stylizacja-trampki-damskie-trampki-do-sikienki-trampki-do-spodni-buty-damskie (1)

Trampki damskie – klasyka w najlepszym wydaniu

Trampki to buty, które na stałe weszły do kanonu mody damskiej, męskiej i dziecięcej. To wywodzące się z boiska do koszykówki obuwie przeniosło się na modne ulice i tam już pozostało. Od wielu lat i w każdym sezonie w kolekcjach producentów obuwia i projektantów pojawia się jakaś interpretacja klasycznego wydania trampek – np. w metalicznym kolorze czy z innym niż sznurowane zapięcie. Jak nosić damskie trampki i które kolory są niezawodne, ponadczasowe i będą pasować na wiele okazji?

Gdzie kupić trampki damskie?

Trampki damskie znajdują się w ofercie większości sklepów internetowych i stacjonarnych z butami. Gdzie upolować dla siebie nową parę? Trampki to buty, które pasują na praktycznie każdą stopę – bez względu na jej szerokość czy tęgość. Większość modeli jest sznurowana, co poprawia dopasowanie do indywidualnych preferencji każdej noszącej jej osoby. Dlatego właśnie trampki to buty, które warto kupować bezpiecznie bez wychodzenia z domu przez internet. Wiele e-sklepów stale obniża ceny swojego asortymentu, oferujemy atrakcyjne rabaty i wyprzedaże końcówek kolekcji. Jednym z takich miejsc jest sklep internetowy Suzana.pl. W jego ofercie znajdziemy trampki damskie różnych producentów np. kultowe propozycje od polskiego brandu, czyli trampki Big Star. Nową parę można zamówić o dowolnej porze dnia lub nocy, nie patrząc na godziny otwarcia galerii handlowych, a także kolejki do kasy czy przymierzalni. 

Jak nosić damskie trampki?

Wielkim atutem damskich trampek jest ich uniwersalna forma, pasująca na wiele okazji i do różnych stylizacji. Pierwszy, sprawdzony na nie patent, to zestaw z jeansowymi spodniami. Najlepiej prezentować się będą dopasowane rurki np. typu skinny jeans. Damskie trampki to także dobra opcja to modnych spodni typu mom jeans – najlepiej podwinąć ich nogawki, wtedy stylizacja nabierze lekkości i charakteru. Trampki wyglądają również dobrze do spodni ze skóry lub eko skóry – najlepiej sięgnąć po całe czarne trampki lub czarne z białą, gumową podeszwą.

Damskie trampki uzupełnią też wiele dziewczęcych i kobiecych stylizacji z sukienkami oraz spódniczkami. Najlepsze długości tych ubrań to mini lub midi, bo nie przykryją cholewek butów, tylko odpowiednio je wyeksponują. Inny na nie pomysł to spódnica lub sukienka długości maxi. Taki zestaw, składający się z lekkiej, zwiewnej spódnicy do ziemi i białych trampek, to idealna opcja na lato. 

Trampki nosi się także do rockowych stylizacji oraz ubrań utrzymanych w stylu grunge. Koszula w kratę, skórzana ramoneska, przewiązana w pasie denimowa katana czy oversize’owy sweter i przecierane, dziurawe dżinsy – takie elementy garderoby doskonale korespondują z trampkami. Trampki można także założyć do bardzo dziewczęcych ubrań, np. tiulowej spódniczki czy sukienki w drobne kwiaty. Buty te dobrze wyglądają zarówno do ubrań gładkich, jak i we wzory: moro, paski, hawajskie kwiaty czy egzotyczna dżungla. Trampki pasują także do formalnych strojów, utrzymanych w stylu smart casual. Nikogo nie szokuje połączenie tych butów z garniturowymi spodniami lub marynarką. 

Jaki kolor trampek wybrać?

W ofercie trampek damskich panuje ogromne rozróżnienie. Znajdzie się klasyka w najlepszym wydaniu, czyli modele czarne, białe, czerwone i granatowe. Sklepy stacjonarne i e-sklepy z obuwiem proponują też modne, metaliczne propozycje w kolorze złotym lub srebrnym, a także z denimową cholewką. Które wybrać, by móc je nosić przez kilka kolejnych lat? Pewniakiem są białe trampki. Od wielu sezonów są niekwestionowanym faworytem, jeśli chodzi o stylizacje na wiosnę i lato. Z mody nigdy nie wyjdą także trampki czarne z białą, gumową cholewką. Ten kolorystyczny duet jest ponadczasowy i pasujący na co dzień, a także do sportowych i smart casualowych stylizacji. Fanki prostych, jednokolorowych stylizacji mogą uzupełnić swoją szafę o nową parę trampek w przykuwający wzrok wzór: paski, kwiaty lub inny print. Jeden taki element w monochromatycznym zestawie nada mu oryginalności oraz wyrazistości. 

kokos(1)

Olej kokosowy na twarz

Olej kokosowy to już właściwie evergreen, jeśli chodzi o emolienty stosowane w szeroko pojętej pielęgnacji. Jest często używany w zabiegach odżywczych i ujędrniających na ciało czy jako olej bazowy w rytuale olejowania włosów. Ostatnio coraz częściej proponuje się go także do aplikacji na twarz, a konkretnie – do olejowania twarzy.

W tym celu zdecydowanie warto wybierać jego wersję nierafinowaną – zachowuje ona bowiem pełnię substancji odżywczych, które zawdzięcza m.in. kwasowi laurynowemu i wielu witaminom. Ten wariant kosmetyku jest bogatym źródłem składników mineralnych (m.in. żelaza, magnezu, potasu, wapnia, kwasu foliowego, cynku i fosforu) oraz witamin C, E i tych z grupy B.

Olej kokosowy na twarz jest wysoko ceniony za swoje właściwości antybakteryjne, przeciwgrzybicze i antywirusowe. Dobrze sobie radzi ze stanami zapalnymi skóry i łagodzi jej podrażnienia. Dobrze jednak zachować ostrożność w jego aplikowaniu na twarz, ponieważ sam w sobie jest dość ciężki i komedogenny. Oznacza to po tyle, że zatyka ujścia gruczołów łojowych, więc jeśli masz cerę ze skłonnością do tak zwanego zapychania, lepiej wybrać emolient innego rodzaju. Dzięki zawartości witaminy E, czyli tzw. witaminy. Olej dobrze odżywia cerę i pozostawia po sobie delikatny film ochronny – warto więc stosować go na noc i w sytuacji, gdy twarz narażona jest na działanie niekorzystnych warunków atmosferycznych, jak np. silny mróz czy wiatr. Regularne używanie kosmetyku sprawia, że skóra staje się miękka, odżywiona i pełna blasku.

Olej kokosowy doskonale sprawdza się także jako środek do demakijażu, który nie wywołuje podrażnień ani ucznia pieczenia. Radzi sobie nawet z trudnymi przestrzeniami wokół oczu, nawet przy delikatnej skórze. Jest to kosmetyk bardzo wydajny – wystarczy nawet niewielka ilość, by skutecznie zmyć makijaż. Dodatkowym plusem, o którym warto wspomnieć, są właściwości nawilżające. Po aplikacji olej kokosowy odżywia rzęsy i dba o skórę wokół oczu. W takiej sytuacji może się pojawić wrażenie delikatnej mgiełki na oczach. Wystarczy wtedy położyć na powieki waciki nasączone ciepłą wodą. Po kilku minutach uczucie powinno minąć.

Olej kokosowy jest także doskonałym surowcem do produkcji domowych kosmetyków. Przysłuży się do produkcji m.in. peelingu, nawilżającego balsamu do ust czy nawet pasty do zębów. Bohater dzisiejszego tekstu jest kosmetykiem wielozadaniowym, który sprawdzi się w wielu sytuacjach.

Beauty Woman with perfect Makeup and Manicure. Glamour Girl with Jewelry. Pink Lips and Nails. Precious Stones and Silver. Beauty girls Face isolated on light Background. Fashion photo

Jakie są najlepsze lakiery do paznokci — tradycyjne czy hybrydowe?

Każda miłośniczka manicure stanęła kiedyś przed tym wyborem — jakie lakiery do paznokci wybrać? Tradycjonalistki, które stoją murem za zwykłymi lakierami, nie chcą nawet słyszeć o hybrydzie. Z kolei te kobiety, które raz jej spróbowały, mówią, że nigdy nie wrócą do lakierów tradycyjnych.Kopiuj HTML Kopiuj tekst

Tak naprawdę i jedne, i drugie mają swoje zalety i wady. Wybierz manicure na podstawie tego, czego oczekujesz i jakie są Twoje potrzeby. Zobacz, co oferują poszczególne produkty.

Tradycyjne lakiery do paznokci, które długo się trzymają

Zwykłe lakiery do paznokci towarzyszą nam już od dawna i zna je każda z nas. Na pewno zdarzyło Ci się kiedyś podkradać je mamie i malować sobie niezdarnie paznokcie. Mają one jedną zasadniczą wadę — często są mało trwałe. Zdarza im się ścierać z paznokci i odpryskiwać. To nieestetyczne i wymaga natychmiastowej poprawki albo zmywania wszystkich paznokci.

Dlatego, jeśli już decydujesz się na tradycyjne lakiery do paznokci, wybieraj takie, które oferują najlepszą trwałość. Stawiaj na marki, które są znane z oferowania najwyższej jakości produktów. A jeżeli chcesz mieć pewność, że Twój manicure będzie się trzymał nawet kilka tygodni, wybierz hybrydę.

Lakiery hybrydowe, z którymi zrobisz manicure samodzielnie

Hybrydowe lakiery do paznokci to wygodny i prosty sposób na trwały manicure. Trzymają się na paznokciach nawet 4 tygodnie. Ściągasz je tak naprawdę dopiero wtedy, kiedy pojawi się widoczny odrost albo zechcesz zmienić zdobienie. Musisz wiedzieć, że nie ma konieczności, abyś za każdym razem robiła hybrydy w salonie.

Manicure hybrydowy możesz wykonać samodzielnie w swoim zaciszu domowym. Wystarczy, że kupisz specjalny zestaw startowy, który zawiera lakiery do paznokci, lampę UV/LED i potrzebne do stylizacji akcesoria. To nieduża inwestycja, która zwróci Ci się już po kilku użyciach. W ten sposób będziesz mogła robić hybrydy taniej i świetnie się przy tym bawić!

Jakie najlepsze lakiery do paznokci wybrać?

Zarówno tradycyjne lakiery do paznokci, jak i hybryda, mają swoje zalety. Zwykłe lakiery możesz zmyć szybko i łatwo dosłownie w każdej chwili. Dzięki temu też możesz znacznie częściej zmieniać swoje stylizacje. Jeśli nie byłabyś w stanie mieć paznokci w jednym kolorze przez kilka tygodni, wybór tradycyjnych lakierów jest dla Ciebie lepszy.

Z drugiej strony hybrydowe lakiery do paznokci są trwałe, co ucieszy każdego, kto chce mieć nienagannym manicure jak najdłużej. Za pomocą hybrydy możesz też przedłużyć swoje paznokcie albo wykonać wiele zdobień o wiele wygodniej i łatwiej niż zwykłym lakierem.

Jak widzisz, nie ma jednej dobrej odpowiedzi na pytanie, jakie są najlepsze lakiery do paznokci. Nic nie stoi na przeszkodzie, abyś robiła sobie stylizacje zamiennie — raz tradycyjną, a raz hybrydową. Najważniejsze jest to, że obie możesz wykonać sama. Wybierając produkty do domowego użytku, nie stawiaj na najtańsze rozwiązania. Wybierz te trwałe i wysokiej jakości, co zapewni Ci jednocześnie piękne i zdrowe paznokcie.

Projekt bez tytułu (5)

Toczki filcowe – jaki wybrać?

Damskie nakrycia głowy to temat-rzeka. Mnogość fasonów, modeli, których wybór dyktuje nam okoliczność, pora roku czy własne upodobania, może onieśmielać. W dzisiejszych czasach trudno jednak o konkretne reguły, które dyktowałyby konieczność noszenia tych, a nie innych nakryć głowy, dlatego warto słuchać własnego głosu rozsądku i stylu i wybierać takie nakrycia, które najbardziej nam się podobają i które będą komfortowe. We współczesnym świecie nakryć głowy panuje całkowity liberalizm. To Ty decydujesz, jaki model nosisz na co dzień, a jaki na wielkie wyjścia. Warto być nieco przekornym w tym temacie i nie powielać ustalonych niegdyś zasad – eksperymenty modowe są jak najbardziej na czasie i świadczą o wyczuciu modowego stylu.

Jakie modele są najbardziej popularne?

Zarówno latem jak i zimą coraz więcej osób decyduje się na oryginalne, kolorowe lub po prostu praktyczne nakrycia głowy. Latem są to najczęściej bejsbolówki, noszone także do zwiewnych sukienek czy letnich garniturów, olbrzymie kapelusze dające cień nie tylko twarzy ale i ramionom, i dekoltowi. Jesień i zima to czas, w którym do głosu dochodzą dzianinowe czapki, ale także toczki czy kapelusze. Od kilku sezonów królują czapki z pomponami – zwłaszcza te robione ręcznie przyciągają wzrok i sprawiają, że stylizacja nabiera oryginalności. W tym sezonie modne są kolory ziemi: czerń, beże, zielenie, brązy doskonale uzupełnią zimowe stroje.

Na naszych ulicach modne stają się także kapelusze i toczki! Co warte zauważenia i odnotowania – fasony te wybierane są przez coraz młodsze kobiety. Należy skończyć z myśleniem i stereotypowym kojarzeniem tego rodzaju nakryć głowy ze starszymi, eleganckimi paniami. Kapelusze wełniane noszone do puchowych płaszczyków, skórzanych ramonesek i zwiewnych sukienek zawładnęły ulicą! To prawdziwy krzyk mody.

Toczki to nie tylko nakrycie głowy, które kojarzymy z dresscodem  stewardess czy nobliwych starszych pań w drodze do teatru.  Toczki filcowe w Hatfactory pokazują, że nawet młode osoby mogą sięgnąć po ten rodzaj nakrycia głowy i czuć się modnie i nadal młodo! Choć toczki bez wątpienia kojarzą nam się z modą lat 30. XX wieku, to niemal 100 lat później nadal sprawdzą się na wielkie wyjścia czy do codziennych stylizacji. Toczki filcowe są niezwykle kobiece i gustowne. Choć połączenie ich z futrem może grozić, że zwłaszcza osoba młoda będzie wyglądać jak „przebrana”, nie ubrana, to łącząc toczek, przewrotnie, z trenczem lub parką uzyskasz całkowicie modowy look. Toczek to doskonały wybór także na wielki wyjścia, zakładając go do eleganckiego płaszcza i butów na wysokim obcasie możesz być pewna, że niejedna osoba zwróci na Ciebie uwagę. Wybór tego rodzaju nakrycia głowy sprawdzi się podczas rodzinnych imprez – chrzty, śluby czy jubileusze wymagają nieco odświętnej stylizacji- toczek sam w sobie świadczy o dużej elegancji. Jeśli nie boisz się modowych szaleństw, wybierz toczek z dopinaną woalką/fascynatorem – zasłonięcie fragmentu twarzy uczyni Cię jeszcze bardziej tajemniczą i interesującą.

Toczek to także doskonały pomysł na prezent dla Twojej mamy, babci czy siostry. Synonim elegancji i modowego szyku z pewnością zachwyci wszystkie osoby dbające o swój wygląd. Duży wybór tego rodzaju nakryć głowy znajdziesz na hatfactory.pl.

Zrzut ekranu 2020-11-10 o 13.49.06

Jak kulturalnie rozmawiać przez telefon?

Mam nieodparte wrażenie, że więcej teraz rozmawiamy przez telefon niż bezpośrednio. Nie tylko ze względu na warunki pandemiczne i ograniczone możliwości odwiedzania się. Wydaje mi się, że niektórzy traktują takie rozmowy kompulsywnie. Jeśli nie mają akurat nic do zrobienia, to sięgają po telefon i – albo przeglądają stronki, robiąc internetowe zakupy, albo wybierają czyjś numer i dzwonią. Tak po nic. I nie mogą skończyć.

Problematyczna jest jakość prowadzonych rozmów telefonicznych. W czasie ich trwania popełniane są wszelkie faux pas, jakie można sobie wyobrazić. Chociaż momentami telefoniczna niegrzeczność przekracza ludzką wyobraźnię.

Wczoraj do męża dzwonił agent ubezpieczeniowy z ofertą. Mówił niewyraźnie i jak katarynka, po czym zapytał, jak mój mąż ocenia zaprezentowaną ofertę. Mąż nie mógł się do niej odnieść, ponieważ prezentacja była dla niego kompletnie niezrozumiała, o czym poinformował agenta. Poprosił, żeby mówił wolniej i przede wszystkim wyraźniej. Agent wyrecytował albo przeczytał dokładnie tak samo i również tak samo zapytał pod koniec o ocenę oferty. Kiedy mąż ponowił swoją prośbę, agent – już lekko poirytowany – przedstawił swoją propozycję jeszcze szybciej i jeszcze bardziej bełkotliwie. Oczywiście pod koniec zadał to samo pytanie. W odpowiedzi usłyszał tę samą prośbę męża, ale katarynka się urwała. Agent zezłościł się i przerwał rozmowę. Liczył może na to, że klient wyrazi zgodę w ciemno? Nie mam pojęcia.

Błędy, które są jednak częściej spotykane niż bełkot, to różne towarzyszące hałasy. Telefoniczni rozmówcy są niewidzialni dla siebie nawzajem, dlatego pozwalają sobie na przeróżne czynności: klikanie po klawiaturze, sprzątanie, gotowanie, jedzenie, picie i tym podobne. Odbiorca takiej rozmowy słyszy dźwięki mlaskania, siorbania, sapania, a czasem nawet załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych w toalecie. Szczyt szczytów, o którym słyszałam, to rozmowa telefoniczna podczas jedzenia i załatwiania się. Tak, to nie żart.

Również nieprzyjemne faux pas, chociaż innej kategorii, to w trakcie rozmowy powiedzieć: „Przepraszam, ale muszę już kończyć, bo ktoś ważny do mnie dzwoni na drugiej linii.”

O czym warto pamiętać:

  1. Inicjując telefon, należy się upewnić, czy rozmówca ma czas.
  2. Odbierając telefon w niekomfortowej sytuacji, należy poinformować rozmówcę, że oddzwonimy. Można dodać, kiedy to nastąpi.
  3. Rozmowę kończy osoba, która inicjowała ją.
  4. Jeśli to rozmowa służbowa, a nie zwykła pogawędka, warto zrobić pod koniec podsumowanie.
  5. Przez telefon słychać emocje; dobrze by było zadbać o dobry nastrój. On się udziela.

IKR 

shutterstock_1718780680

Nie kochamy same siebie tak bardzo, jak resztę swojej rodziny.

Ostatnio pisałam na temat dress code”u na ulicy. Po wysłaniu artykułu do Lamode.info pomyślałam sobie, czemu by nie „pociągnąć” tego tematu. W końcu niemal każdego dnia musimy wyjść z domu, zrobić jakieś zakupy albo – jeśli ktoś ma psa – wyprowadzić go na spacer. Oczywiście z psem raczej nie chodzimy po ulicach, ale wybieramy się do parku czy na jakiś pobliski skwerek. Tak czy inaczej zakupy i wyjście z psem nie należą do jakichś specjalnych okazji. To zwykła rutyna życia codziennego. Mówiąc czy pisząc o modzie ulicznej, mam na myśli właśnie tę codzienność, która nie wymaga od nas jakiegoś specjalnego wysiłku odnośnie do wizerunku. Nie znaczy to jednak, że wtedy nie zależy nam na dobrym wyglądzie. Nawet jeśli są takie osoby, to są w mniejszości, co potwierdzają moje własne doświadczenia i rozmowy z ludźmi podczas zajęć.

Najbardziej problematyczny czas w ciągu dnia, to zwykle poranek, kiedy trzeba dzieci wyprawić do przedszkola lub szkoły, kiedy musimy wyskoczyć „na róg” po masło, bo się skończyło, czy ulubiony serek Henia, bo ten w lodówce się zepsuł. Te nadprogramowe zadania zabierają cenny czas i robi się nerwowo. Chwytamy wtedy jakąkolwiek koszulkę i sweterek, mimo  że pierwszą młodość czy świeżość mają dawno za sobą. I tak jest co dnia. Przynajmniej poza weekendem.

Czy my, kobiety, jesteśmy mniej ważne od dzieci, które to najczęściej dzięki nam wyglądają bez zarzutu? Sądzę, że nie. Ale to tylko o najbliższych stale myślimy. I nawet jak „padamy” już ze zmęczenia po całym dniu, to jeszcze mamy siłę przygotować dzieciom wszystko, co mają założyć nazajutrz. Ale dla siebie już tej siły nie wystarcza. Moim zdaniem tylko mentalnie. Nie kochamy same siebie tak bardzo, jak resztę swojej rodziny. A przecież my do tej rodziny należymy. Jeśli mamy dzieci, to my przez dziewięć miesięcy nosimy je we własnym łonie, karmimy własnym mlekiem, nie przesypiamy nocy, kiedy coś się dzieje. Czyżby to nie wystarczało, żeby poczuć własną wartość i zrobić coś dla siebie? Czy naprawdę nie możemy przygotować sobie wieczorem koncepcji na poranne wyjście? Pewnie, że są wyjątkowe sytuacje, ale o tym nie piszę. Piszę o zwykłej codzienności, z której zresztą składa się prawie całe nasze życie. Czemu by nie poświęcić sobie trochę czasu na otwarcie szafy, wybranie elementów garderoby, które do siebie pasują i przygotowanie stylizacji na co dzień na różną pogodę. A jak mówiły uczestniczki ostatniej edycji Projektu Lady, pogoda bywa różna: „mamy deszcz, śnieg, ciepło, zimno” i na takie mnóstwo ewentualności według nich nie sposób się przygotować. Tylko że panie miały za zadanie spakować się do plecaka, a my możemy swoje zestawy ubiorów powiesić w szafie lub garderobie. Warto też myśleć podczas zakupów o tym, żeby sweterek, który nas kusi w sklepie pasował do posiadanych już rzeczy, bo z całą pewnością od razu zechcemy go założyć.  Kiedy zawartość całej szafy zawiedzie, niełatwo coś w sklepie dobrać do nowego zakupu. W tej chwili dużo się mówi i pisze o garderobie kompaktowej; o tworzeniu swojej szafy tak, żeby wszystko ze wszystkim można było zestawiać i świetnie wyglądać. Ja się z tym do końca nie zgadzam, ale nie mam wątpliwości co do tego, żeby kupować to co pasuje przynajmniej do niektórych posiadanych już rzeczy. Nie mam też wątpliwości, że dobry wygląd, to dobre samopoczucie i lepsza atmosfera w domu.

IKR

Zrzut ekranu 2020-09-08 o 10.24.14

Przychodzi Irenka do lekarza

Byłam ostatnio na badaniu okresowym USG. Lekarz, do którego chodzę już od kilku, jeśli nie kilkunastu lat, po moim wejściu z radosnymi słowami dzień dobry, odpowiedział również dzień dobry, z tą tylko różnicą, że był do mnie odwrócony plecami. Usiadł przed komputerem i patrząc w ekran, wyciągnął do mnie rękę. Wymówił słowo badania. Po tylu latach już wiedziałam, że chodzi o historię wydruków poprzednich USG, które przyniosłam i posłusznie wręczyłam, mówiąc proszę. Jak się można domyślić, dziękuję nie było. Lekarz przeanalizował, co trzeba, i wskazał leżankę: tu się pani położy. Pomyślałam sobie z przekorą: może się położy, a może nie. Jednak nie wypowiedziałam tego, bo wchodziło się na badanie już po uiszczeniu opłaty w wysokości 350 zł, więc doliczając koszt taksówek, straciłabym sporo pieniędzy. A poza tym czekałam już na to badanie parę miesięcy, więc nie mogłam sobie pozwolić na utratę kolejki. Po upływie pięciu minut, czyli już po USG, lekarz zapytał, kiedy była mammografia. Przyznałam, że dosyć dawno.
– To zrobi sobie pani mammografię.
– To okropnie bolesne – wycedziłam ze strachem.
– To niech się pani znieczuli. Całkowicie. – dodał z szyderczym uśmiechem.
– Chyba będę potrzebowała skierowanie?
– To pójdzie sobie pani do recepcji i jak pani dadzą, to ja to podpiszę.
Pomyślałam, że kiedy już uzyskam skierowanie z recepcji, to będę musiała znowu poczekać, aż kolejna pacjentka wyjdzie, a i tak moje badanie było ponad pół godziny opóźnione.
– A pan doktor nie może mi tego wypisać?- zapytałam ostrożnie.
– Szkoda mojego czasu.
Zamurowało mnie.
– Mojego też. – odpowiedziałam i wlepiłam wzrok w twarz lekarza. Moja cierpliwość wyczerpała się. W tym momencie lekarz spojrzał mi w oczy. Po raz pierwszy. Ja się nie ruszyłam. Ani drgnęłam. Żarty się skończyły. Wziął kartkę, jakiś długopis i zabrał się do wypisywania skierowania. Ja milczałam. Kiedy skończył, spojrzał na kartkę, pogniótł ją i wyrzucił. Chyba się pomylił. Wypisał jeszcze raz. Widać było zdenerwowanie. Za to ja siedziałam już spokojnie. Moja cierpliwość powróciła. W końcu udało się wypisać skierowanie. Podziękowałam i wyszłam. Po moim pożegnaniu, myślę, że można było wyłączyć klimatyzację…
Wróciłam do domu. Zadzwoniła moja mama. Też była na badaniu, tyle że u laryngologa. Kiedy weszła do gabinetu, lekarz przywitał moją matkę jeszcze ciekawiej, bo powiedział: Siad! Nie, proszę Państwa, moja mama się nie przesłyszała. Ostatnim razem – pół roku temu – tak sądziła, bo nie wierzyła własnym uszom, więc tym razem postanowiła uważać. Teraz było to samo wskazanie na krzesło i Siad! – jak do psa. Dalszy ciąg wizyty był w podobnym tonie. Mama wyszła z krwawiącym uchem po brutalnie wykonanym zabiegu usuwania woskowiny. Na następną wizytę pójdę z mamą, a mojego lekarza z gabinetu przy ul. Miłej (nomen omen) – będę omijała z daleka.
IKR

Projekt bez tytułu (2)

Irena Kamińska-Radomska o…pieniądzach

„Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze.” Takie zdanie można usłyszeć w okolicznościach niemiłych emocji. Czy jednak pieniądze są warte, aby psuć sobie nerwy? Wczoraj oglądałam film z moim ulubionym aktorem Liamem Neesonem, który znalazł się w tarapatach finansowych. Od jednego z bohaterów filmu usłyszałam ciekawe zdanie warte zapamiętania: „Jeśli chcesz wiedzieć, co Bóg sądzi na temat pieniędzy, to zobacz, komu je daje.” Obie przytoczone myśli – moim zdaniem – mają sens. Z tej drugiej wnioskuję, że nie ma co zazdrościć nikomu wyższego statusu materialnego. Według badań odczuwania szczęścia okazuje się, że ludzie majętni wcale nie są bardziej szczęśliwi. Często mają kłopoty innej natury niż te, z którymi borykają się osoby mniej zamożne.
A jednak kwestie pieniędzy są powodem nieporozumień, zazdrości, wzajemnej niechęci. Rodziny kłócą się z powodu spadków, pomocy materialnej i źle rozumianej sprawiedliwości. Po co? Jest też mnóstwo dyskusji i nieprzyjemności, kiedy łączą się dwie rodziny, z których jedna ciągle pomaga swoim dorosłym dzieciom, a druga korzysta z życia i niczym się nie przejmuje. Ludzie kochani! Jeśli ktoś ma mieć zgryzoty, obdarowując najbliższych, to niech lepiej tego nie robi. Oczywiście nie jest to miłe, kiedy okazuje się, że druga rodzina postanawia wykorzystać naiwnych. Ale to ich sprawa. I koniec. Dawanie i oglądanie się na innych tylko psuje humor. Nie ma obowiązku dawania. Co prawda R. Cialdini uważa, że reguła wzajemności to podstawa cywilizacji, ale cywilizacji, kultury nie da się wymusić.
Sporo też dyskusji jest na temat prezentów ślubnych, ile dać do koperty. Pisałam o tym niejednokrotnie, ponieważ ciągle słyszę, że goście mają z tym problem. Najchętniej dawaliby jak najmniej (oczywiście nie wszyscy), pod warunkiem że koperta będzie anonimowa. No bo to tak głupio, gdyby para młoda dowiedziała się, kto wrzucił tylko sto złotych albo jeszcze mniej.
Jest to niesmaczne, jeśli ktoś skąpi na prezent dla nowożeńców. Jeśli komuś szkoda pieniędzy, to niech lepiej odmówi przybycia na wesele i po problemie. Skąpstwo to paskudna cecha! Skoro już zaczęłam pisać od przytaczania różnych zdań, to dodam, że sknera zawsze dwa razy traci.
Przecież to miło sprawić komuś przyjemność swoim prezentem. Nigdy nie zapomnę, jak zarówno ja, jak i mój mąż dostaliśmy największe prezenty (pieniężne) od matek chrzestnych. Gdyby nie one – nie wiem, co by się stało, bo za otrzymane pieniądze mój mąż w przeddzień ślubu dopiero kupował garnitur. Było nam ciężko, ale jesteśmy już dwadzieścia sześć lat razem. Znam jeszcze jedno zdanie na temat pieniędzy: „Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach. Dżentelmeni je mają.” Z tą jednak myślą nie do końca się zgadzam. IKR

ubrania-dzieciece3

Czym kierować się kupując ubrania dla dzieci?

Inwestując w odzież dziecięcą jako rodzice stajemy przed wieloma dylematami. Dzieci bardzo szybko wyrastają z ubrań, więc często jest nam trudno wydać większą kwotę na rzecz, która posłuży relatywnie krótko naszym pociechom.

Z drugiej jednak strony mamy na uwadze delikatną skórę dziecka, skłonność do alergii i przegrzewania podczas dynamicznej zabawy. Wówczas jakość produktów staje się nieoceniona – najważniejsze jest przecież zdrowie. Dodatkowo jak wiadomo, dzieci nie chodzą na żadne kompromisy – nie przekonamy naszej córki do założenia nawet na chwilę najpiękniejszej sukienki, jeżeli będzie jej niewygodnie.

Kilka najważniejszych zasad, które pozwolą ci kupować rozsądnie

Warto mieć na względzie kilka ważnych zasad dotyczących kupowania odzieży dziecięcej. Po pierwsze warto najpierw przejrzeć garderobę naszego dziecka i przemyśleć czego ono naprawdę potrzebuje. Zwłaszcza warto tu mieć na uwadze ubrania niemowlęce, które właściwie po kilku razach przestają pasować na naszego rosnącego bobasa. Po drugie – stawiajmy na jakość, a nie na ilość. Lepiej kupić w wyższej cenie kilka sztuk ubranek z porządnego materiału niż kilkanaście sztuk, które rozlecą się po pierwszym praniu. W takim wypadku te drugie będą jednorazowym zakupem, a nie o to przecież nam chodzi. Po trzecie – znajdźmy sklep z ubraniami dla dzieci online. Dlaczego? Ponieważ będziemy mogli na spokojnie przejrzeć w nim składy materiałów, rozmiary, a także porównać ceny. Bez dziecka uwieszonego na ramieniu i bez impulsywnego kupowania. Zamówienie zostanie nam dostarczone pod same drzwi, a w razie gdyby nam się coś nie spodobało – możemy odesłać rzeczy bez podawania przyczyny. Po czwarte – stawiajmy na naturalne tkaniny, aby uniknąć alergii. Skóra dziecka jest niezwykle delikatna i wymaga szczególnego traktowania. Najlepszymi materiałami będzie ekologiczna bawełna, wiskoza oraz len.

Moda dziecięca – które elementy garderoby są najbardziej użyteczne?

Dobór ubrań dziecięcych warto przemyśleć pod kątem tego w jakim miesiącu dziecko się urodzi. Przyszłe mamy jeszcze w ciąży często kupują odzież dla swoich nienarodzonych maluchów. Nie ma w tym nic złego, ale często są to jednak zakupy kompulsywne i zwyczajnie nieprzemyślane. Kupujemy to co się nam podoba i co akurat jest w sklepach modne. Często po narodzinach dziecka nie zdążymy mu danego elementu garderoby przymierzyć lub tez okazuje się on skrajnie niepraktyczny. W przypadku noworodków najlepiej sprawdzają się body z długim oraz krótkim rękawem, wykonane z miękkiej bawełny wysokiej jakości. Dodatkowo mogą się przydać dresowe spodenki ze stopkami oraz ciepłe sweterki bez kaptura, jeśli dziecko urodzi się zimą. Wszystkie stroje przypominające zwierzątka z ogonkami i uszkami przy kapturze są urocze, ale raczej nie będziemy ubierać w nie dziecka na co dzień. Są to raczej gadżety przydatne podczas sesji fotograficznych, a nie odzież użytkowa.

Ubrania dla starszych dzieci

Jeżeli chodzi o starsze dzieci to łatwiej jest wybierać garderobę, ponieważ wiemy co nasze pociechy lubią nosić i w czym jest im wygodnie. Niemniej jednak zawsze sprawdzają się wysokiej jakości t-shirty bawełniane, bluzki z długim rękawem, dresowe komplety oraz solidne, miękkie jeansy – zarówno dla chłopca jak i dziewczynki. Mając tego typu przygotowaną bazę łatwiej zdecydować się na dodatkowe elementy na specjalne okazje.

Kupując ubrania dla dzieci warto po prostu kierować się zdrowym rozsądkiem i jakością. Ta uniwersalna zasada zaoszczędzi nam frustracji i pozwoli wydawać pieniądze odpowiedzialnie.

Projekt bez tytułu (48)

Savoir-vivre czy survival? Przemyślenia Ireny Kamińskiej-Radomskiej prosto z planu Projekt Lady

Pytanie w tytule jest pozbawione sensu. Nie może być stawiane jako alternatywa, ponieważ nie ma mowy o savoir-vivrze bez survivalu.

Skoro program Word podkreśla mi te pojęcia, to wydaje mi się sensowne wyjaśnienie, co oznaczają, a potem wyjaśnię, jak mają się względem siebie.

Nie może też obyć się bez przykładów, które łączą savoir-vivre z survivalem i najbardziej zapadają w pamięć.

Savoir-vivre, jak niejednokrotnie pisałam, w wolnym tłumaczeniu oznacza grzeczność, kulturę osobistą, a bardziej wiernie – to wiedzieć jak żyć. Oczywiście w zgodzie z zasadami. Survival zaś mówi i uczy, jak przeżyć w trudnych, czasem wręcz ekstremalnych warunkach.

Z całą pewnością można powiedzieć, że nie może być savoir-vivre’u bez survivalu, ponieważ trzeba żyć, żeby wiedzieć, jak żyć. Mówiąc krótko – nie można stosować pewnych przyjętych form grzeczności, jeśli ich zastosowanie będzie nawet w najmniejszym stopniu zagrażało naszemu zdrowiu i życiu.

Przypatrzmy się zatem pewnym konkretnym zachowaniom. Niejednokrotnie spotykam się z pytaniem, co zrobić z ośćmi, jeśli znajdą się już w ustach. Niektórzy twierdzą, ze należy zastosować taką samą zasadę, jak przy pozbywaniu się pestek, czyli na łyżeczkę, którą wprowadzaliśmy do ust owoc, wypluwamy pestkę i odkładamy na brzeg talerza. Otóż nie. W przypadku pestek, oczywiście tak jest, natomiast odnośnie do ości, nie radziłabym manewrować widelcem, bo może się to skończyć tragicznie. Ość wyjmujemy z ust bezpośrednio ręką. Żeby zaś widok manewrowania w ustach nie psuł innym apetytu, wystarczy zakryć je drugą dłonią, a jeszcze lepiej zrobimy, jak zakryjemy usta serwetką (przy czym nie wypluwamy ości do serwetki).

Inny przykład – również z zakresu etykiety przy stole – dotyczy zachłyśnięcia się. Jeśli się to zdarzy, nie ma co zwlekać z opuszczeniem sali i przepraszaniem rozmówców. Trzeba natychmiast zrobić wszystko, by się ratować. Jeśli gospodarz albo któryś z gości zauważy, co się dzieje, należałoby pośpieszyć z pomocą.

Takich sytuacji może być wiele, kiedy nie ma co myśleć o formalnościach. Zresztą te zachowania wcale nie przeczą grzeczności, ponieważ wczuwanie się w sytuację jest podstawą kultury. Niektóre natomiast zasady savoir-vivre’u ratują wręcz nam życie. Jest na przykład reguła, która mówi, że pijąc cokolwiek z naczynia, należy spoglądać do środka. Kiedyś ten nawyk uratował mi zdrowie, a może nawet i życie. Podczas przyjęcia ogrodowego piłam koktajl. Przed kolejnym zanurzeniem ust w kieliszku spojrzałam do środka, a tam pływała sobie osa. Uśmiechnęłam się do siebie z refleksją, jak to dobrze znać zasady.

IKR

shutterstock_1723170616

Alkoholawirus – o tym się nie mówi

Dawno nie pisałam, bo cóż pisać. Trochę przygnębiające to nasze otoczenie ostatnio. Pandemia, zamknięte szkoły i przedszkola, a teraz powodzie. Jak się w tym odnaleźć? Nie wiem. Do tego dochodzi strach o pracę i o to, co będzie jesienią, kiedy koronawirus uderzy znowu, ale tym razem w asyście innych sezonowych wirusów. Przyznajcie, że trochę to przerażające. Szukałam jakiegoś fajnego „babskiego” filmu na Netflix-ie, bo myślę sobie, poprawi mi nastrój i trafiłam na film: „Zabawa, zabawa”. No nie poprawił mi humoru, ale przeraził jeszcze bardziej. To film o trzech kobietach, trzech pokoleniach i jednym co łączy je wszystkie…alkohol. Alkoholizm kobiecy. Dlaczego mnie przeraził? Bo nie zobaczyłam w nim stereotypowych „menelek” spod przysłowiowego sklepu, ale zobaczyłam siebie i otaczające mnie kobiety. Robiące karierę, matki, młode bawiące się dziewczyny…nagle zobaczyłam jak alkoholizm potrafi być cwany, sprytny i cholernie przebiegły. Swojego czasu przeprowadzałam wstrząsający wywiad z autorką książki „Alkohol-piekło kobiet” Moniką Sławecką i myślałam, że ten temat mam już za sobą, ale film uderzył z podwójną mocą. Skończyłam oglądać i poszłam z psem na spacer. Spotykam sąsiada, pijany tak, że muszę się odsuwać, żeby się na mnie nie przewrócił. Wracam do domu, widzę dwóch sąsiadów popijających coś na schodach domu. Myślę sobie, że jestem w jakimś alkoholowym matrixie. Nie to nie inna rzeczywistość, to nasza rzeczywistość, która w tak przygnębiającym momencie jak dzisiaj jeszcze bardziej zyskuje na mocy. Pijemy, bo mamy towarzystwo, pijemy, bo jesteśmy samotne, pijemy, żeby odreagować sytuację w pracy, z mężem. Pamiętam jak kiedyś poszłam do psycholog bo nie mogłam poradzić sobie z różnicami w moim małżeństwie. Mój mąż oczekiwał ode mnie wsparcia w jego problemach, dzieci potrzebowałaby mnie, bo naturalnie są jeszcze małe, czułam bardzo silny obowiązek bycia idealną mamą i żoną. Wydawało mi się, że muszę sobie zasłużyć na bycie kochaną. Słowa bardzo mądrej psycholog otrzeźwiły mnie na miejscu (jak to zdanie paradoksalnie dzisiaj brzmi). Brzmiały tak: 80% kobiet tak zwanych „wspierających” kończy jako alkoholiczki. Później było spotkanie z Moniką Sławecką, którą poznałam na cyklicznych krakowskich spotkaniach „Porozmawiajmy o zdrowiu” i temat się powtórzył. Jedno pytanie powtarzało się kilkakrotnie: Alkoholizm jakie są objawy? Najbardziej wstrząsające były statystyki, mówiące o tym jak mało kobiet wychodzi z alkoholizmu i jak łatwiej w tym temacie mają mężczyźni nie tylko genetycznie, ale i społecznie. Wnioski są takie: łatwiej się uzależniamy, trudniej wychodzimy z nałogu – prawie zawsze jesteśmy odrzucone przez społeczeństwo. Mężczyzna alkoholik jest chory, kobieta alkoholiczka się nie szanuje. Nie doznajemy litości. To wszystko skłoniło mnie do podsumowania swojego życia, przeanalizowaniu tego ile w nim jest alkoholu i ile jest go o wśród moich znajomych. Wniosek jest jeden – zbyt dużo. Zwłaszcza w okresie pandemii. Mam wrażenie, że ograniczono nam możliwości dotychczasowych rozrywek, ładowania baterii, a alkohol jest łatwy do zdobycia i szybko rozładowuje. Doszło nam jeszcze dużo nowych obowiązków, zdalna nauka, opieka nad dziećmi 24/h. To może przytłoczyć. Zachęcam Was, nie chciejcie być idealne dla swoich mężów, dzieci. I chociaż brzmi to dość zwyczajnie, nikt idealny nie jest i każdy ma słabości. Ważne, by sobie na nie pozwalać przed samym sobą. Ukrywanie ich powoduje, że czujemy się jeszcze gorzej i próbujemy sobie radzić z nimi, popijając lampkę wina, wieczorem samotnie albo whisky z colą, bo to teraz też jest na topie. Kiedyś usłyszałam od faceta, że powinnam brać tabletki uspakajające, kiedy tylko czuję, że narasta we mnie złość i wiecie co? O większą bzdurę trudno. Każda z nas ma prawo do frustracji, złości i poczucia, że ma się dość. Ważne, żeby tego nie tłumić i nie wstydzić się, że czasami talerz poleci. Przyznaję się przed Wami, że ja stłukłam już dwa talerze, miskę na owoce, ramkę ze zdjęciem ślubnym i jajko. Szkoda tylko, że później trzeba to samemu sprzątać 🙂 ale wolę to niż udawanie, że jest super, kiedy jest dno. Tak, że drogie Panie rzucamy talerzem, trzaskamy drzwiami i idziemy na spacer, ale nie pijemy. Uważajcie, bo nie będziecie wiedzieć, kiedy ta lampka wina stanie się nieodłącznym elementem Waszego życia. Polecam film „Zabawa, zabawa” z Agatą Kuleszą.

shutterstock_115539511

Dzień Savoir-Vivre’u – Irena Kamińska-Radomska o zasadach

Dzisiaj z rana zadzwonił do mnie dziennikarz radiowy z prośbą o krótkie nagranie i uświadomił mi tym samym, że to ważny dla mnie dzień. Pytał oczywiście o grzeczność, a przede wszystkim, po co nam zasady. 

Jak w każdej innej sferze zasady są pewnym kodem, tak jak język którym porozumiewamy się. Zanim wejdziemy w głębszą relację z drugim człowiekiem, podświadomie dokonujemy jego oceny. W pierwszym momencie oceniamy wizerunek, a w drugiej kolejności maniery sprzężone z językiem, jakim się posługuje. 

Savoir-vivre jest niezbędny dla naszego poczucia bezpieczeństwa, stawia nas na gruncie przewidywalności. Wyobraźmy sobie taką sytuację: 

Podchodzi do nas gość na bankiecie (nazwijmy go Radek) i zaje nam pytanie: jak podoba się państwu muzyka w tle? 

Jeden z uczestników spotkania (Krzysztof) odpowiada: to drzewo za oknem to chyba klon. A może jesion.

Radek: Chce pan przez to powiedzieć, że trudno ocenić styl tej muzyki?

Krzysztof: Czytał pan powieść Paula Coelho „Zahir”?

Radek: Widzę, że lubi pan metafory. 

Krzysztof: Nie. Idę sobie nalać.

Z całego dialogu wynika, że Krzysztof mówił „od rzeczy”, był nieprzewidywalny. Z ulgą przyjmujemy jego odejście od naszego towarzystwa, ale nie robimy porozumiewawczych min, które oznaczają, że Krzysztof jest co najmniej dziwny. Kulturalna osoba nie ocenia w ten sposób i nie krytykuje towarzystwa nawet niewerbalnie. 

Krzysztof zachował się nieprzewidywalnie. To nas niepokoi. W takim samym położeniu stawia nas każde pogwałcenie zasad, w jakich nas wychowano.

Również dzisiaj rozmawiałam z klientem. To znajomy jeszcze z czasów szkolnych. Zapytałam o jego dzieci, wiedząc, że ma ich troje. W odpowiedzi usłyszałam, że jego „najstarsza córka to stara d…”. Zaniemówiłam. Zabrakło mi tchu. Wydusiłam tylko z siebie: „Jak można…” i nie chciałam już dalej rozmawiać. Do tej pory mam niesmak. Jak można o własnym dziecku wyrazić się w takich słowach? Zresztą nie tylko o własnym. Czyżby wszystkie kobiety traktował w takich kategoriach? 

I pomyśleć, że ktoś się z nim związał. Wychowuje wraz z nim dzieci i znosi upokorzenia albo walczy. Oby prawdziwe było to drugie rozwiązanie. Życzę jego żonie (partnerce?), żeby nie zaprzestawała w walce o człowieczeństwo w swojej rodzinie, życzę jej dużo wytrwałości i cierpliwości w swoich wysiłkach nie tylko w dniu poświęconym grzeczności. Jeśli nawet nie uda jej się zmienić swego męża, udoskonali siebie poprzez swe wysiłki i przykład dawany dzieciom. A jak pisał wspomniany Coelho, zmiana jednego człowieka powoduje zmianę całego społeczeństwa. 

IKR

O nas

Kobieta z klasą to miejsce dla nieidealnych kobiet, które chcą prawdziwie i szczęśliwie żyć, ciesząc się najdrobniejszymi rzeczami. Pokazujemy Wam inspirujące książki, filmy, publikacje i inne „babskie zajęcia', które być może skłonią was do wyjścia, z często pozornej, strefy komfortu i rozpoczęcia życia na własnych warunkach. Bo w życiu nie zawsze chodzi o to by było stabilnie. Ważne żeby żyć prawdziwie i w zgodzie z własnym ja.

Kontakt

Kontakt:
Joanna Wenecka-Golik
kontakt@kobietazklasa.pl
+48 600 326 398

Copyright 2019 WebSystems ©  All Rights Reserved