kobiecych aspektów: standardem dla każdej z nas są zadbane włosy, cera i paznokcie.  A nasza głowa, nasze myśli, nasz mózg? Naszych myśli nie czeszemy tak często jak tego potrzebują, nie myjemy sobie głowy wewnątrz, spłukując negatywne myśli, nie pozbywamy się tego, co brudne, niepotrzebne, co psuje nas od środka. Co zrobić, żeby zadbać o swoje zdrowie psychiczne, o to wewnętrzne samopoczucie, o własny dobrostan?

Służy mnie, może posłuży i Tobie:

  • Zielone: wyjazd na łono natury, spacer po lesie – dusza mi się uspokaja, a serce raduje;
  • Medytacja: bez niej wielu trudnych sytuacji bym nie przetrwała, to mój ratunek, moja pustelnia, moja harmonia z wszechświatem. Pozwala na totalne odłączenie się od myśli, stan wewnętrznej harmonii, której wypracowanie rzeczywiście wymaga pewnego wysiłku, jakim są systematyczne ćwiczenia, ale zapewniam Cię, że warto;
  • Malowanie: kiedyś zaczęłam malować abstrakcyjne mandale. Moja mała siostrzenica spytała mnie: „ Ciociu, po co Ty rysujesz ciągle te kolorowe kółka?”. Najpierw sama nie wiedziałam po co, nawet dziecku wydaje się to za dziecinne jak na ciocię. Ale potem zdałam sobie sprawę, że koi to moje nerwy i uspokaja myśli. Do tamtej pory, przyznaję pokornie, nie sądziłam, że autoterapia ma taką moc.

Popróbuj i zobacz, co Tobie daje oddech, spełnienie, relaks. Rób, pisz, szukaj. Metodą prób i błędów znajdź swoją własną receptę na odpoczynek i ładowanie akumulatorów. Co może Ci w tym pomóc?:

Nowe, dobre nawyki

Znasz może „7 nawyków skutecznego działania” Stephena Coveya? Swego czasu to była prawdziwa Biblia dla menedżerów. Covey uczył, żeby wykształcić, wypracować sobie dobre, służące nam nawyki i dzięki temu efektywniej funkcjonować i zarządzać. Żeby zobrazować, o jakie przyzwyczajenia mu chodzi, przytoczył przykład mężczyzny, który z użyciem piły ścina drzewo. Obserwator podchodzi i pyta:

– Co robisz?

– Nie widzisz? Ścinam to drzewo.

– Wyglądasz na bardzo zmęczonego! – mówi obserwator– Długo już to robisz?

– Ponad pięć godzin – odpowiada mężczyzna. – I jestem skonany! To ciężka praca.

– Może zrób małą przerwę i naostrz piłę? – proponuje widz. – Z pewnością poszłoby wtedy szybciej.

– Nie mam czasu na ostrzenie piły – odpowiada mężczyzna stanowczo. – Ścinam drzewo.

Ten nawyk ostrzenia piły to nasza regeneracja. Teraz Ty przyznaj się sama przed sobą, czy potrafisz odpoczywać bez wyrzutów sumienia? Czy raczej najpierw zadania, potem na końcu ewentualnie coś dla Ciebie? Ostrzenie piły może nie być najlepszą metaforą dla kobiet, ale przecież chcemy czerpać od najlepszych, a na tym przykładzie każda z nas może wymyślić sobie analogiczny, bardziej kobiecy przykład. Może pomogą Ci też poniższe zdania, które szczerze i z rozmysłem uzupełnij:

  • Odpoczywanie jest dla mnie jak…
  • Potrzebuję regeneracji, bo…
  • Kiedy odpoczywam, to korzystają na tym również…
  • Najlepiej regeneruję się…
  • Najbardziej pomaga mi – 10 rzeczy,  po których czujesz, że jesteś zrelaksowana:…

I zastanów się, ile razy w tygodniu znajdujesz czas na spacer, basen czy fitness? Kiedyś mówiło się w mojej szkole trenerów: „Zrób coś dla Siebie, a Siebie zrobi coś dla Ciebie”. Brzmi niezbyt poprawnie, ale ma głęboki sens. Znajdź czas dla refleksji, odreagowywania, zajmowania się sobą, troszczenia się o swoje ciało i na bycie w formie. Na wszystko to, co prowadzi do zdrowia. Zadanie dla Ciebie to odnaleźć Twoje własne sposoby na rozładowanie nagromadzonych napięć stresu, w tym także takiej aktywności, która resetuje umysł, uwalnia od gonitwy myśli, naturalnie włącza tylko „tu i teraz”, skupienie na teraźniejszości, na wykonywanym zadaniu.

Reset

Wolna głowa, poukładane myśli, dobrze się czujesz sama ze sobą, wiesz, co masz robić. Znasz ten stan? Zatem, poszukajmy, co Cię najlepiej resetuje. Bo znowu, każdy ma inaczej, każda z nas musi wypracować swoje własne sposoby na naładowanie akumulatorów.  To może być trening na siłowni, to może być spacer po lesie, przepłynięcie 40 basenów lub też sesja zumby. Zauważ, że taki prawdziwy, totalny i skuteczny reset jest skuteczny w 100 % dopiero wtedy, kiedy angażujemy w niego także nasze ciało. Nawet w medytację, która stereotypowo może być postrzegana jako wyciszenie umysłu, też zaangażowane jest ciało. Pracujesz na swojej wewnętrznej energii, skupiasz się na oddechu, a ciało dostraja się do niego.

Dolce far niente

Lubisz Włochy? Słoneczną Italię? Marzenie prawda. Ten niewymuszony, beztroski styl życia. Włosi wypracowywali go przez lata, trochę wynika on z dostosowania się do klimatu – słynna sjesta. Od Włochów na pewno mogłybyśmy się nauczyć dostosowywania do warunków, dopasowania swoich działań do siebie. I przede wszystkim „dolce far niente”, czyli słodkiego nicnierobienia, które tak naprawdę jesteśmy w stanie sobie zafundować ewentualnie w wakacje. A coraz bardziej potrzebujemy robić nic. Nie uczyć się, nie skrolować fejsa, nie czytać lekcji dzieci, nie czytać wcale, nie myśleć, co jutro na obiad, i co właściwie ten Nowak z projektu B miał na myśli, kiedy Cię zaatakował na zebraniu. Mam wrażenie, że my kobiety i tak działamy albo w myślimy o działaniu. Bo ilość obowiązków, zadań, aktywności zaczyna być przerażająca. I dla naszej głowy, dla naszego mózgu, a także ponad siły dla naszego ciała, które poddane torturze dyscypliny bycia w formie rzadko odpoczywa naprawdę.

Ruch, ruch i jeszcze raz ruch

Kiedy pracuje ciało, to odpoczywa głowa. Zapytałam kilka różnych kobiet menedżerek o ich indywidualne recepty na wytchnienie, relaks i złapanie oddechu. Okazuje się, że z dużym prawdopodobieństwem sukcesu możesz zacząć od…sportu!

Agnieszka Stempień, menedżerka i mama dwójki dzieci, która pracując na wysokich obrotach w firmie samochodowej, odnalazła taki oto sposób na ładowanie energii:

„Przyznaję, zajęło mi to dobrych kilka lat, zanim odkryłam, co na mnie działa, czego potrzebuję i co najlepiej mnie przygotowuje do codzienności. U mnie to port. Chodzę na intensywne treningi dwa razy w tygodniu, i naprawdę, wiem po sobie, jak fizjologia wyzwala nowe siły, żeby sprostać wyzwaniom życiowym i biznesowym. Po każdym treningu czuję się  jak nowa. Jakbym wyjęła głowę z rutyny obowiązków i zanurzyła się w totalnie abstrakcyjną strefę. Wyłączam głowę, buduję swoją siłę na nowo i dzięki temu staję się prawdziwą, realną optymistką, gotową do działania. Bo duże stresy, duże wysiłki wymagają takiej samej proporcji w ich rozładowaniu. Mnie pomaga duży wysiłek fizyczny, buduje moją pewność siebie, przygotowuje mentalnie do wyzwań w biznesie, pobudza organizm do regeneracji, pozwala zgubić stres. Nazywam to przeformatowaniem głowy. Mam 10 razy więcej energii, świetnie się czuję, wiem, że dobrze wyglądam. Ogarniam dom, dzieci i biznes, zaczęłam właśnie dwa duże projekty, o których wiem, że nie podjęłabym się ich, gdyby nie sport. Bo to on pomaga przekraczać swoje ograniczenia, stawiać nowe cele i realizować na 100% własny potencjał. Czuję, że żyję, jestem świadoma siebie i spełniona.”

Liliana Kupaj, Coach Master Trainer ICI, autorka książek rozwojowych, prekursorka coachingu w edukacji w Polsce, właścicielka Szkoły Coachingu:

„Na mnie działa zielony wycisk. 5 km z kijami lub bieganie, koniecznie w lesie, gdzie jest dobra energia. Bez telefonu, bez kompa. Potem jak jest duże zmęczenie wybieram SPA i masaż relaksacyjny, zdarzają mi się też się długie rundki z filmami.”

Ania Pamuła, menedżer, psycholog, mama trójki chłopców:

„Dla mnie relaks to książka, regularne wyjazdy w ciche miejsca z dużą ilością zielonego, na przykład Mazury albo Podlasie, i długie, dłuuugie spacery w lesie.”

Alicja Skorupka, koordynator w Enel Med, mama dwójki prawie dorosłych chłopców:

„Las, pies, włóczęga, basen. Do niedawna wspólne śpiewanie – i dawało mi to wiele radości.”

Ewelina Klarenbach, CEO w firmie Mapa Zdrowia:

„Moje sposoby na stres? 1. Rozwiązywanie problemów zamiast ich odwlekanie, kiszenie i czekanie aż zmiana chwyci za gardło 2. Spacer po lesie 3. Potęga teraźniejszości – patrzę, gdzie jestem i jestem, ćwiczę tu i teraz, oddycham tym, co jest – jak wychodzę z pracy, nie myślę o pracy. 4. Spotkanie się z kimś ważnym w celu wzajemnego BHP 5. Natura, spacer, las daleko od miasta – to mnie wiele razy podniosło z kolan 6. Coaching z moim trenerem mentalnym, po każdej sesji dostaję skrzydeł i wiem, co mam robić 7. Spacer z psami 8. Szybki marsz bez psów, około 40 min 9. Audiobooki rozwojowe 10. Oglądanie rozwojowych wywiadów z ludźmi, którzy wyszli z kryzysowych sytuacji życiowych i niestety 11. Słodycze; wiem, niezdrowe i nie polecam.”

Monika Chodyra

kobieta z pasją do życia i rozwoju. Współautorka książki „Energia Kobiet”. Doświadczony coach, trener i menedżer.

Specjalizacja: coaching menedżerski. 

www.coachdlabiznesu.pl

zapracowanie

Menedżerskie BHP, czyli jak odpoczywać i ładować energię do działania cz.1

Powiem Wam, że to duży temat. I narodowy, bo z wielu raportów wynika, że Polacy pracują największą ilość godzin w tygodniu. I branżowy, bo według mnie hasło “Work&Life Balanse” dla naszych działów HR zbyt często bywa tylko hasłem, a stanowczo za rzadko realną praktyką w firmach.

Nie powiem Wam, ile widziałam tzw. relaxing roomów, z których nikt w firmie nie korzystał, a które „wytapetowane naturą” funkcjonują nadal jako salki konferencyjne… czyli nadal w trybie praca. I My też tak mamy. Prawdziwy odpoczynek i relaks są mało dostępne. Gdzieś pojedziemy, poleżymy, poczytamy (dobrze by było!) i zostaje nam tapeta na telefonie. Jezioro z lipca, morze z sierpnia, ładujemy akumulatory na urlopie. Choć… na urlopie to my mamy tyle do roboty! I zwiedzać trzeba, i odpocząć,  wyspać się i odwiedzić rodzinę, aaa i odpisać na email, a zresztą, wzięłam laptopa, co Ci będę mówić, jak było na wakacjach. Znacie to?

Problem odpoczywania, wyzwanie zarządzania swoimi zasobami, zrównoważony tryb życia, który służy nam indywidualnie, z którego my sami jesteśmy nie tylko zadowoleni, ale też nie imają się nas kłopoty ze zdrowiem, z bólem głowy, nie narzekamy na permanentne zmęczenie.

To także ogromny temat indywidualny, dla każdego z nas, bo jednak nie ma uniwersalnej recepty ani na odpoczywanie, ani na radzenie sobie ze stresem, ani na pozytywne ładowanie akumulatorów. Jest za to parę kierunków i parę inspiracji. Jednym z większych wyzwań dla dorosłego człowieka, który zaczyna zawodowy rozwój, jest odkrycie, co na Ciebie działa najlepiej, jaki odpoczynek preferujesz, co działa krótkoterminowo, co długoterminowo. Odpoczynek jest związany z Twoimi predyspozycjami, Twoim stylem życia, osobowością i tym , jak funkcjonujesz w swoim życiu. Stres? Nie da się go dziś uniknąć. Odpowiedzialność? Wpisana w obowiązki szefa. Presja? Odczuwana indywidualnie i stale. Jeszcze mamy na dokładkę niską asertywność i zapominanie o naszej osobowości, cechach charakteru oraz wrażliwości. Na dodatek my, kobiety, stajemy przed wyzwaniami łączenia kilku ról na raz, bo pracujemy dziś tak dużo, szybko, wielozadaniowo, przeskakujemy z projektu do projektu, stajemy w różnych rolach…

Opowiem Wam skąd pomysł na ten temat, chociaż mnie samej, kiedy jeszcze pracowałam po 9-10 godzin dziennie jako menedżer, zajęło wiele czasu i energii, by znaleźć własne sposoby regeneracji. Najpierw myślałam, że chodzi tylko o stres, dziś natomiast zdaję sobie sprawę, że to bitwa o coś znacznie więcej.

Zarządzanie stresem czy swoją energią ?

Tak, stresem słabo można zarządzać, raczej sobą w stresie. Dlatego to właśnie profesjonalna nazwa dla tak potrzebnych dziś szkoleń. Ale co powiesz na zarządzanie swoją energią? Kiedyś moja klientka nazwała mnie atomówką. “Bo Ty masz tyle energii!” Miałam i mam, ale w międzyczasie zdarzyło się kilka takich rzeczy, które zmusiły mnie do zatrzymania, zmiany trybu życia, zmiany priorytetów i kierunków zawodowych. Kiedyś przesadziłam mocno z eksploatowaniem swojego organizmu, dlatego wiem coś o tym. Zdrowa, jesteś zadaniowa, wiele ogarniasz i masz powera, cały czas wydaje Ci się, że jeszcze to, jeszcze dam radę, Twoja lista “To do” ma co najmniej kilkanaście punktów na dzień, przy czym oczywiście nie masz czasu dla siebie, na odpoczynek, na relaks, na sport… Do czasu.

Na co musisz dać się namówić?

Na autorefleksję, szczerą wobec siebie, na uczciwy rachunek sumienia, na swego rodzaju bilans działań, aktywności, na spojrzenie jak wygląda Twój tryb życia, jak wiele godzin dziennie pracujesz, kiedy odpoczywasz, w jaki sposób, jak dbasz o siebie i swoje zdrowie, w jaki sposób realizujesz swoje pasje czy hobby? A no co tracisz energię, na jakie projekty, na jakie zadania, co Cię męczy, obcina skrzydła, wyczerpuje? Warto znaleźć swój moment bez działania, bez projektów, bez obowiązków domowych, czysta karta, wyjątkowy, bo niezbędny i potrzebny czas dla samej siebie, kiedy możesz marzyć, planować, słuchać muzyki lub cokolwiek, co lubisz.

Zwolnij autopilota, bo zaprowadzi Cię na manowce

Życie na autopilocie – pewnie już spotkałaś się z tym określeniem. Jest często używane przez trenerów rozwoju osobistego, i tak naprawdę oznacza rutynę, automatyczne zachowania i reakcje wyuczone, często nawykowe, bez udziału świadomości. Już słyszę głosy: „Ale poczekaj, ale zaraz, słuchaj, ten mój autopilot pomaga mi w ogóle jechać przez życie, ogarniać pracę; daj spokój, jak się tak rozpędzę to działam, teraz taki czas, wszyscy są zmęczeni, każdy teraz ma stresy”…

To prawda. Wszędzie słyszę o stresie, wyczerpaniu, zmęczeniu. Co druga osoba zapracowana mówi, przewracając oczami, jak bardzo ma dość. Dotyczy to pracujących i szefów i pracowników, niezależnie od stanowiska. Bywa, że skoro naszymi działaniami kieruje automat przyzwyczajeń, zapędza nas wcale nie tam, gdzie byśmy chcieli. Zmęczeni myśleniem o wszystkim nie umiemy myśleć o niczym.

Nie umiemy odpoczywać nawet wtedy, gdy uda nam się wyrwać do spa czy na krótkie wakacje. Inną kwestią jest też przymus działania, bycia aktywnym, potrzeba spełniania zadań i realizacji celów. Tylko wiecie – recepta jest jedna i na szczęście staje się coraz bardziej „modna”. Mowa o uważności. Uważności na siebie, swoje potrzeby, uczucia, reakcje, wsłuchiwanie się w siebie i co dla wielu jest wyzwaniem – wyłączenie natłoku myśli, często stresującego dialogu wewnętrznego. „Zrób coś, daj receptę, powiedz, co mam zrobić, żeby wyłączyć głowę?” – proszą mnie często ludzie zmęczeni i stresem i presjami i życiowymi zmaganiami. A to ogromne wyzwanie.

Co robić by wyłączyć głowę?

Odpowiem, dzieląc się moim doświadczeniem: szukać swojego flow. Flow to stan lekkości, coś co sprawia Ci przyjemność, kiedy koncentrujesz się na jakimś działaniu. Uświadom sobie swoje zasoby, talenty, nawet powiem „wezwania duszy”, a także swoje potrzeby energetyczne, czyli swój typ osobowości. Jak odpoczywasz, jakie masz podejście do pracy, co sprawia Ci przyjemności, a które czynności faktycznie „resetują” Ci głowę. Podczas jakich czynności skupiasz się naturalnie na tu i teraz, nie myślisz, nie planujesz, nie roztrząsasz problemów.

Szukaj swego flow – zadanie na całe życie

Ostatnio mojej Klientce, która pracuje na dwa etaty, jest bardzo mądrą osobą, jak to się dziś mówi ogarniętą, dałam zadania domowe następującej treści. Wykonaj je i Ty, przemyśl, a w kolejnej części dowiesz się, co dokładnie zrobić z odpowiedziami.

Napisz sobie na jednej kartce wszystkie swoje aktywności i działania, które:

  • Sprawiają Ci przyjemność;
  • Sprawiają że realnie odpoczywasz;
  • Sprawiają, że się spełniasz, realizujesz, coś tworzysz sama z siebie

Monika Chodyra

kobieta z pasją do życia i rozwoju. Współautorka książki „Energia Kobiet”. Doświadczony coach, trener i menedżer.

Specjalizacja: coaching menedżerski. 

www.coachdlabiznesu.pl



O nas

Nasz portal to miejsce, w którym klasa jest tym, co łączy kobiety z różnych pokoleń, o różnych przekonaniach i stylach. To miejsce z duszą i klasą stworzone właśnie dla Ciebie.

Ambasadorka Portalu

irena-kaminska-radomska

 

Ambasadorką portalu
jest Pani
Dr Irena Kamińska-Radomska

Kontakt

Redaktor naczelna:
Joanna Wenecka-Golik
naczelna@kobietazklasa.pl
+48 600 326 398

Zastępca redaktor naczelnej:
Aleksandra Kałafut
akalafut@kobietazklasa.pl
+48 539 176 512

Biuro:
kontakt@kobietazklasa.pl

Copyright 2019 WebSystems ©  All Rights Reserved